środa, 31 marca 2010

Wielkie zieeeeew przy likierze ;)

A wtorek... wtorek był spacerowy. Z Lipką postanowiłyśmy poszukać wiosny w okolicy. Miały przy tym asystować szklane oka, ale wiosna nie była jakaś skora, aby podzielić się czymś wartym do uwiecznienia (oprócz ciepła i słońca). Budzi się leniwie. Ale koty już czują, że coś wisi w powietrzu ;) Z chęcią zażywają promieni i plusowej temperatury :)


Głupio więc byłoby i nam siedzieć w domu. Zwłaszcza, że przy okazji można zahaczyć o bazarek i dwa orientalne sklepy.


Po spacerze, z przyjemnym uczuciem lekkiego zmęczenia można się posilić na wytrawnie keksem z karotką i groszkiem.


A potem przejść do obserwacji kubka z liczi zawiniętej w zieloną herbatę*. Sam czaj nie spowodował specjalnych zachwytów, w pierwszym parzeniu był dość mało wyrazisty. Najlepszym zdecydowanie było podejście drugie. Trzecie dawało wyczuwalną goryczkę. Ale wizualnie herbatka jest dość wdzięcznym obiektem dla oka :)


Zachwytem za to był obiad: pieczony łoś w klasycznym sosie winno – śmietanowym z szalotkami, ryżem basmati i sałatą z balsamicznym dressingiem. A do tego różowe wino.**



Natomiast dość późnym wieczorkiem rozsiadłyśmy się wygodnie na kanapie i zapuściłyśmy w tv „Ucztę Babette” , którą popijałyśmy sheridanem (klik na kosę). I jakby to powiedzieć, hmmm, nie podeszło mi ani jedno, ani drugie. Ziewanie z rozczarowaniem – można by rzec. Film był zbyt... jednostajny i drażniący zbytnią pruderią i umartwianiem się.*** A likier... cóż, za tę cenę spodziewałam się naprawdę czegoś, co chociaż będzie godne, aby z chęcią powtórzyć. W zasadzie plusem było to, że słodził mocno ;) Ale... chyba jednak wolę następnym razem uśmiechnąć się do Lipki, o domowego baileysa ;)) Możesz nastawiać te kilka butli, co to już zdążyłaś mi obiecać ;))))



A co na to Lec? ---> „Można otworzyć usta z zachwytu, by zamknąć je ziewnięciem.”



* Mój Menażer Peggosława Karolowa też całkiem niedawno sobie ją siorbała z filiżanki
** tym różem łosia i wina idealnie wstrzeliłyśmy się w powitanie na świecie dwóch małych panieniek, z których jedna wydała swój pierwszy krzyk wczoraj, a druga dzisiaj
*** ach ta scena przy uczcie, na której zobligowali się między sobą, że nie będą w ogóle komentować tego, co jedzą ;)

(Zdjęcia oczka ze szklanym, by Lipka)

41 komentarzy:

  1. Fajowa ta herbata!:))
    Fajny łosoś i wino też:)

    I kociaste cudne:))
    Uściski Siostro Fotografująca :))

    Ps. Wciąż czekam na coś z limonką;)))

    OdpowiedzUsuń
  2. znam tą kwiatkową herbatkę, razem z matchą przyszła w paczuszce i patrzyłam przez bite 10 minut jak się powoli rozwija, fajnie to wyglądało, aczkolwiek ani trochę smak nie przypadł mi do gustu.

    co do kotów to jak je kocham - mogłyby się przestać marcować pod balkonem mym...

    gratuluję małym panienkom i ich mamusią, kimkolwiek są :]

    OdpowiedzUsuń
  3. Viri, aż Cię nie poznałam, Mój Króliczku, przez nową fotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. wolałam poprzednie i wróciłam na starą ścieżkę... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A tak! Rzeczywiście - teraz Cię poznaję ;))) Ale i z tamtym bym się przyzwyczaiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Po grzywce widać :)
    Tęsknie za czarną kotką :D Mam nadzieję, że mnie jeszcze trochę kocha :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Polonio, nie chciałabym Cię rozczarować, ale czy domyślasz się kto wczoraj karmił wieczorem Briczkę? Kto podał miseczkę z chrupajkami i świeżą wodą. I kto czochrał po futrze podczas oglądania "Uczty..." ;))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Oki, Sis buziaczki poranne:***

    OdpowiedzUsuń
  9. No, to poszalałyście wiosennie !
    Ha, moje koty maja lepiej, bo tarzają się w w trawie i skubią pierwsze jej zielone listki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O tak, spacerek przedni bo i wiosna i dobre towarzystwo i koty przed i po były :) A wiesz, wczoraj już więcej pąków widziałam, więc chyba następny spacer obfitszy będzie w foty :)

    Zmykam niedługo do Zosi i Hani, ale cmokam mocno :* @ zaraz Ci szybką poślę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oczko jak ja lubię takie spacerki wiosenne - co dzień bardziej zielono wczoraj widzieliśmy z Amadim mnóstwo krokusów. Taki krokusowy dywan :)

    A ta herbatka to śliczna:) i keksik takie wiosenne kolorki przybrał.

    serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Siostro--->tylko cierpliwość Cię wynagrodzi ;) To może trochę potrwać :))

    Grażka--->dwa inne koty spotkałam po drodze, jeden z uporem maniaka przyglądał się czemuś w oczku - wodnym.

    Lipka--->coś niecoś pewnie już będzie raczyć zakwitnąć - na ten przykład... cioteczko ;)

    Ewelka--->o! krokusy i u mnie są - pod blokiem w ogródku się pysznią :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja widzialam ja widzialam, u nas pakow co niemiara. Lubie zdjecia Oczka z okiem.

    OdpowiedzUsuń
  14. hmm ten keks z groszkiem:)to nie coś mega interesującego:)a herbatka hmm polecam - herbata kwitnąca biała "golden yoanbao" - super wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Gospodarna--->teraz większość zdjęć, jakie mam, to te ze szklanym. Zupełnie tak, jakbyśmy osobno nie istnieli hehe ;)))


    Agnieszko--->oblukałam sobie ten czaj, co to nim napisałaś i wygląda mi ładnie. Podniosę trop w sklepach :)Zostanę czającą (się) tropicielką ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdecydowanie herbata zapewnia piorunujące wrażenia wizualne. Szkoda tylko, że smak nie jest równie godny uwagi...

    Szczególnie jednak zaciekawił mnie ten keks. Fajna to musi być rzecz! ;))

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajowe zdjęcia. Podoba mi się, że na jednym widać laskę ;) jak fotografuje, a na drugim widać, co laska sfotografowała. No i ten łosoś... luuubięę! Ale rzadko spotykam takiego, co się jeszcze nie zadomowił w sklepie. Wiesz, to całe nieprzyjemne zabieranie go z rodziną, z klamotami, które całymi tygodniami gromadził żeby wygospodarować sobie miły kątek na lodzie. Jakoś nie mam serca.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zajton--->no właśnie - rozczarowanie. A miało być tak pięknie ;)

    Jantoś--->nie sądziłam, że drzemią w Tobie takie pokłady wrażliwości ;) Najwyraźniej nie dały się zdezynfekować tymi hektolitrami śliwowincji od Maciaszczyka. Twarda z niej sztuka ;) Ty też się nie daj temu Kulasowi. Herbatka z hibiskusa, psia jego mać ;)))

    OdpowiedzUsuń
  19. O, kochanieńka, to Ty mnie jeszcze nie znasz. A najwięcej rozczulam się i uwrażliwiam jak pełny gąsiorek zoczę.

    OdpowiedzUsuń
  20. Aż od razu chcesz się nim - biedakiem - zaopiekować ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. piękna herbata!!!
    i keks mlask !

    zmorka

    OdpowiedzUsuń
  22. W zasadzie w czaju najlepszy jest ten kwiat - można siedzieć 10 minut nad kubkiem i tylko się gapić, jak się rozwija :)))

    OdpowiedzUsuń
  23. Wiem ja Ci - wyjścia nie masz innego ;))

    OdpowiedzUsuń
  24. zawsze, gdy jestem w ulubionym herbacianym sklepie, to zastanawiam się nad kupnem tego cuda. i chyba wreszcie się skuszę by na własnych oczach przekonac się jakie to fajne:-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam jeszcze ze dwie kulki takiej herbatki i chyba zaraz sobie zrobię, coby wypłukać z kubków smakowych smak ciacha co mi nie wyszło i z litości zjadłam je prawie sama. Jeśli chodzi o Ucztę ... to jak ja lubię filmy w których się nic nie dzieje :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Karotkowa--->a pewnie! Ale...raczej nie spodziewaj się po niej zbyt wiele ;)

    Nobleva--->a ja właśnie upiekłam dwa ciacha: różowe i seksowne, i zadowolona jestem, bo dobre wyszły - jak zawsze :) Z filmów, w których nic się nie dzieje to jednak wolę te Jima Jarmuscha :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Gosiul:)
    zdrowych, pogodnych, spokojnych, a przede wszystkim rodzinnych Świąt Wielkanocnych!

    OdpowiedzUsuń
  28. Rodzinne to one nie będą wcale, ale dzięki ;)

    Wszystkiego najsmaczniejszego Tobie też :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Herbata wizualnie jest fajowa, ale mi nie smakuje. Koty piękne. A Ciebie chcę pozdrowić i zyczyć wszystkiego dobrego i niekoniecznie z okazji Świąt, tylko przy okazji. :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Sis, kochana życzę Ci pieknych Świąt Wielkanocnych, Ty wiesz :***

    OdpowiedzUsuń
  31. A, ten film dla mnie to też rozczarowanie. Za dużo umartwiania się, pokuty itd. Cały czas czekałam na tą ucztę...
    Ale Sheridan's lubię. Baileys też... ale domowy tak średnio (za szybko imho się psuje i za bardzo czuć alkohol imho).
    PS. Wesołych!

    OdpowiedzUsuń
  32. Apetyczny ten łoś - i ma ładny kolorek :)

    Wesołych Świąt ! :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Droga Zemifroczko ;)
    Zdrowych, spokojnych i pogodnych Swiat Ci zycze!

    OdpowiedzUsuń
  34. Oczku spokojnych, szczęśliwych, ciepłych Świąt Wielkiej Nocy, samych uśmiechów i radosnych myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Oczku, z życzeniami przyszłam - życzę Ci na te Święta tego, czego sama byś sobie życzyła.. I wiosny, pogody, radości - dobrych Świąt po prostu :-))):*

    OdpowiedzUsuń
  36. Krokodillo
    Siostra
    Ptasiowa
    Abberko
    Anuszko
    Viri, Króliczku
    Moni

    --->

    serdecznie Wam dziękuję, bawcie się dobrze w te święta :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ach toskanska sciana rulez! ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Si, si! Jakiś fanklub toskańskiej ściany może zawiążmy? ;))))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz.

Pozdrawiam
oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...