piątek, 8 kwietnia 2011

Falbany i inne przyjemnostki

Na początku wspomnę deczko o Targach Eurogastro. Z Princess mogłyśmy się tam pojawić dzięki zaproszeniom, które podarowało nam Makro. Na miejscu spotkałyśmy się z Amber, Krokodylem, Szelką, Jwsm, Shinju, Atrią i Grace. Jadąc na targi, jak już Aga wspomniała u siebie – wsiadłyśmy w autobus słusznej linii, ale nie w tę stronę, co trzeba. Kiedy rzeczony skręcił w Al. Solidarności w stronę Woli zorientowałam się, że daleko nim nie zajedziemy, jeżeli zostaniemy w nim do pętli. Ostatecznie, ciut spóźnione, dotarłyśmy w końcu na miejsce, po drodze zahaczając o zakorkowane Rondo Marsa. A na miejscu najpierw zabawiłyśmy na stoisku Makro obserwując hot-dogowy event, obżerając się zakąskami, pijąc kawę i pyszny koktajl egzotyczny oraz przeprowadzając blogerskie rozmowy.


A potem z Princi zrobiłyśmy obchód po hali. Spostrzeżenia? Na tle innych stoisk Makro wypadło naprawdę korzystnie. Zajmowało dość dużą powierzchnię, program miało urozmaicony, a pod względem organoleptycznym było atrakcyjne (ach ten koktajl i przekąski! ;)) Jak już napisała Princess, na innym stoisku - producenta makaronu, pożałowali nam degustacji, twierdząc, że „to jest tylko dla klientów”. Hmmmm, no dobra, nie będziemy się spierać. Poszłyśmy dalej i trafiłyśmy na kolorowe stoisko, które ucieszyło nasze oczy ;)


I to wszystko odbyło się w pewną środę.


A w sobotę późnym popołudniem pojawiłam się w Szczęściu na kolejnym blogerskim zlocie. Już na wstępie musiałam wypić nalewkowego karniaka, bo przyszłam za późno i nie lepiłam z resztą towarzystwa pierogów. Całe szczęście byłam usprawiedliwiona – w wieczór poprzedzający czułam się fatalnie i większość soboty jeszcze dochodziłam do formy. Załapałam się jednak na pieczonego pieroga i przegryzłam go między cytrynówką a agrestówką. A na dobranoc obejrzeliśmy... bajkę. Podobno byłam nieco nieznośna, bo zdarzało mi się ją komentować. Nic na to nie poradzę, że pomysł przenoszenia się z domem na balonach wydał mi się zbyt absurdalny – nawet jak na bajkę.

A rano, razem z Kumą Moniką, Polcią, Karoliną i Szczęściarzami zjadłam śniadanie. Chleb z przepisu Szkutnika, sos awokado z tuńczykiem by Pola, pieczony schab, dobry czaj i jeszcze lepsze towarzystwo.


Czegóż można chcieć więcej?


Jak to czego?! Pierogów! Chodziły za mną po zlocie jeszcze tydzień. Zaś za Panem R. jeszcze dłużej. Złożył nawet zamówienie na nadzienie: ruskie i mięsne. Uległam w kolejną sobotę. Zrobiłam ciasto i nadzienie. Wałkowałam i wycinałam koła. Natomiast nadziewaniem i falbaniarstwem zajął się Pan R. Przy okazji przeszłam kurs zawijania. W życiu nie jadłam tak ładnie zawiniętych pierogów, jak te autorstwa Pana R. I on mi mówi, że nie lubi gotować, terefere!



Pierogi

Ciasto:
Mąka
Maślanka

Do mąki dodałam tyle maślanki, aby udało się wyrobić elastyczne ciasto. Potem je wałkowałam i wycinałam koła szklanką.

Nadzienie ruskie:

Ziemniaki (ugotowane)
Biały ser
Zeszklona cebula
Pieprz, sól, czubrzyca

Wszystko przeprasowałam, wymieszałam i doprawiłam. I już.

Nadzienie mięsne:


Mięso mielone z indyka
Zeszklona cebula
Pasta garam masala

Mięso rzuciłam na patelnię i smażyłam w międzyczasie doprawiając pastą garam masala, cebulą i pierzem. Gotowe mięso Pan R. wyżyrafinował na masę. Miał z tym dobry pomysł.



W rankingu pierogów na piedestał od tamtej soboty stawiam te mięsne. Ruskie czy z kapustą mogą się schować – pod falbaną!



A co na to Lec?---> "Bądźmy wniebowzięci na ziemi!"

33 komentarze:

  1. Czytając o Waszych pierogowych dokonaniach i ja nabrałam na nie wielkiej ochoty :) obawiam się jednak, że póki co - czasu mogę mieć na lepienie za mało.
    Falbany - rewelacja! i też bym nie uwierzyła, że Pan R. nie lubi gotować :)

    Co do bajki - to mi się tak z balonami akurat całkiem bardzo podobała. A że latający dom - no ba! od takich rzeczy są właśnie bajki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. falbanki jak się patrzy. Do tej pory nie nauczyłam się takich robić. Powiedzmy, że moje są swobodną interpretacją, czyli freestyle, falbanek prawdziwych. I pieroga mogłabyś podrzucić :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. Żebym to ja umiała lepić falbanki jak pan R., to byłabym wniebowzięta! A tak... muszę się obejść marnymi "zakładkami" - a i one wychodzą mi nienajpiękniejsze...

    Bajki o latającym na balonach domu nie widziałam. Ciekawa jestem, jak zareagowałabym na taki absurd. ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. falbanki zawodowe!
    za mną też chodzą pierogi, ale kto mi je tak pięknie zalepi???

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczko,nie uwierzę,że R. nie potrafi gotować.Falbanki Go zdradziły!
    Teraz będziesz miała pierogi częściej.Cha,cha!

    OdpowiedzUsuń
  6. Woow! Falbanki rzeczywiście niasamowite! jak spod ręki prawdziwego pierogomaniaka.
    Że też takich cudnych nie umiem robić!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie superowe makarony na Targach widziałyście :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super pierogi ! Musze spróbować , czy mi się falbanki udadzą :)
    Zazdroszczę Wam tych blogowych spotkań, czemu mieszkam tak daleko...

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak kunsztownie to tylko nasze babcie zawijaly pierogi. No i jak sie okazuje pan R... :) Ale mailas fajny dzien i fajne pierogi, oblizuje sie na sama mysl.

    OdpowiedzUsuń
  10. A kto tak mało nadzienia do drożdżówek wkłada, a wstyd! :D

    Oczku, Pan R. to normalnie z Narzeczoną może w zawody stawać, bomba!

    Buziaków sto i dzięki za pierogowo-śniadankowe spotkanie, do następnego? :)))

    P.S. Autorowi bajki przydałyby się korepetycje z fizyki - racja Oczku :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowne pierożki Sisi!
    Piekne falbanki, pierwsza klasa po prostu,powiedz to koniecznie eRowi;-)

    A bajka, o której piszesz jest ładna:) Widzialam dwa razy i bardzo mi się podobała, nawet mimo domu latającego na balonach. To przeciez tylko bajka, a w nich... wszystko jest mozliwe :)) I to właśnie jest piękne i kochane w bajkach:)

    Uściski Kochana Mała Sis:*

    Ps. tęsknię...

    OdpowiedzUsuń
  12. eee nie no, naprawdę Pan R. umie robić falbanki! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ale Wam fajnie.. ale Wam pysznie1

    OdpowiedzUsuń
  14. Amarantko--->prawda, że zgrabne :)))

    Maya--->ja przeszła szybki kurs, następnym razem sama spróbuję ;)

    Zaj--->ja też dotąd tylko marne zakładki miewałam na talerzu ;))

    Jwsm--->hihi, wiedziałam, że męskie dłonie potrafią uczynić coś ładnego :))

    Amber--->jak zrobię wcześniej ciasto na nie, haha!

    Kornik--->:)))

    Olu--->jak jeszcze raz spojrzałam na zdjęcie, to dopiero teraz zauważyłam niebieski makaron. Musimy się z Princi wybrać na zakupy :)

    Grażka--->odległość to żaden problem, ostatnio przecież dziewczyny z Krakowa się pofatygowały :)

    Arku--->moja mama takich falban nie potrafi lepić, tak jak ten Pan! :)

    Kumo--->wiedziałam, że w Tobie znajdę sojusznika w tak ważnej kwestii jak fizyka w bajce ;))

    Sisi--->powiedziałam, nawet przeczytał, tylko teraz się zapiera, że to nie on robił, tylko same się ulepiły haha!

    Princi--->no mówiłam Ci przeca na kluchach :)

    Karotkowa--->aha! nie przeczę! :))))


    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajnie Wam było. Najbardziej jednak zazdroszczę tych pierogów.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja bym chętnie zjadła ich znowu, ale teraz czekam na musakę :))

    buziak

    OdpowiedzUsuń
  17. hehe;-)
    Sie zapiera,bo nie chce byś go do kuchni zapędziła co? ;)
    No,ale z takim talentem pierogowym! :)))

    Pozdrawiam Was!:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Och! Jak mi się ruskie zamarzyły... mmm! No i ze słoninką... aaa! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. pan R wykonał koronkową robotę !!
    no szacun !
    pierogi tez od dłuższego czasu mnie przesladują chyba popełnię :-)
    ps zimną maślanką zalewałaś tą mąkę ?bo wszedzie piszą co by mąkę sparzyc hmmmm no może się pokuszę :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. aleście falbany strzelili - jak ta lala!
    a ja się spóżniłam na gastro o tydzień. ja co roku zresztą :-(
    no i nie muszę dodawać, że tego lepienia pierogów pod wpływem to Wam zazdraszczam z całego serca!

    OdpowiedzUsuń
  21. Mała, no bo jak to można oglądać bajkę i cały czas mówić "Przecież to nie realne" :D No, ale wybaczone Ci zostało, koniec końców karniaka wypiłaś :)
    No i falbanki pierwsza klasa, następnym razem musisz jeszcze Pana R zapakować do torby by z nami pierogi lepił :)
    Buziak Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie masz co się usprawiedliwiać z nielepienia pierogów, bo ostatecznie to Ty poniosłaś największą stratę nie mogąc ich zjeść.

    Mnie się bajka nie podobała, olać prawa fizyki, nigdy ich nie znałam, nawet kiedy był po temu czas, ale było strasznie smutno, a jak się zaczęło interesujące to poszliśmy spać:(

    OdpowiedzUsuń
  23. Sisi--->ten Pan kryje w sobie jeszcze wiele innych talentów - również kulinarnych :)

    Agnieszka--->a wiesz, że ja jeszcze nie jadłam ze słoniną, chociaż moja koleżanka spierała się ze mną, że ruskie to tylko takie

    Zmora--->a widziałam, że się skusiłaś ;) Mąki nie sparzałam, po prostu wlałam tyle maślanki, żeby wyrobić ciasto.

    Karola--->te falbany mnie zachwyciły, bardziej chyba niż same pierogi ;)

    Lipka--->wypiłam i nie usnęłam, jak inna Pani ;))))

    Karolina--->racja, racja- to była moja pokuta ;))


    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  24. Wesołych Swiąt Sis dla Ciebie i Twoich Najbliższych mła:*

    OdpowiedzUsuń
  25. A tu już święta się zrobiły:)
    Niech będą smaczne i kolorowe!:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Oczko, radości i pięknych chwil na ten świąteczny czas życzę Tobie i najbliższym. Lo

    OdpowiedzUsuń
  27. Ty a co Ty masz w tagach? wpis sponsorowany? coś sponsorujesz? ;p

    OdpowiedzUsuń
  28. A z soczewicą pierogi to Ty robisz? :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Moje Panie--->dziękuję za życzenia :)

    Princi--->oczywiście - dobre wrażenia ;)

    Facet--->raz kiedyś udało mi się popełnić indyjskie smażone.


    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  30. Ty piękna a jajca gdzie?! czekam na omlet

    OdpowiedzUsuń
  31. ӏn ѕome caѕes of tremor not dystonia, аѕ it hаs ԁone so manу leѵels.
    Here is my weblog - botox sydney

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz.

Pozdrawiam
oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...