niedziela, 4 stycznia 2015

Co masz dobrego, słoiku? ;)


Witajcie w Nowym 2015 Roku! Trochę zamarudziłam ,skoro ostatni wpis na blogu zatrzymał się na przygnębiającym jesiennym warzywniku. Nawet Liliana dopytywała się, dlaczego nie robię już zdjęć na kulinarny blog ;) Przyznać się muszę bez bicia, że okołoksiążkowy Czytelniczy to od niemal dwóch lat mój nieustający pupilek, stąd trudno mi się w sobie zebrać na rozdwojenie. A poza tym to nie jest jeszcze najlepsza pora roku (za szybko robi się ciemno!) na popołudniowe uwiecznianie żołądkowych przyjemności. Mimo iż tych trochę bywało.

Dajmy na ten przykład pierwszy dzień w roku. Zrobiłam prosty obiad noworoczny – na talerzu: wołowa karkówka gotowana w rosole (bo właśnie nastawiłam kolejny gar bulionu) w pieprzowo – winnym sosie (o nim za chwilę), do tego niepalona kasza gryczana, ogórek kiszony (od mamy) ,a na stole: wytrawne czerwone wino w kieliszkach i zapalone świeczki. Romantiko ;) Niestety zdjęcia brak, bo to było po 17-ej. Będzie za to inne.

Wyrób Pana R., czyli pszenny chleb na żytnim zakwasie i śledzie w oleju z cebulką od rodzicielki


Na święta wybraliśmy się do mojej mamy. Jak na rasowego słoika przystało - przywiozłam ze sobą zapasy ;) Same dobre rzeczy: ogórki kiszone (pasowały do romantycznego obiadu ;)), szczaw (dzisiaj była z tego zupa!), kompoty z wiśni, zawekowane jagody z sokiem (żyrafą zrobię koktajlowe bziuuum łącząc z nimi jogurt albo mleko roślinne) i śledzie w oleju z cebulką. Oprócz słoików jeszcze bigos, gołąbki i pieczone w domu wędliny. Z głodu nie umrzemy ;))

Tym bardziej, że Pan R. już dwa razy z rzędu upiekł najlepszy chleb na zakwasie, jaki kiedykolwiek wyszedł z naszego piekła. Jestem bardzo dumna ze sprytnego małżonka, bo te pszenne twory, nie tylko wyglądały elegancko, ale takoż elegancko smakowały (właśnie kończymy bochenek z suszonymi pomidorami) – nie tylko na świeżo z samym masłem ,ale i po leżakowaniu w chlebaku. Dzięki temu Pan R. awansował na naczelnego piekarza w naszej Gawrze ;)


Wracając do romantycznego obiadu noworocznego. Kiedy poprzednim razem gotowałam bulion wołowy, sztukę mięsa z niego zjedliśmy z sosem chrzanowym. Było to dobre, ale tym razem Pan R. chciał czegoś nowego. Wynalazł nam w necie sos maderowy. Wina madery nie mieliśmy, więc zastąpiliśmy go zwykłym winem czerwonym. Sos wyszedł znakomity i bardzo pasujący do całości. Polecamy.


Ale zanim zabierzecie się do gotowania – życzenia wszystkiego dobrego (nie tylko jedzenia). Cieszcie się każdym dniem z noworocznej puli, szukajcie samych pozytywów, jedzcie smacznie i zdrowo.
Dziękuję, że towarzyszyliście mi tutaj w latach ubiegłych oraz, że pisaliście komentarze. Liczę, że w tym roku też nie będę tutaj samotna ;)

Mottem nowego roku będzie dla mnie "aktywność". A noworoczne postanowienia kuchenne? Domowe szkolenie w kategorii sosów. W końcu jaki pierwszy dzień, taki cały rok ;) Panu R. zaś na ten przykład kupimy nowy piekarnik i koszyczki, aby chleby wychodziły z piekła jeszcze lepsze i lepsiejsze ;))


***

Sos winno – pieprzowy (z przepisu na sos maderowy do wołowiny

2 łyżki masła
1 łyżka mąki pszennej
100 ml czerwonego wytrawnego wina
150-200 ml bulionu wołowego
utłuczony w moździerzu zielony pieprz (ok. 8-12 kulek, w zależności od tego, jaki stopień pieprzności che się uzyskać)
1 łyżka musztardy sarepskiej (tylko taką mieliśmy w lodowce, zgodnie stwierdziliśmy, że bardziej nadawałaby się francuska)

Na maśle podsmażyłam mąkę, wymieszałam na jednolitość, podlałam winem, trochę pomieszałam, kiedy zgęstniało dolałam bulion, dodałam pieprz i chwilę gotowałam. Na koniec Pan R. doprawił musztarda. Gotowym sosem polałam wyciągnięta z bulionu i pokrojoną w plastry wołowinę oraz ugotowana kaszę gryczaną.

6 komentarzy:

  1. Oczko, ja też tu zaglądałam i pustki widziałam. Chleb Pana R. boski, śledzie bardzo lubię - pysznie wyglądają a sos pobudził moją wyobraźnię :)
    Do zobaczenia w sobotę :)
    P. S. A do mnie nie zaglądasz, nowości są...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko, dziękuję. Za komentarz i miłe spotkanie :)

      Usuń
  2. Jak fajnie, że tu jesteś SIs :) Chlebek pierwsza klasa!
    A śledziki mniam, uwielbiam.
    Uściski Sis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chlebek był przepyszny. A jeszcze lepszy kolejny z suszonymi pomidorami.

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz.

Pozdrawiam
oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...