<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946</id><updated>2012-01-31T17:17:02.254+01:00</updated><category term='akcja kulinarna'/><category term='wpis z marką'/><category term='owoce'/><category term='kawa'/><category term='warzywa'/><category term='tarta'/><category term='jajka'/><category term='Weekendowa Cukiernia'/><category term='płynne'/><category term='makaroniki'/><category term='ciasta'/><category term='zupa :)'/><category term='przetwory'/><category term='wpis bez przepisu'/><category term='brukselka'/><category term='chińszczyzna'/><category term='curry'/><category term='beszamel'/><category term='bezmięsne'/><category term='słony'/><category term='zlot'/><category term='muffinki'/><category term='koty'/><category term='wątróbka'/><category term='ryby i owoce morza'/><category term='mięso'/><category term='słodycze'/><category term='Blog Forum Gdańsk 2011'/><category term='drób'/><category term='chleby i bułki'/><category term='Weekendowa Piekarnia'/><category term='ciasteczka'/><category term='gotowanie na okrągło'/><category term='śniadanie'/><category term='ciasto filo'/><category term='ser'/><title type='text'>Bełkoty kuchenne Oczka</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>136</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-7870818205668580771</id><published>2012-01-28T19:19:00.003+01:00</published><updated>2012-01-29T21:16:57.045+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chleby i bułki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='płynne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Ekonomia - Gastronomia: Sałatka z serem pleśniowym i koktajl melonowo - pomarańczowy</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Sytuacja wprostpropocjonalności migania kursora do dzisiejszego braku weny jest nieco deprymująca. A chciałam Wam napisać o tym, że przeczytałam ostatnio &lt;a href="http://www.styl.pl/kuchnia/mistrzyni-kuchni/news-nie-wyrzucaj-jedzenia,nId,430199"&gt;pewien artykuł&lt;/a&gt;. Już jego pierwsze zdanie brzmiało niepokojąco, cytuję: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Jak oszacowała Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa, na całym świecie, zatrważająca ilość 1/3 żywności - około 1,3 miliarda ton każdego roku - jest wyrzucana.”&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niekoniecznie czytając artykuł - wiadomo jeszcze jedno. Otóż to nie tylko problem  występujący w przemyśle, handlu i restauracjach . To również sytuacja często mająca miejsce w gospodarstwach domowych. &lt;br /&gt;W domu rodzinnym zostało mi wpojone, że niepotrzebne marnotrawienie wody z kranu i jedzenia, należy ograniczyć do absolutnego minimum. Staram się codziennie o tym pamiętać. &lt;br /&gt;Stąd dzisiejsza przekąska, która była szybką kolacją zrobioną z resztek sałaty i z nadmiarowej ilości sera, którego już należałoby zjeść w szybkim tempie. Banalnie prosta.  A po sałatce można sobie jeszcze siorbnąć owocowy koktajl z dojrzałego, słodkiego melona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaś na deser obejrzeć &lt;a href="http://www.iplex.pl/filmy/nakarmimy-swiat,1816"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;film o jedzeniu&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-ZHGdN2SIvKs/TyQ5JG9CWSI/AAAAAAAADrU/Twz8sKzg154/s1600/sa%25C5%2582atka%2Bz%2Bcebulk%25C4%2585%2Bper%25C5%2582ow%25C4%25852.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-ZHGdN2SIvKs/TyQ5JG9CWSI/AAAAAAAADrU/Twz8sKzg154/s1600/sa%25C5%2582atka%2Bz%2Bcebulk%25C4%2585%2Bper%25C5%2582ow%25C4%25852.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702745856806115618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-fESIiWUnINQ/TyQ5I2MZPHI/AAAAAAAADrI/sX1-oM9-tIY/s1600/sa%25C5%2582atka%2Bz%2Bcebulk%25C4%2585%2Bper%25C5%2582ow%25C4%2585.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-fESIiWUnINQ/TyQ5I2MZPHI/AAAAAAAADrI/sX1-oM9-tIY/s1600/sa%25C5%2582atka%2Bz%2Bcebulk%25C4%2585%2Bper%25C5%2582ow%25C4%2585.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702745852307127410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sałatka z serem pleśniowym i cebulką perłową&lt;/span&gt; (pomysł własny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mix sałat&lt;br /&gt;ser pleśniowy&lt;br /&gt;pomidor&lt;br /&gt;cebulka perłowa z zalewy&lt;br /&gt;siemię lniane&lt;br /&gt;olej z pestek winogron&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie składniki wymieszać razem i zjeść ze smakiem ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-GsmO58HjRrs/TyQ5Ij4NO9I/AAAAAAAADq8/ank4Xi9n4Fk/s1600/koktajl%2Bmelon%2Bz%2Bpomara%25C5%2584cz%25C4%2585.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 413px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-GsmO58HjRrs/TyQ5Ij4NO9I/AAAAAAAADq8/ank4Xi9n4Fk/s1600/koktajl%2Bmelon%2Bz%2Bpomara%25C5%2584cz%25C4%2585.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702745847390616530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Koktajl melonowo – pomarańczowy z miętą&lt;/span&gt; (pomysł własny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pół dojrzałego melona miodowego&lt;br /&gt;wyfiletowana pomarańcza&lt;br /&gt;świeża mięta z krzaka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmiksować i wypić :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. A na koniec pochwalę się Panem R., który od tygodnia planował upiec bułki. &lt;br /&gt;Dzisiaj w końcu dojrzał do tego zajęcia  i skorzystał z już &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2012/01/noworoczne-sniadanie-bueczki-z.html"&gt;wcześniej testowanego przepisu na bułki noworoczne&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-581M8eqav10/TyQ5IRMoB1I/AAAAAAAADq0/yJvfOK5ie-o/s1600/bu%25C5%2582ki%2BPana.R.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-581M8eqav10/TyQ5IRMoB1I/AAAAAAAADq0/yJvfOK5ie-o/s1600/bu%25C5%2582ki%2BPana.R.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702745842375984978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tym razem bez suszonych pomidorów i o innym kształcie. Muszę przyznać, że upiekło mu się wzorowo. Nawet się rozzuchwalił, bo zamarzył o francuskich bagietkach. Ogłaszam zatem, że szukam przepisu – tak w razie gdyby ktoś pytał, czy chcę  ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-FP3WRfqKvoA/TyQ5JrqoYHI/AAAAAAAADrk/ckeZr3jZkW8/s1600/Bu%25C5%2582ka%2BPana%2BR.-kanapka.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-FP3WRfqKvoA/TyQ5JrqoYHI/AAAAAAAADrk/ckeZr3jZkW8/s1600/Bu%25C5%2582ka%2BPana%2BR.-kanapka.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702745866661027954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sałatkę dodaję do akcji Fit na wiosnę, koktajl do Drinki i koktajle, a obie propozycje do Nie wyrzucam jedzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/badz-fit-na-wiosne"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/86/embed_s18pq7yL05SBhfZlG7ydy5RxvPLfPwzz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/drinki-i-koktajle"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/82/embed_fGXk5atDjhWvAQ3NSE1XVfmAzCun1gzz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/nie-wyrzucam-jedzenia"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/84/embed_i6noAfNhoGMPUzojabraIqcaaDFumgzz.GIF" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-7870818205668580771?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/7870818205668580771/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=7870818205668580771' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/7870818205668580771'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/7870818205668580771'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2012/01/ekonomia-gastronomia-saatka-z-serem.html' title='Ekonomia - Gastronomia: Sałatka z serem pleśniowym i koktajl melonowo - pomarańczowy'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-ZHGdN2SIvKs/TyQ5JG9CWSI/AAAAAAAADrU/Twz8sKzg154/s72-c/sa%25C5%2582atka%2Bz%2Bcebulk%25C4%2585%2Bper%25C5%2582ow%25C4%25852.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-6831905959224161053</id><published>2012-01-21T17:15:00.003+01:00</published><updated>2012-01-21T18:00:20.210+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupa :)'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Ekonomia - Gastronomia: Zupa - Krem pietruszkowo - porowy z kozim serem</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Bulion to podstawa dobrego gotowania. Potrzebujecie go, ale go nie macie. Ja mogę sobie pozwolić na luksus korzystania z 30-litrowych garnków do gotowania bulionu, łatwo dostępnych kości, ogromniej powierzchni chłodniczej i pełnych zapału pomocników. Czy to oznacza jednak, że powinniście narażać swoich gości na sos przyrządzony na bazie wstrętnej kostki rosołowej lub słonego bulionu z puszki? Przyrządźcie bulion samodzielnie! To proste! Wystarczy upiec kilka kości i warzyw, przełożyć je do dużego garnka z wodą i odparowywać, odparowywać, odparowywać. Przygotujcie zapas na kilka miesięcy, a kiedy już stanie się odpowiednio gęsty, odcedźcie go i zamroźcie w niewielkich pojemniczkach, aby można było łatwo wyciągnąć z lodówki tyle, ile w danej chwili potrzeba. Życie bez bulionu jest niewiele warte”&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Anthony Bourdain - „Kill Grill. Restauracja od kuchni”, s. 120-121&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anthony ma rację. O tym również przekonywała &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2012/01/ekonomia-gastronomia-3-aromatyczne.html"&gt;Allegra McEvedy parę bohaterów,  których opisywałam w poprzedniej notce&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bulion w zamrażalniku to bardzo przydatna rzecz – wiem to i ja. &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2010/02/czas-na-rozgrzewke.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dlatego od dawna gotuję co jakiś czas 5 litrowy gar tego dobra, a potem mrożę i w potrzebie wykorzystuję – najczęściej do zupy&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. A zupy to przecież świetny sposób na ekonomiczne gotowanie, wykorzystujące to, co mamy akurat pod ręką.&lt;br /&gt;Tak właśnie powstała zupa poniżej – pietruszka lekko już przywiędła, co nie przeszkodziło, aby ją można było pokroić w plasterki i ugotować. Do tego nadmiarowa ilość pora i na koniec kozi serek, którego termin do spożycia niebłagalnie już dobiegał końca. Wszystko razem w jednym garnku stworzyło smaczną mieszankę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kolei na &lt;a href="http://makaroniary.blogspot.com/2012/01/zupa-kryzysowa.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Paście i Baście połączyłam bulion z makaronem tworząc w ten sposób pożywną i aromatyczną zupę kryzysową&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ICbH3vzWM8E/TxrfWLILh4I/AAAAAAAADps/DqZn6wJ0URI/s1600/zupa%2Bpietruszkowo%2B-%2Bporowa%2Bz%2Bkozim%2Bserem.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 394,8px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-ICbH3vzWM8E/TxrfWLILh4I/AAAAAAAADps/DqZn6wJ0URI/s1600/zupa%2Bpietruszkowo%2B-%2Bporowa%2Bz%2Bkozim%2Bserem.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700113850428000130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zupa - Krem pietruszkowo - porowy z kozim serem&lt;/span&gt; (pomysł własny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4 pietruszki&lt;br /&gt;3 pory&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;rozmrożony bulion&lt;br /&gt;kozi ser&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pietruszkę i pora pokroiłam w krążki i poddusiłam chwilę na oliwie. Następnie podlałam lekko bulionem i dusiłam ok 10 minut. Zalałam resztą bulionu i gotowałam do miękkości warzyw. Zdjęłam z ognia, zmiksowałam, doprawiłam do smaku i wymieszałam dokładnie z kozim serem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zupę dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/ministerstwo-zupy"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/92/embed_CPrNdKcNBLuLbdpYBkvRE0ITPDw4BQzz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;,&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/tylko-ze-spizarni-ii"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/88/embed_hqehsN2DDqtEG1Szo7LCxLB1Qfaq7gzz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;,&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/badz-fit-na-wiosne"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/86/embed_s18pq7yL05SBhfZlG7ydy5RxvPLfPwzz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;,&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/tylko-ze-spizarni-ii"&gt;&lt;imgsrc="http: pl="" system="" campaign="" banner="" 88=""&gt;&lt;/imgsrc="http:&gt;&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/nie-wyrzucam-jedzenia"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/84/embed_i6noAfNhoGMPUzojabraIqcaaDFumgzz.GIF" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-6831905959224161053?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/6831905959224161053/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=6831905959224161053' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/6831905959224161053'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/6831905959224161053'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2012/01/ekonomia-gastronomia-zupa-krem.html' title='Ekonomia - Gastronomia: Zupa - Krem pietruszkowo - porowy z kozim serem'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ICbH3vzWM8E/TxrfWLILh4I/AAAAAAAADps/DqZn6wJ0URI/s72-c/zupa%2Bpietruszkowo%2B-%2Bporowa%2Bz%2Bkozim%2Bserem.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-3059123079494518220</id><published>2012-01-14T13:41:00.002+01:00</published><updated>2012-01-15T12:42:58.542+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drób'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryby i owoce morza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Ekonomia - Gastronomia: 3 aromatyczne potrawki, czyli nie wyrzucam jedzenia</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;W zeszły weekend ciocia Oczko była &lt;a href="http://makaroniary.blogspot.com/2011/10/swiatowy-dzien-makaronu-ravioli-z-zotej.html"&gt;catsitterką dla Princessowej Poli&lt;/a&gt;. Pola grzecznie leżakowała ze mną na kanapie i dała się drapać za uszkiem. A w międzyczasie głaskania oglądałyśmy TV (wszak w domu nie oglądam TV, bo nawet nie mam telewizora).&lt;br /&gt;Korzystając zatem z okazji szukałam po kanałach Kuchni+. Nie znalazłam niestety, ale natrafiłam na jakimś lifstylowym kanale program pt. &lt;a href="http://www.kuchnia.tv/program/?full/ekonomia-gastronomii_32711"&gt;Ekonomia Gastronomia&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Idea rzeczonego programu przedstawia się następująco: 2 kucharzy (Allegra McEvedy i Paul Merrett ) jeżdżą zdaje się po USA i nawracają niegospodarnych kucharzy domowych.&lt;br /&gt;Ja trafiłam na odcinek z parą gejów wychowujących 3 - letnią córkę. Ich orientacja seksualna jest akurat tutaj nieistotna, bo nic nam do tego, jaki sposób na życie obrał sąsiad za ścianą. Program przecież traktował o tym, jak panowie wydatkują pieniądze na żywność i jak gotują oraz w rezultacie - jak się odżywiają. Wyszedł z tego jeden wielki obraz rozrzutności, niegospodarności i braku kreatywności w gotowaniu. Ulubionym sprzętem kuchennym była mikrofalówka, na talerzu królowały nudne i mocno przetworzone dania (również dla 3 - latki), a do kosza wędrowały banany (bo miały czarne plamki na skórce) i reszta mięsa z niedojedzonego kurczaka ("A to można jeszcze wykorzystać?! Nie wpadłem na to.").&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My przecież doskonale wiemy, że jak banan jest przejrzały można jeszcze z niego wykombinować koktajl albo wrzucić go do ciasta. A z resztek mięsa kurczaka zrobić sałatkę lub potrawkę obiadową na następny dzień.&lt;br /&gt;Podobne rozwiązania pokazali bohaterom odcinka kucharze. Pomysł Allegry na kurczaka: jednego dnia cały kurczak został nadziany jakąś masą z chleba i zdaje się pesto (nie pamiętam dokładnie). Reszta niedojedzonego z obiadu kurczaka nie wylądowała tym razem w koszu na śmieci, ale mięso zostało oddzielone  od kości. Kości trafiły do bulionu, a mięso do potrawki. To przecież logiczne, że w kuchni z jednego można zrobić coś drugiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo nie lubię wyrzucać jedzenia. Mama wpoiła mi, że jest to niepotrzebne marnotrawstwo. Między innymi dlatego ta potrawka szczególnie mi się spodobała. Uważnie się więc przyglądałam sposobowi jej przyrządzenia. Efektem tego już następnego dnia coś bardzo podobnego zjedliśmy na obiad.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo nam smakowało, więc przetrząsnęłam zawartość szafki, lodówki i zamrażalnika, i w środę zrobiłam drugą potrawkę mocno inspirowaną tą pierwszą.&lt;br /&gt;Tym samym znalazłam świetną bazę dla kolejnych dań, a pomysłów na modyfikację mam już kilka. A najlepsze w tym wszystkim jest, że wykorzystałam tylko to, co miałam w domu pod ręką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec, tak a propos tematu zapasów w domu, proponuję jeszcze szybki ryż doskonały jako dodatek do uparowanej ryby albo pieczonej piersi z kurczaka lub też jako samodzielne wegetariańskie danie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wyrzucajmy jedzenia, gotujmy kreatywnie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6CK9Rz-9hAA/TxCUrZ7euoI/AAAAAAAADoA/A-w4ofppxSw/s1600/ekonomia%2Bgastronomia-potrawka%2Bz%2Baromatem%2Bkuminu.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 429,8px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-6CK9Rz-9hAA/TxCUrZ7euoI/AAAAAAAADoA/A-w4ofppxSw/s1600/ekonomia%2Bgastronomia-potrawka%2Bz%2Baromatem%2Bkuminu.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5697217002039327362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Potrawka ryżowa z kurczakiem i aromatem kuminu&lt;/span&gt; (inspiracja: Allegra McEvedy, program "Ekonomia Gastronomia")&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;olej z pestek winogron&lt;br /&gt;pokrojona w kostkę czerwona cebula&lt;br /&gt;łyżeczka kuminu  (kminu rzymskiego)&lt;br /&gt;pokrojona w plasterki marchewka&lt;br /&gt;pokrojone 4 papryczki piri piri ze słoiczka (w programie była użyta świeża chili)&lt;br /&gt;starte na tarce 4 ząbki czosnku&lt;br /&gt;puszka krojonych pomidorów z płynem&lt;br /&gt;pokrojona w kawałki żółta papryka&lt;br /&gt;bulion&lt;br /&gt;1/4 szklanki ryżu tri colore lub inny (taka ilość wystarczy na porcję dla 2 osób)&lt;br /&gt;pokrojona w paski surowa pierś z kurczaka (w programie użyto resztki pieczonego kurczaka)&lt;br /&gt;groszek mrożony (wypłukany pod wodą z ewentualnego lodu)&lt;br /&gt;sól  i pieprz do smaku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw na małym ogniu (aby cebula się za szybko nie zeszkliła, a tym samy nie przypaliła) na głębokiej patelni poddusiłam cebulę z kuminem, aż przyprawa wydała z siebie aromat, potem dorzuciłam marchewkę, a po 5 minutach  piri piri i czosnek, a po minucie zalałam puszką pomidorów. Dałam troszkę większy płomień gazu. Dusiłam ok. 10 min. Jeżeli zawartość na patelni była zbyt gęsta, podlewałam bulionem. Dorzuciłam żółtą paprykę i dusiłam dalej 5 minut. Dorzuciłam suchy ryż, podlałam bulionem i dodałam szczyptę soli. Ryż potrzebował 20 minut na ugotowanie. W połowie tego czasu, czyli po 10 minutach dorzuciłam paski kurczaka i groszek. Jeżeli było trzeba podlałam bulionem, wymieszałam. Wyłączyłam gaz, kiedy ryż był już ugotowany. Sypnęłam pieprzem do smaku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Moje uwagi:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1. zamiast surowego kurczaka można na patelnię wrzucić np. resztki mięsa pieczonego kurczaka. Wtedy takie mięso wystarczy rzucić do reszty na patelnię na chwilę przed końcem gotowania. Ewentualnie kurczaka zastąpić krewetkami&lt;br /&gt;2. gotową potrawę można posypać świeżą miętą z krzaka albo poszatkowaną kolendrą&lt;br /&gt;można też dodać pod koniec gotowania mleczko kokosowe&lt;br /&gt;3. zamiast wrzucać na patelnię do reszty suchy ryż, można go ugotować osobno i wymieszać z gotowym daniem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-5iXba_kvgJQ/TxF3ZkbYfWI/AAAAAAAADoY/CqUSOXZ9JM8/s1600/ekonomia%2Bgastronomia-kus%2Bkus%2Bcurry.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 393,4px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-5iXba_kvgJQ/TxF3ZkbYfWI/AAAAAAAADoY/CqUSOXZ9JM8/s1600/ekonomia%2Bgastronomia-kus%2Bkus%2Bcurry.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5697466284759350626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Potrawka z kuskusem i rybą z aromatem curry&lt;/span&gt; (moja przeróbka przepisu wyżej)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;olej z pestek winogron&lt;br /&gt;pokrojona w kostkę żółta cebula&lt;br /&gt;kopiasta łyżeczka sproszkowanego curry&lt;br /&gt;pokrojona w plasterki marchewka&lt;br /&gt;pokrojona w kostkę obrana kalarepka&lt;br /&gt;pokrojone 4 papryczki piri piri ze słoiczka&lt;br /&gt;starte na tarce 4 ząbki czosnku&lt;br /&gt;starty na tarce kawałek obranego kłącza imbiru (ok. pół kciuka albo i więcej jak się lubi mocno imbirowy smak)&lt;br /&gt;puszka krojonych pomidorów z płynem&lt;br /&gt;bulion&lt;br /&gt;pokrojone w kostkę surowe 2 filety z ryby (u nas był mintaj, ale może być każda inna, dorsz albo halibut będą bardzo pasować)&lt;br /&gt;groszek mrożony (wypłukany pod wodą z ewentualnego lodu)&lt;br /&gt;sól  pieprz do smaku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw na małym ogniu (aby cebula się za szybko nie zeszkliła, a tym samy nie przypaliła) na głębokiej patelni poddusiłam na oleju cebulę z curry, aż przyprawa wydała z siebie aromat, potem dorzuciłam marchewkę i kalarepkę, a po 10 minutach piri piri, starty imbir i czosnek,  a następnie po 1 minucie zalałam puszką pomidorów. Dałam troszkę większy płomień gazu. Dusiłam ok. 20 min. Jeżeli zawartość na patelni była zbyt gęsta, podlewałam bulionem. Gotowałam aż kalarepka trochę zmięknie, ale tez żeby pozostała trochę chrupiąca. Pod koniec gotowania wrzuciłam rybę (ryba się rozpadnie, ale to nic nie szkodzi) i groszek. Jeżeli było trzeba podlałam bulionem. Wyłączyłam gaz, wsypałam ok. pół szklanki kuskusu, wymieszałam, przykryłam pokrywką i odstawiłam, aby kaszka wchłonęła nieco płynu. Sypnęłam pieprzem i solą do smaku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Moje ogólne uwagi do dań tego typu:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Zamiast kminu albo curry można rzucić inną aromatyczną przyprawę (np. igiełki rozmarynu albo kurkumę). Ja następnym razem planuję zamienić je na sproszkowaną garam masalę albo zieloną pastę curry ze słoiczka&lt;br /&gt;ryż albo kus kus można wymienić na kaszę np. jęczmienną (o dziwo ta kasza fajnie komponuje się z mleczkiem kokosowym). Ja planuję podmienić ryż następnym razem na czerwoną soczewicę&lt;br /&gt;2. Oprócz żółtej papryki nada się np. cukinia (ze skórką) albo por pokrojony w krążki.&lt;br /&gt;3. Olej z pestek winogron można zastąpić oliwą lub innym rodzajem oleju.&lt;br /&gt;4. Zamiast piri piri (ja akurat tę miałam po ręką) można dać świeżą chili lub płatki chili albo pieprz kajeński – lub wszystko inne,  co nada potrawie lekka ostrość (wystarczy też oliwa, która jest aromatyzowana chili albo kilka kropel tabasco na sam koniec).&lt;br /&gt;5. Bulion może być mięsny lub warzywny, ja akurat w tej chwili gotowałam bulion z kurczakiem.&lt;br /&gt;6. Danie można podlać mleczkiem kokosowym i obsypać świeżą miętą , kolendrą albo zielona pietruszką.&lt;br /&gt;7. Kurczaka lub rybę można zastąpić krewetkami albo wieprzowiną (pokrojoną w cienkie paski).&lt;br /&gt;8. Generalnie można wrzucać tam wszystko co się ma pod ręką pod warunkiem, że będzie się komponować smakowo ;) to taka jednogarnkowa potrawa trochę w stylu curry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gfMk0wZBzOM/TxCXX2p731I/AAAAAAAADoM/1DpLhgDUOzQ/s1600/ekonomia%2Bgastronomia-%2Bwarzywny%2Bry%25C5%25BC%2Bz%2Bkurkum%25C4%2585.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 305,2px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-gfMk0wZBzOM/TxCXX2p731I/AAAAAAAADoM/1DpLhgDUOzQ/s1600/ekonomia%2Bgastronomia-%2Bwarzywny%2Bry%25C5%25BC%2Bz%2Bkurkum%25C4%2585.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5697219964687867730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Warzywny ryż z kurkumą&lt;/span&gt; (pomysł własny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;kurkuma&lt;br /&gt;ryż&lt;br /&gt;bulion&lt;br /&gt;marchewka&lt;br /&gt;brokuł&lt;br /&gt;masło&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ryż najpierw chwilę obsmażyłam na oliwie i wymieszałam z kurkumą, a następnie zalałam bulionem. Gotowałam do momentu aż ryż wchłonie płyn i się ugotuje. W drugim garnku ugotowałam warzywa. Ugotowane warzywa i ryż wymieszałam z rozpuszczonym masłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Wszystkie potrawki dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/nie-wyrzucam-jedzenia"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/84/embed_i6noAfNhoGMPUzojabraIqcaaDFumgzz.GIF" /&gt;&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/tylko-ze-spizarni-ii"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/88/embed_hqehsN2DDqtEG1Szo7LCxLB1Qfaq7gzz.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potrawkę z rybą dodatkowo do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/owoce-morza"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/87/embed_ysILcyOJfa1VR2SVMkyLjHycCFlx2Qzz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-3059123079494518220?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/3059123079494518220/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=3059123079494518220' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/3059123079494518220'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/3059123079494518220'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2012/01/ekonomia-gastronomia-3-aromatyczne.html' title='Ekonomia - Gastronomia: 3 aromatyczne potrawki, czyli nie wyrzucam jedzenia'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-6CK9Rz-9hAA/TxCUrZ7euoI/AAAAAAAADoA/A-w4ofppxSw/s72-c/ekonomia%2Bgastronomia-potrawka%2Bz%2Baromatem%2Bkuminu.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-2391236080004210584</id><published>2012-01-08T19:17:00.000+01:00</published><updated>2012-01-08T19:18:50.057+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='owoce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='płynne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Drinki i koktajle: 4 szklanki zdrowych, bezalkoholowych smaków</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/12/czowiek-nie-strus-parowany-mintaj-z.html"&gt;W czasie świąt pisałam o pewnym koktajlu pomarańczowo – pietruszkowym&lt;/a&gt;. Przepis na niego znalazłam podczas przeszukiwania internetu w związku z dietą niskocholesterolową. Przepis jest banalnie prosty, więc dziwię się, że nie wpadłam na to sama. Napój jest pyszny. Tylko nie rozrzedzajcie go za bardzo wodą, bo pomarańcza powinna mieć w nim najbardziej wyczuwalną nutę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy już zrobiłam jeden koktajl, nabrałam ochoty na kolejny. Latem najczęściej łączę jogurt naturalny z truskawkami albo jagodami. Zimą trzeba szukać innych dodatków do jogurtu. Moje poszukiwania przedstawiają poniższe bezalkoholowe propozycje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-ejyQcbdEFFE/TwnagL9jQnI/AAAAAAAADmc/ZhlXjTrYqsc/s1600/Drinki%2Bi%2Bkoktajle-%2Bpomara%25C5%2584cza%2Bz%2Bpietruszk%25C4%2585.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 418,6px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-ejyQcbdEFFE/TwnagL9jQnI/AAAAAAAADmc/ZhlXjTrYqsc/s1600/Drinki%2Bi%2Bkoktajle-%2Bpomara%25C5%2584cza%2Bz%2Bpietruszk%25C4%2585.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695323450288325234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Koktajl pomarańczowo – pietruszkowy&lt;/span&gt; (dieta niskocholesterolowa, źródło: &lt;a href="http://www.dieta.senior.pl/Koktajl-z-natki-pietruszki-i-pomaranczy,482.html"&gt;dieta.senior.pl&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmiksować wyfiletowaną pomarańczę z pokrojoną zieloną pietruszką. Rozcieńczyć nieco wodą mineralną (najlepiej lekko nasyconą, ja używałam Staropolanki)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-xvxGD1Gu7Ek/Twnafx0fj2I/AAAAAAAADmQ/NLJoSU86BLk/s1600/Drinki%2Bi%2Bkoktajle-%2Bawokado%252Cotr%25C4%2599by.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 417,2px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-xvxGD1Gu7Ek/Twnafx0fj2I/AAAAAAAADmQ/NLJoSU86BLk/s1600/Drinki%2Bi%2Bkoktajle-%2Bawokado%252Cotr%25C4%2599by.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695323443271012194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Koktajl wytrawny&lt;/span&gt; (źródło: opakowanie po otrębach owsianych firmy Kupiec)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmiksować: kefir z małym awokado, łyżką soku z cytryny, posiekaną zieloną pietruszką i łyżką otrąb owsianych. Posolić do smaku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-BUySrjEMOOA/TwnafVAmKmI/AAAAAAAADmI/lgCfu_v3xVI/s1600/Drinki%2Bi%2Bkoktajle-ABC.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 418,6px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-BUySrjEMOOA/TwnafVAmKmI/AAAAAAAADmI/lgCfu_v3xVI/s1600/Drinki%2Bi%2Bkoktajle-ABC.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695323435537148514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Koktajl ABC: ananas, banan i cynamon&lt;/span&gt; (pomysł własny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmiksować: jogurt naturalny z pokrojonymi ananasami z puszki, bananem i cynamonem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-3h2otO_xKLE/TwnafLMrfxI/AAAAAAAADl4/Xr_Asca7RvE/s1600/Drinki%2Bi%2Bkoktajle-%2Bawokado%252C%2Bbanan.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 418,6px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-3h2otO_xKLE/TwnafLMrfxI/AAAAAAAADl4/Xr_Asca7RvE/s1600/Drinki%2Bi%2Bkoktajle-%2Bawokado%252C%2Bbanan.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695323432903474962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Koktajl z nutą ananasa&lt;/span&gt; (pomysł własny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmiksować: awokado, banana, ananasa z puszki z zalewą po ananasach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koktajle dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/drinki-i-koktajle"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/82/embed_fGXk5atDjhWvAQ3NSE1XVfmAzCun1gzz.jpg"&gt;&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/badz-fit-na-wiosne"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/86/embed_s18pq7yL05SBhfZlG7ydy5RxvPLfPwzz.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-2391236080004210584?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/2391236080004210584/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=2391236080004210584' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2391236080004210584'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2391236080004210584'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2012/01/drinki-i-koktajle-4-szklanki-zdrowych.html' title='Drinki i koktajle: 4 szklanki zdrowych, bezalkoholowych smaków'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ejyQcbdEFFE/TwnagL9jQnI/AAAAAAAADmc/ZhlXjTrYqsc/s72-c/Drinki%2Bi%2Bkoktajle-%2Bpomara%25C5%2584cza%2Bz%2Bpietruszk%25C4%2585.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-7824717442967768249</id><published>2012-01-06T22:42:00.007+01:00</published><updated>2012-01-15T12:46:31.466+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drób'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Noworoczny obiad: podudzia w słodko - kwaśnej marynacie i gotowana rzepa z dressingiem</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;W związku z nowym sposobem odżywiania, Pan R. przyniósł w zeszłym tygodniu do domu pożyczoną książkę &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Dieta niskotłuszczowa – najlepsze przepisy z całego świata” wydawnictwa Parragon&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Oczywiście natychmiast się do niej przyssałam i zaczęłam wertować. &lt;br /&gt;Przepisy w niej wydają się ciekawe, więc mam już kilka propozycji do przetestowania. Jedna natomiast na tyle mnie zaciekawiła, że następnego dnia wjechała na stół pod postacią noworocznego, sobotniego obiadu. &lt;br /&gt;Same pieczone podudzia to żadne odkrycie, natomiast marynata czytając po składnikach obiecywała, że to może być coś dobrego. I w istocie było. Mięso pieczone w takiej glazurze smakowało wyśmienicie. Zaś następnym razem potraktuję w podobny sposób piersi z kurczaka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do mięsa podałam mix sałat z pestkami dyni w winegrecie  i gotowaną rzepę z takim samym dressingiem. To też moje nowe odkrycie. Ostatni raz miałam z rzepą do czynienia jakieś 3 lata temu. Gotowałam z niej wtedy zupę. Rzepa oddała do niej wówczas nieco goryczy, co sprawiło, że na rzeczone warzywo straciłam ochotę na dłuższy czas. &lt;br /&gt;Jednak tym razem postanowiłam zrobić kolejne podejście. Inspirowałam się przepisem z mojej ulubionej książki. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Zapomniane warzywa” Elizabeth Scotto&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, bo o niej mowa, jest cudowną książką – estetycznie wydana, z pięknymi, wysmakowanymi zdjęciami i ciekawymi przepisami na takie warzywa jak m. in.: daikon, przypołudnik, rzepę, bataty, dynię, salsefię, miechunkę, czyściec bulwiasty. Prawda, że większość nazw niewiele nam mówi? No właśnie – dlatego książka jest też poniekąd kulinarną pozycją edukacyjną.&lt;br /&gt;Przepis, który mnie zainspirował odnosił się do młodej rzepy odmiany Golden ball, ale ja wykorzystałam naszą poczciwą czarną, którą dostaniemy w większości warzywniaków. Zrobiłam też wyłom z dodatkowym składnikiem – przepis proponuje wymieszać rzepę, oprócz winegretu, dodatkowo z przyrumienionym na patelni boczkiem. Ja jednak gwarantuję Wam, że i bez tego rzepa jest wyśmienita. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-M-qmLf0Tpx8/TwdoWg99uzI/AAAAAAAADlI/hMGW6r42p9g/s1600/obiad%2Bnoworoczny-podudzia%2Bw%2Bsosie%2Bs%25C5%2582odko-kwa%25C5%259Bnym.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 392,4px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-M-qmLf0Tpx8/TwdoWg99uzI/AAAAAAAADlI/hMGW6r42p9g/s1600/obiad%2Bnoworoczny-podudzia%2Bw%2Bsosie%2Bs%25C5%2582odko-kwa%25C5%259Bnym.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694634989849525042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Podudzia w słodko – kwaśnej marynacie&lt;/span&gt; (źródło: „Dania niskotłuszczowe – najlepsze przepisy z całego świata”, wyd. Parragon, s. 92)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6 podudzi z kurczaka&lt;br /&gt;4 łyżki czerwonego octu winnego&lt;br /&gt;2 łyżki koncentratu pomidorowego&lt;br /&gt;2 łyżki sosu sojowego&lt;br /&gt;2 łyżki płynnego miodu&lt;br /&gt;1 łyżka sosu worcester&lt;br /&gt;ząbek czosnku&lt;br /&gt;solidna szczypta pieprzu kajeńskiego&lt;br /&gt;sól i pieprz&lt;br /&gt;(opcjonalnie sok z limonki – zaostrzy nieco smak marynaty)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Połowę podudzi kurczaka pozbawiłam skóry, wszystkim natomiast mięso nacięłam w 3 miejscach. Połączyłam wszystkie składniki marynaty, obtoczyłam w niej mięso i macerowałam ponad godzinę w lodówce. Po tym czasie wyłożyłam do naczynia żaroodpornego i piekłam w 200 stopniach aż do upieczenia mięsa. W połowie pieczenia podudzia oblałam jeszcze pozostałą marynatą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-VpVidtpWfHM/TwdoW-XwvlI/AAAAAAAADlY/ml33LCg3V8U/s1600/obiad%2Bnoworoczny-rzepa.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 392,4px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-VpVidtpWfHM/TwdoW-XwvlI/AAAAAAAADlY/ml33LCg3V8U/s1600/obiad%2Bnoworoczny-rzepa.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694634997742354002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gotowana rzepa z dressingiem&lt;/span&gt; (inspiracja: „Zapomnane warzywa”, Elisabeth Scotto, s. 30)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czarna rzepa&lt;br /&gt;4 łyżki oliwy z oliwek&lt;br /&gt;1 łyżka octu winnego&lt;br /&gt;sól, kolorowy pieprz&lt;br /&gt;zielona pietruszka&lt;br /&gt;odrobina wody&lt;br /&gt;(lepszy smak dressingu nada jeszcze dodatkowo przeprasowany ząbek czosnku)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzepę obrałam, pokroiłam na półplasterki i gotowałam w osolonym wrzątku 5 minut. Zrobiłam winegret z pozostałych składników i wymieszałam w nim rzepę. z takim samym winegretem wymieszałam mix sałat z pestkami dyni i podawałam z upieczonymi podudziami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzepę dodaję do akcji Zieleniny, natomiast cały obiad do akcji pozostałych  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/wegetarianskie-swieta-z-zielenina"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/79/embed_4tee78ew1IvRUr6HxU8XJvhaxY8UcQzz.JPG"&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/badz-fit-na-wiosne"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/86/embed_s18pq7yL05SBhfZlG7ydy5RxvPLfPwzz.jpg"&gt;&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/tylko-ze-spizarni-ii"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/88/embed_hqehsN2DDqtEG1Szo7LCxLB1Qfaq7gzz.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-7824717442967768249?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/7824717442967768249/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=7824717442967768249' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/7824717442967768249'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/7824717442967768249'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2012/01/noworoczny-obiad-podudzia-w-sodko.html' title='Noworoczny obiad: podudzia w słodko - kwaśnej marynacie i gotowana rzepa z dressingiem'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-M-qmLf0Tpx8/TwdoWg99uzI/AAAAAAAADlI/hMGW6r42p9g/s72-c/obiad%2Bnoworoczny-podudzia%2Bw%2Bsosie%2Bs%25C5%2582odko-kwa%25C5%259Bnym.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-2950257470134801347</id><published>2012-01-01T16:44:00.000+01:00</published><updated>2012-01-01T16:45:58.153+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śniadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chleby i bułki'/><title type='text'>Noworoczne śniadanie: Bułeczki z suszonymi pomidorami</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Działam ekspresem. Pan R. w środę wspomniał o bułkach, w czwartek nadziałam się na &lt;a href="http://truffle-in-a-rum-chocolate.blogspot.com/2011/12/pszenno-zytnie-bueczki-z-suszonymi.html"&gt;przepis u Trufli&lt;/a&gt;, a w piątek pod wieczór wyciągnęłam z piekła gorące sztuki. Na dzisiejsze, noworoczne śniadanie jeszcze były świeże i pyszne.&lt;br /&gt;Przepis jest rewelacyjny i śmiało go Wam polecam. Ciasto rośnie jak głupie i praktycznie żadna z nim robota. Nawet nie trzeba formować kulek. Wystarczy dobry nóż i dobrze omączona stolnica (bułkom bardzo sprzyja ta mąka na wierzchu podczas pieczenia).&lt;br /&gt;Pyszne ze świeżo upieczonym, w niskiej temperaturze – dzięki &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/search/label/przetwory"&gt;termometrowi&lt;/a&gt;, schabem z paprykowym wierzchem i musztardą z czarną porzeczką. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-EuQRuVBOpQ0/TwB_Cu7vylI/AAAAAAAADkw/1s6RiUx_wcg/s1600/bu%25C5%2582ki%2Bod%2BTrufli.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 400,4px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-EuQRuVBOpQ0/TwB_Cu7vylI/AAAAAAAADkw/1s6RiUx_wcg/s1600/bu%25C5%2582ki%2Bod%2BTrufli.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5692689613931399762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bułeczki z suszonymi pomidorami&lt;/span&gt; (źródło: &lt;a href="http://truffle-in-a-rum-chocolate.blogspot.com/2011/12/pszenno-zytnie-bueczki-z-suszonymi.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Trufla&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6 suszonych pomidorów, w oliwie &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/10/z-wizyta-w-pyrlandii.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(użyłam suszonych pomidorów od Kumy Grażyny)&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;340g ciepłej wody&lt;br /&gt;1 łyżeczka drożdży instant&lt;br /&gt;1 łyżeczka soli&lt;br /&gt;3 łyżki białego maku &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(pominęłam)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;350g mąki pszennej chlebowej &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(typ 720)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;100g mąki żytniej jasnej &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(pełnoziarnista Lubelli do wypieku chleba)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;2 łyżeczki miodu lub syropu z agawy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(miód wielokwiatowy)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomidory zalać wrzątkiem, moczyć przez 30 min., odsączyć i pokroić w paseczki.&lt;br /&gt;Do wody dodać wszystkie składniki oprócz mąk, wymieszać, dodać obie mąki, miksować 3-4min. na średnim biegu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(wymieszałam drewnianą łyżką, a potem zagniotłam jeszcze na blacie do jednolitej, nieklejącej się kuli)&lt;/span&gt;. Miskę z ciastem przykryć folią i odstawić w ciepłe miejsce do wyrastania na ok 2 godz., ciasto ma podwoić objętość. Po tym czasie, ciasto wyjąc na omączony blat, krótko zagnieść.&lt;br /&gt;Ponownie lekko omączyć blat, ułożyć ciasto, oprószyć mąką i dłońmi rozpłaszczyć w prostokątny/ owalny placek o grubości ok. 2 cm. Kroić np. nożem do pizzy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(lub zwykłym)&lt;/span&gt;, w dowolne kawałki. Ułożyć na wyłożonej pergaminem blasze, odstawić w ciepłe miejsce, na ok. 30 min.&lt;br /&gt;Piec w 200st. C, ok. 15-18 min, w zależności od wielkości bułeczek. Studzić na kratce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-2950257470134801347?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/2950257470134801347/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=2950257470134801347' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2950257470134801347'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2950257470134801347'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2012/01/noworoczne-sniadanie-bueczki-z.html' title='Noworoczne śniadanie: Bułeczki z suszonymi pomidorami'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-EuQRuVBOpQ0/TwB_Cu7vylI/AAAAAAAADkw/1s6RiUx_wcg/s72-c/bu%25C5%2582ki%2Bod%2BTrufli.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-2147778409481003391</id><published>2011-12-30T15:15:00.001+01:00</published><updated>2011-12-30T22:05:38.447+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodycze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muffinki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Owsiany zapach zimy: desery</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Po uczciwie &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/12/owsiany-zapach-zimy-sniadania.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;zjedzonym śniadaniu&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, można przejść gładko do deseru. Również i tutaj  płatki owsiane wdzięcznie grają rolę zdrowej przekąski. Na przykład ciastka owsiane, które są doskonałe dla osób stosujących dietę niskocholesterolową, gdyż nie łączy się w nich razem masło z mąką i cukrem. Ba!, nawet tych dwóch pierwszych składników w ogóle nie używa się do tych ciastek. Za to można szczodrze sypnąć bakaliami. Z jajek natomiast lądują tylko białka, żółtka zaś, czyli tę bardziej podejrzaną dla cholesterolowców część z jaja - można wrzucić do muffinek. Muffinki natomiast zjedzą ci, którzy diety przestrzegać nie muszą. Ale nawet jeżeli nie muszą, to mogą przecież zjeść zdrowy, pachnący cynamonem deser. I proszę - już jest słodko :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owsiane słodkości dedykuję &lt;a href="http://eksperymentalnie.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Princess&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, która dzisiaj obchodzi swoje kolejne 18-te urodziny :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-biQlcG47oMo/Tv3Gy6_NtxI/AAAAAAAADkg/P5fEDq9d1iw/s1600/owsiany%2Bzapach%2Bzimy%2B-%2Bdesery1.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 546px; height: 560px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-biQlcG47oMo/Tv3Gy6_NtxI/AAAAAAAADkg/P5fEDq9d1iw/s1600/owsiany%2Bzapach%2Bzimy%2B-%2Bdesery1.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691924082196330258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Makaroniki z płatków owsianych&lt;/span&gt; (źródło: &lt;a href="http://ugotuj.to/przepisy_kulinarne/2,87561,,Makaroniki_z_platkow_owsianych,,69384915,9495.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ugotuj.to&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;)  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20 dag płatków owsianych&lt;br /&gt;10 dag cukru&lt;br /&gt;1/3 szklanki mleka&lt;br /&gt;2 białka&lt;br /&gt;sok i skórka z 1 cytryny &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(u mnie limonka)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;masło do blachy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(lub papier do pieczenia)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;dodatkowo: suszone śliwki i rodzynki&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Namocz płatki w mleku, a potem utrzyj drewnianą łyżką z cukrem, dodając stopniowo skórkę i sok z cytryny. Białka ubij na sztywno i delikatnie połącz z płatkami &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;i bakaliami&lt;/span&gt;. Nabieraj łyżeczką porcje masy i układaj je na natłuszczonej blasze &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(ja na papierze do pieczenia)&lt;/span&gt;. Piecz na ładny, złoty kolor w temp. 170°C.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-EcnfJQmg8UE/Tv3GynNH5zI/AAAAAAAADkY/usBMkD0wZT8/s1600/owsiany%2Bzapach%2Bzimy-desery2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 393,4px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-EcnfJQmg8UE/Tv3GynNH5zI/AAAAAAAADkY/usBMkD0wZT8/s1600/owsiany%2Bzapach%2Bzimy-desery2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691924076885960498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Owsiane muffinki z jabłkiem, rodzynkami i cynamonem&lt;/span&gt; (źródło: &lt;a href="http://www.styl.pl/kuchnia/mistrzyni-kuchni/news-lekkie-jesienne-sniadanie,nId,385374"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Styl.pl&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;)  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;po pół szklanki otrąb owsianych, błyskawicznych płatków owsianych oraz rodzynek, &lt;br /&gt;1 szkl. mleka, &lt;br /&gt;1 szkl. mąki, &lt;br /&gt;2 jajka &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(wrzuciłam tylko żółtka, które zostały mi po produkcji ww. ciastek)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1 jabłko, &lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia, &lt;br /&gt;pół łyżeczki sody, &lt;br /&gt;cynamon, &lt;br /&gt;1/3 szkl. cukru pudru &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(zastąpiłam go cukrem brązowym oraz zredukowałam jego ilość)&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;1/3 szkl oleju&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otręby, płatki owsiane i rodzynki wsypać do miseczki i zalać bardzo gorącym mlekiem. Odstawić na pół godziny, by zmiękły i napęczniały. W dużej misce wymieszać mąkę, proszek do pieczenia, sodę, cukier puder, łyżeczkę cynamonu i szczyptę soli. Osobno roztrzepać jajka z olejem.&lt;br /&gt;Do suchych składników dodać namoczone płatki z otrębami, jabłko pokrojone w kostkę, wlać jajka z olejem. Wymieszać łyżką do połączenia składników, mogą zostać grudki. Foremki do muffinek wysmarować masłem lub wyłożyć papilotkami, nałożyć porcje ciasta. Piec 20-25 minut w 200°C, aż muffinki z wierzchu się zarumienią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Desery dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/owsiany-zapach-zimy"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/80/embed_Kyv5yL2FAeHLn0eWm7goIfVHrPBEowzz.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-2147778409481003391?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/2147778409481003391/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=2147778409481003391' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2147778409481003391'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2147778409481003391'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/12/owsiany-zapach-zimy-desery.html' title='Owsiany zapach zimy: desery'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-biQlcG47oMo/Tv3Gy6_NtxI/AAAAAAAADkg/P5fEDq9d1iw/s72-c/owsiany%2Bzapach%2Bzimy%2B-%2Bdesery1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-4850412009611578116</id><published>2011-12-28T22:35:00.000+01:00</published><updated>2011-12-28T22:36:27.112+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='owoce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śniadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chleby i bułki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Owsiany zapach zimy: śniadania</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Nie przepadam za owsianką. Właściwie jeszcze kilka lat temu było to danie dla mnie zupełnie niejadalne. Wszelkie zupy mleczne piorunowałam wzrokiem, jak już kasza manna to tylko na słodko. Owsianka doskonale wpisywała się wtedy w ten sam schemat. W łaski wkupiło się praktycznie tylko gorące mleko z kożuchem lub kakao. Płatki owsiane przekonały mnie dopiero całkiem niedawno i nie w takim stopniu, abym jadała je często i z wielkim entuzjazmem. Wprawdzie nadal nie rozumiem &lt;a href="http://eksperymentalnie.blogspot.com/search/label/p%C5%82atki%20owsiane"&gt;miłości Princess do owsianki&lt;/a&gt;, ale potrafię już docenić dobroczynne działanie płatków owsianych dla zdrowej diety.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak polubić płatki owsiane na śniadanie? To proste - można je uprażyć na patelni i podać z owocami, albo upiec chleb zawierający oprócz siemienia lnianego, ziaren dyni i słonecznika - płatki owsiane i owsiane otręby. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-e5fXPwEcoEs/TvuJVM10RmI/AAAAAAAADkE/KioVMCEAaaI/s1600/owsiane%2B%25C5%259Bniadanie-%2Bpra%25C5%25BCone.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 392,4px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-e5fXPwEcoEs/TvuJVM10RmI/AAAAAAAADkE/KioVMCEAaaI/s1600/owsiane%2B%25C5%259Bniadanie-%2Bpra%25C5%25BCone.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691293551429961314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Prażone płatki owsiane z owocami&lt;/span&gt; (źródło: Good Food Magazine: Wegetariańskie dania 101 sprawdzonych przepisów, s. 204)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(proporcje dla 4 osób) – &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;moje uwagi pogrubionym tekstem&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;50 g masła&lt;br /&gt;100 g prażonych płatków owsianych&lt;br /&gt;6 łyżek cukru trzcinowego&lt;br /&gt;4 łyżki wiórków kokosowych &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(i płatki migdałowe)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;2 banany, pokrojone w kawałki&lt;br /&gt;2 obrane i pokrojone na kawałki, dojrzałe mango &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(zastąpiłam kiwi)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;200 g ananasów z puszki&lt;br /&gt;obrane i pokrojone &lt;br /&gt;świeży krem z jajek lub śmietanka do polania &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(zrezygnowałam)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Płatki:&lt;/span&gt;Roztopić 2/3 masła, dodać 2/3 porcji cukru i uprażyć płatki owsiane i wiórki kokosowe &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(oraz płatki migdałowe)&lt;/span&gt; od czasu do czasu mieszając aż do złocistego koloru. Przełożyć do miseczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Owoce:&lt;/span&gt; wg przepisu z książki: roztopić pozostałe masło, dać owoce oraz pozostałą część cukru; dusić na patelni aż zmiękną i się skarmelizują.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ja natomiast uprażone płatki wymieszałam ze świeżymi owocami i zjadłam bez dodatku kremu z jajek lub śmietanki. Na upartego można oblać jogurtem naturalnym.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-2lcu4eXDgnc/TvuJU-6xRpI/AAAAAAAADj0/O3WfNqBTh54/s1600/owsiane%2B%25C5%259Bniadanie%2B-%2Bnajlepszy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 382,2px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-2lcu4eXDgnc/TvuJU-6xRpI/AAAAAAAADj0/O3WfNqBTh54/s1600/owsiane%2B%25C5%259Bniadanie%2B-%2Bnajlepszy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691293547692639890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-Ahcl21DUjXc/TvuJUsMvxLI/AAAAAAAADjo/qiz_eGrHep4/s1600/owsiane%2B%25C5%259Bniadanie%2B-%2Bnajlepszy2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 357px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Ahcl21DUjXc/TvuJUsMvxLI/AAAAAAAADjo/qiz_eGrHep4/s1600/owsiane%2B%25C5%259Bniadanie%2B-%2Bnajlepszy2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691293542667764914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Najlepszy czyli chleb pszenno - żytni wieloziarnisty&lt;/span&gt; (za: &lt;a href="http://makagigi.blogspot.com/2010/04/najlepszy.html"&gt;Basią z Makagigi; pierwowzór to przepis od Natki, która dostała go od swej sąsiadki&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(Jest to rzeczywiście najlepszy chleb na zakwasie z wszystkich, które dotąd piekliśmy, wracamy często do tego przepisu, zmieniamy w nim tylko proporcje ziaren i otrębów lub ich rodzaj. Zwykle zakwas wyciągam z lodówki rano, aby się ogrzał, wieczorem go dokarmiam, rano robię ciasto i piekę po przyjściu z pracy pod wieczór tego samego dnia.)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 szkl maki żytniej razowej &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(typ 2000)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1 szkl maki jasnej maki pszennej &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(szymanowska typ 480)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1/4 szkl pestek dyni&lt;br /&gt;1/4 szkl słonecznika&lt;br /&gt;1/4 szkl siemienia lnianego&lt;br /&gt;1/4 szkl płatków owsianych&lt;br /&gt;1/4 szkl otrąb &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(daję różnie, w zależności jakie mi wpadną pod rękę, tym razem otręby owsiane)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;plaska łyżka soli&lt;br /&gt;1 3/4 szkl letniej wody&lt;br /&gt;3/4 szkl zakwasu na mace zytniej razowej (100% hydracji)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do misy wsypuję mąkę, dodaje sól, ziarna, otręby, płatki owsiane, mieszam. Dodaję zakwas, wlewam letnią wodę i dokładnie mieszam, tak ze 2 minuty, nie dłużej. Ciasto wkładam do natłuszczonej i wysypanej mąką &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(otrębami)&lt;/span&gt; blaszki (keksówki, 11x30cm), wygładzam wierzch chleba łyżką zanurzaną w wodzie, pozostawiam do wyrośnięcia: ma niemal podwoić objętość (3 godziny, w temp. 24st C.). Piekę w temp. 175 st. C przez 80 minut. Wystudzić całkowicie przed pokrojeniem.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śniadania dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/owsiany-zapach-zimy"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/80/embed_Kyv5yL2FAeHLn0eWm7goIfVHrPBEowzz.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-4850412009611578116?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/4850412009611578116/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=4850412009611578116' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/4850412009611578116'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/4850412009611578116'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/12/owsiany-zapach-zimy-sniadania.html' title='Owsiany zapach zimy: śniadania'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-e5fXPwEcoEs/TvuJVM10RmI/AAAAAAAADkE/KioVMCEAaaI/s72-c/owsiane%2B%25C5%259Bniadanie-%2Bpra%25C5%25BCone.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-5167061743197161347</id><published>2011-12-25T15:49:00.004+01:00</published><updated>2011-12-25T19:05:46.056+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='brukselka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryby i owoce morza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Człowiek nie struś: Parowany mintaj z brukselką duszoną w soku pomarańczowym</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Zmieniamy nawyki żywieniowe. Mniej mięsa – więcej ryb. Pieczenie, gotowanie i duszenie kosztem smażenia, duuużo więcej warzyw, a zamiast ciastek – owoce i bakalie (no dobrze – ciastka będą, ale jeść je będę głównie ja ;))&lt;br /&gt;Zaczniemy też pić koktajle – jeden taki pyszniasty już przetestowałam (pomarańcza z pietruszką), a będzie jeszcze jagodowy, bananowy, z awokado... – chodzi mi ich trochę po głowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Póki co – ryba. Podczas kiedy Wy siedzieliście wczoraj przy suto zastawionym, wigilijnym stole, my zjedliśmy lekką parowaną rybkę z duszoną brukselką. Nie żałuję braku barszczu z uszkami, ani śledzia z cebulką w oleju  (chociaż ten z &lt;a href="http://kornikwkuchni.blogspot.com/2011/12/sledzie-po-szatansku.html"&gt;przepisu Kornika&lt;/a&gt; zrobię na pewno niedługo po świętach). Chyba tylko napiłabym się kompotu z suszu, a póki co wysiorbałam kawę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mGII6gLGLMA/Tvc33T3rLSI/AAAAAAAADjQ/iNPZiygXh-o/s1600/kawa.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 560px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-mGII6gLGLMA/Tvc33T3rLSI/AAAAAAAADjQ/iNPZiygXh-o/s1600/kawa.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690078077572033826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Uwielbiam święta bez świąt – cudowne lenistwo bez przepełnionego brzucha. Nadrabiam zaległości filmowe, obok czeka na skończenie „Solaris” Lema, a ja czasem drapię za uszkiem pewne dwa koty. Tak lubię! &lt;a href="http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96857,10825547,Nie_zoladkuj_sie.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Człowiek nie struś – nie ma tak doskonałego żołądka”&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wychodzę z założenia, że smaki trzeba testować na kubkach smakowych po wielokroć – wszak człowiek nie jest istotą constans. Dlatego też zrobiłam kolejne podejście do brukselki. Zrobiłam ją z przepisu, który znalazłam u Karoliny ze Zmysłów. &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2010/01/czy-13-ty-moze-byc-dniem-szczesliwym.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wykorzystałam przy okazji wiedzę o pozbyciu się goryczki z tych małych kapustek, którą nabyłam, kiedy ostatnio próbowałam się z nią polubić (trochę czasu minęło od tamtego momentu)&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Zatem: ścięłam nóżki dość wysoko, a do do duszenia wlałam, oprócz wody i soku, dodatkowo mleko i sypnęłam troszkę cukru. I chyba się przekonałam, bo z wczorajszego obiadu zostało jej trochę, więc dzisiaj na śniadanie podsmażyłam ją z salami i zjadłam ze smakiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-kdzhAvgT3_0/Tvc2MCcCoFI/AAAAAAAADjE/kdEcMaEh6lw/s1600/ryba%2Bz%2Bbrukselk%25C4%2585.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 560px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-kdzhAvgT3_0/Tvc2MCcCoFI/AAAAAAAADjE/kdEcMaEh6lw/s1600/ryba%2Bz%2Bbrukselk%25C4%2585.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690076234646724690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Parowany mintaj&lt;/span&gt; (przepis własny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dwa filety z mintaja&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz cytrynowy&lt;br /&gt;koperek&lt;br /&gt;wiórki masła&lt;br /&gt;uduszone listki brukselki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wersje ryby są dwie: jedna dla mnie, druga dla Pana R.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wersja moja:&lt;/span&gt; ułożyłam filet na folii aluminiowej, posoliłam (tylko po wierzchniej stronie), obsypałam pieprzem cytrynowym, wiórkami masła i koperkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wersja Pana R.:&lt;/span&gt; filet posolony tylko po wierzchniej stronie, obłożony uduszonymi listkami brukselki i obsypany koperkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oba filety zostały zapakowane w saszetkę z folii na której leżały i trafiły do piekarnika na 10 minut w temperaturze 200 stopni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Brukselka duszona w soku pomarańczowym z orzechami włoskimi&lt;/span&gt; (źródło: &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/11/mikro-kapustka-moja-miosc.html"&gt;Karolina, Zmysły w Kuchni&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ok. 700g brukselki, oczyszczonej, każda główka przekrojona na pół &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(ścięłam mocno ogonki i usnęłam wierzchnie liście)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;ok. 30g masła &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(olej z pestek winogron)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;skórka i sok z jednej pomarańczy, można użyć tarki lub dla wizualnego efektu – zestera &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(tylko sok i miąższ – bez skórki)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;garść orzechów włoskich &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(dodane już po duszeniu)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;świeżo zmielony czarny &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(kolorowy)&lt;/span&gt; pieprz&lt;br /&gt;sól, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;odrobina cukru (ok. pół łyżeczki)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;woda i mleko 0,0%&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dużym rondlu rozgrzałam masło &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(olej z pestek winogron)&lt;/span&gt; i wrzuciłam brukselkę, smażyłam przez minutę, mieszając, następnie dodałam sok &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(oraz mleko i wodę)&lt;/span&gt; i skórkę z pomarańczy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(bez skórki)&lt;/span&gt;, posoliłam, dodałam pieprzu i przykryłam. Dusiłam przez ok. 15 minut (trzeba sprawdzać miękkość warzywa, czasem jest już gotowe po 10 minutach) potrząsając rondlem, aby brukselka nie przykleiła się do dna .&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na suchej patelni uprażyłam orzechy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(wrzuciłam orzechy na patelnię już bez prażenia wprost na uduszoną brukselkę)&lt;/span&gt;, a następnie posiekałam je z grubsza. Posypałam nimi uduszoną brukselkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-5167061743197161347?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/5167061743197161347/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=5167061743197161347' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/5167061743197161347'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/5167061743197161347'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/12/czowiek-nie-strus-parowany-mintaj-z.html' title='Człowiek nie struś: Parowany mintaj z brukselką duszoną w soku pomarańczowym'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-mGII6gLGLMA/Tvc33T3rLSI/AAAAAAAADjQ/iNPZiygXh-o/s72-c/kawa.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-7591142877956604847</id><published>2011-12-23T20:42:00.001+01:00</published><updated>2011-12-23T20:45:12.823+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodycze'/><title type='text'>Ciastka słoneczka</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Nie ulepiłam uszek, których nie podam jutro z nieistniejącym barszczem czerwonym, nie polukrowałam pierników, których nie wyciągnęłam z piekła, nie sparzyłam maku do makowca, który pozostał tylko propozycją w gazecie, nie odliczyłam do dwunastu dań i wreszcie - nie zasiądę do stołu z białym obrusem. W chwili, kiedy święta nie mają dla mnie religijnego wymiaru, nie zamierzam udawać, że je obchodzę, bo nie obchodzą mnie one wcale. Nie składam życzeń, nie świętuję, udaję, że nie wiem. Przesyt fasadą sprawił, że hedonistycznie oddaję się bardzo zajmującemu nicnierobieniu. I jem to, na co mam akurat ochotę. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://wyborcza.pl/1,75248,10856958,Osobiscie_zrywam_ze_swiateczna_tradycja.html"&gt;Jerzy Sawka ma rację&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-K79yJVm3Zlo/TvTZZY8htsI/AAAAAAAADiA/hW610NUB8hE/s1600/s%25C5%2582oneczka.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 428,4px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-K79yJVm3Zlo/TvTZZY8htsI/AAAAAAAADiA/hW610NUB8hE/s1600/s%25C5%2582oneczka.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689411259492054722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To ciastka absolutnie rewelacyjne, zwłaszcza kiedy sobie poleżą kilka dni takie przełożone konfiturą. Jednak przy wałkowaniu ciasta miałam ochotę rzucić to wszystko w  cholerę, wyjść z kuchni i nie wracać do dnia następnego. Ciasto albo się przyklejało do stolnicy i wałka, albo (już po podsypaniu mąką) nie chciało kleić się w ogóle. Zaczęłam wątpić w swoje umiejętności kulinarne. Byłam jednak uparta i owa upartość została nagrodzona. Ciastka wyszły rewelacyjne. Co do nadzienia: wymieszałam konfiturę z czarnej porzeczki Łowicza z różą w cukrze, którą dostałam o &lt;a href="http://makagigi.blogspot.com/2006/07/no-to-teraz-dzika-ra.html"&gt;Basi&lt;/a&gt; właśnie i od &lt;a href="http://przy-stole.blogspot.com/2010/06/roza.html"&gt;Moniki&lt;/a&gt;. Dzięki moje Kumy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ciastka słoneczka z zeszytu Babci Helki&lt;/span&gt;  (źródło: &lt;a href="http://makagigi.blogspot.com/2011/11/ciasteczka-soneczka.html"&gt;Basia, Makagigi i 55 pierników&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30 dag mąki krupczatki&lt;br /&gt;20 dag zimnego masła&lt;br /&gt;3 żółtka&lt;br /&gt;Lukier: 2 białka i 20dag cukru pudru &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(dałam zdecydowanie mniej cukru)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zimne masło siekać z mąką, dodać żółtka, dokładnie wymieszać i zagnieść gładkie ciasto. Odstawić do lodówki na godzinę. Następnie ciasto wałkować (porcjami), na grubość ciasta na pierogi, wykrawać literatką kółka, smarować z jednej strony lukrem (okręconym z wszej podanych proporcji). Piec na złoto w temperaturze 175st. C (około 12-15 minut, po prawdzie zeszyt babci mówi, ze w temp. 200st.C). Po upieczeniu słoneczka przekładać konfiturą różaną lub różą wymieszaną z konfiturą z czarnej porzeczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-7591142877956604847?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/7591142877956604847/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=7591142877956604847' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/7591142877956604847'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/7591142877956604847'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/12/ciastka-soneczka.html' title='Ciastka słoneczka'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-K79yJVm3Zlo/TvTZZY8htsI/AAAAAAAADiA/hW610NUB8hE/s72-c/s%25C5%2582oneczka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-6557351615428152928</id><published>2011-12-20T21:14:00.002+01:00</published><updated>2011-12-23T17:10:59.027+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodycze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Pieczenie na życzenie - urodzinowe ciastka Lili</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Tym razem w cyklu „Pieczenie na życzenie” miałam zamówienie specjalne. Bowiem te tutaj ciastka powstały na imprezę urodzinową dla panny Liliany, która niedawno skończyła 7 lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-rRZsisLjLGQ/TvDqfcv1ftI/AAAAAAAADgs/55gjqbbwbao/s1600/ciastka%2Bdla%2BLili.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 366,8px; height: 560px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-rRZsisLjLGQ/TvDqfcv1ftI/AAAAAAAADgs/55gjqbbwbao/s1600/ciastka%2Bdla%2BLili.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5688304155382611666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wprawdzie Młoda zażyczyła sobie tylko korzenne ciastka w kształcie zwierzątka, ale ponieważ pamiętałam, że ostatnio posmakowały jej poprzednie limonkowe misie, postanowiłam upiec je raz jeszcze specjalnie z myślą o solenizantce. A skoro już się rozkręciłam z pieczeniem, to sobie pomyślałam, że dorzucę jeszcze jakieś słodkie urozmaicenie do trzeciego pudełka i tak znalazłam przepis na spiralki, które u mnie wprawdzie nie wyszły tak ładnie, jak u Doroty, ale były pyszne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-_sdzt79OXb8/TvDqlrHNERI/AAAAAAAADg4/YKBxFpH96ks/s1600/ciastka%2Bdla%2BLili2.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 393,4px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-_sdzt79OXb8/TvDqlrHNERI/AAAAAAAADg4/YKBxFpH96ks/s1600/ciastka%2Bdla%2BLili2.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5688304262317936914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Limonkowe misie&lt;/span&gt; (źródło: Paweł Pojawa, miesięcznik Kuchnia 10/2011, s. 7)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;120 g masła&lt;br /&gt;120 g cukru &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(dałam 80 g brązowego)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;2 żółtka&lt;br /&gt;skórka otarta z 2 cytryn &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(u mnie sok z 1 limonki)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;150 g mąki pszennej&lt;br /&gt;110 g mąki ziemniaczanej&lt;br /&gt;cukier puder do obsypania &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(opcjonalnie)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masło utarłam z cukrem na puszystą masę (za pierwszym razem nie chciało mi się czekać, aż zmięknie i je rozpuściłam na ogniu – też było ok), dodałam sok z limonki, żółtka i obie mąki. Zagniotłam ciasto, wałkowałam i wykrawałam misie. Piekłam w temp. 160 stopni do lekkiego zezłocenia.&lt;br /&gt;Dekorowałam po przestudzeniu pisakami dr. Oetkera. Nie są rewelacyjne, bo kilka miśków zgubiło guzik, albo oko, ale pierwsze wrażenie robią ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Korzenne jeżyki – szwedzkie pepparkory&lt;/span&gt; (źródło: &lt;a href="http://passionfruit.blox.pl/2009/12/Kruche-pierniczki-szwedzkie-Pepparkakor.html"&gt;Raindrop, blog Passionfruit&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;500 g mąki pszennej&lt;br /&gt;200 g masła&lt;br /&gt;200 g cukru&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;2 łyżki miodu&lt;br /&gt;2 łyżki przyprawy do piernika&lt;br /&gt;2 łyżki ciemnego kakao&lt;br /&gt;1 łyżka mleka&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1 łyżeczka sody oczyszczonej ( sody do pieczenia)&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masło rozpuścić z łyżką mleka. Przelać do naczynia, w którym będziemy wyrabiać ciasto. Dodać cukier, sól, miód, przyprawę do piernika, kakao, proszek do pieczenia i sodę oraz jajko. wymieszać. Dodać mąkę i wyrobić elastyczne ciasto.&lt;br /&gt;Ciasto wałkować na grubość ok 4 mm i wycinać ciasteczka. Ciasto jest bardzo plastyczne, więc nie ma z tym kłopotów.&lt;br /&gt;Ciasteczka przenosić na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.&lt;br /&gt;Piec 12 minut ( w zależności od grubości) w piekarniku nagrzanym do 200 st.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Spiralki&lt;/span&gt; (źródło: 'Homemade baking' Catherine Atkinson znalezione u &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2008/12/Spiralki-czekoladowo-waniliowe.html"&gt;Dorotus z Moje Wypieki&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;175 g miękkiego masła&lt;br /&gt;70 g cukru pudru &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(dałam 45 g)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1 łyżeczka ekstraktu z wanilli lub kilka kropel aromatu waniliowego &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(pominęłam)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;230 g mąki&lt;br /&gt;2 łyżki Nutelli &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(pominęłam)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1 łyżka kakao &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(sypnęłam na oko, ale było tego więcej niż 1 łyżka)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masło zmiksować, dodać cukier i miksować, aż będzie jasne. Wmieszać ekstrakt z wanilii. Dodać mąkę i szybko zagnieść ciasto. Ciasto podzielić na dwie części. Do jednej części wmieszać nutellę &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(pominęłam)&lt;/span&gt; i kakao, wyrobić.&lt;br /&gt;Dwa kawałki ciasta: jasne i ciemne, rozwałkować na prostokąt mniej wiecej 15 x 20 cm (u Dorotus prostokąt był trochę większy, można podsypywać mąką). Jasny prostokąt położyć na oprószonym mąką blacie, na niego położyć ciemny (lub odwrotnie). Ciasto zwinąć jak roladę. Otulić folią aluminiową i schłodzić przez pół godziny. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(Uprzedzam od razu – nie tak łatwo jest zwinąć roladkę, gdyż ciasto się rozrywa i nie jest skore do współpracy; właśnie m.in. dlatego nie wyszły mi takie kształtne kółeczka)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ciasto po schłodzeniu pokroić na 5 mm plasterki, ułożyć je obok siebie na blaszce zostawiając odstępy (ciastka delikatnie się powiększają na boki).&lt;br /&gt;Piec około 10 - 12 minut w temperaturze 170ºC. Przez 2 - 3 minuty nie ściągać z blaszki (będą zbyt miękkie), jak już skruszeją studzić na kratce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miśki dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/dekorowanie-swiatecznych-ciast-i-ciasteczek"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/76/embed_IR5zxAxoTdek3LVn0yI4QbhMZjYyhgzz.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-6557351615428152928?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/6557351615428152928/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=6557351615428152928' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/6557351615428152928'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/6557351615428152928'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/12/pieczenie-na-zyczenie-urodzinowe.html' title='Pieczenie na życzenie - urodzinowe ciastka Lili'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-rRZsisLjLGQ/TvDqfcv1ftI/AAAAAAAADgs/55gjqbbwbao/s72-c/ciastka%2Bdla%2BLili.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-6400377823553583205</id><published>2011-12-16T21:51:00.003+01:00</published><updated>2011-12-16T22:57:18.855+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis z marką'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis bez przepisu'/><title type='text'>Wpis z marką: warsztaty Alzacja na talerzu i w kieliszku</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Spotkanie trzecie: 8 grudnia,  Alzacja na talerzu i w kieliszku, salon MIELE ul. Gotarda 9&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pora na kolejne warsztaty blogerskie, na jakich ostatnio uczestniczyłam. Spotkanie było połączeniem gotowania, smakowania i szukania połączeń dań z winami alzackimi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-fe6dMQkDNc4/TuutG2u0NTI/AAAAAAAADfQ/nQuH5OChbCs/s1600/winaalzacji1.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 541,8px; height: 560px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-fe6dMQkDNc4/TuutG2u0NTI/AAAAAAAADfQ/nQuH5OChbCs/s1600/winaalzacji1.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5686829287768077618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Najpierw zgromadziliśmy się przy wyspie kuchennej, aby razem z &lt;a href="http://tomaszjakubiak.pl/"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tomkiem Jakubiakiem&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; przyrządzić to, co później konsumowaliśmy do wina. A było trochę tego dobra:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przegrzebki podane na musie winno-jabłkowym z solą selerową.&lt;br /&gt;Krewetki duszone w białym winie i pomidorach z domową tortillą kukurydzianą,&lt;br /&gt;Muszle Wenus duszone w białym winie z kiełbasą chorizo i chili,&lt;br /&gt;Giczki cielęce duszone z gruszką, szalotką w białym winie i demiglas cielęcym podane z sałatką polane winegretem z orzechów laskowych i pomidorów ,&lt;br /&gt;Kiełbasa jagnięca z białą fasolą, papryką i boczniakami ,&lt;br /&gt;i deser, na który już nie dane mi było zostać, czego szczerze żałuję - owoce zapiekane pod koglem-moglem z winem i wanilią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-VevT1hZ5Xc4/TuutcrHumvI/AAAAAAAADgU/klWUeVA8W7E/s1600/Alzacja.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 369,6px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-VevT1hZ5Xc4/TuutcrHumvI/AAAAAAAADgU/klWUeVA8W7E/s1600/Alzacja.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5686829662608464626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-q2TyxAQsTu4/TuutcAgo8LI/AAAAAAAADgI/nWfiWbXP3ak/s1600/Alzacja2.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 359,8px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-q2TyxAQsTu4/TuutcAgo8LI/AAAAAAAADgI/nWfiWbXP3ak/s1600/Alzacja2.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5686829651170226354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-z3hPnj61Yhk/Tuutb69Hn9I/AAAAAAAADf8/GqDl2tCR7JU/s1600/Alzacja3.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-z3hPnj61Yhk/Tuutb69Hn9I/AAAAAAAADf8/GqDl2tCR7JU/s1600/Alzacja3.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5686829649679065042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-4SWOfop7ZQg/TuutIDTd72I/AAAAAAAADfw/4Fizd0ZPdBs/s1600/Alzacja4.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 358,4px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-4SWOfop7ZQg/TuutIDTd72I/AAAAAAAADfw/4Fizd0ZPdBs/s1600/Alzacja4.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5686829308322901858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-gjK-P6k3PYk/TuutHr13EoI/AAAAAAAADfg/veVl0klTlHE/s1600/Alzacja5.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 362,4px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-gjK-P6k3PYk/TuutHr13EoI/AAAAAAAADfg/veVl0klTlHE/s1600/Alzacja5.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5686829302024704642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-AMvwYidzhT0/TuutHZihCdI/AAAAAAAADfY/Swwqlmg7cCk/s1600/Alzacja6.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 362,4px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-AMvwYidzhT0/TuutHZihCdI/AAAAAAAADfY/Swwqlmg7cCk/s1600/Alzacja6.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5686829297111730642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Następnie zasiedliśmy do stołów, choć co poniektóre panie postanowiły zostać jednak przy wyspie ;) Podczas konsumowania ugotowanych dań, pałeczkę przejęła najpierw dziennikarka kulinarna, &lt;a href="http://www.kulinarnik.pl/smakimiasta/"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Monika Kucia - Sadecka&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, a potem swoją wiedzą o winach alzackich, oraz o konkretnych trunkach, które degustowaliśmy opowiadał już Tomasz Prange, redaktor naczelny &lt;a href="http://www.magazynwino.pl/"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;magazynu "Wino"&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Opowiadał między innymi o tym, że o winie mówi miejsce, z którego ono pochodzi, że przy uprawie wykorzystuje się kalendarz biodynamiczny (zabawnie brzmią w kalendarzu księżycowym dni: liścia, korzenia, owocu). I zwrócił uwagę, że kiedy przyjrzeć się butelkom win alzackich, widać, że bliskość winiarskiej kultury Niemiec również miało wpływ na francuskie wina alzackie, bowiem butelki tychże win również, podobnie jak niemieckich, mają charakterystyczny wydłużony kształt szyjki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-dWk4gqlU2Q8/TuutGq9itJI/AAAAAAAADfA/YifiMH2yHMc/s1600/winaalzacji2.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 431,2px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-dWk4gqlU2Q8/TuutGq9itJI/AAAAAAAADfA/YifiMH2yHMc/s1600/winaalzacji2.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5686829284608619666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Degustowaliśmy głównie wina białe, m. in. Riesling, Gewutrztraminer, , Pinot Blanc i Sylvaner. &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/12/wpis-z-marka-degustacja-wina-i-sery.html"&gt;Jak już wspominałam wcześniej&lt;/a&gt; - wolę jednak ciężkie, wytrawne i z bogatym bukietem wina czerwone. Doceniłam jednak paletę smaków, jaką do zaoferowania mają białe wina alzackie. Szczególnie spodobało mi się wino, które miało ciekawy, maślany zapach. Trafił się jednak faworyt – jedyne czerwone wino, jakie piłam od razu trafiło w mój gust  - Pinot Noir.  Swoją drogą ten szczep jest jedynym szczepem winnym w Alzacji dającym czerwone lub różowe wino. Tym bardziej się cieszę, że jedna butelka Pinot Noir zabrała się ze mną do domu :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z dań najbardziej smakowały mi giczki cielęce i kiełbasa jagnięca z białą fasolą. Wino już wiecie. A najbardziej? Chyba to, że była okazja do porozmawiania ze znanymi twarzami i poznania tych jeszcze obcych. A jak jeszcze rzecz się dzieje wokół stołu i kuchni, tym większa radość. Przy okazji cieszę się, że mogłam poznać Państwa Adamczewskich. Dziękuję za spotkanie organizatorom i wszystkim przybyłym :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-6400377823553583205?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/6400377823553583205/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=6400377823553583205' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/6400377823553583205'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/6400377823553583205'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/12/wpis-z-marka-warsztaty-alzacja-na.html' title='Wpis z marką: warsztaty Alzacja na talerzu i w kieliszku'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-fe6dMQkDNc4/TuutG2u0NTI/AAAAAAAADfQ/nQuH5OChbCs/s72-c/winaalzacji1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-4224896776260136344</id><published>2011-12-11T11:52:00.002+01:00</published><updated>2011-12-14T21:35:54.026+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis z marką'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis bez przepisu'/><title type='text'>Wpis z marką: warsztaty "Smaki Dziczyzny"</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Spotkanie drugie: 3 grudnia "Smaki Dziczyzny" - MAKRO HORECA, Al. Jerozolimskie 184 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sobota w zeszłym tygodniu minęła pod znakiem dziczyzny. A to za sprawą kolejnych warsztatów w centrum HORECA w Makro w Al. Jerozolimskich. Również i w tym przypadku blogerskiego spotkania patronat objął nasz ulubiony Durszlak (&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=vwCF-myy_JY"&gt;tutaj filmik ze spotkania&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=B6WXdgu8Ees&amp;feature=endscreen&amp;NR=1"&gt;a tutaj drugi&lt;/a&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Horeca, śmiem twierdzić, że czuję się już bardzo swojsko, bo jak i w dwóch poprzednich spotkaniach, również i tym razem gotowaliśmy z Panem Grzegorzem Kazubskim i jego zespołem. Natomiast ja z Princess znowu objęłyśmy w posiadanie miejscówkę przy roboczym blacie w pierwszym rzędzie po naszej lewej :) Mam tylko jedno zastrzeżenie co do ostrości noży. Następnym razem chyba przyjdę ze swoim przyniesionym z domu ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod noże natomiast tym razem trafił dzik, jeleń i sarna. Tym samym powstał pasztet z dzika ze śliwką zawijaną w boczku, filet z jelenia z borowikami zapiekany w cieście francuskim  podawany z karmelizowaną cebulą i comber z sarniny z sałatką z marynowanych warzywnych tagliatelle, sosem żurawinowo – chrzanowym i gruszką gotowaną w czerwonym winie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-ydOIl7ju8k4/TuSIsHrCJgI/AAAAAAAADeg/0SUuSSiBmm0/s1600/MAKRO-dziczyzna.JPG.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 369,6px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-ydOIl7ju8k4/TuSIsHrCJgI/AAAAAAAADeg/0SUuSSiBmm0/s1600/MAKRO-dziczyzna.JPG.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5684818921203574274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Spodobał mi się patent na warzywne tagliatelle: pietruszkę, marchewkę i pora kroimy w paski, blanszujemy, a następnie marynujemy w vinegrecie i odstawiamy na trochę do lodówki. Świetna lekka przekąska do mięsa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innym dobrym sposobem było pieczenie jelenia w cieście francuskim. Aby ciasto nie chłonęło wilgoci mięsa podczas pieczenia, wystarczy jelenia zawinąć najpierw w usmażonego naleśnika (jak krokieta), a dopiero później w surowe ciasto francuskie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Między przygotowywaniem dań, a ich pieczeniem mieliśmy oczywiście trochę przerwy i wtedy w całym gronie wraz z Kasią i Marcinem z Durszlaka rozmawialiśmy o tym jak Durszlak powstał, następnie jak się odrodził na nowo oraz jakie jeszcze czekają go w przyszłości zmiany. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zakończeniu gotowania zasiedliśmy do wspólnego stołu i konsumowaliśmy to, co podczas warsztatów wyszło spod naszych noży, z garnków, patelni i piekarnika. Gdyby tego było za mało, Makro dzięki swojemu zespołowi kucharzy tradycyjnie już przygotowało jeszcze dla nas szwedzki stół z pierogami z jagodami gotowanymi w śmietanie, pieczonymi ziemniaczkami, rodzajami mięs, zimnych przekąsek i deserów(sernik był przepyszny). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-4X1_ukzjuSs/TuSIr4iWvxI/AAAAAAAADeY/--IzAgTIvqA/s1600/MAKRO-dziczyzna2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 369,6px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-4X1_ukzjuSs/TuSIr4iWvxI/AAAAAAAADeY/--IzAgTIvqA/s1600/MAKRO-dziczyzna2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5684818917140643602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z dań, które przygotowywaliśmy sami najbardziej smakował  mi pasztet z dzika. Jak go zrobić możecie przeczytać u &lt;a href="http://2smaki.pl/index.php/przekaski/pasztet-z-dzika/"&gt;Oli na 2smaki&lt;/a&gt;, a wykonanie podczas warsztatów obejrzeć u &lt;a href="http://kotlet.tv/pasztet-z-dzika"&gt;Pauliny i Michała na Kotlet.tv&lt;/a&gt;. Pasztet świetnie smakuje na śniadaniowej kanapce na żytnim chlebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-q2dWknG7fa0/TuSIr6s5dgI/AAAAAAAADeQ/LQznp52vq4I/s1600/MAKRO-dziczyzna3.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 393,4px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-q2dWknG7fa0/TuSIr6s5dgI/AAAAAAAADeQ/LQznp52vq4I/s1600/MAKRO-dziczyzna3.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5684818917721732610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na pożegnanie każdy z uczestników dostał dyplom ukończenia warsztatów i tradycyjnie już prezentową torbę z różnymi dobrami do spożycia (produkty marek, które są do kupienia w hali Makro).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To były kolejne bardzo udane warsztaty. Dziękuję organizatorom i wszystkim obecnym blogerkom, które miałam okazję poznać lub po raz kolejny spotkać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-4224896776260136344?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/4224896776260136344/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=4224896776260136344' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/4224896776260136344'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/4224896776260136344'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/12/wpis-z-marka-warsztaty-smaki-dziczyzny.html' title='Wpis z marką: warsztaty &quot;Smaki Dziczyzny&quot;'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-ydOIl7ju8k4/TuSIsHrCJgI/AAAAAAAADeg/0SUuSSiBmm0/s72-c/MAKRO-dziczyzna.JPG.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-6243883176837862362</id><published>2011-12-10T11:22:00.005+01:00</published><updated>2011-12-12T19:25:54.186+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis z marką'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis bez przepisu'/><title type='text'>Wpis z marką: degustacja "Wina i Sery"</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Chyba nie wypada mi narzekać na wczesno – zimową aurę, gdyż koniec listopada i początek grudnia w miejsce wysokiego plusa na termometrze okiennym nadrabiał czym innym. Ostatnio bowiem zrobiło się bardzo towarzysko :) A przy okazji smacznie i ciekawie. W przeciągu 10 dni miałam okazję być na trzech degustacjo – warsztatach. Wrażeń i smaków w pamięci mam sporo. Nie wiem od czego zacząć. Może najlepiej od początku? Chyba tak będzie najlepiej.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Spotkanie pierwsze: 30 listopada  "Wina i Sery" w Winarium (ul. Wierzbowa 3, vis a vis Teatru Wielkiego – Opery Narodowej) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(tutaj relacje &lt;a href="http://www.winarium.pl/na,wino-i-sery,64.html"&gt;Winarium&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.swiat-serow.pl/aktualnosci/degustacja-wina-i-sery/"&gt;Świata Serów&lt;/a&gt;).&lt;br /&gt;A &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=JVNIfwzuOHc&amp;feature=youtu.be"&gt;tutaj&lt;/a&gt; filmik Durszlaka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-eQ8ts1-dsI4/TuMlp8gJshI/AAAAAAAADd8/fYvi5fDpcRo/s1600/wis.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 435,2px; height: 680px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-eQ8ts1-dsI4/TuMlp8gJshI/AAAAAAAADd8/fYvi5fDpcRo/s1600/wis.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5684428557217542674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pojawiłam się tam z zaproszeniem na degustację win i serów. Sponsorami było wspomniane Winarium (&lt;a href="http://winarium.pl/"&gt;winarium.pl&lt;/a&gt;) i Candia (&lt;a href="http://www.swiat-serow.pl/"&gt;swiat-serow.pl&lt;/a&gt;), a spotkanie czułym ramieniem otoczył patronat naszego ulubionego blogerskiego Durszlaka (&lt;a href="http://durszlak.pl/"&gt;durszlak.pl&lt;/a&gt;). Swoją drogą Durszlak po swoim zmartwychwstaniu nabrał wiatru w skrzydła i leci do przodu. Zdradzę Wam, że możecie jeszcze oczekiwać zmian. O tym między innymi dowiedziałam się na rzeczonej degustacji. Szczegółami zapewne niebawem będzie już chwalił się Durszlak u siebie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;A teraz clou spotkania, mianowicie wyśmienite jedzenie i picie. Idea spotkania była następująca: smakujemy różnych win, a w międzyczasie podjadamy pyszne sery i zastanawiamy się, co najlepiej by ze sobą pasowało i smakowało. Na wstępie dostałyśmy na rzutniku małą ściągę jak przykładowo łączyć ze sobą sery i wina:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Sery z porostem białej pleśni (np. Brie) - Wina musujące / Chardonnay&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sery kozie - Sauvignon Blanc&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sery twarde (np. Cheddar) - Cabernet Sauvignon / Merlot&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sery z przerostem niebieskiej pleśni (np.Roquefort) - Białe słodkie wina (np. Sauternes) lub wina wzmacniane jak Porto&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Więcej o łączeniu możecie poczytać &lt;a href="http://www.swiat-serow.pl/przewodnik/wina-i-sery/"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;tutaj&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przejdźmy do win. Degustowałyśmy wina, kolejno:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://winarium.pl/wina/wlochy/veneto/doc-prosecco-di-conegliano-valdobbiadene/p,atelie-prosecco-extra-dry,674.html"&gt;Atelie, Prosecco DOC, Włochy&lt;/a&gt;,&lt;br /&gt;&lt;a href="http://winarium.pl/wina/francja/dolina-loary/ac-sancerre/p,sancerre-blanc-chauvignol,186.html"&gt;Sancerre blanc, Chavignol, Francja&lt;/a&gt;,&lt;br /&gt;&lt;a href="http://winarium.pl/wina/urugwaj/p,don-pascual-pinot-rose,704.html"&gt;Don Pascual, blanc de noirs, Urugwaj&lt;/a&gt;,&lt;br /&gt;&lt;a href="http://winarium.pl/p,zestaw-rioja,934.html"&gt;Castroviejo Crianza, Rioja DOC, Hiszpania&lt;/a&gt;,&lt;br /&gt;&lt;a href="http://winarium.pl/wina/argentyna/tupungato-mendoza/p,j-bousquet-malbec-reserva,289.html"&gt;Jean Bosquet, Malbec Reserva, Argentyna&lt;/a&gt;,&lt;br /&gt;Chateau La Foncalpre, AC Montbazillac, Francja.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Najbardziej smakowały mi oba czerwone: Castroviejo i Jean Bousquet. A to z prostej przyczyny – lubię przede wszystkim ciężkie, wytrawne, czerwone wina. Białe Sancerre blanc było dobre. Natomiast Prosecco wydało mi się zbyt radosne jak nastoletnia dzierlatka, a ostatnie  białe Chateau La Foncalpre zbyt słodkie jak lolitka w różu. Moje kubki smakowe muszą chyba dojrzeć do innych aromatów. Zaś różowe Don Pascual świetnie komponowało się z &lt;a href="http://www.swiat-serow.pl/sery/roquefort-papillon/pleśniowym serem"&gt;roquefortem Papillon&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.swiat-serow.pl/sery/saint-agur/"&gt;Saint Agur z przerostem niebieskiej pleśni&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-CdKcHMDuNz0/TuMlplCYO6I/AAAAAAAADds/SgtDp7vRF6M/s1600/wis2.JPG.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 358,4px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-CdKcHMDuNz0/TuMlplCYO6I/AAAAAAAADds/SgtDp7vRF6M/s1600/wis2.JPG.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5684428550918650786" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to sery – bez wyjątku każdy jeden był absolutnie pyszny. Muszę się jednak przyznać, że jestem tutaj bardzo subiektywna, bo serię &lt;a href="http://www.swiat-serow.pl/?s=LE+RUSTIQUE"&gt; Le Rustique&lt;/a&gt;, która również towarzyszyła degustacji, oboje z Panem R. wielbimy i kupujemy od czasu do czasu w pewnym supermarkecie podczas co - weekendowych zakupów. Gdyby były tańsze, pewnie kupowalibyśmy je częściej. Cóż – za jakość trzeba odpowiednio płacić. Tym większą radość wzbudziła wręczona na odchodne torba serów,  którą przytachałam do domu po degustacji. Pyszne w sery w ulubionej cenie ;) Na degustacji natomiast zakochałam się w &lt;a href="http://www.swiat-serow.pl/sery/roquefort-papillon/pleśniowym serem"&gt;roqueforcie Papillon&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.swiat-serow.pl/sery/saint-agur/"&gt;Saint Agur z przerostem niebieskiej pleśni&lt;/a&gt;. Aromatyczne, wyśmienite, śmierdzące sery – to lubię. A do tego butelka wina od Winiarium. Wiecie co? – chyba byłam w kulinarnym niebie ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-6243883176837862362?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/6243883176837862362/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=6243883176837862362' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/6243883176837862362'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/6243883176837862362'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/12/wpis-z-marka-degustacja-wina-i-sery.html' title='Wpis z marką: degustacja &quot;Wina i Sery&quot;'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-eQ8ts1-dsI4/TuMlp8gJshI/AAAAAAAADd8/fYvi5fDpcRo/s72-c/wis.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-5326992460311591169</id><published>2011-12-04T21:12:00.000+01:00</published><updated>2011-12-04T21:14:11.267+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupa :)'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Korzenny Tydzień: Zupa pomidorowo – miętowa z garam masalą i sosem Worcestershire</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"Marek: Jakie realia dziś na rozkładzie?&lt;br /&gt;Tadeusz: Zupne.&lt;br /&gt;M: Nareszcie! „W te ciemne, słotne i podłe dni tylko dzięki zupie nie tracę wiary w ludzkość, ani własne człowieczeństwo”. Koniec cytatu.&lt;/span&gt;” *&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Felieton: „Na dwa głosy – Kultura zupy”. Marek Bieńczyk i Tadeusz Pióro. Magazyn Kuchnia 3/2011, s.76&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do zup nie trzeba mnie ani namawiać, ani przekonywać. Wszak każdy płynny przepis bezgłośnie do mnie przemawia i przekonuje mnie niemal natychmiast. Zupa ma tę zaletę, że wystarczy jeden garnek, jeden talerz, jeden egzemplarz łyżki z całego kompletu sztućców. A przy tym oferuje taką paletę barw, smaków i aromatów, że nie wypada się nawet zastanawiać - tylko warzyć bulion. Może się przydać szybciej niż się tego spodziewamy.&lt;br /&gt;Od lat wielbię zupy kwaśne, na czele z deficytową szczawiówką. Uwielbiam też rosoły, choć Pan R. uparcie stoi na stanowisku, że to żadna zupa, a zaledwie podstawa dla zupy. Od kilku lat jestem też wielbicielką pomidorówki. Dotychczas najbardziej smakowała mi &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2010/03/nic-bardziej-podniecajacego.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ta z zieloną pastą curry, mleczkiem kokosowym i czerwoną soczewicą, choć czosnkowo - pomidorowa z przepisu Truskawki&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; i kapuśniak z pomidorami, będący swego rodzajem rosyjskiego szczi również mi kiedyś bardzo zasmakował. Nie dziwcie się zatem, że kiedy znalazłam w lipcowej Kuchni przepis na pomidorówkę z miętą, korzennymi przyprawami i sosem Worcestershire nie potrafiłam przejść do porządku dziennego bez uwarzenia wyżej wspomnianej. A wiedzieć Wam trzeba, że po mojej jej konsumpcji, uplasowała się wysoko na liście zupnych lubisiów. Zwłaszcza jak się nie pożałuje chili :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-KfGasfQBXKY/TtvTG6slRfI/AAAAAAAADck/TjJV6V8zhKk/s1600/korzenna%2Bpomidorowa.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 422,8px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-KfGasfQBXKY/TtvTG6slRfI/AAAAAAAADck/TjJV6V8zhKk/s1600/korzenna%2Bpomidorowa.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5682367470646937074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zupa pomidorowo – miętowa z garam masalą i sosem Worcestershire&lt;/span&gt; (źródło: magazyn „Kuchnia 7/2011”, s. 25) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;podaję proporcje z gazety, gdyż robiłam tradycyjnie na oko&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 szalotki&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;2 łodygi selera naciowego&lt;br /&gt;masło&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;2 duże pomidory&lt;br /&gt;1 łyżka sosu Worcestershire&lt;br /&gt;1 czubata łyżeczka garam masali&lt;br /&gt;1 łyżeczka drobno posiekanego imbiru&lt;br /&gt;szczypta chili &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(polecam dużo więcej)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1/2 l bulionu wołowego &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(robiłam na warzywnym)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;3/4 l soku pomidorowego&lt;br /&gt;3 łyżeczki cukru&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;sok z 1/2 limonki&lt;br /&gt;garść drobno pokrojonych kandyzowanych lub suszonych pomidorków cherry &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(pominęłam)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1 pęczek posiekanej mięty &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(świeżej z krzaka)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szalotki, czosnek i seler drobno posiekać, następnie zeszklić na oliwie z masłem. Gdy szalotki zmiękną, dodać pokrojony miąższ z pomidorów, sos Worcestershire, garam masalę, imbir i chili. Podsmażać chwilę, aby wydobyć aromat przypraw. Zalać bulionem i sokiem pomidorowym, dorzucić cukier i doprowadzić do wrzenia. Dodać kandyzowane lub suszone pomidorki sherry i sok z limonki. Sypnąć pieprzem. Zjeść ze smakiem :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/korzenny-tydzien-2011"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/65/embed_WoAj6UyrfyYUtgK2BioSZ06DB4HHZAzz.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-5326992460311591169?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/5326992460311591169/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=5326992460311591169' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/5326992460311591169'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/5326992460311591169'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/12/korzenny-tydzien-zupa-pomidorowo.html' title='Korzenny Tydzień: Zupa pomidorowo – miętowa z garam masalą i sosem Worcestershire'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-KfGasfQBXKY/TtvTG6slRfI/AAAAAAAADck/TjJV6V8zhKk/s72-c/korzenna%2Bpomidorowa.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-1585019525203124606</id><published>2011-12-03T19:32:00.000+01:00</published><updated>2011-12-03T19:34:01.621+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Korzenny Tydzień: greckie kotleciki z cynamonem i czerwonym winem</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Te kotleciki robiłam już jakiś czas temu, ale co chwilę jakiś inny przepis wskakiwał na jego miejsce. Nie dlatego, że kotleciki były niedobre. Co to to nie! Były naprawdę niezłe, choć przyznać muszę, że z dodatkami, które do nich zaserwowałam obroniły się lepiej. Piszę, że się obroniły, bo aromat jaki był w lodówce podczas macerowania mięsa, niestety po upieczeniu już nie był taki intensywny, a szkoda. No cóż, piekło różnie robi potrawom. Niektórym dodaje, innym zabiera. Uważam jednak, że pomimo tego warto się na te kotleciki pokusić. Smakują wszak trochę inaczej niż zwyczajne mielone mięso, a aromat korzenny nadaje im lekkiego pazura.&lt;br /&gt;Przepis dodaję do akcji korzennej Ptasi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-dnDnh8SYADc/Ttpp8ojbd3I/AAAAAAAADbw/VmBUuX4aikE/s1600/kotlety%2Bgreckie.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 376,6px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-dnDnh8SYADc/Ttpp8ojbd3I/AAAAAAAADbw/VmBUuX4aikE/s1600/kotlety%2Bgreckie.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5681970370280388466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Greckie kotleciki&lt;/span&gt; (źródło: „Kuchnia Grecka”, wyd. Parragon, s.24)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;350 g mielonej wieprzowiny&lt;br /&gt;115 g mielonej wołowiny&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(zamiast tych dwóch wyżej użyłam 500 g mielonego mięsa z indyka)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1 roztarty ząbek czosnku&lt;br /&gt;1/2 łyżki mielonego cynamonu&lt;br /&gt;1/4 łyżki suszonego cząbru lub tymianku &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(użyłam cząbru)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;skórka strata z 1 małej pomarańczy&lt;br /&gt;8 utłuczonych w moździerzu ziaren pieprzu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(użyłam pieprzu młotkowanego)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;100 ml czerwonego wytrawnego wina&lt;br /&gt;cząstki cytryny do przybrania &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(opcjonalnie)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie cytryny (poza cząstkami cytryny) dokładnie wymieszać w misce. Przykryć i marynować w lodówce przez noc lub około 12 godzin. &lt;br /&gt;Rozgrzać piekarnik &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(do ok. 180-200 stopni)&lt;/span&gt;, masę mięsną wymieszać, następnie wilgotnymi wilgotnymi dłońmi uformować ok. 24 małe kiełbaski o długości ok. 5 cm &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(ja formowałam okrągłe kotleciki)&lt;/span&gt; i ułożyć je na blasze (ułożyłam w wysmarowanym olejem naczyniu żaroodpornym).&lt;br /&gt;Piec kiełbaski ok. 15 minut, kilka razy odwracając aż się zrumienią &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(zaniechałam tej czynności)&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Podawać przybrane cząstkami z cytryny &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(podawałam na patyczkach szaszłykowych i połączyłam je na talerzu z tzatzikami i pieczoną papryką)&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tzatziki&lt;/span&gt; (źródło: Kuchnia Grecka, wyd. Parragon, s.14)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ogórek (starty na dużych oczkach)&lt;br /&gt;jogurt grecki&lt;br /&gt;czosnek (starty na małych oczkach)&lt;br /&gt;posiekana świeża mięta&lt;br /&gt;sól (do smaku)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko razem połączyć i wymieszać. Schłodzić w lodówce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pieczona papryka&lt;/span&gt; (nie pamiętam źródła, gdzie znalazłam kiedyś ten przepis)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zielona i czerwona papryka&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;zioła (tymianek, oregano, zioła prowansalskie – do wyboru)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paprykę przekroiłam na pół i usunęłam gniazda nasienne. Nagrzałam piekarnik do 200 stopni, papryki ułożyłam skórą do góry na blaszce wyłożonej folią aluminiową. Piekłam do zbrązowienia skórki. Wyciągnęłam z piekarnika, włożyłam do naczynia żaroodpornego (może być każde inne naczynie z pokrywką, albo zawiązany worek) i przykryłam, aby papryka się „spociła”, co znacznie ułatwia ściąganie później z niej skórki. Usunęłam skórkę, pokroiłam w paski, wymieszałam z oliwą i ziołami oraz doprawiłam solą i pieprzem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/korzenny-tydzien-2011"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/65/embed_WoAj6UyrfyYUtgK2BioSZ06DB4HHZAzz.JPG"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-1585019525203124606?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/1585019525203124606/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=1585019525203124606' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/1585019525203124606'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/1585019525203124606'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/12/korzenny-tydzien-greckie-kotleciki-z.html' title='Korzenny Tydzień: greckie kotleciki z cynamonem i czerwonym winem'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-dnDnh8SYADc/Ttpp8ojbd3I/AAAAAAAADbw/VmBUuX4aikE/s72-c/kotlety%2Bgreckie.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-1280266166484276392</id><published>2011-12-02T19:01:00.000+01:00</published><updated>2011-12-02T19:02:33.985+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Weekendowa Piekarnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chleby i bułki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Weekendowa Piekarnia # 123 - chleb na zaczynie piwnym i chleb orzechowy z pecorino</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Ponieważ skończył się listopad, nadszedł więc czas, abym podsumowała &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/11/weekendowa-piekarnia-123.html"&gt;moje gospodarzenie i wypiekanie w 123 edycji Weekendowej Piekarni&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Jak na gospodynię przystało – upiekłam oczywiście oba bochenki, które uprzednio zaproponowałam.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Chleb na drożdżach sprawował się idealnie – drożdże współpracowały chętnie, a ciasto rosło dumnie. Nie zmieniłam prawie nic – dałam dokładnie taką ilość i wagę produktów jak nakazywał przepis. Zmieniłam jedynie proporcje mąki: wymieszałam pól na pół Szymanowską 480 z pełnoziarnistą Lubelli. Bochenek wyrósł naprawdę duży. Nie mam za bardzo jak tego pokazać, bo w tygodniu wracałam do domu wieczorami i nie miałam w związku z tym za bardzo jak zrobić zdjęcia (a bardzo nie lubię sztucznego oświetlenia). Dlatego w czwartkowy poranek złapałam na szybko moje szklane oko i uwieczniłam to, co jeszcze z chleba zostało. Swoją drogą, jak widać – zakwasowiec też nie załapał się na zdjęcie, kiedy jego fizjonomia była jeszcze całkowita.&lt;br /&gt;Odnośnie samego smaku chleba mam małe zastrzeżenie – wolę potrawy mniej słone, więc następnym razem zamiast z przepisowych trzech łyżeczek sypnęłabym 1,5, zwłaszcza, że pecorino również daje nieco soli z siebie. Porcję orzechów chyba też bym nieco ograniczyła. &lt;br /&gt;Na zakończenie wypadałoby wspomnieć, że chleb ten, zważywszy że jest to twór drożdżowy, ma pewną zaletę – długo utrzymuje świeżość. Piekłam go w sobotę ok. godziny 21-ej, ostatnie kanapki zaś zjadłam w czwartek na kolację i nadal był bardzo dobry.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Zakwasowiec zaś wziął mnie na przetrzymanie. Rósł długo, bardzo długo. Nie zwalałabym jednak tego na karb przepisu (bo np. &lt;a href="http://parawkuchni.blogspot.com/2011/11/chleb-na-piwnym-zaczynie-czyli-wp-123.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tofce&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; wyszedł bezproblemowo, jak mniemam). Problem pojawił się u mnie albo ze zbyt słabym zakwasem (następnym razem sypnę nieco drożdży), albo z żytnią mąką, której termin już chyba minął. Zaczyn zrobiłam w sobotę wieczorem, pracował więc przez noc, a w południe w niedzielę połączyłam go z resztą składników, przełożyłam do wysmarowanej olejem i obsypanej otrębami keksówki, i odstawiłam do wyrośnięcia. Przepis mówił o 4-5 godzinach, u mnie jednak trwało to… nieco dłużej. Chleb został upieczony dopiero we wtorek po moim przyjeździe z pracy. Pierwszego dnia, czyli po upieczeniu z uwagi na długi czas leżakowania ciasto sporo przefermentowało, więc chleb był trochę bardziej kwaśny niż normalnie chleby na zakwasie. Jednak następnego dnia jego smak już się unormował. Polecam Wam ten przepis Mirabelki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno nie piekłam zakwasowca i szczerze mówiąc stęskniłam się za jego smakiem. Mam ochotę znowu coś upiec. Ciekawe co zaproponuje 124 edycja Weekendowej Piekarni?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem tym, którzy uczestniczyli w 123 Weekendowej Piekarni bardzo dziękuję za wspólne pieczenie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-VRQ-_f-s5eA/TtkP8Cgid8I/AAAAAAAADao/dhYcgRNMupw/s1600/WP123.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 428,4px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-VRQ-_f-s5eA/TtkP8Cgid8I/AAAAAAAADao/dhYcgRNMupw/s1600/WP123.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5681589929044506562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;CHLEB NA ZAKWASIE &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Chleb mieszany na zaczynie piwnym&lt;/span&gt; (źródło: Mirabbelka, strona: chleb.info.pl)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zaczyn:&lt;br /&gt;200g butelkowego jasnego piwa &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(niepasteryzowana Łomża)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;100g maki żytniej chlebowej  &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(żytnia 2000)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;2-3 łyżki ( 50g) zakwasu żytniego&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Piwo podgrzewamy, zdejmujemy z ognia, żeby lekko ostygło i wsypujemy mąkę mieszając, żeby nie było grudek. Po przestygnięciu, do letniej mieszaniny dodajemy zakwas. Przykrywamy i zostawiamy na noc w temperaturze pokojowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ciasto chlebowe:&lt;br /&gt;350g zaczynu jw&lt;br /&gt;130g letniej wody&lt;br /&gt;200g maki pszennej chlebowej typ 650&lt;br /&gt;100g maki żytniej chlebowej typ 720&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(dałam 300g pełnoziarnistej Lubelli)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;100g maki żytniej razowej typ 2000&lt;br /&gt;1,5 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1 łyżeczka zmielonego kminku &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(pominęłam)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1 łyżka melasy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(pominęłam)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dniu wypieku mieszamy zaczyn z wodą. Dodajemy makę, sol i resztę składników, aż utworzy się miękkie i lekko klejące ciasto. Przykrywamy i zostawiamy na 40 minut.&lt;br /&gt;Wkładamy łyżką do formy i odstawiamy do wyrośnięcia (4-5 godzin).&lt;br /&gt;Pieczemy w temperaturze 230°C 10 minut, zmniejszamy temperaturę do 210°C i kontynuujemy pieczenie jeszcze około 35 minut do zbrązowienia skorki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;CHLEB NA DROŻDŻACH&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Chleb z orzechami włoskimi - Pane alle noci&lt;/span&gt; (źródło: „Kuchnia włoska, wyd. Bellona, str. 390)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jest to uzupełniona o sól i niezupełnie wierna tradycji wersja pannociato z regionu Marches w centralnych Włoszech. Chleb ten doskonale nadaje się na przekąski i świetnie pasuje do świeżych miękkich serów, takich jak mascarpone i robiola. (cytat z książki)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30 g świeżych drożdży lub 2 paczki aktywnych suszonych drożdży &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(użyłam świeżych)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1 łyżeczka cukru&lt;br /&gt;300 ml letniej wody&lt;br /&gt;500 g nieoczyszczonej białej mąki &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(po 250 g mąki Szymanowskiej 480 i pełnoziarnistej Lubelli)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;150 g sera pecorino pokrojonego w kostkę&lt;br /&gt;150 g orzechów włoskich, grubo posiekanych &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(rozbiłam w moździerzu)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;3 łyżeczki soli&lt;br /&gt;czarny pieprz&lt;br /&gt;2 łyżki smalcu o temperaturze pokojowej albo 3 łyżki stołowe oliwy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(oliwa)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przygotuj drożdżowy zaczyn ( w małej misce umieść drożdże z cukrem i letnią wodą, wymieszaj delikatnie aż się rozpuszczą, mieszankę odstaw na 10-15 minut, aby drożdże ruszyły)&lt;br /&gt;W dużej misce połącz mąkę, pecorino, orzechy, sól i pieprz. Wymieszaj dobrze i dodaj smalec (lub oliwę) oraz zaczyn drożdżowy i wyrabiaj ciasto, aż będzie gładkie i elastyczne. Kulę włóż do natłuszczonej miski, przykryj i odstaw na godzinę. Po tym czasie zagniataj jeszcze przez 2-3 minuty, następnie podziel ciasto na 8-10 porcji i uformuj długie bułki &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(włożyłam całe ciasto do wysmarowanej olejem keksówki)&lt;/span&gt;. Odstaw do wyrośnięcia na 1 godzinę (lub do czasu podwojenia objętości). Piecz przez 25-30 minut w temperaturze 200 stopni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-tD1ldSpezh4/TtkQIFxfyuI/AAAAAAAADa0/eIL2mQ3tbK4/s1600/weekendowa%2Bpiekarnia%2Bbaner.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 229px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-tD1ldSpezh4/TtkQIFxfyuI/AAAAAAAADa0/eIL2mQ3tbK4/s1600/weekendowa%2Bpiekarnia%2Bbaner.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5681590136079370978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-1280266166484276392?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/1280266166484276392/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=1280266166484276392' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/1280266166484276392'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/1280266166484276392'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/12/weekendowa-piekarnia-123-chleb-na.html' title='Weekendowa Piekarnia # 123 - chleb na zaczynie piwnym i chleb orzechowy z pecorino'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-VRQ-_f-s5eA/TtkP8Cgid8I/AAAAAAAADao/dhYcgRNMupw/s72-c/WP123.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-2102777829096033184</id><published>2011-11-27T12:57:00.005+01:00</published><updated>2011-11-27T22:04:38.397+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chińszczyzna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis z marką'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso'/><title type='text'>Blue Dragon: Wieprzowina w oleju sezamowym z sosem z trawą cytrynową i nutą bazylii</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Pan R. próbował mnie kiedyś przekonać, że nie dość, że nie potrafi gotować to jeszcze na dodatek nie potrafi. Zważywszy jednak na &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/11/gotujemy-po-polsku-smazone-jajka.html"&gt;weekendowe jajcarskie śniadania&lt;/a&gt;, śliczne kolorowe kanapeczki, kurczaka w płatkach kukurydzianych, pyszne pizze i „chińszczyznę” w różnych wersjach - wstępne wyznanine było oczywiście z jego strony wierutnym kłamstwem. Jestem jednak łaskawa i wybaczam Mu te mydlenie oczu, bo rehabilituje się co weekend pysznym daniem (hehe, zaś ja chyba za ten wpis będę musiała się wykupić jakąś karpatką, serniczkiem albo ciastkami z różą ;))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatrzymajmy się jednak przy chińszczyźnie. Dostałam jakiś czas temu propozycję przetestowania produktów Blue Dragon. Od razu pomyślałam o Panu R. – lubimy i korzystamy z produktów tej firmy, więc zgodziłam się na przesłanie nam paczki. Muszę przyznać, że firma podchodzi poważnie do wizerunku, bo nie dość, że przesyłka była starannie zapakowana, to na dodatek w ładnym pudełku korespondującym graficznie z etykietami na produktach. Bardzo nam się spodobała taka spójność. Przejdźmy jednak do dania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-4ikIsrGUxhQ/TtIhznzngII/AAAAAAAADaE/X6ZrTFWQHsU/s1600/chi%25C5%2584czyzna%2Btrawa%2Bcytrynowa2.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-4ikIsrGUxhQ/TtIhznzngII/AAAAAAAADaE/X6ZrTFWQHsU/s1600/chi%25C5%2584czyzna%2Btrawa%2Bcytrynowa2.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5679639250810142850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na pierwszy ogień poszedł sos z trawą cytrynową i nutą bazylii. Producent poleca go jako dodatek do wołowiny, ryb oraz owoców morza. Dodaje też, że sos nie zawiera sztucznych barwników i konserwantów.&lt;br /&gt;Pan R. wykorzystał go jednak do wieprzowiny z olejem sezamowym. Z takim olejem świnka w chińszczyźnie smakuje rewelacyjnie. Zaś dodatek sosu z trawą cytrynową świetnie współgra ze świeżo startym imbirem. Polecam! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-UTSSYSJTZ8M/TtIhz_yMjpI/AAAAAAAADaQ/KtXMV8kkxik/s1600/chi%25C5%2584czyzna%2Btrawa%2Bcytrynowa.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 417,2px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-UTSSYSJTZ8M/TtIhz_yMjpI/AAAAAAAADaQ/KtXMV8kkxik/s1600/chi%25C5%2584czyzna%2Btrawa%2Bcytrynowa.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5679639257246633618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wieprzowina w oleju sezamowym z sosem z trawą cytrynową i nutą bazylii marki Blue Dragon&lt;/span&gt; (pomysł na danie autorstwa Pana R.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 plastry schabu&lt;br /&gt;chiński sos rybny&lt;br /&gt;imbir sproszkowany&lt;br /&gt;imbir świeży, starty (ok 3 cm kłącza)&lt;br /&gt;olej sezamowy&lt;br /&gt;mrożonka warzywa chińskie (grzyby mun, pędy bambusa, marchewka, imbir, papryka)&lt;br /&gt;sos Blue Dragon z trawą cytrynową i nutą bazylii&lt;br /&gt;sezam czarny i biały&lt;br /&gt;ryż tri colore&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plastry schabu zostały pokrojone w paski i zamarynowane w 3 łyżkach sosu rybnego z imbirem świeżym i sproszkowanym, a następnie usmażone na oleju sezamowym.&lt;br /&gt;Sos ze smażenia mięsa został połączony z olejem sezamowym, warzywami, startym imbirem oraz sosem Blue Dragon i smażone do lekkiego odparowania. Pod koniec Pan R. dodał czarny i biały sezam i wymieszał z mięsem. Jedliśmy z ugotowanym ryżem tri colore.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-2102777829096033184?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/2102777829096033184/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=2102777829096033184' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2102777829096033184'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2102777829096033184'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/11/blue-dragon-wieprzowina-w-oleju.html' title='Blue Dragon: Wieprzowina w oleju sezamowym z sosem z trawą cytrynową i nutą bazylii'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-4ikIsrGUxhQ/TtIhznzngII/AAAAAAAADaE/X6ZrTFWQHsU/s72-c/chi%25C5%2584czyzna%2Btrawa%2Bcytrynowa2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-2129613527521249654</id><published>2011-11-23T21:21:00.001+01:00</published><updated>2011-11-23T21:25:09.386+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jajka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Jarmuż w dwóch odsłonach</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Po udanym debiucie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/11/gotujemy-po-polsku-zupa-z-jarmuzu.html"&gt;jarmużu w zupie&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; mój apetyt tylko się zaostrzył. Ponieważ z zakupionej tacki 500 g zostało jeszcze sporo liści, postanowiłam je jakoś kreatywnie wykorzystać. Jarmuż w smaku jest dla mnie równoczesnym skrzyżowaniem kapusty ze szpinakiem, botwinką i brukselką. Ponieważ już kiedyś &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2010/01/czy-13-ty-moze-byc-dniem-szczesliwym.html"&gt;dusiłam brukselkę z kindziukiem&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;, zaryzykowałam wrzucenie na patelnię również jarmużu. Do tego jeszcze dodatek kindziuka, orzechów włoskich i trzykolorowego ryżu i już miałam szybką przekąskę do lanczboksa, którą z przyjemnością zjadłam w pracy na obiad.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inny pomysł przyszedł mi w porze weekendowego śniadania. Jak wiadomo, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/05/sniadanie-jajka-omlet.html"&gt;wtedy w kuchni rządzi Pan R.&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;, więc poprosiłam o jajecznicę z serem lazurem i przesmażonym wcześniej na maśle jarmużem. To było coś naprawdę dobrego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I w tak prosty sposób oswoiłam smak jarmużu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-lzzWGqQfj2M/Ts1VHffnr8I/AAAAAAAADZs/SuIcTooemfo/s1600/sa%25C5%2582atka%2Bz%2Bjarmu%25C5%25BCem.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-lzzWGqQfj2M/Ts1VHffnr8I/AAAAAAAADZs/SuIcTooemfo/s1600/sa%25C5%2582atka%2Bz%2Bjarmu%25C5%25BCem.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5678288292385632194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ryżowa sałatka z jarmużem, kindziukiem i orzechami włoskimi&lt;/span&gt; (pomysł własny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;poszatkowane liście jarmużu (z wyciętą twardą częścią pośrodku liścia)&lt;br /&gt;masło&lt;br /&gt;kindziuk &lt;br /&gt;orzechy włoskie&lt;br /&gt;ryż tri colore&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na maśle najpierw podsmażyłam pokrojonego kindziuka, aż zrobił się lekko chrupki, następnie dodałam jarmuż i dusiłam, aż był miękki (lekko podlewając wodą, lepszy byłby bulion, ale zjadłam go wcześniej). Na koniec dodałam orzechy włoskie i wymieszałam z ugotowanym wcześniej ryżem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-d_Yp0WtLO_4/Ts1VHjntQwI/AAAAAAAADZ0/M3dA6eEyG7w/s1600/jajecznica%2Bz%2Bjarmu%25C5%25BCem.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-d_Yp0WtLO_4/Ts1VHjntQwI/AAAAAAAADZ0/M3dA6eEyG7w/s1600/jajecznica%2Bz%2Bjarmu%25C5%25BCem.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5678288293493293826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jajecznica z serem lazurem i jarmużem&lt;/span&gt; (pomysł własny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;poszatkowane liście jarmużu (z wyciętą twardą częścią pośrodku liścia)&lt;br /&gt;jajka&lt;br /&gt;masło&lt;br /&gt;ser pleśniowy lazur&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw na maśle został podduszony jarmuż, następnie zostały wlane rozbełtane jajka z pokrojonym na kawałki serem. Uwaga: jajecznicy nie solimy – słony smak nadaje ser.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jajecznicę dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/wino-i-sery"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/68/embed_gBy4XDf1LAoZ7sf4o0qX2pY97w82Mgzz.png"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-2129613527521249654?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/2129613527521249654/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=2129613527521249654' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2129613527521249654'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2129613527521249654'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/11/jarmuz-w-dwoch-odsonach.html' title='Jarmuż w dwóch odsłonach'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-lzzWGqQfj2M/Ts1VHffnr8I/AAAAAAAADZs/SuIcTooemfo/s72-c/sa%25C5%2582atka%2Bz%2Bjarmu%25C5%25BCem.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-1561090675500198523</id><published>2011-11-20T13:31:00.002+01:00</published><updated>2011-11-20T14:23:37.773+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasto filo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Serowe pierożki z ciasta filo</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Wzięła nas ochota na powtórzenie pierożków filo, &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2010/08/filowanie-za-kotem.html"&gt;które już kiedyś robiliśmy&lt;/a&gt;. Za pierwszym razem nadzienie składało się z sera białego i żółtego, zielonej pietruszki i jajka dla sklejenia całości. Tym razem jednak powstały dwa rodzaje nadzienia. Do dwóch misek rozdzieliłam po połowie starty żółty ser i grecką fetę zamiast białego sera. Dodatkowo do pierwszej miski zamiast zielonej pietruszki – trafiła mięta z krzaka, a w drugim nadzieniu sery połączyły się z szynką parmeńską. &lt;br /&gt;Ciasto robiłam z przepisu Dorotus, jednak &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2010/08/filowanie-za-kotem.html"&gt;pamiętając o poprzednich kłopotach z rozlewającym się ciastem&lt;/a&gt; już na początku dodałam o 100 g więcej mąki i w trakcie zagniatania dodałam jeszcze trochę. Finalnie mąki było ok 550 gram. Ciasta wychodzi wtedy na 2 blaszki pierożków. &lt;br /&gt;Samo ciasto filo powinno się przy rozciąganiu robić bardzo cienkie i delikatne, uważając przy tym, aby go nie rozerwać. Pieczenie trwa bardzo krótko – zaledwie 15 minut. Takie pierożki to świetna przekąska na ciepło i na zimno. My większość zjedliśmy na kolację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-fA2vXaZ3Kio/TsjuaWW1W6I/AAAAAAAADZg/nmXyr2fFrCM/s1600/serowe%2Bpiero%25C5%25BCki%2Bfilo.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 553px; height: 560px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-fA2vXaZ3Kio/TsjuaWW1W6I/AAAAAAAADZg/nmXyr2fFrCM/s1600/serowe%2Bpiero%25C5%25BCki%2Bfilo.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5677049466745871266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Serowe pierożki z ciasta filo&lt;/span&gt; (nadzienie – pomysł własny, ciasto – &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2008/10/Ciasto-filo-phyllo-pastry.html"&gt;oparte na przepisie Dorotus&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; z moimi zmianami)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ciasto:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;ok 550 g – 600 g mąki pszennej &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(w zależności od tego jak zwarte będzie ciasto)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;6 g soli &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(dałam 1 łyżeczkę)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;330 ml wody, podgrzanej do 50ºC &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(dałam ciepłą z czajnika)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;30 ml oliwy z oliwek&lt;br /&gt;skrobia ziemniaczana do podsypywania &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(lepsza jednak jest pszenna)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nadzienie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;pokruszona feta, &lt;br /&gt;starty na dużych oczkach żółty ser&lt;br /&gt;posiekana świeża mięta&lt;br /&gt;pokrojone plastry szynki parmeńskiej&lt;br /&gt;jajko (surowe, rozbełtane)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Przygotowanie nadzienia:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W jednej misce połączone: feta, ser żółty, mięta i rozbełtane jajko, w drugim feta, ser żółty,szynka parmeńska i jajko. Wszystko razem wystarczy w obu miskach ze sobą połączyć, a potem tylko nadziewać i zawijać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Przygotowanie ciasta:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Mikserem wymieszać mąkę, sól i wodę. Jak składniki zaczną się łączyć, wlać oliwę, nadal miksując. Miksować około 3 - 4 minut, aż ciasto się połączy, będzie miękkie, delikatnie klejące i będzie prawie odchodziło od brzegów miski.&lt;br /&gt;Wyłożyć ciasto na stolnicę oprószoną skrobią ziemniaczaną, uformować w kulę.&lt;br /&gt;Kulę podzielić na mniejsze kawałki, około 60 g każdy, również uformować je w kulki. Ułożyć je na blaszce oprószonej skrobią, w odległości kilku centymetrów od siebie. Przykryć je folią lub ręczniczkiem &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(ja przykryłam wilgotną ściereczką)&lt;/span&gt; i pozostawić w chłodnym pomieszczeniu (14 - 16ºC) na 2 godziny &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(u mnie 3 godziny w pomieszczeniu o temp. 21 stopni)&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Delikatnie oprószyć mąką stolnicę. Jeden kawałek ciasta filo położyć na środku. Rozwałkować go na koło o średnicy 14 - 16 cm (ja rozwałkowuję trochę bardziej). Od tego momentu - kładziemy dłonie pod ciasto i rozciągamy je ostrożnie grzbietami dłoni, uważając by nie popękało. Ważne, by pod spodem podsypywać skrobią. Ciasto jest gotowe, gdy ma grubość około 0,5 mm, czyli jest tak cienkie, że można przez nie przeczytać gazetę .&lt;br /&gt;Jak płat ciasta jest gotowy, należy go przykryć delikatnie wilgotnym ręczniczkiem lub folią by nie wysychał &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(my jednak nadziewaliśmy na bieżąco każdy przygotowany płat uprzednio smarując go oliwą)&lt;/span&gt;. Następnie tym sposobem przygotować kolejne płaty ciasta, układać je na sobie po posypaniu wcześniejszego płata skrobią &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(lepsza jest mąka pszenna)&lt;/span&gt;, na końcu przykryć ręczniczkiem lub folią. Nadmiar skrobi z ciasta można usunąć pędzelkiem &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(my od razu kładliśmy na blaszkę do pieczenia przykrytą folią aluminiową)&lt;br /&gt;Piekliśmy 15 minut w 180 stopniach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/wino-i-sery"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/68/embed_gBy4XDf1LAoZ7sf4o0qX2pY97w82Mgzz.png"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-1561090675500198523?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/1561090675500198523/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=1561090675500198523' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/1561090675500198523'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/1561090675500198523'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/11/serowe-pierozki-z-ciasta-filo.html' title='Serowe pierożki z ciasta filo'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-fA2vXaZ3Kio/TsjuaWW1W6I/AAAAAAAADZg/nmXyr2fFrCM/s72-c/serowe%2Bpiero%25C5%25BCki%2Bfilo.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-6090396198232612093</id><published>2011-11-17T21:36:00.002+01:00</published><updated>2011-11-27T19:46:03.875+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodycze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Gotujemy po polsku! Ciastka serowe w kilku wersjach</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/11/dwa-razy-ciastka-owsiane-i-kokosanki.html"&gt;Całkiem niedawno pisałam, że pewnie ciastka zupełnie nieoczekiwanie zrzuciły z piedestału nie tylko kokosanki, ale również owsianki&lt;/a&gt;, które były dotychczas w kategorii „the best of”. Okazało się bowiem, że niepozorne, niczym szczególnym nie wyróżniające się ciastka serowe nagle dostały pierwsze miejsce na podium. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie dość, że potrzebują skandalicznie mało produktów (zaledwie 3), aby powstać, to jeszcze robi się je ekspresem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-OGEEcjRiDOw/TsVuxPWZU-I/AAAAAAAADY4/oOrcGeTKIr4/s1600/serowe.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 515,2px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-OGEEcjRiDOw/TsVuxPWZU-I/AAAAAAAADY4/oOrcGeTKIr4/s1600/serowe.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5676064697583490018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Najpierw znalazłam na nie przepis u Ewelosy, niedługo potem w wersji troszkę bardziej wypasionej na Palce Lizać. Za pierwszym razem zrobiłam więc oba rodzaje. Ale ponieważ Pan R. piał z zachwytu nad nimi, (że one są prawie jak ciasto francuskie, które notabene bardzo lubi) postanowiłam zakupić kolejną porcję sera i uskutecznić je raz jeszcze. Przy okazji Młoda dała fajny pomysł, że można by je zrobić z salami, a Pan R. dorzucił propozycję z dżemem. Łyknęłam to jak rybka haczyk i następnym razem oprócz jabłkowych zrobiłam jeszcze pierożki: jedne z dżemem, drugie z salami, a trzecie z parówką. Moim zdaniem na wytrawnie ciastka serowe smakowały jeszcze lepiej. W wersji z dżemem mieliśmy jedno zastrzeżenie – nie może być zbyt rzadki, bo wypływa w trakcie sesji w piekle. Dobra będzie jednak marmolada i tym właśnie nadzieję je następnym razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A propos takich serowych deserów – mam jeszcze dwa przepisy, które czekają na realizację: jeden to smak dzieciństwa, drugi – coś podobnego do tych tutaj ciastek. Ale to innym razem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ewelosa napisała u siebie, że ciastka serowe robiła jej mama, kiedy Ewelina była pacholęciem. Podejrzewam, że jej rodzicielka przepis wzięła z biblii zwanej „Kuchnia Polska”. Tym samym dodaję przepis do akcji Gotujemy po polsku u Grumków, której patronem jest serwis &lt;a href="http://www.zPierwszegoTłoczenia.pl"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;zPierwszegoTłoczenia.pl&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Zaś z uwagi na ser dodaję do durszlakowej akcji &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/wino-i-sery"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wina i Sery&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-bqDmaUQvPqg/TsVvQzbnKaI/AAAAAAAADZI/tG2lgva8GuA/s1600/serowe2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-bqDmaUQvPqg/TsVvQzbnKaI/AAAAAAAADZI/tG2lgva8GuA/s1600/serowe2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5676065239844989346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ciastka serowe&lt;/span&gt; (za &lt;a href="http://www.ewelosa.pl/?przepisy,28,16,w,000166,0"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ewelosą&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; i serwisem &lt;a href="http://palcelizac.gazeta.pl/palcelizac/56,110783,10398212,Jesienne_jablka.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Palce Lizać&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;po tyle samo (np. 25 dag)&lt;br /&gt;sera&lt;br /&gt;mąki&lt;br /&gt;masła (ja masła dałam mniej, na 25 dag sera i mąki dałam 20 dag masła)&lt;br /&gt;ewentualne dodatki: jabłka, marmolada, salami, parówki etc.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;edit (27.11.2011 r.):kolejne pierożki nadziałam marmoladą różaną - to był strzał w dziesiątkę! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mąkę, ser i masło łączymy razem na stolnicy (lub w misce) i wyrabiamy na dość gładkie ciasto. &lt;br /&gt;Wycinamy foremkami ciasteczka(albo krążki zwykłą szklanką, jak robiłam to ja) i pieczemy około 25 minut w temp. 160'C. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/tanie-gotowanie"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/39/embed_NvxFuSXAHoU7vyEVV84IqACqqM5DvQzz.jpg"&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/wino-i-sery"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/68/embed_gBy4XDf1LAoZ7sf4o0qX2pY97w82Mgzz.png"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://grumko.blox.pl/2011/10/Gotujemy-po-polsku-edycja-IV.html"&gt;&lt;img alt="Gotujemy po polsku!" src="http://grumko.blox.pl/resource/gotujemy.vol.4.jpg" border="1" align="middle" name="AGMOID0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;"Patronem akcji Gotujemy po polsku! jest serwis &lt;a href="http://zpierwszegotloczenia.pl/"&gt;zPierwszegoTłoczenia.pl&lt;/a&gt;"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-6090396198232612093?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/6090396198232612093/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=6090396198232612093' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/6090396198232612093'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/6090396198232612093'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/11/gotujemy-po-polsku-ciastka-serowe-w.html' title='Gotujemy po polsku! Ciastka serowe w kilku wersjach'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-OGEEcjRiDOw/TsVuxPWZU-I/AAAAAAAADY4/oOrcGeTKIr4/s72-c/serowe.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-8660376838539533445</id><published>2011-11-14T21:59:00.001+01:00</published><updated>2011-11-27T20:14:07.313+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodycze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Gotujemy po polsku! Karpatka</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Pan R. &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/11/gotujemy-po-polsku-smazone-jajka.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;po ostatnim wpisie jajecznym&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; podzielił się ze mną pewnymi obawami. Otóż zmartwił się, że po opisach śniadań jego wizerunek Pana i Władcy spada na pysk w tempie iście szaleńczym. Tym samym zaproponował sponsorowany i autoryzowany wpis, aby uratować jego nieco nadszarpnięty wizerunek macho. Swoją drogą - autoryzację przespał, więc piszę, co mi ślina na język przyniesie, a ściślej, co palce wystukają na klawiaturze. &lt;br /&gt;Mamy więc deal: blacha karpatki plus wpis odbudowujący wizerunek macho w zamian za dwa omlety w weekend ;) Pan R. próbował jeszcze nieśmiało negocjować kilka dodatkowych wpisów, ale moją propozycję codziennych śniadań przygotowywanych przez wspomnianego, nie wiedzieć czemu, jakoś nie przyjął z entuzjazmem ;) Tym samym stanęło na jednym wpisie, jednej karpatce i dwóch omletach ;)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;I otóż właśnie – ciasto, które możecie zobaczyć poniżej, to wprowadzone przez mnie w czyn wyartykułowane życzenie Pana i Władcy. Aby je zrealizować, zostałam zesłana do garów w kuchni – dokładniej mówiąc dwóch: jeden na ciasto parzone, drugie na budyń do kremu. W tym czasie Pan i Władca oddawał się bardzo ciężkiej i wielce stresującej pracy grania na komputerze. Musicie wszak wiedzieć, że dylematy moralne w Dragon Age, zmęczone od ekranu oczy i bolące od siedzenia szanowne cztery litery to nie lada wysiłek. Przy tym moja wyprodukowana, przy żarze dochodzącym z piekarnika, karpatka jest niczym pstryknięcie palcami. Aha! Ciasto łaskawie zostało już prawie zjedzone. Czekam więc na omlety ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do samego ciasta – próbowałam dowiedzieć się skąd się właściwie wzięło w polskiej kuchni, czy zostało zapożyczone, czy jest nasze. Niestety, nie znalazłam odpowiedzi. Ponieważ jednak znam je jeszcze z domu rodzinnego, dodaję do akcji polskiego gotowania u Grumków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-bkG8yY2nDxE/TsF_Re-bcrI/AAAAAAAADYk/timaAaFlFb4/s1600/karpatka.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 523,6px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-bkG8yY2nDxE/TsF_Re-bcrI/AAAAAAAADYk/timaAaFlFb4/s1600/karpatka.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5674956943812948658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Karpatka&lt;/span&gt; (źródło: kartka z zeszytu, przepis na kartkę został spisany z książeczki „Przepisy Czytelników Poradnika Domowego” z 1992 albo 1993 roku, która to książka leży w szafce u rodzicielki; podane proporcje stosowałam już wielokrotnie)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ciasto:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;100 g masła&lt;br /&gt;1 szklanka mąki&lt;br /&gt;1 szklanka wody&lt;br /&gt;5 jaj&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozpuścić masło, dodać wodę i mąkę. Mieszać, aż ciasto uzyska jednolitą strukturę i zacznie „odchodzić” od garnka, chwilkę odparować i zostawić do ostygnięcia. Do zimnej masy dodawać po jednym jajku i ucierać (każde kolejne dopiero w momencie, kiedy wbite wcześniejsze połączy się już z ciastem). Ciasto podzielić na 2 blaszki i piec w 180 stopniach do momentu „wypiętrzenia gór” i ich lekkiego zezłocenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krem:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;0,5 l mleka&lt;br /&gt;3 łyżki mąki ziemniaczanej&lt;br /&gt;2 łyżki mąki pszennej&lt;br /&gt;cukier wanilinowy&lt;br /&gt;2 łyżki cukru&lt;br /&gt;kostka masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z mleka, mąki i cukrów ugotować budyń (często mieszając) i ostudzić. Utrzeć masło mikserem i dalej ucierając dodawać po łyżce oziębionego budyniu. Przełożyć kremem placki i odstawić do lodówki na ok 4 godziny.&lt;br /&gt;Wierzch można polać czekoladową polewą albo obsypać cukrem pudrem (jak dla mnie czynność zbędna, choć, kiedy byłam młodsza bardzo lubiłam na karpatce polewę)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://grumko.blox.pl/2011/10/Gotujemy-po-polsku-edycja-IV.html"&gt;&lt;img alt="Gotujemy po polsku!" src="http://grumko.blox.pl/resource/gotujemy.vol.4.jpg" border="1" align="middle" name="AGMOID0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;"Patronem akcji Gotujemy po polsku! jest serwis &lt;a href="http://zpierwszegotloczenia.pl/"&gt;zPierwszegoTłoczenia.pl&lt;/a&gt;"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-8660376838539533445?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/8660376838539533445/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=8660376838539533445' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8660376838539533445'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8660376838539533445'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/11/gotujemy-po-polsku-karpatka.html' title='Gotujemy po polsku! Karpatka'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-bkG8yY2nDxE/TsF_Re-bcrI/AAAAAAAADYk/timaAaFlFb4/s72-c/karpatka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-4680290475197275042</id><published>2011-11-13T19:02:00.000+01:00</published><updated>2011-11-13T19:04:02.965+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupa :)'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Gotujemy po polsku! Zupa z jarmużu</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Bardzo lubię nazwę jarmuż, zresztą podobnie jak oberżynę. Są nieco twarde w wymowie, ale bardzo dźwięczne i takie, ekhem radosne.&lt;br /&gt;A z jarmużem było tak: najpierw spotkałam go w supermarkecie. Zastanawiałam się: „Brać czy nie brać? A jak nie znajdę szybko przepisu i się zmarnuje? Eeee, dobra! Innym razem!”. Niedługo potem trafiłam na &lt;a href="http://nakruchymspodzie.blogspot.com/2011/11/jarmuz-na-dwa-sposoby.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;wpis u Gospodarnej&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; i sobie pomyślałam: „Noooo! Zupa! Dobry pomysł! Tak właśnie zrobię!”. A później przeglądałam książkę „Kuchnia śląska”, którą dorwałam w taniej książce za jedyne 3 złote i proszę! - tam też była zupa z jarmużem. Myślę sobie: „Jak znalazł na polskie gotowanie”. No więc uwarzyłam :) Przy okazji wpadł mi do głowy pomysł kulinarny, a ponieważ mam jeszcze trochę liści, to wykorzystam to przy najbliższej okazji :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą, chyba muszę sobie odświeżyć filmy pewnego reżysera, którego nazwisko brzmi bardzo podobnie ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-LuQlD05V9nc/TsAFyDj9iEI/AAAAAAAADYY/IunWSRqRSiQ/s1600/Zupa%2Bz%2Bjarmu%25C5%25BCu.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 418,6px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-LuQlD05V9nc/TsAFyDj9iEI/AAAAAAAADYY/IunWSRqRSiQ/s1600/Zupa%2Bz%2Bjarmu%25C5%25BCu.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5674541887994562626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zupa z jarmużu&lt;/span&gt; (źródło: „Kuchnia śląska”, pod red. Ewy Krasnopolskiej i Andrzeja Żmudy, wyd. Ad Oculos, s. 15) – moje uwagi w nawiasach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;50 dag jarmużu (wzięłam 6 dużych liści, z których wykroiłam środkowe zgrubienie)&lt;br /&gt;marchewka&lt;br /&gt;pietruszka&lt;br /&gt;kawałek selera&lt;br /&gt;kawałek pora&lt;br /&gt;50 dag ziemniaków (2 średnie)&lt;br /&gt;6 szklanek wody (dałam 5)&lt;br /&gt;szklanka mleka (dałam pół)&lt;br /&gt;0,5 szklanki śmietany (pominęłam, mleko zabieliło zupę w stopniu dla mnie wystarczającym)&lt;br /&gt;płaska łyżka mąki pszennej wymieszanej z wodą&lt;br /&gt;sól, pieprz, odrobina cukru&lt;br /&gt;2 roztarte ząbki czosnku (proponuję dać więcej – zupa bardzo zyska z mocnym  czosnkowym posmakiem)&lt;br /&gt;przyprawa do zup (zamiast przyprawy do wody wrzuciłam 2 liście laurowe, 3 ziela angielskie, oliwę, suszony lubczyk i gałązkę selera naciowego)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zagotowałam wodę, posoliłam, wlałam oliwę i wrzuciłam przyprawy. Następnie wrzuciłam pokrojone warzywa i cukier. Gotowałam do miękkości. Wlałam 1/8 szklanki zawiesiny z mąki i wody, pól szklanki mleka i zagotowałam. Na koniec dodałam roztarte z solą 2 ząbki czosnku i doprawiłam pieprzem. Na koniec powinno się jeszcze dodać zahartowaną śmietanę, ale ja z tego zrezygnowałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/tanie-gotowanie"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/39/embed_NvxFuSXAHoU7vyEVV84IqACqqM5DvQzz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://grumko.blox.pl/2011/10/Gotujemy-po-polsku-edycja-IV.html"&gt;&lt;img alt="Gotujemy po polsku!" src="http://grumko.blox.pl/resource/gotujemy.vol.4.jpg" border="1" align="middle" name="AGMOID0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;"Patronem akcji Gotujemy po polsku! jest serwis &lt;a href="http://zpierwszegotloczenia.pl/"&gt;zPierwszegoTłoczenia.pl&lt;/a&gt;"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-4680290475197275042?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/4680290475197275042/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=4680290475197275042' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/4680290475197275042'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/4680290475197275042'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/11/gotujemy-po-polsku-zupa-z-jarmuzu.html' title='Gotujemy po polsku! Zupa z jarmużu'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-LuQlD05V9nc/TsAFyDj9iEI/AAAAAAAADYY/IunWSRqRSiQ/s72-c/Zupa%2Bz%2Bjarmu%25C5%25BCu.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-4400018431221412208</id><published>2011-11-12T22:59:00.002+01:00</published><updated>2011-11-27T20:11:08.071+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jajka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śniadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Gotujemy po polsku! Smażone jajka faszerowane</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/05/sniadanie-jajka-omlet.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wspominałam już jakiś czas temu o moich ulubionych śniadaniach&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; – to są z reguły te sobotnie. Przygotowuje je wtedy najczęściej Pan R. Jeżeli chodzi o dania z jajkami jest niezrównany: omlet, idealnie ugotowane jajko na miękko, jajko na twardo (na pysznej, urozmaiconej i kolorowej kanapce), jajko sadzone z lekko rozpływającym się żółtkiem, pasta jajeczna do smarowania chleba, jajecznica z serem pleśniowym albo kiełbaską  - to są boskie dania. Jeżeli ja jestem w domu boginią w kwestii serników na zimno i tart, to podobny status Pan R. osiąga w dziedzinie jajek i &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/11/blue-dragon-wieprzowina-w-oleju.html"&gt;„chińszczyzny” ( o której będzie innym razem)&lt;/a&gt;. Sami więc rozumiecie, że nie mogę mu odbierać śniadaniowego miejsca na podium i czekam niecierpliwie na weekendowe jajka ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym tygodniu zaserwował coś, czego jeszcze nie jadłam – smażone jajka w skorupkach. Muszę przyznać, były pyszne i nieco zaskakujące. A przy okazji prezentowały się nader smakowicie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-4WBEo73AKvI/Tr7pXEc0gqI/AAAAAAAADYA/PaUGd8jgWtI/s1600/faszerowanej.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-4WBEo73AKvI/Tr7pXEc0gqI/AAAAAAAADYA/PaUGd8jgWtI/s1600/faszerowanej.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5674229163074290338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przepis Pan R. znalazł kiedyś w „Kuchni Polskiej”, książce, która przez wiele lat była kulinarną biblią polskich gospodyń. Co ciekawe, tego samego dnia, w którym jedliśmy to śniadanie, wieczorową porą przeglądałam zeszyt z przepisami mamy Pana R. Były w nim włożone również karteluszki z przepisami wydarte z dawnych czasopism dla pań (podejrzewam, że tymi kawałkami  gazet były różne numery „Przyjaciółki”, szarej i zupełnie niepodobnej do gazet współczesnych). Ponieważ, „Kuchnia Polska” była dość często w użyciu w okresie PRL-u, zapewne i z niej wykorzystywano przedruki przepisów do gazet. Wracając do zeszytu i owych karteluszków - jakież było moje zaskoczenie, kiedy znalazłam w nich przepis na jajka, które jadłam rano. Jak się okazuje, Pan R. doskonale zapamiętał przepis z książki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/--eKf4prPnvI/Tr7pWjXTkzI/AAAAAAAADX0/0KLIE1aNOzo/s1600/faszerowanej2.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 364px;" src="http://2.bp.blogspot.com/--eKf4prPnvI/Tr7pWjXTkzI/AAAAAAAADX0/0KLIE1aNOzo/s1600/faszerowanej2.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5674229154192790322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przepis na jajka (z książki „Kuchnia Polska”) dodaję do akcji Grumków Gotujemy po polsku!, której patronem jest serwis &lt;a href="http://zpierwszegotloczenia.pl/"&gt;zPierwszegoTłoczenia.pl&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-V10duFqaO5w/Tr7pWYAIq9I/AAAAAAAADXo/rEOJJQZm4RA/s1600/faszerowanej3.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 425,6px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-V10duFqaO5w/Tr7pWYAIq9I/AAAAAAAADXo/rEOJJQZm4RA/s1600/faszerowanej3.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5674229151142816722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jajka faszerowane&lt;/span&gt; (źródło: książka „Kuchnia Polska”)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6 jaj&lt;br /&gt;koperek (może być też szczypiorek albo zielona pietruszka)&lt;br /&gt;masło&lt;br /&gt;bułka tarta&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jajka ugotować na twardo, wystudzić, nie obierać. Ostrym nożem ostrożnie przekroić jajko na pół, wydrążyć. Białko i żółtko posiekać, połączyć z masłem (aby masa nie była luźna), dodać koperek i  przyprawić. Nadziewać  masą skorupki, „maczać w bułce tartej” i przysmażyć na maśle do zrumienienia bułki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwagi: przepis z wycinka gazety sugeruje, że do masy można dodać jeszcze śmietanę, natomiast Pan R. proponuje jeszcze inny sposób: do masy dodać surowe jajko i nadziane skorupki z bułką tartą na wierzchu nie wrzucać na patelnię, ale piec chwilę w piekarniku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/faszerowany-zawrot-glowy"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/22/embed_yjxX5SjM0WbHTYkOlEpWjxgD5mwfywzz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/tanie-gotowanie"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/39/embed_NvxFuSXAHoU7vyEVV84IqACqqM5DvQzz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://grumko.blox.pl/2011/10/Gotujemy-po-polsku-edycja-IV.html"&gt;&lt;img alt="Gotujemy po polsku!" src="http://grumko.blox.pl/resource/gotujemy.vol.4.jpg" border="1" align="middle" name="AGMOID0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;"Patronem akcji Gotujemy po polsku! jest serwis &lt;a href="http://zpierwszegotloczenia.pl/"&gt;zPierwszegoTłoczenia.pl&lt;/a&gt;" &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-4400018431221412208?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/4400018431221412208/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=4400018431221412208' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/4400018431221412208'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/4400018431221412208'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/11/gotujemy-po-polsku-smazone-jajka.html' title='Gotujemy po polsku! Smażone jajka faszerowane'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-4WBEo73AKvI/Tr7pXEc0gqI/AAAAAAAADYA/PaUGd8jgWtI/s72-c/faszerowanej.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-86301435806785236</id><published>2011-11-11T18:13:00.002+01:00</published><updated>2011-11-11T21:29:13.844+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Flagowy, polski obiad statystycznego Kowalskiego</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"- Marek: Tadziu, powiedz mi, jak oceniasz ostatnich dwadzieścia lat?&lt;br /&gt;- Tadeusz: Świetnie. (…) Ogólnie przybyło. Rzekom i ludziom.&lt;br /&gt;- M: W kieliszku i na talerzu. Chociaż Wojtek Nowicki w swej najnowszej książce „Stół jaki jest” raczej narzeka. Głowa od przybytku boli. To jedno z pierwszych podsumowań Polski postkomunistycznej w temacie kuchni (...).&lt;br /&gt;- T: Chwilami nie w pełni rozumiem, czy autor tylko jęczy nad Polską gastronomiczną, czy jest jednak trochę zadowolony. (…) z pewnością to ważna książka; po dwóch dekadach wolności czas zrobić głębszy bilans. Wywalić kawę na ławę. Czemu, skoro jest tak dobrze, jest raczej fatalnie. (…) Główna myśl Nowickiego jest taka: mimo że nie ma komuny, że minęło już 20 lat od jej upadku, polska kuchnia nie zdołała się wybić na niepodległość. Ani kuchnia, ani nasze gastronomiczne istnienie. Żremy pseudowłoskie jedzenie (…), żremy pseudochińszczyznę robioną przez Wietnamczyków, którzy nie mają o chińskim gotowaniu pojęcia, żremy kuchnię pseudogrecką, żremy inne pseudodania. Albo sushi, które jest dla Nowickiego, przynajmniej w wersji europejskiej, pokarmem raczej niegodnym późnych wnuków Ćwierczakiewiczowej.&lt;br /&gt;(…)&lt;br /&gt;- M: Tak czy siak, jedną bylejakość, mówi on, zastąpiliśmy drugą.&lt;br /&gt;- T: Wiesz co, wczoraj rozmawiałem z panią doktor nauk humanistycznych z dużego miasta prowincjonalnego. W życiu nie jadła krewetek i nie jadła sushi. (…) Bo statystycznie króluje kotlet, masa buraczków i kartofle.”&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Tadeusz Pióro  i Marek Bieńczyk – fragment felietonu „Kuchnia narodowa”, miesięcznik Kuchnia 7/2011, s. 78-79&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiałam się, co zrobić z okazji akcji Biało – Czerwonej, tak, aby można ją było połączyć z Polskim Gotowaniem u Grumków i jednocześnie, aby było to danie polskie. Zaczęliśmy się z Panem R. zastanawiać przez chwilę, przy czym od razu wykluczyłam zupę pomidorową z ryżem tudzież makaronem. Na początek pomyślałam, że może pyzy na parze z sosem pomidorowym? Ale za chwilę Pan R. wyskoczył: „a może buraczki i sos chrzanowy? - masz już dwa kolory”. Podchwyciłam temat i postanowiłam do sosu dorzucić jeszcze schab gotowany w mleku. A ponieważ talerz statystycznego Kowalskiego, oprócz surówki i porcji mięsa zawiera jeszcze ziemniaki, Pan R. dorzucił pomysł z rzeczonymi w wersji tłuczonej, które „udoskonaliłam” na puree z gałką muszkatołową. I wyszedł z tego flagowy, polski obiad statystycznego Kowalskiego ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-C0g-UTkf-ew/Tr1UwpUjeSI/AAAAAAAADXc/y883bIxVivY/s1600/polski%2Bobiad.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-C0g-UTkf-ew/Tr1UwpUjeSI/AAAAAAAADXc/y883bIxVivY/s1600/polski%2Bobiad.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5673784300259211554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Flagowy, polski obiad statystycznego Kowalskiego – schab gotowany w mleku z sosem chrzanowym, zasmażane buraczki i ziemniaczane puree z gałką muszkatołową&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Schab gotowany z mleku&lt;/span&gt; (pomysł własny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4 plastry schabu&lt;br /&gt;bulion&lt;br /&gt;mleko&lt;br /&gt;pieprz, majeranek, suszony lubczyk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmrożony bulion połączyłam w głębokiej patelni z mlekiem (1 część bulionu na 2 części mleka) i przyprawami, zagotowałam i wrzuciłam plastry schabu. Gotowałam na niezbyt dużym ogniu, do momentu, aż mięso było gotowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Uwagi:&lt;/span&gt; plastry nie rozbijałam, ale następnym razem zgodnie stwierdziliśmy, że można tak zrobić, bo mięso będzie wtedy lepsze do krojenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sos chrzanowy&lt;/span&gt; (źródło: „Kuchnia kresowa” - seria Małe Kulinaria pod red. Ewy Krasnopolskiej i Andrzeja Żmudy, Agencja Wyd. Ad Oculos, s. 115)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;podaję miary książkowe, ponieważ robiłam na oko&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 łyżki masła&lt;br /&gt;2 łyżki mąki&lt;br /&gt;2 szklanki bulionu&lt;br /&gt;4 -5 łyżek startego chrzanu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(dałam chrzan ze słoiczka)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;sól, pieprz, &lt;br /&gt;cukier &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(pominęłam)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;cebula &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(pominęłam)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Stopić masło i dodać cebulę, zrumienić i dodać mąkę. Dodawać stopniowo bulion, przyprawić i podgrzewać, aż sos zgęstnieje, wówczas dodać chrzan i zagotować. Przed podaniem można jeszcze zagęścić surowym żółtkiem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja pominęłam cebulę i zrobiłam zasmażkę, którą zalałam bulionem i odszumowanym płynem po gotowaniu schabu i dalej postępowałam jak w przepisie (nie dodawałam żółtka). Do sosu włożyłam na chwilę ugotowane plastry schabu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zasmażane buraczki&lt;/span&gt; ( &lt;a href="http://www.cincin.cc/index.php?showtopic=26745"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;z przepisu Seniorki z cincin&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, cytuję dosłownie, robiłam na oko)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;buraki&lt;br /&gt;masło&lt;br /&gt;mąka&lt;br /&gt;sól, pieprz, ocet jabłkowy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Po pierwsze, najpierw przygotujmy buraki. Biorę około 0,5 - 1 kg średniej wielkości buraków ćwikłowych i gotuję je lub piekę w piekarniku do miękkości. Te z piekarnika (temp. 160 - 170 st.) są lepsze w smaku i zachowują ładny czerwony kolor. Później ścieram je w malakserze na tarce o najdrobniejszych oczkach (jak do ziemniaków) lub na troszkę grubszych oczkach, wtedy zamiast puree buraczanego mam stawiającą opór zębom jarzynkę. I to jest pierwszy etap.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz sposób najprostszy - z masłem lub słoninką.&lt;br /&gt;Z około 2 łyżek masła i 2 łyżek mąki przyrządzam zasmażkę (zależnie od ilości buraków,czy chcę mieć mniej lub bardziej gęste), dodaję buraczki, solę, mieszam i doprawiam do smaku octem, octem winnym lub sokiem cytrynowym oraz cukrem w niewielkiej ilości tak, żeby miały winny smak. Mogę też zasmażkę rozprowadzić pół szklanką kwaśnej śmietany i dalej doprawiać, jak podałam. &lt;br /&gt;Zamiast masła używam czasem świeżej słoninki pokrojonej w najdrobniejszą kostkę. Kiedy skwareczki się zrumienią, dodaję mąkę i da capo al fine. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jak robiłam to ja?:&lt;/span&gt; umyte, surowe buraki zawinęłam w folię aluminiową (każdy osobno) i piekłam ok 1,5 godz. w piekarniku w średniej temperaturze 180 stopni (do czasu, aż były miękkie). Odstawiłam do ostygnięcia, obrałam i starłam na dużych oczkach. Na patelni z mąki i masła zrobiłam zasmażkę, dorzuciłam starte buraczki, co chwila mieszając trzymałam na wolnym ogniu, dodałam sól, pieprz, ocet jabłkowy i jeszcze trochę masła, przemieszałam, chwilę potrzymałam na ogniu i gotowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Puree ziemniaczane z gałką muszkatołową&lt;/span&gt; (przepis Marty Gessler, Wysokie Obcasy z 20.10.2001 r.) - podaję proporcje z gazety, ja robiłam na oko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 kg ziemniaków&lt;br /&gt;1 łyżeczka soli&lt;br /&gt;1 mała cebulka &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(zrezygnowałam)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;2 łyżki masła&lt;br /&gt;¾ szklanki zagotowanego mleka &lt;br /&gt;gałka muszkatołowa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ziemniaki ugotować, odcedzić, odparować i przecisnąć przez praskę &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(ja rozbiłam je tłuczkiem do ziemniaków)&lt;/span&gt;. Utrzeć z zagotowanym mlekiem na puszystą masę, dodać masło i gałkę.&lt;br /&gt;Tę część pominęłam: Cebulę pokroić w piórka i podsmażyć na maśle. Posypać nią puree.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/akcja-bialo-czerwona"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/53/embed_1gxKwmumIwmrGnJFbtVVQCgisFIDZwzz.gif"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;A href="http://grumko.blox.pl/2011/10/Gotujemy-po-polsku-edycja-IV.html"&gt;&lt;IMG alt="Gotujemy po polsku!" src="http://grumko.blox.pl/resource/gotujemy.vol.4.jpg" border=1 align=middle name=AGMOID0&gt;&lt;/A&gt;  &lt;br /&gt;"Patronem akcji Gotujemy po polsku! jest serwis &lt;a href="http://zpierwszegotloczenia.pl/"&gt;zPierwszegoTłoczenia.pl&lt;/a&gt;" &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-86301435806785236?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/86301435806785236/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=86301435806785236' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/86301435806785236'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/86301435806785236'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/11/flagowy-polski-obiad-statystycznego.html' title='Flagowy, polski obiad statystycznego Kowalskiego'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-C0g-UTkf-ew/Tr1UwpUjeSI/AAAAAAAADXc/y883bIxVivY/s72-c/polski%2Bobiad.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-8637167741788697308</id><published>2011-11-09T20:39:00.006+01:00</published><updated>2011-11-27T20:12:06.497+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodycze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Dwa razy ciastka: owsiane i kokosanki</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Ostatnie z ciastek owsianych, które wyszły z piekła były jeszcze lepsze niż &lt;b&gt;&lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2010/12/dziwna-korelacja-czasu-i-linii.html"&gt;poprzednie&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;. Zyskały nawet miano: „najlepszych ciastek, które dotąd upiekłaś”. Niestety nie cieszyły się zbyt długo wysoką pozycją na słodkim podium. I nie chodzi o to, że drugiego dnia były już niezjadliwe. Wręcz przeciwnie! Były fantastyczne. Musiały jednak ustąpić miejsca &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/11/gotujemy-po-polsku-ciastka-serowe-w.html"&gt;innym ciastkom, o których Wam niebawem napiszę&lt;/a&gt;. Natomiast te owsianki, z przepisu od Małgoś zmodyfikowałam tylko nieznacznie, tradycyjnie odejmując porcję cukru, co i Wam polecam, zaś od siebie dorzuciłam płatki migdałowe i sezam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inne ciastka, które też były pyszne, ale również szybko spadły z piedestału na rzecz innych ciastek, to kokosanki. Ekspresowe i bezproblemowe. Tym razem z bloga Wasabi. Pan R. - mój ulubiony tester, który akurat kokosanki zawsze i chętnie wcina, stwierdził, że mogę je jeszcze kiedyś zrobić. Dla mnie natomiast w tych ciastkach podobał się*... zapach, jaki wydobywał się z piekła podczas pieczenia ;)&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;* bo nie lubię kokosa, akceptuję go tylko w pewnym batoniku i cieście o tej samej nazwie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-kDuWaJ9FtcE/TrrWEtQN9wI/AAAAAAAADXQ/56hZiiU4T18/s1600/dwa%2Brazy%2Bciastka.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 410,2px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-kDuWaJ9FtcE/TrrWEtQN9wI/AAAAAAAADXQ/56hZiiU4T18/s1600/dwa%2Brazy%2Bciastka.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5673082056982001410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Owsiane ciasteczka z żurawiną i białą czekoladą&lt;/span&gt; (cytuję za &lt;a href="http://pieprzczywanilia.blogspot.com/2008/10/owsiane-ciasteczka-z-urawin-i-bia.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Małgoś z bloga  Pieprz czy wanilia&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3/4 szklanki cukru &lt;b&gt;(dałam pół szklanki)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1/4 szklanki brązowego cukru &lt;b&gt;(zrezygnowałam)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;115g masła o temperaturze pokojowej&lt;br /&gt;1 duże jajko&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki cynamonu&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki sody oczyszczonej&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;1 szklanka mąki&lt;br /&gt;1 1/2 szklanki płatków owsianych&lt;br /&gt;3/4 szklanki suszonych żurawin&lt;br /&gt;160g chipsów z białej czekolady lub grubo pokrojonej białej czekolady &lt;b&gt;(dałam tabliczkę 100g białej czekolady)&lt;br /&gt;dodałam jeszcze płatki migdałowe i sezam&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piekarnik rozgrzać do 190 st. C. Masło utrzeć z cukrami na puszystą masę, dodać jajko i wanilię i dobrze ubić. Dodać mąkę, sodę, cynamon i sól - wymieszać. Wsypać płatki owsiane, żurawiny i czekoladę, &lt;b&gt;(oraz sezam i płatki migdałowe)&lt;/b&gt; dobrze połączyć z masą. Z ciasta formować kulki wielkości orzecha włoskiego (można to zrobić gałkownicą do ciasteczek) i układać je na płaskiej blasze &lt;b&gt;(ja toczyłam kulki i spłaszczałam na dłoni)&lt;/b&gt;. Piec około 10-12 minut do momentu aż brzegi zaczną się lekko rumienić. Wystudzić na drucianej siateczce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kokosanki&lt;/span&gt; (cytuję za &lt;a href="http://grabtika.blogspot.com/2009/12/swiateczne-kokosanki.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Grabiszką z bloga Wasabi&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;250 g wiórek kokosowych&lt;br /&gt;150 g cukru pudru&lt;br /&gt;3 łyżki mąki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Białka ubijam na sztywno z dodatkiem szczypty soli (ważne by białka były schłodzone - prosto z lodówki), na koniec ubijania dodaję przesiany cukier, żółtka i dalej ubijam. Gotową masę przelewam do dużej miski. Wsypuję wiórki kokosowe, przesianą mąkę i delikatnie wszystko mieszam.&lt;br /&gt;Piekarnik nastawiam na 170 stopni (bez termoobiegu). Na wyłożoną papierem do pieczenia blachę wykładam łyżką masę kokosową (ja wykorzystałam do tego gałkownicę do lodów).&lt;br /&gt;Piekę około 15 minut (zależy od wielkości kokosanek). Po wyjęciu studzę na kratce, a następnie przekładam do szczelnego słoja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kokosanki dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://atinabc.blox.pl/2011/11/Zaproszenie-na-Orzechowy-Tydzien.html" target="_blank"&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://atinabc.blox.pl/resource/bannerorzechowy2011.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;﻿&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-8637167741788697308?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/8637167741788697308/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=8637167741788697308' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8637167741788697308'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8637167741788697308'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/11/dwa-razy-ciastka-owsiane-i-kokosanki.html' title='Dwa razy ciastka: owsiane i kokosanki'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-kDuWaJ9FtcE/TrrWEtQN9wI/AAAAAAAADXQ/56hZiiU4T18/s72-c/dwa%2Brazy%2Bciastka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-4701385973289775706</id><published>2011-11-07T18:42:00.002+01:00</published><updated>2011-11-07T21:03:50.855+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodycze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jajka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Viva Italia! - Dolci e un caffé (razy dwa): Zabaglione i Torta agli albumi</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Jak zachwyca, skoro nie zachwyca? - ciśnie mi się samo na usta. Zabaglione! - to deser, który chodził za mną już od dłuższego czasu. Wyobrażałam go sobie jako pyszny, rozpływający się w ustach krem. Rzeczywistość zweryfikowała wyobraźnię. Owszem, bardzo lubię kogel – mogel i kiedy nie było w domu pod ręką  żadnych słodyczy, a do sklepu droga daleka – w chwilach desperacji zdarzało mi się ekspresowo ukręcić kogel z cukrem. Czasem dosypywałam jeszcze do tego gorzkie kakao. I to było dobre. Więc dlaczego zabaglione nie wywołało zachwytów? Może dlatego, że oczekiwałam  od niego ochów i achów? Jedno jest pewne – wolę ekspresowy polski kogel - mogel niż alkoholowe włoskie zabaglione.&lt;br /&gt;Inne spostrzeżenia? Ze względu za zawartość płynu (czyli alkoholu) deser nie może długo stać, bo się lekko rozwarstwia i przestaje być piankowy. Proporcja cukru w przepisie też była na wyrost. Następnym razem, gdybym miała jeszcze raz popełnić ten deser ( a raczej to wykluczam) zmniejszyłabym porcję cukru.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że do zabaglione użyłam samych żółtek – w lodówce zostały mi białka. Początkowo planowałam upiec z nich keks na białkach (który już kiedyś popełniłam na święta i mi smakował). Ale poszukałam jeszcze trochę i dzięki &lt;a href="http://kuchniapodwulkanem-anthony.blogspot.com/2011/01/torta-agli-albumi-czyli-ciasto-na.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Anthony z bloga Kuchnia pod wulkanem&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; dotarłam do &lt;a href="http://cosacucino.style.it/oggi-preparo-ricetta.php/id_piatto/inv4513ed3eee6cf/ricetta.html#"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;włoskiego cytrusowego ciasta na białkach&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Robiłam z połowy podanych porcji, a zamiast skórki z cytryny dodałam opakowanie kandyzowanej skórki pomarańczowej. Ciasto po upieczeniu jest troszkę suche, ale zyskuje na smaku po 2 dniach (robi się lekko zbite, ale przyjemnie wilgotne)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I w ten właśnie sposób zagospodarowałam 3 jajka (a dokładniej 4) na dwa desery ;)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-hhzu0IAYNe8/TrgWn1jKNYI/AAAAAAAADW8/UJJyM55Op_g/s1600/Zabaglione.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 421,4px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-hhzu0IAYNe8/TrgWn1jKNYI/AAAAAAAADW8/UJJyM55Op_g/s1600/Zabaglione.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5672308604318397826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;dolci e un caffé I: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zabaglione - włoski krem jajeczny&lt;/span&gt; (źródło: Aldo Zilli - „Łatwa kuchnia włoska”, wyd. BBC BOOKS, s. 108)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Deser robiłam z połowy porcji, podaję wobec tego proporcje, które wykorzystałam. Wychodzą z tego porcje dla 4 osób w niezbyt dużych pucharkach. Na dno wsypałam pokruszone amaretti, na górę po jednym całym. Można zamiast ciastek położyć owoce - np. latem truskawki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;3 żółtka&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;3 łyżki cukru pudru&lt;br /&gt;4 łyżki marsali ( u mnie białe słodkie wino Monbazillac)&lt;br /&gt;pokruszone amaretti &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do żaroodpornej miski wrzuciłam żółtka, jajko i cukier puder. Naczynie ustawiłam na garnku z gotującą się wodą (na bardzo małym ogniu). Miksowałam mieszankę ok. 5 minut (najpierw masa miała się zrobić lekką pianą, a potem nabierać konsystencji przypominającej mus). Po tym czasie wciąż miksując wlewałam po łyżce wino. Zdjęłam miskę znad garnka i dalej ubijałam najpierw 1 minutę na najwyższych obrotach, następnie 2 minuty na średnich i 4-5 minut na wysokich obrotach. Masa zgęstniała, stała się lekka i gładka, czyli tak jak było opisane w przepisie. Na dno naczynek wrzuciłam pokruszone ciastka amaretti, wlałam zabaglione i na wierz położyłam jeszcze po jednym ciastku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-QPmuD6TPD0Q/TrgWnrztllI/AAAAAAAADWs/ngNqksjunRk/s1600/torta%2Bagli%2Balbumi.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 413px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-QPmuD6TPD0Q/TrgWnrztllI/AAAAAAAADWs/ngNqksjunRk/s1600/torta%2Bagli%2Balbumi.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5672308601703470674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;dolci e un caffé II: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Torta agli albumi (al limone) – Cytrusowe ciasto na białkach&lt;/span&gt; (źródło: blog &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://kuchniapodwulkanem-anthony.blogspot.com/2011/01/torta-agli-albumi-czyli-ciasto-na.html"&gt;Kuchnia pod wulkanem&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; i &lt;a href="http://cosacucino.style.it/oggi-preparo-ricetta.php/id_piatto/inv4513ed3eee6cf/ricetta.html#"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;cosacucino.style.it&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ciasto piekłam z połowy podanych w przepisach porcji, redukując jednocześnie porcję cukru.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 białka&lt;br /&gt;100 g masła&lt;br /&gt;200 g mąki&lt;br /&gt;100 g cukru (cukru zamiast 150 gram dałam 100, ale i tak ciasto było dość słodkie)&lt;br /&gt;50 ml mleka&lt;br /&gt;sok z jednej cytryny&lt;br /&gt;kandyzowana skórka z pomarańczy&lt;br /&gt;torebka proszku do pieczenia (15 g)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stopiłam masło. W międzyczasie, kiedy stygło, ubiłam na sztywno białka z cukrem. Wlałam delikatnie mleko i schłodzone masło i delikatnie wymieszałam drewnianą łyżką. Następnie dodałam resztę produktów, znowu delikatnie wymieszałam na jednolite ciasto. Wlałam do keksówki wysmarowanej masłem i posypanej mąką. Piekłam 35 minut w 170 stopniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oba desery dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/viva-italia"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/55/embed_zV0KxV9YO1NLt3yDJllJDeoxdvRpjQzz.jpeg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-4701385973289775706?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/4701385973289775706/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=4701385973289775706' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/4701385973289775706'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/4701385973289775706'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/11/viva-italia-dolci-e-un-caffe-razy-dwa.html' title='Viva Italia! - Dolci e un caffé (razy dwa): Zabaglione i Torta agli albumi'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-hhzu0IAYNe8/TrgWn1jKNYI/AAAAAAAADW8/UJJyM55Op_g/s72-c/Zabaglione.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-3650480502861376265</id><published>2011-11-06T21:58:00.004+01:00</published><updated>2011-11-20T13:33:59.952+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='beszamel'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Viva Italia! - Primi Piatti e Secondi Piatti, czyli dwa obiady z piekarnika</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Czas na obiady, które na stół trafiają z gorącego piekła. Przy okazji mają jeszcze jedną wspólną cechę – oba zawierają w sobie pyszny beszamel.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początek makaron. Fakt, o którym dalej napiszę Was zapewne nie zdziwi, dla nas jednak  był małym zaskoczeniem. Otóż zwykle jak już używamy mięsa mielonego, to zawsze to było mięso indycze. Ostatnim razem zrobiliśmy jednak wyjątek i kupiliśmy mięso wieprzowe. Jedna część trafiła jako nadzienie do krokietów, druga natomiast do cannelloni. O ile krokiety to był mój kulinarny debiut i nie miałam porównania z innym nadzieniem, o tyle w cannelloni zauważyliśmy organoleptycznie zmianę smaku. Jak się bowiem okazało, mięso wieprzowe smakowało w cannelloni zdecydowanie lepiej, niż indycze, którym nadzialiśmy jakiś czas temu &lt;a href="http://makaroniary.blogspot.com/2011/09/z-grubej-rury-cannelloni.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;poprzednie rurki&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Pysznym dopełnieniem był wierzch z beszamelu. Poprzednie rurki nie były tak dobre.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj natomiast z piekła wyjechała zapiekanka ziemniaczana. Ważne w niej jest, aby ziemniaki przed pieczeniem były dobrze ugotowane. Następnym razem wbrew przepisowi rezygnowałabym z posypki z bułki tartej i wiórek masła kosztem żółtego sera.  Mozzarelli też dałabym mniej, bo zapiekanka zamiast być jednym zwartym kawałkiem na talerzu przez ten ser nieco się jednak rozlała (co doskonale widać na drugim zdjęciu).&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;edit (07.11.2011 r.) -&lt;i&gt; być może &lt;b&gt;&lt;a href="http://kuchniapodwulkanem-anthony.blogspot.com/"&gt;Anthony&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; ma rację, że powinnam dłużej odczekać zanim zacznę kroić? Może rzeczywiście nie dałam szansy mozzarelli się zestalić? Do sprawdzenia następnym razem! :)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6BxS0Ox4IUU/Trbz17LjY-I/AAAAAAAADWU/R5DlDoQaHoE/s1600/cannelloni.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-6BxS0Ox4IUU/Trbz17LjY-I/AAAAAAAADWU/R5DlDoQaHoE/s1600/cannelloni.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5671988888464483298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;Primi Piatti:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Cannelloni z mięsem pod beszamelem&lt;/span&gt; (inspiracja: „Makaron – biblioteka smakosza", wyd. Parragon, s.101)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;rurki cannelloni (suche)&lt;br /&gt;sos pomidorowy&lt;br /&gt;sos beszamelowy&lt;br /&gt;ser żółty (starty)&lt;br /&gt;(czas pieczenia 30 minut w 200 stopniach, po 20 minutach wierzch posypany żółtym serem)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;nadzienie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;0,5 kg mięsa mielonego  wieprzowego&lt;br /&gt;4 pomarańczowe pomidory&lt;br /&gt;cebula biała i czerwona&lt;br /&gt;tymianek&lt;br /&gt;pieprz, sól&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na patelni podsmażyłam cebulę, następnie dodałam mięso i pokrojone pomidory. Pod koniec dodaliśmy tymianek, sól i pieprz. Gotowym farszem zostały nadziane suche rurki i ułożone na sosie pomidorowym. I posypane sosem beszamelowym. Na dziesięć minut pod koniec pieczenia wierzch został jeszcze obsypany startym żółtym serem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;sos pomidorowy:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;czerwona cebula (pokrojona w kostkę)&lt;br /&gt;żółta papryka (pokrojona w kostkę)&lt;br /&gt;2 pomidory&lt;br /&gt;puszka pomidorów&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na oliwie najpierw została podduszona cebula z papryką, następnie świeże pomidory i z puszki. Sos został doprawiony i nieco odparowany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;sos beszamelowy:&lt;/span&gt; (składniki na oko, podobnie jak &lt;a href="http://makaroniary.blogspot.com/2011/05/pan-r-i-beszamel.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;tutaj&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;mąka&lt;br /&gt;masło&lt;br /&gt;mleko&lt;br /&gt;pieprz, gałka muszkatołowa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z beszamelem jest jedna ważna zasada: ciepłe do zimnego, albo zimne do ciepłego. U nas była wersja druga, czyli: najpierw zasmażka z mąki i masła, a potem partiami dolewane zimne mleko, a wszystko na bieżące mieszane trzepaczką. Potem chwilę na ogniu do zgęstnienia, na koniec pieprz i gałka muszkatołowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ZLZMLsry-yQ/Trbz11ZGDiI/AAAAAAAADWc/1THCQqjrZ0c/s1600/zapiekanka%2Bziemniacza.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZLZMLsry-yQ/Trbz11ZGDiI/AAAAAAAADWc/1THCQqjrZ0c/s1600/zapiekanka%2Bziemniacza.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5671988886910668322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;Secondi Piatti:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Patate gratinate con prosciutto e noci – ziemniaki zapiekane pod beszamelem z szynką i orzechami włoskimi&lt;/span&gt; (źródło: „Kuchnia włoska”, wyd. Bellona, str. 634)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 kg ugotowanych ziemniaków&lt;br /&gt;sos beszamelowy (jak do cannelloni)&lt;br /&gt;drobno pokrojona szynka (u mnie niestety nie było to prosciutto)&lt;br /&gt;orzechy włoskie (zmiażdżone lekko w moździerzu)&lt;br /&gt;duża kula mozzarelli (następnym razem zalecana połowa porcji)&lt;br /&gt;bułka tarta, wiórki masła, pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw ugotowałam ziemniaki, a przestygnięte pokroiłam w plastry, którymi szczelnie przykryłam dno posmarowanego masłem naczynia żaroodpornego. Ziemniaki zostały pokryte częścią beszamelu, którego produkcją zajął się Pan. R. Na beszamel ułożyłam szynkę i orzechy włoskie. Przykryłam kolejną partią plastrów ziemniaków, polałam beszamelem i ułożyłam mozzarellę z plastrach. Znowu przykryłam plastrami ziemniaków, polałam resztą beszamelu, lekko obsypałam bułką tartą, pieprzem i wiórkami masła. Piekłam 25 minut w 180 stopniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/viva-italia"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/55/embed_zV0KxV9YO1NLt3yDJllJDeoxdvRpjQzz.jpeg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-3650480502861376265?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/3650480502861376265/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=3650480502861376265' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/3650480502861376265'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/3650480502861376265'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/11/viva-italia-primi-piatti-e-secondi.html' title='Viva Italia! - Primi Piatti e Secondi Piatti, czyli dwa obiady z piekarnika'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-6BxS0Ox4IUU/Trbz17LjY-I/AAAAAAAADWU/R5DlDoQaHoE/s72-c/cannelloni.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-7028099956317126305</id><published>2011-11-04T22:04:00.003+01:00</published><updated>2011-11-04T22:16:28.640+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupa :)'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Viva Italia! - Primi Piatti. Zuppa di cipolle</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"- Jesteś głodny Harry?&lt;br /&gt;- No, jeszcze jak! – odrzekł, nagle zdając sobie z tego sprawę.&lt;br /&gt;- Usiądź kochaneczku, zaraz ci coś podam.-(…) odpowiedziała pani Weasley, stukając różdżką w wielki, żelazny garnek, który poszybował w stronę kuchennego pieca, wylądował na nim z głośnym brzękiem i natychmiast zaczął bulgotać. (…)&lt;br /&gt;Znowu stuknęła w garnek, który uniósł się w powietrze, pofrunął do Harry’ego i zawisł, przechylając się nad stołem; pani Wesaley zdołała jednak podstawić pod niego głęboki talerz, do którego wlała się gęsta, parująca zupa cebulowa.&lt;br /&gt;- Chcesz chleba, kochaneczku?&lt;br /&gt;- Bardzo proszę, pani Weasley&lt;br /&gt;Machnęła różdżką przez ramię i na stole wylądował wdzięcznie bochenek chleba, a za nim nóż. Chleb ukroił się sam, garnek z zupą powrócił na kuchnię, a pani Weasley usiadła naprzeciw Harry’ego."&lt;/span&gt; *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* J. K. Rowling - "Harry Potter i Książę Półkrwi"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś naprawdę nie lubiłam cebuli – w tandemie z czosnkiem. Z wiekiem przeszły mi te fanaberie. Teraz czerwona, surowa cebula mile widziana jest w sałatkach z pomidorami, biała w syropie albo czosnek w plasterkach na kanapce. Lubię też cebulę smażyć, czuć aromat, jaki z siebie wydobywa pod wpływem ciepła. A to, że podczas krojenia trochę się rozczulam, to już inna para kaloszy. Wczoraj właśnie ugotowałam taką aromatyczną i wrażliwą dla oka zupę.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-g9gYcjUJW2A/TrRSB3tOs9I/AAAAAAAADV8/-rxq-9DuKPg/s1600/zuppa%2Bdi%2Bcipolle.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-g9gYcjUJW2A/TrRSB3tOs9I/AAAAAAAADV8/-rxq-9DuKPg/s1600/zuppa%2Bdi%2Bcipolle.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5671248022853301202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zuppa di cipolle – zupa cebulowa&lt;/span&gt; („Kuchnia włoska, wyd. Bellona, s. 278)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;cebula biała i czerwona&lt;br /&gt;łodyga selera naciowego&lt;br /&gt;marchewka&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;bulion wołowo - drobiowy&lt;br /&gt;pieprz, sól&lt;br /&gt;listki oregano&lt;br /&gt;grzanki z chleba razowego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na oliwie podduszałam pokrojone w piórka cebule, seler i marchewkę. Patelnię trzymałam na malutkim ogniu, aby cebula się nie przypaliła, ale udusiła, przy okazji często ją mieszając. Trwało to ok 20 minut, po tym czasie przyprawiłam solą i pieprzem i podlałam bulionem i gotowałam kolejne 20 minut dolewając jeszcze partiami bulion.&lt;br /&gt;W miseczce na dnie położyłam grzanki, wlałam zupę i dodałam oregano z krzaczka (do zupy można jeszcze dodać pecorino).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Korzystając z antenowej chwili prywaty, serdecznie dziękuję za życzenia urodzinowe. A takich marchewkowych życzeń, jak na zdjęciu poniżej jak żyję nigdy wcześniej nie dostałam! ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-aUU4xSqy-Yg/TrRSBxrxPnI/AAAAAAAADVw/wqtO5lQWQOM/s1600/karotka.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-aUU4xSqy-Yg/TrRSBxrxPnI/AAAAAAAADVw/wqtO5lQWQOM/s400/karotka.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5671248021236563570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;(foto: &lt;a href="http://rudomi.pl/"&gt;rudomi.pl&lt;/a&gt;)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Zupę dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/tanie-gotowanie"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/39/embed_NvxFuSXAHoU7vyEVV84IqACqqM5DvQzz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;  i  &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/viva-italia"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/55/embed_zV0KxV9YO1NLt3yDJllJDeoxdvRpjQzz.jpeg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-7028099956317126305?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/7028099956317126305/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=7028099956317126305' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/7028099956317126305'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/7028099956317126305'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/11/viva-italia-primi-piatti-zuppa-di.html' title='Viva Italia! - Primi Piatti. Zuppa di cipolle'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-g9gYcjUJW2A/TrRSB3tOs9I/AAAAAAAADV8/-rxq-9DuKPg/s72-c/zuppa%2Bdi%2Bcipolle.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-9216107179799202224</id><published>2011-11-03T22:00:00.002+01:00</published><updated>2011-11-03T22:05:19.808+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Weekendowa Piekarnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chleby i bułki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Weekendowa Piekarnia # 123</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-DrScDZC__54/TrKuv6tArpI/AAAAAAAADVk/BflKZJF4lv0/s1600/weekendowa%2Bpiekarnia%2Bbaner.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 229px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-DrScDZC__54/TrKuv6tArpI/AAAAAAAADVk/BflKZJF4lv0/s1600/weekendowa%2Bpiekarnia%2Bbaner.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5670787019048005266" /&gt;&lt;/a&gt;Po raz kolejny przyszła pora mojego gospodarzenia w &lt;a href="http://gospodarneszczescie.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Weekendowej Piekarni&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Przyznam się bez bicia, że gdyby nie przypominajka Tilii, to bym o tym kompletnie zapomniała. Miałam więc mało czasu na wybranie chlebów. W zasadzie problemu nie miałam z chlebem drożdżowym, ponieważ skoro jestem w tygodniu włoskiego gotowania zajrzałam do mojej księgi „Kuchnia włoska” i znalazłam tam bardzo szybko chleb, który niżej Wam proponuję. &lt;br /&gt;Gorzej było z wyborem zakwasowca. Wprawdzie dostałam od Princess (jeszcze raz bardzo Ci dziękuję) na urodziny fajną książkę („Wypiekanie chleba krok po kroku” - Dan Lepard i Richard Whittington), ale na szybko nie znalazłam tam przepisu z wykorzystaniem gotowego już zakwasu. Wszystkie przepisy wykorzystywały zakwas robiony specjalnie pod zawarte w książce propozycje chlebowe, a jeśli mam być szczera – nowego zakwasu nie chce mi się robić. Mam obecnie na stanie dwa: orkiszowy Miły od Miłosza i żytni Gospodarny od Gospodarnej Narzeczonej. A poza tym, produkcja zakwasów z książki wymaga wysokiej temperatury (28 stopni), aby zaczątek się uaktywnił. Na razie sobie to darujmy i korzystajmy z zakwasów leżakujących tymczasem w lodówce. Dlatego też pobiegłam na stronę MirabBelki i stamtąd proponuję upiec chleb z piwem. Mam zaległości piekarnicze, więc nie wiem, czy taka propozycja chlebowa w Weekendowej Piekarni już się pojawiła. Jeżeli tak - wybaczcie moją ignorancję. &lt;br /&gt;Przejdźmy zatem do przepisów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;CHLEB NA ZAKWASIE&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Chleb mieszany na zaczynie piwnym&lt;/span&gt; (źródło: &lt;a href="http://www.chleb.info.pl/moje-chleby-receptury/pieczywo-na-zakwasie/pieczywo-mieszane/mieszany-z-piwem"&gt;Mirabbelka, strona: chleb.info.pl&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;zaczyn:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;200g butelkowego jasnego piwa&lt;br /&gt;100g maki żytniej chlebowej b&lt;br /&gt;2-3 łyżki ( 50g) zakwasu żytniego&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Piwo podgrzewamy, zdejmujemy z ognia, żeby lekko ostygło i wsypujemy mąkę mieszając, żeby nie było grudek. Po przestygnięciu, do letniej mieszaniny dodajemy zakwas. Przykrywamy i zostawiamy na noc w temperaturze pokojowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ciasto chlebowe:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;350g zaczynu jw&lt;br /&gt;130g letniej wody&lt;br /&gt;200g maki pszennej chlebowej typ 650&lt;br /&gt;100g maki żytniej chlebowej typ 720&lt;br /&gt;100g maki żytniej razowej typ 2000&lt;br /&gt;1,5 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1 łyżeczka zmielonego kminku&lt;br /&gt;1 łyżka melasy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dniu wypieku mieszamy zaczyn z wodą. Dodajemy makę, sol i resztę składników, aż utworzy się miękkie i lekko klejące ciasto. Przykrywamy i zostawiamy na 40 minut.&lt;br /&gt;Wkładamy łyżką do formy i odstawiamy do wyrośnięcia (4-5 godzin).&lt;br /&gt;Pieczemy w temperaturze 230°C 10 minut, zmniejszamy temperaturę do 210°C i kontynuujemy pieczenie jeszcze około 35 minut do zbrązowienia skorki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;CHLEB NA DROŻDŻACH&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Chleb z orzechami włoskimi - Pane alle noci&lt;/span&gt; (źródło: „Kuchnia włoska, wyd. Bellona, str. 390)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jest to uzupełniona o sól i niezupełnie wierna tradycji wersja pannociato z regionu Marches w centralnych Włoszech. Chleb ten doskonale nadaje się na przekąski i świetnie pasuje do świeżych miękkich serów, takich jak mascarpone i robiola.&lt;/span&gt; (cytat z książki)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30 g świeżych drożdży lub 2 paczki aktywnych suszonych drożdży&lt;br /&gt;1 łyżeczka cukru&lt;br /&gt;300 ml letniej wody&lt;br /&gt;500 g nieoczyszczonej białej mąki&lt;br /&gt;150 g sera pecorino pokrojonego w kostkę&lt;br /&gt;150 g orzechów włoskich, grubo posiekanych&lt;br /&gt;3 łyżeczki soli&lt;br /&gt;czarny pieprz&lt;br /&gt;2 łyżki smalcu o temperaturze pokojowej albo 3 łyżki stołowe oliwy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przygotuj drożdżowy zaczyn ( w małej misce umieść drożdże z cukrem i letnią wodą, wymieszaj delikatnie aż się rozpuszczą, mieszankę odstaw na 10-15 minut, aby drożdże ruszyły)&lt;br /&gt;W dużej misce połącz mąkę, pecorino, orzechy, sól i pieprz. Wymieszaj dobrze i dodaj smalec (lub oliwę) oraz zaczyn drożdżowy i wyrabiaj ciasto, aż będzie gładkie i elastyczne. Kulę włóż do natłuszczonej miski, przykryj i odstaw na godzinę. Po tym czasie zagniataj jeszcze przez 2-3 minuty, następnie podziel ciasto na 8-10 porcji i uformuj długie bułki. Odstaw do wyrośnięcia na 1 godzinę (lub do czasu podwojenia objętości). Piecz przez 25-30 minut w temperaturze 200 stopni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-9216107179799202224?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/9216107179799202224/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=9216107179799202224' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/9216107179799202224'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/9216107179799202224'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/11/weekendowa-piekarnia-123.html' title='Weekendowa Piekarnia # 123'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-DrScDZC__54/TrKuv6tArpI/AAAAAAAADVk/BflKZJF4lv0/s72-c/weekendowa%2Bpiekarnia%2Bbaner.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-5683513778386802240</id><published>2011-11-02T21:17:00.002+01:00</published><updated>2011-11-20T13:34:35.297+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupa :)'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Viva Italia! - Primi Piatti. Minestrone</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Ponieważ mój ojciec dorastał w Europie w czasach drugiej wojny światowej, kiedy głód był na porządku dziennym, nienawidził patrzeć, jak w naszym domu cokolwiek się marnuje. Potrafił ugotować tylko jedno danie: minestrone, zupę jarzynową, która powstała z jego głębokiego lęku przed marnowaniem żywności. W każdą sobotę, kiedy nie było zbyt mokro lub zimno na partyjkę golfa, przeszukiwał naszą lodówkę i wyciągał wszystko, co wydawało się zagrożone zepsuciem, żeby dorzucić to do swojej zupy. Niezależnie od jej podstawy, niezmiennie miała ten sam wspaniały smak pomidorów, pachnącego dymem boczku i warzyw. Zawsze dodawał też kaszę jęczmienną, aby nadać zupie cudowną gęstość. Najbardziej niezwykła cechę tej minestrone stanowił fakt, że wszystkie składanki ojciec kroił z precyzją godną chirurga, którym przecież był."&lt;/span&gt;*&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;* Giulia Melucci -  "Miłość, zdrada i spaghetti" (I Loved, I Lost, I Made Spaghetti); Wyd. Prószyński i S-ka (2010)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja chirurgiem nie jestem, ani być nie zamierzam, ale kroić warzywa bardzo lubię. Szczególnie, kiedy mam do tego dobrze naostrzony nóż. &lt;br /&gt;Minestrone to jedno z tych dań, które potraf przybrać wiele „twarzy”. Wszak  nie ma sztywnego przepisu mówiącego, co w minestrone musi być, a czego kategorycznie się zabrania. Jest to zupa bardzo kreatywna i oszczędna zarazem, bo wykorzystać w niej można te warzywa, które akurat ma się pod ręką – ja właśnie tak zrobiłam. Czy będzie z boczkiem, czy z groszkiem lub z kaszą zamiast makaronu - zawsze jest pyszna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-ULNAXtbJwKE/TrGkOiP5gUI/AAAAAAAADUc/uX2BFiYjw5g/s1600/Minestrone.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 350px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-ULNAXtbJwKE/TrGkOiP5gUI/AAAAAAAADUc/uX2BFiYjw5g/s1600/Minestrone.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5670493975454777666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Minestrone – włoska zupa jarzynowa z bazyliowym pesto&lt;/span&gt; (źródło: „Biblioteka smakosza – Makaron”, wyd. Parragon, str. 10)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bulion wołowo – drobiowy&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;marchew&lt;br /&gt;pietruszka&lt;br /&gt;kawałek selera&lt;br /&gt;3 łodygi selera naciowego&lt;br /&gt;2 pomidory&lt;br /&gt;żółta fasolka szparagowa&lt;br /&gt;ziemniak&lt;br /&gt;czerwona cebula (pokrojona w piórka)&lt;br /&gt;3 ząbki czosnku (pokrojone)&lt;br /&gt;3 gałązki oregano&lt;br /&gt;makaron anellinni&lt;br /&gt;pesto bazyliowe&lt;br /&gt;starty parmezan&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warzywa pokroiłam na kawałki i w międzyczasie, kiedy w garnku rozmrażał się bulion – dusiłam na oliwie wszystkie warzywa (jednego pomidora zostawiłam na koniec gotowania) razem z trzema gałązkami oregano. Kiedy bulion był już płynny i zaczął wrzeć, dodałam do niego warzywa z patelni i gotowałam, aż będą miękkie. Pod koniec gotowania dodałam drugiego pomidora, 2 łyżki pesto bazyliowego i solidną garść drobnego makaronu. Na koniec doprawiłam pieprzem, a na talerzu posypałam zupę parmezanem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/tanie-gotowanie"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/39/embed_NvxFuSXAHoU7vyEVV84IqACqqM5DvQzz.jpg"&gt;&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/viva-italia"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/55/embed_zV0KxV9YO1NLt3yDJllJDeoxdvRpjQzz.jpeg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-5683513778386802240?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/5683513778386802240/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=5683513778386802240' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/5683513778386802240'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/5683513778386802240'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/11/viva-italia-primi-piatti-minestrone.html' title='Viva Italia! - Primi Piatti. Minestrone'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ULNAXtbJwKE/TrGkOiP5gUI/AAAAAAAADUc/uX2BFiYjw5g/s72-c/Minestrone.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-2221471394271137660</id><published>2011-11-01T17:54:00.001+01:00</published><updated>2011-11-20T13:34:50.411+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupa :)'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Viva Italia! - Primi Piatti. Pancotto</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Zauważam, że znowu uaktywnia się mój zupoholizm. Od kiedy mieszkam w Gawrze, zamrażalnik ma stały dopływ świeżo warzonego bulionu do zamrożenia. W odróżnieniu jednak od czasów zamrażalnika w Zacisznej pod Kosą – tym razem składuję w nim nie tylko buliony warzywne, ale również mięsne. Na ten przykład tradycyjną zupę toskańską, czyli chlebowo – czosnkowe Pancotto sponsorował bulion drobiowo – wołowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama zupa jest bajecznie prosta i warzy się ekspresowo. Na dodatek syci, choć wcale nie wymaga wielu ingrediencji. A przy okazji - dzięki zębom czosnkowym - jest dobra na jesienną porę, kiedy potrzeba zwiększyć odporność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-x2fTnVAW84w/TrAjQIt2wnI/AAAAAAAADUQ/zYxwqcCTklY/s1600/Pancotto.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 420px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-x2fTnVAW84w/TrAjQIt2wnI/AAAAAAAADUQ/zYxwqcCTklY/s1600/Pancotto.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5670070690984149618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pancotto – toskańska zupa chlebowo – czosnkowa&lt;/span&gt; (źródło: Kuchnia włoska, wyd. Bellona, s. 266)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bulion drobiowo - wołowy&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;pokrojony, starty lub przeprasowany czosnek&lt;br /&gt;kilka kromek wczorajszego razowego chleba&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;starty parmezan&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na oliwie przez 2 minuty podsmażałam pokrojone zęby czosnkowe, następnie zalałam bulionem, dodałam pokrojony na kawałki chleb i gotowałam przez 15 min. Następnie doprawiłam, wyłączyłam gaz, wrzuciłam starty parmezan, przykryłam rondel pokrywką i odstawiłam na 10 min. Gotowe! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. Aby zupa była jeszcze bardziej aromatyczna, polecam wrzucić podczas gotowania gałązkę rozmarynu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/viva-italia"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/55/embed_zV0KxV9YO1NLt3yDJllJDeoxdvRpjQzz.jpeg"&gt;&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/zwiekszamy-odpornosc"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/35/embed_CxzqUiMnkJPAy8GdLdHj9oX1UGTBoAzz.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-2221471394271137660?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/2221471394271137660/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=2221471394271137660' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2221471394271137660'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2221471394271137660'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/11/viva-italia-primi-piatti-pancotto.html' title='Viva Italia! - Primi Piatti. Pancotto'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-x2fTnVAW84w/TrAjQIt2wnI/AAAAAAAADUQ/zYxwqcCTklY/s72-c/Pancotto.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-8321177223422128689</id><published>2011-10-31T22:48:00.001+01:00</published><updated>2011-11-01T09:00:08.955+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śniadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Viva Italia! - Antipasti. Opiekana cukinia ze świeżą miętą i czosnkiem</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Pora na kolejną przystawkę, która będzie dobra na domowe śniadanie. W książce wydawała się niepozorną, ale w rzeczywistości w smaku była rewelacyjna i bardzo aromatyczna – szczególnie dla tych, którzy lubią czosnek (ale nie polecamy jej jako śniadanie do pracy, chyba, że ktoś pracuje w domu, albo jest małomówny ;)). &lt;br /&gt;Przystawka lubi marynować się przez całą noc w lodówce, bo „oddaje wtedy Tobie co kryje najlepszego w sobie” (zupełnie jak w reklamie). Pamiętajcie tylko, że oliwa musi być naprawdę dobra - kiepskiej jakości popsuje cały smak. Voila!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-Ilpm9MH3-xE/Tq8WeU-5_3I/AAAAAAAADTs/w5kD5xQaJ7Q/s1600/cukina.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Ilpm9MH3-xE/Tq8WeU-5_3I/AAAAAAAADTs/w5kD5xQaJ7Q/s1600/cukina.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5669775166167187314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zucchine grigliate con menta fresca e aglio – opiekana cukinia ze świeżą miętą i czosnkiem&lt;/span&gt; (źródło: „Kuchnia włoska”, wyd. Bellona, s. 76)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;cukinia &lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;starty czosnek (albo przeprasowany)&lt;br /&gt;pokrojona świeża mięta z krzaka&lt;br /&gt;zielona pietruszka (pominęłam)&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;pieprz cytrynowy (mój dodatek)&lt;br /&gt;2 papryczki piri piri z zalewy (mój dodatek)&lt;br /&gt;ciabatta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cukinię pokroiłam w plastry (robiłam przystawkę dwa razy: za pierwszym razem była pokrojona w paski, za drugim razem pokroiłam ją w niezbyt grube plastry) i opiekałam na suchej patelni, aż się nieco miejscami przypaliła. W misce wymieszałam resztę składników i włożyłam do niej opieczone plastry cukinii. Marynowałam w lodówce przez całą noc. (zalecane przynajmniej 2 godziny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;edit 01.11.2011:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;zapomniałam dodać, że dobrze jest mieć na podoorędziu jeszcze ciabattę, bo taka oliwa z bułą to jest naprawdę delicja! :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/viva-italia"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/55/embed_zV0KxV9YO1NLt3yDJllJDeoxdvRpjQzz.jpeg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-8321177223422128689?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/8321177223422128689/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=8321177223422128689' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8321177223422128689'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8321177223422128689'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/10/viva-italia-antipasti-opiekana-cukinia.html' title='Viva Italia! - Antipasti. Opiekana cukinia ze świeżą miętą i czosnkiem'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Ilpm9MH3-xE/Tq8WeU-5_3I/AAAAAAAADTs/w5kD5xQaJ7Q/s72-c/cukina.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-8414058091208609616</id><published>2011-10-29T21:04:00.006+02:00</published><updated>2011-10-30T17:26:00.220+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śniadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Viva Italia! - Antipasti. Sycylijska sałatka z bakłażanem, oliwkami i kaparami</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Zamiast kanapek na &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/05/sniadanie-jajka-omlet.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;weekendowe, nieśpieszne śniadanie zdecydowanie bardziej wolę omleta&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Szczególnie, kiedy robi go dla mnie Pan R. Dzisiaj jednak zburzyłam cotygodniowy porządek śniadaniowy i za przygotowania wzięłam się ja. Oczywiście nie robiłam sobie jaj, bo w omletach najlepszy jest Pan R. Ja zwróciłam swoją uwagę w stronę bakłażana lub jak wolę go nazywać – oberżynie (gruszka miłosna – to również poprawnie używana nazwa).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy obmyślania włoskiego menu ta rodem z Sycylii sałatka (podaje się ją do wędlin i makaronów lub z pieczywem w roli samodzielnego posiłku) jako pierwsza zwróciła moją uwagę. Całkiem słusznie zresztą, bo jest naprawdę niezła: pożywna i aromatyczna. Dobrym dodatkiem, który sobie sama wymyśliłam, były grzanki (a nie jak rekomendowano – świeże pieczywo). Jeszcze tylko kawa i gotowe śniadanie na stole. Tak lubię :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-lByYx60_5xA/TqxN_s5QlQI/AAAAAAAADQs/vvjnxsEvTlM/s1600/sycylijskie%2Bbak%25C5%2582a%25C5%25BCany.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 369,6px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-lByYx60_5xA/TqxN_s5QlQI/AAAAAAAADQs/vvjnxsEvTlM/s1600/sycylijskie%2Bbak%25C5%2582a%25C5%25BCany.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5668991787731031298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sycylijska sałatka z bakłażanem, oliwkami i kaparami&lt;/span&gt; (źródło: „Kuchnie Świata – cz.1: Włochy, Francja, Hiszpania” – dodatek do „Gazety Wyborczej”, Warszawa 2008, s. 34)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 małe bakłażany&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;sok z połowy cytryny&lt;br /&gt;skórka z całej cytryny&lt;br /&gt;kapary z zalewy&lt;br /&gt;zielone oliwki nadziewane papryką&lt;br /&gt;świeża mięta z krzaka (to mój wymysł, bo przepis podawał zieloną pietruszkę)&lt;br /&gt;jednodniowa bułka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bakłażana pokroiłam w niezbyt duże kawałki, obsypałam solą i zostawiłam na 20 minut, aby aby warzywa puściły gorzki sok. Po tym czasie obmyłam z soli i dusiłam na rozgrzanej oliwie, mieszając od czasu do czasu, aż bakłażan był miękki (zajęło to ok 10-15 min). Przełożyłam do miski, połączyłam z sokiem z cytryny i skórką cytrynową, kaparami, oliwkami i pokrojoną miętą. Oprószyłam pieprzem i wymieszałam. Podawałam z grzankami (bułkę pokroiłam na kromki i trzymałam na rozgrzanej na patelni oliwie do czasu, aż się zrumieniły).&lt;br /&gt;Ponieważ dość soli zawierały już oliwki i kapary – zrezygnowałam z solenia całej potrawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;edit (30.10.2011 r.): &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Trochę sałatki nam zostało ze śniadania, więc w miseczce przeleżała przez noc w lodówce. Przegryzła się i następnego dnia smakowała jeszcze lepiej. Stwierdziliśmy, że na zimno jest smaczniejsza, niż na ciepło.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sałatkę dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/viva-italia"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/55/embed_zV0KxV9YO1NLt3yDJllJDeoxdvRpjQzz.jpeg"&gt;&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/iii-bar-salatkowy"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/29/embed_yOGn04GVfgzmvLRSz7sExxxP2z311Azz.jpg"&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-8414058091208609616?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/8414058091208609616/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=8414058091208609616' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8414058091208609616'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8414058091208609616'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/10/viva-italia-antipasti-sycylijska-saatka.html' title='Viva Italia! - Antipasti. Sycylijska sałatka z bakłażanem, oliwkami i kaparami'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-lByYx60_5xA/TqxN_s5QlQI/AAAAAAAADQs/vvjnxsEvTlM/s72-c/sycylijskie%2Bbak%25C5%2582a%25C5%25BCany.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-8380320413603179460</id><published>2011-10-24T23:56:00.005+02:00</published><updated>2011-10-29T23:14:56.853+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie na okrągło'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Gotowanie na okrągło: mielone kulki z oliwkami. Oraz Food Film Festiwal</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;W ostatni weekend w Kinie Kultura odbywał się całkiem smaczny festiwal filmowy Food Film Fest. Co ciekawe - zainteresowanie było spore. Nie spodziewałam się takiego tłumu na żołądkowych dokumentach. Cieszy, że kultura okołokulinarna ma wzięcie. W związku z tym jednak – nie udało mi się dostać na film, na którym zależało mi najbardziej: „Jiro śni o sushi”. Wyprzedane zostały również bilety na najbardziej promowany film festiwalu „Tost. Historia chłopięcego głodu”. Inny film, po którym sobie dużo obiecywałam - „Ostatnia wieczerza” zawiódł do tego stopnia, że z Princess ewakuowałyśmy się w połowie jego trwania. Za to nagrodą (sic!) były &lt;a href="http://www.kuchnia.tv/kuchnia_food-film-fest-2011-trzy-gwiazdki.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Trzy gwiazdki”&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; o kulinarnych wyróżnieniach Michelina.&lt;br /&gt;Dokument ten oglądałam z autentycznym zainteresowaniem. Spostrzeżenie pierwsze: okazuje się, że elitarność nie zawsze gwarantuje sukces finansowego. Sam film sprytnie zestawił nerwową atmosferę w chociażby „Nomie”, spokój i rodzinną atmosferę w „Dal Pescatore” oraz ogromny szacunek wśród pracowników wyrażanym w „Ishikawie”.&lt;br /&gt;Inna rzecz: szef Nomy zaledwie 5 km od centrum miasta wybiera się na poszukiwania dzikich roślin, o których zwyczajny kucharz w ogóle by nie pomyślał, że można je wykorzystać, dalej na południe Europy - w Dal Pescatore smażą się na patelni placuszki z parmezanu, a w innej restauracji na szparagach podaje się mini bliny wielkości paznokcia. Natomiast szef restauracji „Arzak” pomimo tego, że ma pomieszczenie wypełnione od podłogi po sufit regałami z liofilizowanymi składnikami, uważa, że błędem jest nazywanie gotowania w laboratoryjnych kuchniach per: „molekularnym”. Wyjaśnia to w prosty sposób: „Każda kuchnia, bez względu na to, czy używa ciekłego azotu, czy zwykłej zamrażarki, gotuje w próżniowych workach czy we wrzątku jest tą samą kuchnią molekularną. Wszak w każdym produkcie tkwią przecież atomy i molekuły”.&lt;br /&gt;Największy szacunek i podziw wzbudził jednak tokijski szef Hideki Ishikawa. Na temat gwiazdek ma szczególne zdanie: „Gwiazdki mogą motywować, jak również zdemotywować. Dla mnie najważniejsze jest, że cały zespół poświęca się swojej pracy z dumą i pracowitością bez względu na to, czy restauracja ma gwiazdki, czy też ich nie ma. Dla mnie osobiście hańbą byłoby, gdyby goście jedli u nas tylko ze względu na to, że jesteśmy w tym elitarnym gronie.”* Brawa dla tego Pana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując cały film - bez względu na to, w której części świata znajduje się restauracja i co serwuje w menu, to będąc w gronie wyróżnionych oprócz jedzenia serwuje przede wszystkim teatr. Publiczność wymaga dobrego smaku: zarówno w jedzeniu jak i w całej otoczce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* (to nie jest dokładny cytat, zapamiętałam kontekst wypowiedzi, poskładany z kilku wypowiedzi rzeczonego pana)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ w 1,5 godzinnym filmie było tyle wyszukanego jedzenia, pokuszę się o zaserwowanie czegoś zupełnie zwyczajnego. Nadal jednak w koncepcji „gotowania na okrągło” i z małym pomysłem, który pojawił się przy okazji czyszczenia lodówki z zapasów. To miały być zwykłe mielone kulki, ale w słoiku pływało kilka oliwek nadziewanych papryką. Postanowiłam je wykorzystać. Pokroiłam i wrzuciłam do mięsa. To była świetna myśl! Następnym razem pokuszę się o suszone pomidory albo kapary z zalewy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-f5KZnLhBhco/TqXcofh2RcI/AAAAAAAADPI/kF36rhahCEU/s1600/mielone%2Bz%2Boliwkami2.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-f5KZnLhBhco/TqXcofh2RcI/AAAAAAAADPI/kF36rhahCEU/s1600/mielone%2Bz%2Boliwkami2.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5667178294331983298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mielone kulki z oliwkam&lt;/span&gt;i (pomysł własny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;0,5 kg mięsa mielonego z indyka&lt;br /&gt;drobno pokrojona cebula&lt;br /&gt;jajko (do środka oraz na zewnątrz jako element przyczepny dla panierki z bułki tartej)&lt;br /&gt;pokrojone oliwki (można też suszone pomidory albo kapary z zalewy)&lt;br /&gt;bułka tarta (do środka w razie potrezby oraz do obtaczania)&lt;br /&gt;pieprz, przyprawa do mięsa mielonego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mięso mielone wymieszałam zresztą składników, obtaczałam w rozbełtanym jajku i bułce tartej. Smażyłam na rozgrzanym tłuszczu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-saDH9GZj2yc/TqXcoIfHyqI/AAAAAAAADPA/fbcfvOsWHxM/s1600/mielone%2Bz%2Boliwkami.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-saDH9GZj2yc/TqXcoIfHyqI/AAAAAAAADPA/fbcfvOsWHxM/s1600/mielone%2Bz%2Boliwkami.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5667178288146533026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/tanie-gotowanie"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/39/embed_NvxFuSXAHoU7vyEVV84IqACqqM5DvQzz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-8380320413603179460?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/8380320413603179460/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=8380320413603179460' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8380320413603179460'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8380320413603179460'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/10/gotowanie-na-okrago-mielone-kulki-z.html' title='Gotowanie na okrągło: mielone kulki z oliwkami. Oraz Food Film Festiwal'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-f5KZnLhBhco/TqXcofh2RcI/AAAAAAAADPI/kF36rhahCEU/s72-c/mielone%2Bz%2Boliwkami2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-8084197976523970637</id><published>2011-10-20T22:31:00.003+02:00</published><updated>2011-11-20T13:35:17.272+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie na okrągło'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Gotowanie na okrągło: klopsiki w sosie serowo - orzechowym</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"- Proszę się z tym tak nie grzebać , Weasley. To opóźnienie raportu w sprawie dłoni palnej wstrzymało nam śledztwo na miesiąc.&lt;br /&gt;- Gdyby pan przeczytał mój raport, to wiedziałby pan, że chodzi o „broń palną” - odrzekł chłodno pan Weasley. (...) &lt;br /&gt;Ściszył głos i dodał: &lt;br /&gt;- Postaraj się wyrwać stąd przed siódmą, Molly robi dziś klopsiki."&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(J.K Rowling - „Harry Potter i Zakon Feniksa")&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W serii gotowania na okrągło nadszedł czas na klopsiki z mięsa mielonego. Mieliśmy któregoś razu ochotę na obiad na coś orzechami włoskimi. Po krótkiej burzy mózgów („orzechy do środka, czy na zewnątrz?”) powstał pomysł na klopsiki w sosie serowym z orzechami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-FqN5cGdox50/TqCCNgHNNOI/AAAAAAAADNg/TU1tmIywdoQ/s1600/klopsiki%2Bw%2Bserowym%2Bsosie.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-FqN5cGdox50/TqCCNgHNNOI/AAAAAAAADNg/TU1tmIywdoQ/s1600/klopsiki%2Bw%2Bserowym%2Bsosie.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5665671499702154466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Klopsiki w serowo – orzechowym sosie &lt;/span&gt;(pomysł własny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;0,5 kg mięsa mielonego z indyka&lt;br /&gt;jajko&lt;br /&gt;bułka tarta&lt;br /&gt;przyprawa do mięsa mielonego&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;bulion&lt;br /&gt;cały camembert (bez skórki)&lt;br /&gt;mleko&lt;br /&gt;orzechy włoskie (w kawałkach i utłuczone w moździerzu)&lt;br /&gt;pieczone ziemniaki &lt;a href="http://eksperymentalnie.blogspot.com/2008/10/ziemniaczane-poduszki-z-piekarnika.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;na sposób Princess&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masę z mięsa mielonego z jajkiem i bułką tartą przyprawiłam przyprawą i pieprzem. Utoczyłam kule i gotowałam w bulionie. W głębszej patelni w mleku i bulionie (z gotowania klopsików) rozpuściłam camembert i wymieszałam z orzechami. Nie gotowałam! &lt;br /&gt;Klopsiki podawałam z &lt;a href="http://eksperymentalnie.blogspot.com/2008/10/ziemniaczane-poduszki-z-piekarnika.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pieczonymi ziemniaczkami na sposób Princess&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-zUpaGmzNjD0/TqCCNty-kEI/AAAAAAAADNw/MjZ0a_JC3lQ/s1600/pyrki%2Bpieczone.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 422,8px; height: 560px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-zUpaGmzNjD0/TqCCNty-kEI/AAAAAAAADNw/MjZ0a_JC3lQ/s1600/pyrki%2Bpieczone.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5665671503375405122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/tanie-gotowanie"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/39/embed_NvxFuSXAHoU7vyEVV84IqACqqM5DvQzz.jpg"&gt;&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/festiwal-kuchni-brytyjskiej-2011"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/41/embed_LxKzeb1zQXKoqraQICA83R11xTGamQzz.jpg"&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-8084197976523970637?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/8084197976523970637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=8084197976523970637' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8084197976523970637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8084197976523970637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/10/gotowanie-na-okrago-klopsiki-w-sosie.html' title='Gotowanie na okrągło: klopsiki w sosie serowo - orzechowym'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-FqN5cGdox50/TqCCNgHNNOI/AAAAAAAADNg/TU1tmIywdoQ/s72-c/klopsiki%2Bw%2Bserowym%2Bsosie.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-5221873047453284925</id><published>2011-10-18T23:55:00.005+02:00</published><updated>2011-10-29T23:17:37.203+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blog Forum Gdańsk 2011'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis bez przepisu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zlot'/><title type='text'>Blog Forum Gdańsk 2011, czyli słówko o Kulinarkach, vegańskim black metalowym nożu i przywiezionych wrażeniach</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Kursor miga natrętnie, a ja nie wiem od czego zacząć, bo mam pełną głowę wrażeń. Zacznijmy może od tego, że weekend minął pod znakiem &lt;a href="http://www.blogforumgdansk.pl/"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Blog Forum Gdańsk 2011&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Z  tego miejsca dziękuję &lt;a href="http://www.glutenfreemuffin.com/"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Felicji&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; i Zgibkowi za podwózkę w jedną stronę, a Princess, że za to, że mało marudziła w pociągu w drodze powrotnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/--VnB-UqSGvM/Tp31kjyry-I/AAAAAAAADNU/QUmxCMaNfik/s1600/BFG.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 417,2px;" src="http://1.bp.blogspot.com/--VnB-UqSGvM/Tp31kjyry-I/AAAAAAAADNU/QUmxCMaNfik/s1600/BFG.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5664953914733874146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W zasadzie wiele już zostało napisane przez innych blogerów – uczestników BFG. Podczytałam już co na temat do powiedzenia mieli m. in.: &lt;a href="http://www.grazynagotuje.pl/?p=2331"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kuma Grażyna&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;b&gt;&lt;a href="http://eksperymentalnie.blogspot.com/2011/10/blog-forum-gdansk-2011.html"&gt;Princess&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;, &lt;a href="http://table-table.blogspot.com/2011/10/blog-forum-gdansk-2011.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Polka&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lubietogotowanie.blogspot.com/2011/10/gotowanie-jest-moja-pasja-krotka.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;EVE&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://mirekpolyniak.wordpress.com/2011/10/18/blog-forum-gdansk-2011-pierwsze-wrazenia/#comment-2420"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mirek Połyniak&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.blog.mediafun.pl/index.php/2011/10/18/blog-forum-gdansk-mediafunowym-okiem/"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Maciek Budzich&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.kominek.tv/2011/10/blog-forum-gdansk-2011-relacja/"&gt;Kominek&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; i &lt;a href="http://fastfoodeaters.blogspot.com/2011/10/wolny-jak-gdansk.html?showComment=1318965201202#c7683698235943897806"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Radar&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będę się rozwodzić nad tematyką poszczególnych paneli, bo mogłabym Was zanudzić, tak jak nas zanudziła Pani Rebecca B. Wspomnę jednak o „nowym kulinarnym guru”, którego przed Kulinarkami (kto wymyślił nazwę: Mirek Połyniak, czy Maciek Budzich – nie pamiętam, fakt faktem – skoro są Szafiarki, to i Kulinarki mogą być ;)) odkrył Paweł Tkaczyk. &lt;a href="http://www.youtube.com/user/VeganBlackMetalChef#p/a/u/0/eovuIfeH2k4"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tutaj&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.blog.mediafun.pl/index.php/2011/10/18/blog-forum-gdansk-mediafunowym-okiem/"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;tutaj&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; (głównie od 11.07 minuty) możecie zobaczyć o jakim nożu teraz marzę, haha ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobrze, a teraz na poważnie. Przede wszystkim muszę pochwalić całą logistykę – zaprosić 150 blogerów, zapewnić im wikt, nocleg, rozrywkę i zajęcia, aby się nie nudzili przez  dwa dni i sprawić, żeby jeszcze wyjechali zadowoleni, to naprawdę duża rzecz. Bardzo chciałabym też podziękować Panu DJ-owi za głośne granie – dzięki niemu ewakuowaliśmy się z klubu, na rzecz integracji w hotelowym lobby przy niebieskich drinkach, 2 butelkach wina, tonicu i drożdżówce Kumy Grażyny. Przy okazji my – Kulinarki mogłyśmy wymienić marketingowe spostrzeżenia z innymi blogerami (duży ukłon dla Pawła i Mirka) przy okazji „rozmów nocnych Polaków”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej podobała mi się końcówka programu dnia drugiego – panel dyskusyjny „Marketing na blogach każdy robić może – jeden lepiej drugi gorzej” prowadzony przez Mirka Połyniaka  z udziałem &lt;b&gt;&lt;a href="http://hatalska.com/2011/10/17/blog-forum-gdansk-2011/"&gt;Natalii Hatalskiej&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;&lt;a href="http://segritta.blox.pl/2011/10/Gdansk-stolica-blogosfery.html"&gt;Segritty&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;&lt;a href="http://tomasz.topa.pl/5-tematow-dla-ktorych-nie-poszedlem-na-blogforum-gdansk-2011.html"&gt;Tomka Topy&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;&lt;a href="http://paweltkaczyk.midea.pl/"&gt;Pawła Tkaczyka&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;&lt;a href="http://antyweb.pl/blog-forum-gdansk-2011-zlot-blogerow-w-miescie-wolnosci/"&gt;Grzegorza Marczaka&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;. Jak się okazuje, blogerzy są smacznym marketingowym kąskiem, który to kąsek nie zawsze orientuje się, że został wykorzystany z psie pieniądze tudzież marny gadżet mimo tego, że reklamodawcy mogą się nieźle na nim obłowić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć wydawać by się mogło, że Kulinarki mogą być traktowane przez blogerów marketingowych, politycznych i technologicznych z przymrużeniem oka, to jednak myślę sobie, że nasza kuchenna frakcja bynajmniej nie odegrała w Gdańsku pobocznej roli. Świadczyć o tym niech będzie właśnie spore grono obecnych na BFG Kulinarek, &lt;a href="http://strawberriesfrompoland.blogspot.com/2011/10/w-moim-pokoju-stoi-juz.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;wygrana Truskawki (gratki raz jeszcze) w konkursie „Blog of Gdańsk”&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; oraz warsztaty fotografii kulinarnej szytej wprost dla nas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-h7dVJ3F8ry4/Tp31kPy0JkI/AAAAAAAADNE/9qpO-F4h528/s1600/BFG2.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 415,8px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-h7dVJ3F8ry4/Tp31kPy0JkI/AAAAAAAADNE/9qpO-F4h528/s1600/BFG2.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5664953909365712450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza część warsztatów, w której &lt;a href="http://lawendowydom.blogspot.com/2011/10/pieczone-jabka-z-karmelizowanymi.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Beata&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; omawiała stylizację, a Lubo oświetlenie, jakie wykorzystał dla danego zdjęcia była bardzo dla mnie przydatna. Część praktyczna ze styropianem i lampami też była w dechę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-_HlSaDuxaqI/Tp31j9KHj_I/AAAAAAAADM0/XTEFf6uvjj4/s1600/BFG-oczko.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 480px; height: 560px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-_HlSaDuxaqI/Tp31j9KHj_I/AAAAAAAADM0/XTEFf6uvjj4/s1600/BFG-oczko.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5664953904363180018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Gdybym miała taką lampę w domu... żadna zima, szybki zmrok i brzydkie światło nie byłoby straszne ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Integrację różnych środowisk blogerów uważam za udaną. Naprawdę warto było przemęczyć się na trasie Warszawa – Gdańsk – Warszawa. Wrażenia rekompensują niedzielne i poniedziałkowe niedospanie ;) Dzięki!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-f7Ux6afvbDw/Tp31j3xEthI/AAAAAAAADMs/DKMkHVR9Z64/s1600/BFG-%2Bzdj%25C4%2599cie%2Brodzinne.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-f7Ux6afvbDw/Tp31j3xEthI/AAAAAAAADMs/DKMkHVR9Z64/s1600/BFG-%2Bzdj%25C4%2599cie%2Brodzinne.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5664953902915958290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-5221873047453284925?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/5221873047453284925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=5221873047453284925' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/5221873047453284925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/5221873047453284925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/10/blog-forum-gdansk-2011-czyli-sowko-o.html' title='Blog Forum Gdańsk 2011, czyli słówko o Kulinarkach, vegańskim black metalowym nożu i przywiezionych wrażeniach'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/--VnB-UqSGvM/Tp31kjyry-I/AAAAAAAADNU/QUmxCMaNfik/s72-c/BFG.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-3665517017403932121</id><published>2011-10-14T17:46:00.006+02:00</published><updated>2011-11-20T13:35:41.706+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryby i owoce morza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie na okrągło'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Gotowanie na okrągło: kulki rybne z mozzarellą i koperkiem</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/10/szybkie-tosty-z-jajkami-przepiorczymi-i.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Po szybkiej kolacji&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, wracam do &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/10/gotowanie-na-okrago-knedle-ze-sliwkami.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;formy ideału – kuli&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; ;) Tym razem coś, co wymyśliliśmy, bo trzeba było znaleźć dobry sposób utylizacji mozzarelli, której termin przydatności do spożycia zbliżał się do tej alarmującej granicy.&lt;br /&gt;Rozmroziliśmy filety rybne, na zakupach do wózka włożyliśmy pęczek koperku, a potem zaczęłam toczyć kule. Całe szczęście patelnię we władanie mogłam oddać Panu R. ;) Kulki były na obiad do lanczboksa zapakowane z kaszą gryczaną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. Do zobaczenia jutro na Blog Forum w Gdańsku :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-PhGIvq5nO5s/TphYRMMh27I/AAAAAAAADME/TRxziNh-fAU/s1600/kulki%2Brybne.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 358,4px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-PhGIvq5nO5s/TphYRMMh27I/AAAAAAAADME/TRxziNh-fAU/s1600/kulki%2Brybne.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5663373583773195186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-_nfGG5d6bPE/TphYQ0BF9JI/AAAAAAAADL8/eLFxUNCA3Ak/s1600/kulki%2Brybne2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-_nfGG5d6bPE/TphYQ0BF9JI/AAAAAAAADL8/eLFxUNCA3Ak/s1600/kulki%2Brybne2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5663373577282778258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kulki rybne z mozzarellą i koperkiem&lt;/span&gt; (nasz pomysł)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4 filety rybne z dorsza&lt;br /&gt;duża mozzarella&lt;br /&gt;koperek&lt;br /&gt;jajko&lt;br /&gt;bułka tarta&lt;br /&gt;koperek&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmrożone filety wrzuciłam do wrzątku i gotowałam chwilę, aby mięso zdążyło się ściąć. Rozmiażdżyłam w misce, dorzuciłam rozdrobnioną mozzarellę, koperek, sól, pieprz (kulki robiłam dwa razy - za pierwszym razem dorzuciłam surowe jajko, drugim razem zaniechałam tego) i bułki tartej tyle, aby można było utoczyć kulki (oraz aby się nie rozwalały). Obtaczałam w rozbełtanym jajku i bułce tartej. Potem zostały usmażone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze względu na małą ilość składników i niski koszt produkcji dania, kulki dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/tanie-gotowanie"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/39/embed_NvxFuSXAHoU7vyEVV84IqACqqM5DvQzz.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-3665517017403932121?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/3665517017403932121/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=3665517017403932121' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/3665517017403932121'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/3665517017403932121'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/10/gotowanie-na-okrago-kulki-rybne-z.html' title='Gotowanie na okrągło: kulki rybne z mozzarellą i koperkiem'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-PhGIvq5nO5s/TphYRMMh27I/AAAAAAAADME/TRxziNh-fAU/s72-c/kulki%2Brybne.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-2438003833172259780</id><published>2011-10-12T20:34:00.002+02:00</published><updated>2011-10-29T22:29:28.637+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jajka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śniadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Szybkie tosty z jajkami przepiórczymi i lekką pomidorową przegryzką</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Przyznaję się bez bicia do tego, że o &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/tost-burak-kawior-przygotuj-potrawe-na-3-kuchnia-food-film-fest#"&gt;akcji TOST, BURAK, KAWIOR... przygotuj potrawę na 3. Kuchnia+ Food Film Fest&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; przypomniałam sobie w ostatniej chwili (mimo, że jeszcze w sobotę planowałam kupno buraków). Tym samym na poczekaniu wymyśliłam tosty ze składników, które nawinęły mi się pod ręką. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałam dobrą oliwę, a i bułka była już nieco czerstwa, więc się zrobiły z tego fajne, chrupiące grzanki. Zaś jajka przepiórcze dodały nieco lekkości, bo moim zdaniem (i smakiem) są delikatniejsze od kurzych. A do przegryzki szybki miks: czerwona cebulka, pomarańczowy pomidor, mięta, oliwa i kolorowy pieprz. Szybka kolacja z tego wyszła (a będzie też dobrym pomysłem na śniadanie) :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. a z następnym wpisem wracam do „gotowania na okrągło” ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Edit  z 18.10.2011 r. ---&gt; a oto &lt;a href="http://www.kuchnia.tv/kuchnia_rozwiazanie-konkursu-tost-burak-kawior.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;podsumowanie akcji&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-PHT0JVJBzd0/TpXckEag4lI/AAAAAAAADLk/DknsggMkRD8/s1600/tosty.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 432,6px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-PHT0JVJBzd0/TpXckEag4lI/AAAAAAAADLk/DknsggMkRD8/s1600/tosty.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5662674618706616914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Szybkie tosty z jajkami przepiórczymi i lekką pomidorową przegryzką&lt;/span&gt; (pomysł własny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tost:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;długa bułka&lt;br /&gt;jajka przepiórcze&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na patelni podgrzałam oliwę i kładłam na nią kromki, aż do zrumienienia. Osobno posadziłam jajka, a potem ułożyłam na tostach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sałatka:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pomarańczowy pomidor&lt;br /&gt;czerwona cebula&lt;br /&gt;mięta z krzaka&lt;br /&gt;kolorowy pieprz, świeżo zmielony&lt;br /&gt;oliwa extra vergine&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie składniki wymieszałam razem i zjadłam przegryzając tostami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/tost-burak-kawior-przygotuj-potrawe-na-3-kuchnia-food-film-fest"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/47/embed_rYol9NdKzForMUL7EgvO0ZFecrGFfgzz.jpeg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-2438003833172259780?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/2438003833172259780/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=2438003833172259780' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2438003833172259780'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2438003833172259780'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/10/szybkie-tosty-z-jajkami-przepiorczymi-i.html' title='Szybkie tosty z jajkami przepiórczymi i lekką pomidorową przegryzką'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-PHT0JVJBzd0/TpXckEag4lI/AAAAAAAADLk/DknsggMkRD8/s72-c/tosty.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-1630449087345555496</id><published>2011-10-11T20:56:00.001+02:00</published><updated>2011-10-29T23:16:08.340+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotowanie na okrągło'/><title type='text'>Gotowanie na okrągło: knedle ze śliwkami</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Przejrzałam zdjęcia obiadów i stwierdziłam, że jadamy na okrągło. I to wcale nie do końca o to chodzi, że objadamy się nieustannie, tylko po prostu – lecimy sobie w kulki. Zaś to drugie bynajmniej nie oznacza, że traktujemy jedzenie niepoważnie, ale zwyczajnie: chyba lubimy formę ideału ;)&lt;br /&gt;Kolejne kilka wpisów będzie zatem krążyć wokół kuli ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początek – knedle ze śliwkami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-PtZn2ieWlLs/TpSPw6--3xI/AAAAAAAADLQ/QhWvmBAGKEA/s1600/knedle2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-PtZn2ieWlLs/TpSPw6--3xI/AAAAAAAADLQ/QhWvmBAGKEA/s1600/knedle2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5662308702141472530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Propozycja została przyjęta z bijącym wykrzyknikami entuzjazmem Pana R. (za pomocą e-maila w czasie pracy). &lt;br /&gt;Zastanawiałam się nad trzema przepisami, ale ponieważ knedle w zamówieniu miały być ziemniaczane bez dodatku sera – padło wobec tego na przepis &lt;a href="http://yummyandtasty.tumblr.com/post/9419491451/knedle-ze-sliwkami"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Małgo z Yummy &amp; Tasty&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Padło dobrze, bo ciasto po ugotowaniu było świetne. Trzeba tylko pamiętać, żeby w momencie składowania surowych jeszcze kul na talerzu przed gotowaniem - dokładnie każdą z nich obtoczyć w mące.  Z prostej przyczyny - one, te kulki, lubią się do siebie wzajemnie przytulać i trzeba je potem odklejać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-6zZPf-nbwZY/TpSPwyb2kaI/AAAAAAAADLA/GowwvtsaY-k/s1600/knedle.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-6zZPf-nbwZY/TpSPwyb2kaI/AAAAAAAADLA/GowwvtsaY-k/s1600/knedle.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5662308699846644130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Knedle ze śliwkami&lt;/span&gt; (&lt;a href="http://yummyandtasty.tumblr.com/post/9419491451/knedle-ze-sliwkami"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;cytuję za Małgo razem z proporcjami&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, bo ja robiłam tradycyjnie na oko)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;500 g ziemniaków, ugotowanych &lt;br /&gt;ok. 1 szkl mąki (może być 1 łyżkę więcej) + do podsypywania&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;ok. 750 g śliwek średniej wielkości&lt;br /&gt;cukier&lt;br /&gt;1-2 łyżeczki imbiru w proszku &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(zrezygnowałam)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ziemniaki rozgnieć na puree. Dodaj do nich jajko i mąkę, wymieszaj. Ciasto powinno być miękkie i elastyczne, może się lekko lepić do rąk (ale nie za bardzo!) - w razie potrzeby dodaj łyżkę mąki.Zagotuj sporo wody w dużym garnku, dodając do niej 2 łyżki oleju.&lt;br /&gt;Śliwki natnij wyjmując pestki. Tak przygotowane zasyp imbirem &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(nie posypałam)&lt;/span&gt; i wymieszaj. Nabieraj ciasto w wielkości ok. dwóch orzechów włoskich (ręce za każdym razem posypuj mąką), formuj placki o grubości 4-5 mm. Na środek każdego kładź śliwkę, do każdej sypiąc pół łyżeczki cukru &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(bez cukru)&lt;/span&gt;. Zlepiaj placuszki formując kule i każdą oprószając mąką &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(mąki nie żałować)&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Wrzucaj po kilka knedli na raz do wrzątku i gotuj 3-4 minuty, aż wypłyną na powierzchnię &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(po wypłynięciu jeszcze chwilę pogotowałam)&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Podawaj posypane cukrem i cynamonem, najlepiej polane masłem z podsmażoną bułką tartą &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(zrezygnowałam z bułki)&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-znwoLiYFLm0/TpSPxhrqGpI/AAAAAAAADLY/AWq-ZTLlXjI/s1600/knedle3.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-znwoLiYFLm0/TpSPxhrqGpI/AAAAAAAADLY/AWq-ZTLlXjI/s1600/knedle3.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5662308712529402514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-1630449087345555496?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/1630449087345555496/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=1630449087345555496' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/1630449087345555496'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/1630449087345555496'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/10/gotowanie-na-okrago-knedle-ze-sliwkami.html' title='Gotowanie na okrągło: knedle ze śliwkami'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-PtZn2ieWlLs/TpSPw6--3xI/AAAAAAAADLQ/QhWvmBAGKEA/s72-c/knedle2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-9160101142419044511</id><published>2011-10-09T22:00:00.003+02:00</published><updated>2011-10-09T23:06:39.419+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis z marką'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='curry'/><title type='text'>Gotowanie z Jarkiem Uścińskim w t-barze Dilmah -  cejlońskie curry w 3 wersjach</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/10/otwarcie-t-baru-dilmah.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pierwsze spotkanie w t-barze Dilmah na Szpitalnej 5&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; było bliższym zapoznaniem się z marką Dilmah oraz możliwością degustacji herbat i drinków, które zajęły podium w konkursie somelierskim. Natomiast w piątek było to, co blogerki kulinarne lubią najbardziej – gotowanie.&lt;br /&gt;Na wstępie informuję, że spotkania w t-barze odbywają się co tydzień w piątek lub sobotę – wstęp jest wolny, a pełny program znajdziecie &lt;a href="http://www.klub.dilmah.pl/"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;tutaj&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast w ostatni piątek spotkanie odbyło się pod hasłem: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;„Gotowanie po cejlońsku z Jarkiem Uścińskim&lt;/span&gt;”&lt;/span&gt;. Wieczór opanowało curry w trzech wersjach. Najpierw Pan Jarek przygotował curry podstawowe, następnie curry z rybą i ananasem i ostatnie – curry z kurczakiem i mango. I powiem szczerze – co wersja to lepsza, szczególnie posmakowała mi ostatnia – również dzięki dodaniu do dania soku z cytryny (limonki), który cudownie podkręcił smak dania (to podobnież jak dodanie tegoż soku do zupy rybnej – smak bardzo zyskuje).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas gotowania nieustannie poruszaliśmy mnóstwo kulinarnych tematów. A na dowód tego, że spotkanie było bardzo udane i smaczne niech świadczy to, że spotkanie, na które organizatorzy zakładali 1 godzinę (18.30-19.30), skończyło się 2 godziny później, niż było w planie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej przedstawiam Wam przepisy Pana Jarka Uścińskiego, które zostały wykorzystane na spotkaniu (Szelko, dziękuję za skan). Polecam. Sama też planuję powtórzyć te dania niedługo w swojej kuchni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-DArP7BTJltM/TpH6YSPVY0I/AAAAAAAADKw/v86slgIwkDY/s1600/curry.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 452,2px; height: 680px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-DArP7BTJltM/TpH6YSPVY0I/AAAAAAAADKw/v86slgIwkDY/s1600/curry.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661581501701382978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Curry cejlońskie podstawowe warzywne&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;100 g świeżego siekanego imbiru&lt;br /&gt;300 g dyni (duże kostki 3cmx3cm)&lt;br /&gt;150 g czerwonej cebuli (kostka 1cmx1cm)&lt;br /&gt;200 g świeżej papryki -kolor mix (kostka 3 cmx3cm)&lt;br /&gt;główka czosnku lekko sieknięta&lt;br /&gt;0,5 szkl masła klarowanego&lt;br /&gt;pieprz cayenne lub 1 pikantna papryczka chili&lt;br /&gt;1 łyżka stołowa żółtej pasty curry&lt;br /&gt;kilka liści curry&lt;br /&gt;250 g mleka kokosowego&lt;br /&gt;sok z jednej limonki&lt;br /&gt;odrobina trawy cytrynowej&lt;br /&gt;1 kokos świeży, rozbity&lt;br /&gt;odrobina trawy cytrynowej&lt;br /&gt;1 łyżka ziaren gorczycy&lt;br /&gt;1 laska cynamonu&lt;br /&gt;1 łyżka kolendry&lt;br /&gt;kumin&lt;br /&gt;anyż&lt;br /&gt;kardamon&lt;br /&gt;kurkuma&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Curry cejlońskie z kurczakiem i mango&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;składniki z podstawowego curry (bez dyni)&lt;br /&gt;200 g świeżego mango w dużej kostce&lt;br /&gt;300 g piersi kurczaka w dużej kostce&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Curry cejlońskie z ananasem i rybą&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;składniki z podstawowego curry&lt;br /&gt;300 g filetów z ryby (halibut, dorsz)&lt;br /&gt;200 g świeżego ananasa (duża kostka)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Przygotowanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na masło klarowane wrzucone zostały przyprawy: kumin, kardamon, anyż, gorczyca, kolendra. Po chwili została dorzucona cebula, czosnek i imbir (i chyba pasta curry – nie notowałam, szukam w pamięci ;)). Następnie: dynia, papryka, połamany cynamon, trawa cytrynowa i mleko kokosowe. Na koniec: sok z limonki (cytryny), kurkuma, sól i pieprz.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;W zasadzie początek w każdym curry był taki sam, w curry z kurczakiem dodaje się pod koniec jeszcze kurczaka, a później mango. W curry z rybą analogicznie: do podstawowego ryba, a na koniec ananas.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-clV8C1HWpYQ/TpH6aIebVcI/AAAAAAAADK4/q4QA9C5BMGI/s1600/talerze.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 411,6px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-clV8C1HWpYQ/TpH6aIebVcI/AAAAAAAADK4/q4QA9C5BMGI/s1600/talerze.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661581533440071106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-9160101142419044511?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/9160101142419044511/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=9160101142419044511' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/9160101142419044511'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/9160101142419044511'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/10/gotowanie-z-jarkiem-uscinskim-w-t-barze.html' title='Gotowanie z Jarkiem Uścińskim w t-barze Dilmah -  cejlońskie curry w 3 wersjach'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-DArP7BTJltM/TpH6YSPVY0I/AAAAAAAADKw/v86slgIwkDY/s72-c/curry.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-7898362538050023811</id><published>2011-10-08T18:28:00.006+02:00</published><updated>2011-12-10T11:52:58.796+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis z marką'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis bez przepisu'/><title type='text'>Otwarcie T-baru Dilmah</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Będąc nastolatką, kiedy interesowałam się czymś bardziej – zakładałam poświęcony danemu tematowi zeszyt. Było ich kilka. Wśród nich – zeszyt o herbacie. Bardzo fascynowała mnie ta cała ceremonia herbaty z miotełką, czarkami, skupieniem – będących elementem filozofii Chanoi (lub nazywanej też Chanoyu), legenda o obciętych rzęsach Bodhidarmy, a później opowieści o herbatce u Anny Marii Russel - księżnej Bedford, dzięki której podobno narodził się w Anglii zwyczaj five o'clock z mini kanapeczkami, ciastkami i herbatą  z mlekiem. Ciekawe było odkrywanie, jak poszczególne procesy z jednego liścia kamei potrafią wyprodukować herbatę białą, zieloną lub czarną.&lt;br /&gt;Przez dobrych kilka lat miałam zarezerwowaną jedną całą szufladę na kilkanaście różnych rodzajów herbat. Kiedy jednak stwierdziłam, po zakupach we wchodzących dopiero na rynek herbaciarni usytuowanych w galeriach handlowych, że nad herbaty torebkowe stawiam jednak wyżej całe liście, szuflada ustąpiła miejsca półce ze słoiczkami i puszkami.&lt;br /&gt;Później herbatę wyparła kawa, w której zasmakowałam jednak dość późno. Zawsze jednak miałam, aż do dnia obecnego na stanie co najmniej 3 różne słoiczki z herbatami – najczęściej zielonymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego też z przyjemnością przyjęłam zaproszenie na otwarcie t-baru Dilmah w Warszawie. To taka trochę podróż sentymentalna w przeszłość – wszak o narodzinach marki Dilmah, o Panu Merillu Fernando, o genezie nazwy handlowej tej herbaty czytałam dobrych kilkanaście lat temu. A teraz mogłam spotkać się na żywo, uścisnąć dłoń, posłuchać. Jak dla mnie – świetna sprawa! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając jednak do spotkania – okazją było, jak już wspomniałam wyżej – otwarcie t-baru oferującego herbaty Dilmah. Na miejscu przebierać można w karcie pośród wielu herbat (również aromatyzowanych)– zielonych, czarnych i białych oraz przekąsić coś dobrego (o jedzenie zadbał Kurt Scheller). Na miejscu podawana jest herbata liściasta, natomiast na wynos – herbata torebkowa (kwestia wygody).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-NS5ZEcYNq2o/TpBwDM0_FYI/AAAAAAAADKY/qUOXLX70hs4/s1600/herbaty.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 558,6px; height: 560px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-NS5ZEcYNq2o/TpBwDM0_FYI/AAAAAAAADKY/qUOXLX70hs4/s1600/herbaty.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661147931890095490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na spotkaniu dostępne były do degustacji trzy koktajle alkoholowe na bazie herbaty, które wygrały dzień wcześniej w konkursie somelierskim organizowanym na miejscu, w ramach Dni Herbaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-OlQ8mWAJ7GM/TpBwDQWx1mI/AAAAAAAADKo/cLEP6YgkaGk/s1600/somelierzy.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-OlQ8mWAJ7GM/TpBwDQWx1mI/AAAAAAAADKo/cLEP6YgkaGk/s1600/somelierzy.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661147932837140066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;i&gt;(zwycięzcy konkursu somelierskiego z Merillem J. Fernando i Dilhanem C. Fernando)&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Wprawdzie drink, który zajął I miejsce nie był już dostępny, to jednak drinki, które zajęły II i III miejsce (aroniowy i z mandarynką) można było podegustować - były niezłe. Choć tak naprawdę najbardziej smakowała mi zimna herbata wędzona – miała mocny, zdecydowany aromat. Pycha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-5_eF_D5hgsk/TpBwDGpl_uI/AAAAAAAADKg/dtTbr5ps-yc/s1600/napoje.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 411,6px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-5_eF_D5hgsk/TpBwDGpl_uI/AAAAAAAADKg/dtTbr5ps-yc/s1600/napoje.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661147930231701218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak się okazuje herbata niejedno ma imię – można się o tym przekonać nie tylko w domowym zaciszu :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w następnym wpisie będzie o drugiej wizycie w t-barze kilka dni później – bardzo aromatycznej, cejlońskiej i  kulinarnej :) (z przepisem :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.klub.dilmah.pl/#herbata-w-miescie"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;T-bar Dilmah&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, Warszawa ul. Szpitalna 5 (Śródmieście)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Idea t-baru została wprowadzona na rynek po raz pierwszy w Kolombo wraz z otwarciem w czerwcu 2003 r. pierwszego na świecie t-baru. Dziś T-bary Dilmah działają w Mediolanie, Weronie, Rzymie, Wilnie, Moskwie, Kolombo, Abu Dabi, Warszawie, a wkrótce również i w Pradze. Produkty serii t są do nabycia w wyspecjalizowanych sklepach z herbatą, delikatesach, wybranych hotelach i restauracjach na terenie całego kraju. Pełna gama produktów z serii t – zarówno w postaci wyśmienitych napojów, jak również stylowych herbacianych puszek - jest dostępna w Warszawie w butiku firmowym Specjały przy ul. Kopernika 8/18 oraz w Hotelu Marriott. (informacja ze strony &lt;a href="http://www.dilmah.pl/pl/herbata-dilmah/wydarzenia-gf/herbaciana-rewolucja.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dilmah&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.dilmah.pl/pl/herbata-dilmah/wydarzenia-gf/herbaciana-rewolucja.html"&gt;)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-7898362538050023811?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/7898362538050023811/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=7898362538050023811' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/7898362538050023811'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/7898362538050023811'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/10/otwarcie-t-baru-dilmah.html' title='Otwarcie T-baru Dilmah'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-NS5ZEcYNq2o/TpBwDM0_FYI/AAAAAAAADKY/qUOXLX70hs4/s72-c/herbaty.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-6080560334956944017</id><published>2011-10-06T21:12:00.003+02:00</published><updated>2011-10-06T21:24:39.686+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupa :)'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Zupa z pieczonych warzyw</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Już niedługo jesienne ciepło nie będzie nas rozpieszczać. Przyjdą deszcze, wiatr i ogólnie będzie zimno i nieprzyjemnie - jak co roku. Małymi krokami próbuję się do tego przygotować i zbojkotować długi czas zimna, który jest już tuż tuż przed nami. W kuchni doskonale sprawdzają się do tego rozgrzewacze – zupy na ten przykład. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-G9iL9AgDRTk/To3_3fuABwI/AAAAAAAADJQ/o8-46oiytWw/s1600/zupa%2Bz%2Bpieczonych%2Bwarzyw.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 425,6px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-G9iL9AgDRTk/To3_3fuABwI/AAAAAAAADJQ/o8-46oiytWw/s1600/zupa%2Bz%2Bpieczonych%2Bwarzyw.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5660461635546908418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zupa z pieczonych warzyw&lt;/span&gt; (źródło: „Kuchnia grecka”, wyd. Parragon, str.50)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 bakłażany&lt;br /&gt;4 pomidory &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(dałam 2)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;2 czerwone papryki &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(dałam zieloną i żółtą)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;2 cebule w łupinach &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(czerwone)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku w łupinach&lt;br /&gt;4 łyżki oliwy&lt;br /&gt;gałązka świeżego oregano &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(dałam suszone)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;1,5 litra bulionu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(drobiowy)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie warzywa umyłam. Bakłażanom ścięłam zieloną część i nakłułam widelcem. Papryki przekroiłam na pół, wydrążyłam. Na blaszce ułożyłam wszystkie warzywa i piekłam 30 min w 180 stopniach, wyciągnęłam pomidory, włożyłam do miski, którą przykryłam, a resztę pozostawiłam jeszcze w piekarniku, a potem dołożyłam do pomidorów i  również przykryłam, aby warzywa się „spociły”, co ułatwiło usuwanie skórek. Warzywa pokroiłam.&lt;br /&gt;Do garnka wlałam oliwę  i chwilę poddusiłam pokrojone warzywa. Podlałam bulionem i podgotowałam. Zmiksowałam, doprawiłam solą, pieprzem i oregano. Podałam z surową cukinią i pikantnym salami.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-6080560334956944017?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/6080560334956944017/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=6080560334956944017' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/6080560334956944017'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/6080560334956944017'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/10/zupa-z-pieczonych-warzyw.html' title='Zupa z pieczonych warzyw'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-G9iL9AgDRTk/To3_3fuABwI/AAAAAAAADJQ/o8-46oiytWw/s72-c/zupa%2Bz%2Bpieczonych%2Bwarzyw.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-2434975272691672538</id><published>2011-10-03T21:59:00.002+02:00</published><updated>2011-12-10T11:53:23.085+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis bez przepisu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zlot'/><title type='text'>Z wizytą w Pyrlandii :)</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;W pierwszy październikowy weekend razem z &lt;a href="http://eksperymentalnie.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Princess&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; wsiadłam w pociąg, który zawiózł nas obie do Pyrlandii. &lt;a href="http://www.grazynagotuje.pl/?p=2154"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;W gościnę do swojego domu zaprosiła nas Kuma Grażyna&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, z którą znam się blogowo już dłuższy czas, ale nigdy wcześniej nie było nam po drodze spotkać się na żywo. I oto właśnie nastała sprzyjająca pora, aby to zmienić.&lt;br /&gt;Cieszę się za każdym razem, kiedy mogę porozmawiać z blogerami nie tylko za pomocą klawiatury, ale też siedząc przy jednym stole. Wszak nic nie zastąpi interpersonalnych kontaktów z żywym człowiekiem, do którego notabene żywi się bardzo dużo pozytywnych emocji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas gościny choć krótki (nieco okrojony weekend), to obfitował w spacer  (podczas specjalnie zamówionej na nasz przyjazd przez Grażynę, pięknej słonecznej i ciepłej pogody), dużo dobrego, sytego jedzenia i niewiele mniej rozmów. To takie bardzo budujące, że spotykasz się z kimś pierwszy raz i masz wrażenie, że nie możesz się nagadać, bo czasu jest odwrotnie proporcjonalnie do tematów, które chciałoby się poruszyć. I nic nie szkodzi, że nawet nie jesteśmy równolatkami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z innej strony - szkoda, że pojemność żołądka jest ograniczona, bo naprawdę było co smakować. Grażka zadbała o to, byśmy były najedzone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacznijmy od początku. Pojawiłyśmy się w sobotę w porze obiadowej, tym samym na stół wjechały &lt;a href="http://www.grazynagotuje.pl/?p=1112"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;regionalne szare kluski ze skwarkami&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. To była dla mnie kulinarna ciekawostka. Swoją drogą, szkoda, że mało promujemy regionalne kuchnie polskie. Przekonana jestem, że nie są mniej interesujące od eksplorowanych przez nas smaków z kuchni świata.&lt;br /&gt;Wracając do szarych kluch – rzeczone podane zostały z gotowaną kapustą kiszoną, ogórkami, fasolką szparagową i grillowanymi roladkami ze schabu z serem i suszonymi pomidorami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Z1ZDTRECkFc/TooPS2uJwjI/AAAAAAAADJA/BRKzgcsv6C8/s1600/roladki.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Z1ZDTRECkFc/TooPS2uJwjI/AAAAAAAADJA/BRKzgcsv6C8/s1600/roladki.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659352698345603634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-vSvzCrSHaqE/TooOMaG24aI/AAAAAAAADI4/3LNKR3Yn7dA/s1600/obiad.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 390,6px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-vSvzCrSHaqE/TooOMaG24aI/AAAAAAAADI4/3LNKR3Yn7dA/s1600/obiad.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659351488073752994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Do tego dwa kompoty: czerwony (Grażka ratuj, bo zapomniałam z czego, gdyż zajęłam się opróżnianiem dzbanka z drugim ;)) i &lt;a href="http://www.grazynagotuje.pl/?p=1841"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;jabłkowo – miętowy&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; (jak dla mnie hit) oraz czerwone wino.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Później przyszedł czas na deser: ucierana szarlotka z przepisu mamy Grażki (&lt;a href="http://www.grazynagotuje.pl/?p=2154"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;właśnie pojawiła się na blogu&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;), której kilka kawałków zwinęłam jeszcze do domu, owocowe ciasto z kruszoną, ciemne ciasto z białym kremem, ciemne ciasto z wiśniami i polewą, zielona pianka i przekładane nutellą ciastka (które piekła w Warszawie Princess).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-JvgJ0ohwLW4/TooOMM_IvzI/AAAAAAAADIw/4XqY3spGnTU/s1600/ciasta%2Bjasne.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 362,6px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-JvgJ0ohwLW4/TooOMM_IvzI/AAAAAAAADIw/4XqY3spGnTU/s1600/ciasta%2Bjasne.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659351484551708466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Cw6j8xtafoM/TooOL7ZnwHI/AAAAAAAADIo/9PcxGLhTpjo/s1600/ciasta%2Bciemne.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Cw6j8xtafoM/TooOL7ZnwHI/AAAAAAAADIo/9PcxGLhTpjo/s1600/ciasta%2Bciemne.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659351479830954098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-VR_BAXFbVYY/TooOLrPheJI/AAAAAAAADIg/c7MyHFM0YLU/s1600/ciastka%2BPrinci.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-VR_BAXFbVYY/TooOLrPheJI/AAAAAAAADIg/c7MyHFM0YLU/s1600/ciastka%2BPrinci.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659351475493632146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Później przyszedł czas na spacer po okolicy z Piotrem i Julią. A wieczorem pora na kolację, w tym między innymi grill: marynowany kurczak i kiełbaski. Piotr znalazł sprytny sposób na szybkie rozpalanie brykietu – myślę Grażka, że mogłabyś o tym któregoś razu opowiedzieć. Pojawił się też, obiecany wcześniej, bigos :) Po kolacji Piotr rozpalił ogień w kominku i rozmawialiśmy we czwórkę do późna, sącząc wiśniówkę Grażki. Ja niestety przez to, że biorę teraz leki przeciwzapalne, umoczyłam tylko język, ale wierzcie mi –  zawartość kieliszka to było naprawdę coś!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sen dopadł nas nad Wartą, a rankiem zasiedliśmy do stołu ze śniadaniem. Pierwszy posiłek dnia powinno się jeść po królewsku? No to czytajcie dalej, co na takim śniadaniu serwują dobrego. Zacznijmy od chleba z czybrzycą i suszonymi pomidorami – rewelacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Uy2l6Bk0uXM/TooM8c7QNrI/AAAAAAAADIQ/WAPkv7uFEzM/s1600/chleb.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Uy2l6Bk0uXM/TooM8c7QNrI/AAAAAAAADIQ/WAPkv7uFEzM/s1600/chleb.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659350114440853170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czekam na przepis, gdyż jestem przekonana, że i Panu R. on posmakuje. Do chleba ogórki, które kosztowałyśmy też dzień wcześniej: &lt;a href="http://www.grazynagotuje.pl/?p=1244"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;z curry&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.grazynagotuje.pl/?p=2100"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;z papryką&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; i zwykłe kiszone. Inną ciekawostką był &lt;a href="http://www.grazynagotuje.pl/?p=1190"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;śliwkowy sos sojowy&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. I jeszcze: &lt;a href="http://oswajamy-kuchenke-mikrofalowa.bloog.pl/id,4882838,title,Chutney-jablkowy-w-dwoch-odslonach-i-peklowana-szynka,index.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;peklowana szynka&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; (jadłam ją z polanym po wierzchu sosem czosnkowym), &lt;a href="http://www.grazynagotuje.pl/?p=1170"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;biała kiełbasa ze słoika&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; i smalec ze skwarkami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-hAknq5Tdquc/TooM8FRDSdI/AAAAAAAADII/ktNM66i8hAE/s1600/peklowana.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-hAknq5Tdquc/TooM8FRDSdI/AAAAAAAADII/ktNM66i8hAE/s1600/peklowana.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659350108089829842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-qJOo8jcLTd8/TooM72veWeI/AAAAAAAADIA/O3gT1W7XDrI/s1600/bia%25C5%2582a%2Bw%2Bs%25C5%2582oiku.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 361,2px; height: 560px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-qJOo8jcLTd8/TooM72veWeI/AAAAAAAADIA/O3gT1W7XDrI/s1600/bia%25C5%2582a%2Bw%2Bs%25C5%2582oiku.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659350104190900706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xGlOuQlTFWk/TooM7gh0csI/AAAAAAAADH4/TQsAyxGMr8Q/s1600/smalec.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 372,4px; height: 560px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-xGlOuQlTFWk/TooM7gh0csI/AAAAAAAADH4/TQsAyxGMr8Q/s1600/smalec.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659350098228048578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kawka, herbatka, kompot – do popitki. Zjadłabym jeszcze :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie przemykały dwa czarne koty: gadatliwy Nuki i nieco mniej towarzyska Frida.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8EVUSjPZKls/TooOLCXvmPI/AAAAAAAADIY/OrBeJNx6DwY/s1600/Nuki.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 422,8px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-8EVUSjPZKls/TooOLCXvmPI/AAAAAAAADIY/OrBeJNx6DwY/s1600/Nuki.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659351464522258674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A do domu dostałyśmy &lt;a href="http://www.grazynagotuje.pl/?p=1012"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;suszone pomidory&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; i suszone jabłka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ZKDZdeE6kLg/TooM7p2-_EI/AAAAAAAADHw/dO12DcGTbtg/s1600/suszone.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 480px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-ZKDZdeE6kLg/TooM7p2-_EI/AAAAAAAADHw/dO12DcGTbtg/s1600/suszone.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659350100732738626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Te drugie kojarzą mi się z pierwszymi latami szkoły podstawowej, gdyż mama bliskiej koleżanki z klasy też robiła takie robiła. To taka nieco sentymentalna przegryzajka, która od dziś będzie jeszcze mi się kojarzyć z wypadem do gościnnej Pyrlandii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To był bardzo przyjemny weekend – Kumo Grażyno, Piotrze i Reszto Rodziny bardzo dziękuję za ugoszczenie. Było naprawdę bardzo sympatycznie i smacznie. Princi – Tobie też dziękuję, nawet za to, że jęczałaś w pociągu ;)&lt;br /&gt;Oby więcej takich wycieczek i takich spotkań :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A już za niecałe dwa tygodnie pora na &lt;a href="http://www.blogforumgdansk.pl/"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Blog Forum 2011 w Gdańsku&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; - do zobaczenia na miejscu :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-2434975272691672538?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/2434975272691672538/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=2434975272691672538' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2434975272691672538'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2434975272691672538'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/10/z-wizyta-w-pyrlandii.html' title='Z wizytą w Pyrlandii :)'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Z1ZDTRECkFc/TooPS2uJwjI/AAAAAAAADJA/BRKzgcsv6C8/s72-c/roladki.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-9180122421346766111</id><published>2011-09-30T00:14:00.000+02:00</published><updated>2011-09-30T00:14:00.382+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodycze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis z marką'/><title type='text'>I love aceite, czyli słowo o oliwie i biszkopt z oliwą i winem</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Broniłam się długo przed podawaniem nazwy jakiejkolwiek marki produktu, które zdarza mi się wykorzystywać w kuchni. W głównej mierze dlatego, aby blog nie był komercyjny, gdyż nie prowadzę go dla pieniędzy, ale dla przyjemności. Tym samym, gotuję na co mam ochotę, piszę co chcę i kiedy chcę.&lt;br /&gt;Z drugiej strony pomyślałam sobie, że oprócz tego, że jestem blogerką, to jestem również konsumentką. Z reguły świadomą, nie daję się łatwo nabierać na promocje – pod tym względem jestem okropnym klientem dla supermarketów. Skoro jednak rozważnie wkładam produkty do koszyka, dbam o to, aby nie były one marnej jakości, czasem lubię poczytać etykiety (niekiedy dla własnego komfortu, zwykle zaś dla świadomości, że zapłacę za coś dobrego), tym samym mogę napisać o czymś, co jest tego warte.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego dzisiaj możecie poczytać o czymś właśnie takim dobrym. Zostałam zaproszona na degustację oliwy, która szerszemu gronu konsumentów jeszcze nie jest znana, gdyż dopiero wchodzi na rynek. Spotkanie składało się z części teoretycznej i organoleptycznej (mmm! ta druga zdecydowanie bardziej mi się spodobała).&lt;br /&gt;Czy zwracacie uwagę, na to, jaką kupujecie oliwę? Czy jest to oliwa extra virgin? Czy jeżeli rozlejecie jej sobie trochę na spodek i zanurzycie kawałek ciabatty (a czasem jeszcze lekko posolicie), to jest ona smaczna? Czy używacie oliwy do smażenia?* Dobra oliwa, porządnej jakości na każde pytanie odpowie twierdząco. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-re0ZoyhDbVc/ToTIkhqjcaI/AAAAAAAADHg/hrW_HD7wBKs/s1600/iloveaceite.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 418,6px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-re0ZoyhDbVc/ToTIkhqjcaI/AAAAAAAADHg/hrW_HD7wBKs/s1600/iloveaceite.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5657867561721885090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Oliwę z Andaluzji wyróżniającą się &lt;a href="http://www.oliwa-hiszpania.pl/bogactwo-gatunkow/chronione-nazwy-pochodzenia.aspx"&gt;denominacją „Sierra de Cazorla”&lt;/a&gt; z regionu Peal de Becerro (Jaén), którą degustowałam razem z innymi blogerkami (Olu, dziękuję) mogę Wam śmiało polecić. Jest pyszna, zarówno filtrowana (piękny żółty kolor), jak i niefiltrowana (odcień zielonkawy, czasem z naturalnym osadem). I piszę to nie dlatego, że mi za to płacą (bo nie płacą), że mi tak kazali (bo nie kazali – to moja dobra wola), tylko dlatego, że o dobrych rzeczach, należy pisać dobrze i się tym dzielić. Ja już zostałam jej fanką. A butelka 250 ml (którą każda z nas dostała na odchodne), już została otwarta i użyta - do pysznego biszkopcika z oliwą i białym winem. &lt;br /&gt;Z tego miejsca zapraszam Was do zajrzenia na stronę I love aceite (&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://www.iloveaceite.com"&gt;angielska&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; i dla &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://kochamoliwe.com/"&gt;polskich konsumentów&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;). Może znajdziecie swój smak oliwy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-sd2q1vqaumg/ToTIknlgVmI/AAAAAAAADHY/OsuvryVTkFA/s1600/biszkopt%2Bz%2Bwinem%2Bi%2Boliw%25C4%2585.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 418,6px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-sd2q1vqaumg/ToTIknlgVmI/AAAAAAAADHY/OsuvryVTkFA/s1600/biszkopt%2Bz%2Bwinem%2Bi%2Boliw%25C4%2585.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5657867563311322722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Biszkopt z oliwą i białym winem&lt;/span&gt; (przepis z broszurki dodanej do prezentowej oliwy na degustacji)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 jajka&lt;br /&gt;150 g cukru (dałam 90 g – ilość zupełnie wystarczająca, gdyż słodyczy ciastu dodaje jeszcze wino)&lt;br /&gt;0,5 szkl oliwy Iloveaceite&lt;br /&gt;0,5 szkl białego słodkiego wina (Roc de Miremont Monbazillac)&lt;br /&gt;200 g mąki&lt;br /&gt;torebka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw zmiksowałam porządnie na krem jajka z cukrem, wlałam płyny, a na koniec wymieszałam z przesianą mąką z proszkiem do pieczenia i szczyptą soli. Piekłam 30 min w temp. 190 stopni (w przepisie jest 35-40 min w 200 stopniach).&lt;br /&gt;Kawałki ciasta jadłam maczane dodatkowo w kapce oliwy. Ciasto jest najlepsze i najbardziej aromatyczne prosto po upieczeniu i odstawieniu do ostudzenia. Polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;* Wbrew obiegowej opinii oliwa jak najbardziej nadaje się do smażenia. Idealna temperatura smażenia wynosi 180 stopni. Masło dymi się już w temperaturze 110 stopni, olej rzepakowy w 160 stopniach, olej sojowy i słonecznikowy w 170 stopniach, oliwa z oliwek dopiero w 210 stopniach. Olej palmowy zaś w temperaturze 240 stopni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;** Post otagowałam "wpis z marką", będę go używać za każdym razem, gdy będę dzielić się wrażeniami po testowaniu produktów, których nazwę marketingową będę używać na blogu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-9180122421346766111?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/9180122421346766111/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=9180122421346766111' title='Komentarze (27)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/9180122421346766111'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/9180122421346766111'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/09/i-love-aceite-czyli-sowo-o-oliwie-i.html' title='I love aceite, czyli słowo o oliwie i biszkopt z oliwą i winem'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-re0ZoyhDbVc/ToTIkhqjcaI/AAAAAAAADHg/hrW_HD7wBKs/s72-c/iloveaceite.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>27</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-5321238454526788372</id><published>2011-09-28T00:05:00.003+02:00</published><updated>2011-10-29T22:34:59.740+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='owoce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wątróbka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Dzień Jabłka: pieczona wątróbka z jabłkiem i śliwkami</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Na wstępie ustalmy jedno: wątróbka ma albo zdeklarowanych wielbicieli albo takich samych wrogów. Na nic się zdają peany na jej cześć i próby przekonywania o  walorach smakowych w kierunku tych drugich – nie ma co się oszukiwać, nie docenią smaku. Pan R. też tylko się wzdrygnął kiedy powiedziałam, co sobie położę na talerz. Nie chcesz? Ależ nie szkodzi! Więcej dla mnie! ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 lata temu u Ptasi wypatrzyłam &lt;a href="http://makaroniary.blogspot.com/2009/11/oczko-z-przymruzeniem.html"&gt;wątróbkę z jabłkami&lt;/a&gt;. Zrobiłam – była pyszna. Ale kiedy znalazłam w środku zimy ten przepis poniżej – postanowiłam go zapamiętać, gdy przyjdzie jesienny sezon na śliwki i większy wybór jabłek. Trochę musiałam poczekać. Ale warto było! Jeżeli lubisz wątróbkę, a rzeczona z jabłkami, &lt;a href="http://makaroniary.blogspot.com/2009/12/meska-sprawa.html"&gt;ze śmietaną&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://makaroniary.blogspot.com/2009/12/vontomaty.html"&gt;z pomidorami&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2010/04/sodka-seria-odsona-kolejna-na-razie.html"&gt;z dżemem malinowym&lt;/a&gt;, a także  &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2010/04/sodka-seria-kontynuacja-z-rodzynkami.html"&gt;z rodzynkami i cynamonem&lt;/a&gt; już za Tobą – skuś się na tę ze śliwkami i jabłkiem. Pycha!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-NJK99S3znSQ/ToIS8hGrZCI/AAAAAAAADHQ/RxY038JOiPk/s1600/w%25C4%2585tr%25C3%25B3bka%2Bz%2Bjab%25C5%2582kiem%2Bi%2B%25C5%259Bliwkami.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 424,2px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-NJK99S3znSQ/ToIS8hGrZCI/AAAAAAAADHQ/RxY038JOiPk/s1600/w%25C4%2585tr%25C3%25B3bka%2Bz%2Bjab%25C5%2582kiem%2Bi%2B%25C5%259Bliwkami.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5657104912818594850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pieczona wątróbka z jabłkiem i śliwkami&lt;/span&gt; (przepis z &lt;a href="http://ugotuj.to/przepisy_kulinarne/2,87561,,Watrobka_ze_sliwka,,5409262,9495.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ugotuj.to&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;50 dag wątróbek kurzych &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(na jedną porcję zrobiłam z 30 dag wątróbki indyczej, ale wystarczy z 20 dag – danie jest naprawdę syte)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1 cebula &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(średniej wielkości cebula czerwona)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;10 węgierek&lt;br /&gt;duże jabłko &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(lekko kwaskowe)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz kolorowy&lt;br /&gt;majeranek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śliwki umyć, przekroić na pół, ale tylko tak, by wyjąć pestkę. Jabłka obrać, pokroić na cząstki. Cebulę pokroić w grube krążki &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(pokroiłam w piórka)&lt;/span&gt;. Wątróbkę umyć, oczyścić &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(pokroiłam na niezbyt małe kawałki)&lt;/span&gt;. W naczyniu do zapiekania układać wątróbkę, śliwki, jabłka. Można posypać kminkiem &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(pominęłam)&lt;/span&gt;, majerankiem &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(polecam)&lt;/span&gt;. Zapiekać pół godziny w temperaturze 160 st. C. (posoliłam dopiero po 20 minutach pieczenia i zostawiłam na jeszcze 10 min)&lt;br /&gt;Uwaga! Nie dodaję tłuszczu, owoce stworzą pyszny sos &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(rzeczywiście tak było)&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-kyU_CGp-3rw/ToIS8jK4XEI/AAAAAAAADHI/_QBx_fEIL2s/s1600/w%25C4%2585tr%25C3%25B3bka%2Bprzed%2Bpieczeniem.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 372,4px; height: 480px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-kyU_CGp-3rw/ToIS8jK4XEI/AAAAAAAADHI/_QBx_fEIL2s/s1600/w%25C4%2585tr%25C3%25B3bka%2Bprzed%2Bpieczeniem.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5657104913373092930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://palcelizac.blogspot.com/2011/09/po-dluugiej-przerwie.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dzień Jabłka u Tatter&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://palcelizac.blogspot.com/2011/09/po-dluugiej-przerwie.html" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img src="https://lh4.googleusercontent.com/-ckt2XXoT-xw/ToC_NB5jNnI/AAAAAAAAH24/2ckEcGTMF1Y/Apple%252520Day%252520Banner_2011.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i jeszcze:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/sezon-na-jablka-2"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/9/embed_uHKRZVdtvDFLbNmkaqaV1qkfyYkruQzz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; oraz &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/akcja-sliwka"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/13/embed_JsNBgyTEJ1lNrGCxTJGN7wfL3YS29gzz.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-5321238454526788372?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/5321238454526788372/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=5321238454526788372' title='Komentarze (27)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/5321238454526788372'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/5321238454526788372'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/09/dzien-jabka-pieczona-watrobka-z-jabkiem.html' title='Dzień Jabłka: pieczona wątróbka z jabłkiem i śliwkami'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-NJK99S3znSQ/ToIS8hGrZCI/AAAAAAAADHQ/RxY038JOiPk/s72-c/w%25C4%2585tr%25C3%25B3bka%2Bz%2Bjab%25C5%2582kiem%2Bi%2B%25C5%259Bliwkami.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>27</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-9005958679795920052</id><published>2011-09-24T22:02:00.001+02:00</published><updated>2011-09-25T12:49:17.264+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodycze'/><title type='text'>Staroświeckie ciastka: kruche ciotki Loli i amoniaczki</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Z domu pamiętam trzy rodzaje ciastek: ciastka wyciskane przez specjalną foremkę, którą nakładało się na maszynkę do mięsa, amoniaczki i duże, okrągłe ciastka (na wielkość otwartej dłoni) posypane cukrem – te ostatnie jadałam zawsze u babci.&lt;br /&gt;Postanowiłam przypomnieć sobie smak dzieciństwa. Ponieważ nakładki na maszynkę nie mam, a ciastka babci są tajemnicą (babcia nie żyje od 14 lat) – pozostały mi amoniaczki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To ciekawe ciastka, jego struktura po wyrobieniu jest cudownie elastyczna, ciasto świetnie się wałkuje, bezproblemowo wycina i szybko piecze. Zaś dodatek wodorowęglanu amonu (który spulchnia ciasto), powoduje w środku porowatą przestrzeń. Ciastka nieco rosną w górę, a po upieczeniu są przyjemnie chrupiące. &lt;br /&gt;Piekąc je korzystałam ze sprawdzone przepisu ze starego zeszytu mamy. Według niego amoniak dodaje się razem z mąką. Natomiast w przepisie na opakowaniu wodowęglanu amonu – środek  można rozpuścić najpierw w mleku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugie ciastka wzięłam od Ani – Truskawki, która też wykorzystała stary, sprawdzony przepis. Chrupkie (choć nie do końca kruche), słodkie (zalecam ograniczyć ilość cukru) – miały leżeć szczelnie zamknięte w słoiku z przeznaczeniem do herbaty na jesienne wieczory – hmmm, cóż nie ma już po nich śladu ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak czy siak - wygląda na to, że dzisiaj częstuję Was staroświeckimi ciastkami ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Edit: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://przy-stole.blogspot.com/2011/05/ciastka-z-maszynki.html"&gt;a o ciastkach z maszynki możecie poczytać u Kumy Moniki&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-P4ArDnMBq1A/Tn41uRkh1LI/AAAAAAAADGw/1zFeZX7MMZk/s1600/amoniaczki.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 421,4px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-P4ArDnMBq1A/Tn41uRkh1LI/AAAAAAAADGw/1zFeZX7MMZk/s1600/amoniaczki.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5656017251130791090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Amoniaczki&lt;/span&gt; (przepis z zeszytu mamy)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;250 g mąki&lt;br /&gt;1/4 szklanki cukru&lt;br /&gt;2 łyżki masła&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;1/4 szklanki mleka&lt;br /&gt;1 płaska łyżeczka wodorowęglanu amonu - "amoniaku"&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do stopionego masła dodałam cukier i jajko, wlewając mleko ucierałam ciasto mikserem na gładką masę. Następnie dodałam mąkę i amoniak. Zagniotłam ciasto (w przepisie była wstawka: „jak na pierogi”), rozwałkowałam, wycinałam ciastka i piekłam w 180 stopniach do lekkiego zezłocenia na brzegach(uwaga: przy układaniu na blaszce surowych ciastek – rosną trochę wszerz i w górę).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-yxqndaOI7J4/Tn41uV6LBFI/AAAAAAAADG4/yRD4UFNMLQM/s1600/ciastka%2Bciotki%2BLoli.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-yxqndaOI7J4/Tn41uV6LBFI/AAAAAAAADG4/yRD4UFNMLQM/s1600/ciastka%2Bciotki%2BLoli.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5656017252295312466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kruche cukrowe ciastka do herbaty cioci Loli&lt;/span&gt; (&lt;a href="http://strawberriesfrompoland.blogspot.com/2010/11/vintage-cooking-ciotka-lola-i-kruche.html"&gt;cytuję w całości za Anią Truskawką&lt;/a&gt;); moje uwagi tłustym drukiem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;170 g masła&lt;br /&gt;110 g cukru &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(dałam 80 g, ale jak będę je piekła następnym razem dam połowę max. 60 g – wolimy mniej słodko)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;220 g mąki&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;+ 3 łyżki cukru &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Schłodzone masło, mąkę i cukier mieszam siekam tak, jak na kruche ciasto, czyli szybko i zwinnie (ciasto powinno uzyskać strukturę okruszków przypominających bułkę tartą). Następnie dodaję jajko, mieszam z resztą składników. Ciasto zbijam w kulę, a następnie formuję na kształt wałka. Wkładam do woreczka foliowego i chowam do zamrażarki na ok. 15 minut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wyciągnięciu obtaczam ciasto w 3 łyżkach cukru (co nie jest konieczne – &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;podzieliłam ciasto na 4 mniejsze wałki, w cukrze obtoczyłam tylko jeden, następnym razem zrezygnuję i z tego jednego&lt;/span&gt;) i kroję w plastry grubości do 1 cm. Rozkładam je na blasze w pewnych odstępach, ponieważ ciastka się lekko rozchodzą. Piekę w 190 st. C. przez 10-15 minut (aż się zezłocą). Po ostygnięciu ciasteczka twardnieją i stają się chrupiące. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-9005958679795920052?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/9005958679795920052/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=9005958679795920052' title='Komentarze (31)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/9005958679795920052'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/9005958679795920052'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/09/staroswieckie-ciastka-kruche-ciotki.html' title='Staroświeckie ciastka: kruche ciotki Loli i amoniaczki'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-P4ArDnMBq1A/Tn41uRkh1LI/AAAAAAAADGw/1zFeZX7MMZk/s72-c/amoniaczki.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>31</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-4309347533805268253</id><published>2011-09-22T21:12:00.002+02:00</published><updated>2011-11-20T13:36:46.412+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupa :)'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><title type='text'>Dwie zielone zupy - kremy</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Bardzo lubię przełom sierpnia i września, lubię to, że nie ma już upałów, ale nie jest jeszcze zimno, lubię znowu gromady ludzi w zbiorkomie, który wozi mnie do i z pracy. Lubię wreszcie też ten sezonowy szał warzywno – ogrodniczy, nieco inny od wakacyjnego i czas dla rozgrzewających dań. Tylko szybszy zmrok i niżej położone na niebie słońce nie napawa już takim entuzjazmem. Całe szczęście jeszcze dużo zielonych liści uporczywie trzyma się gałęzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj dużo ciepła w kubkach – zielonego jak liście ;) Selerowa, to tzw. sprzątanie lodówki, brokułową zaś zrobiłam (pod koniec wakacji) z przepisu Bei. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-pZlA9aZcp5Y/TnuHV2GzkpI/AAAAAAAADGo/t1Bxrkv85K0/s1600/selerowa.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 425,6px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-pZlA9aZcp5Y/TnuHV2GzkpI/AAAAAAAADGo/t1Bxrkv85K0/s1600/selerowa.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655262566464852626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krem z selera naciowego z groszkiem, rukolą i pieczonym indykiem&lt;/span&gt; (przepis własny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bulion wołowo – drobiowy&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;kilka łodyg selera naciowego&lt;br /&gt;groszek mrożony&lt;br /&gt;świeża rukola&lt;br /&gt;śmietana &lt;br /&gt;czubrzyca, pieprz&lt;br /&gt;&lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/09/krotko-o-pieczeniu-mies-i-chutney.html"&gt;pieczony indyk&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na oliwie poddusiłam chwilę seler w plasterkach i zalałam rozmrożonym bulionem dosypując czubrzycę. Pod koniec gotowania wrzuciłam groszek. Dodałam zahartowaną śmietanę  i zmiksowałam z pokrojoną rukolą. Doprawiłam pieprzem i podawałam z &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/09/krotko-o-pieczeniu-mies-i-chutney.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pieczonym indykiem&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-a9n6QXAmrs4/TnuHVavXwsI/AAAAAAAADGg/b6SPLkVtiWk/s1600/broku%25C5%2582owa.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 375,2px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-a9n6QXAmrs4/TnuHVavXwsI/AAAAAAAADGg/b6SPLkVtiWk/s1600/broku%25C5%2582owa.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655262559118803650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kremowa zupa brokułowa z niebieskim serem&lt;/span&gt; (podaję &lt;a href="http://www.beawkuchni.com/2011/03/zupa-brokulowa-z-niebieskim-serem.html"&gt;łącznie z proporcjami za Beą&lt;/a&gt;, ja robiłam tradycyjnie "na oko")&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy&lt;br /&gt;1 cebula&lt;br /&gt;1-2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;500 g różyczek brokuła (teraz, poza sezonem można użyć mrożonych)&lt;br /&gt;1 duży ziemniak (ok. 200g)&lt;br /&gt;ok. 1 – 1,2 litra bulionu&lt;br /&gt;sól, pieprz do smaku&lt;br /&gt;spora garść (ok. 50 g) orzechów włoskich&lt;br /&gt;niebieski ser pleśniowy (ok. 100-150g)&lt;br /&gt;opcjonalnie : grzanki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cebulę i czosnek obrać; cebulę drobno posiekać, czosnek zmiażdzyć. Ziemniak obrać, pokroić w kostkę, opłukać. Różyczki brokuła (świeże) opłukać.&lt;br /&gt;Cebulę i czosnek udusić na rozgrzanej oliwie (kilka minut), dodać ziemniaki, zalać bulionem, zagotować i po ok. 5-7 minutach dodać brokuły. Gotować jeszcze ok. 8-10 minut (w zależności od wielkości różyczek), do miękkości (mrożone brokuły gotujemy nieco krócej niż świeże). Zupę zmiksować, doprawić do smaku (uwaga : nie solimy zbytnio zupy, ser bowiem nada jej odpowiedniego smaku).&lt;br /&gt;Orzechy zrumienić na suchej patelni.&lt;br /&gt;Każdą porcję zupy udekorować orzechami i kawałkami sera pleśniowego (opcjonalnie – możemy też przygotować w piekarniku grzanki z serem pleśniowym).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-4309347533805268253?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/4309347533805268253/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=4309347533805268253' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/4309347533805268253'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/4309347533805268253'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/09/dwie-zielone-zupy-kremy.html' title='Dwie zielone zupy - kremy'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-pZlA9aZcp5Y/TnuHV2GzkpI/AAAAAAAADGo/t1Bxrkv85K0/s72-c/selerowa.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-6650617865245213769</id><published>2011-09-19T22:13:00.007+02:00</published><updated>2011-10-29T22:35:26.304+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przetwory'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Krótko o pieczeniu mięs i chutney śliwkowy.</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Od dłuższego już czasu, zamiast wędlin, kupujemy kawałek mięsa, nacieramy oliwą, przyprawiamy, pieczemy, a potem kroimy w chwili potrzeby w plasterki na kanapki. Na początku zaczynaliśmy z zakrytym naczyniem żaroodpornym, potem z rękawem do pieczenia, aż zamarzyliśmy o termometrze. Chwilę nam zajęło jego poszukiwanie, aż wreszcie udało się go kupić. Najzwyklejszy, niezbyt drogi (nie pamiętam dokładnie, ale wyniósł między 10 a 20 zł), rewelacyjny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-XL_0U_i-CIk/Tnef2PYj3hI/AAAAAAAADGI/-_ueF1xLhqc/s1600/termometr%2Bdo%2Bpieczenia%2Bmi%25C4%2599s.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 380,8px; height: 560px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-XL_0U_i-CIk/Tnef2PYj3hI/AAAAAAAADGI/-_ueF1xLhqc/s1600/termometr%2Bdo%2Bpieczenia%2Bmi%25C4%2599s.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654163611378245138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wystarczy wbić szpikulec  w mięso, ustawić w piekarniku niską temperaturę (nasze piekło jest w stanie utrzymać najniższą temperaturę na poziomie 140-150 stopni) i w takiej temperaturze piec mięso do tego momentu, aż uzyska pożądaną temperaturę: wołowina piecze się najszybciej (bo potrzebuje osiągnąć mniejszą temperaturę), najdłużej drób (potrzeba mu najwyższej temperatury w środku).&lt;br /&gt;Przy zakupie warto jednak sprawdzić, czy dany egzemplarz producent pozwala trzymać przez cały czas w piekle, czy tylko zaleca do chwilowego wbijania celem skontrolowania temperatury. My mamy taki, który siedzi w mięsie cały czas, aż do końca pieczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po doświadczeniach z termometrem, bezapelacyjnie stwierdzamy, że jest to prosty, a jednocześnie genialny sposób na upieczenie idealnego kawałka mięsa. Teraz już tylko wystarczy się zdecydować co mamy ochotę upiec, aby potem smacznie sobie podjeść coś dobrego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My ostatnio piekliśmy pierś z indyka (natarte przyprawą do dań kuchni greckiej) oraz schab nadziewany suszoną żurawiną (natarty z wierzchu majerankiem, kminkiem i młotkowanym pieprzem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Z_xnBl1Vsc4/Tnef11vLt0I/AAAAAAAADGA/Q_ac6_NNS04/s1600/mi%25C4%2599sa%2Bpieczone%2Bz%2Btermometrem.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 407,4px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Z_xnBl1Vsc4/Tnef11vLt0I/AAAAAAAADGA/Q_ac6_NNS04/s1600/mi%25C4%2599sa%2Bpieczone%2Bz%2Btermometrem.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654163604493809474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomimo tego, że tak upieczone mięso samo w sobie jest idealne, zapragnęłam jednak jeszcze jakiegoś dodatku. Z tą właśnie myślą zrobiłam chutney śliwkowy. No cóż, muszę stwierdzić, że to naprawdę jest ambrozja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-pPsc5iRwqGE/Tnef13GAZaI/AAAAAAAADF4/JcvwEqrepqc/s1600/chutney%2B%25C5%259Bliwkowy.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-pPsc5iRwqGE/Tnef13GAZaI/AAAAAAAADF4/JcvwEqrepqc/s1600/chutney%2B%25C5%259Bliwkowy.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654163604857972130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Chutney śliwkowy&lt;/span&gt; (Przepis z programu Kuchnia.tv -&lt;a href="http://www.kuchnia.tv/kuchnia_przepis_0-0-379_chutney-sliwkowy.html"&gt;Przysmaki Jamesa Martina, odc. 9&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Składniki:&lt;br /&gt;500 g różnych śliwek (u mnie 400 g węgierek)&lt;br /&gt;100 ml białego winnego octu (50 ml octu jabłkowego + ekstra 1 łyżka octu balsamicznego)&lt;br /&gt;100 g brązowego cukru demerara (50 g zwykłego)&lt;br /&gt;3 łyżki wody&lt;br /&gt;2-3 szalotki (1 mała czerwona cebula)&lt;br /&gt;1 laska cynamonu&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz (kolorowy)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przygotowanie:&lt;br /&gt;Wydrylowane śliwki kroimy na kawałki i wrzucamy do garnka. Dodajemy ocet (i ocet balsamiczny), cukier, wodę i cynamon (można doprawić też gałką muszkatołową i zielem angielskim). Dorzucamy pokrojone szalotki (czerwoną cebulę), mieszamy i gotujemy na wolnym ogniu od 15 do 20 minut (aż śliwki zaczną się rozpadać, nie podkręcać za mocno ognia). Doprawiamy solą i pieprzem i przekładamy do słoika. Przechowujemy nie dłużej niż tydzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/akcja-sliwka"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/13/embed_JsNBgyTEJ1lNrGCxTJGN7wfL3YS29gzz.png" /&gt;&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/przetwory-2011"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/27/embed_MmADlCSARtPs0sSQdXFwVybCcDbRwAzz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-6650617865245213769?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/6650617865245213769/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=6650617865245213769' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/6650617865245213769'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/6650617865245213769'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/09/krotko-o-pieczeniu-mies-i-chutney.html' title='Krótko o pieczeniu mięs i chutney śliwkowy.'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-XL_0U_i-CIk/Tnef2PYj3hI/AAAAAAAADGI/-_ueF1xLhqc/s72-c/termometr%2Bdo%2Bpieczenia%2Bmi%25C4%2599s.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-7418724322199569767</id><published>2011-09-17T21:39:00.002+02:00</published><updated>2011-10-29T22:35:45.058+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='owoce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodycze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Tarta śliwkowo - migdałowa</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Śliwę do uprawy wprowadzili Persowie, natomiast rozpowszechnienie na terenie Europy zawdzięczamy Grekom i Rzymianom. Co ciekawe – do rodzaju śliwy Prunus zaliczane są też takie gatunki jak: morela, brzoskwinia, wiśnia i czereśnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy trafiłam w książce na ten podany poniżej przepis, wiedziałam, że niebawem go zrobię.  Tym bardziej, że właśnie nastał sezon na śliwki, a ja w tym samym stopniu jak renklody i mirabelki lubię też węgierki. A ponieważ Pan R. lubi tarty wszelakie, nie pozostawało już nic innego, jak zarezerwować sobie chwilę w kuchni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-uI69qmYo1Ko/TnT0H5dA9NI/AAAAAAAADFg/_OWaQIBmc40/s1600/tarta%2Bw%25C4%2599gierkowa.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-uI69qmYo1Ko/TnT0H5dA9NI/AAAAAAAADFg/_OWaQIBmc40/s1600/tarta%2Bw%25C4%2599gierkowa.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5653411848775595218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tarta śliwkowo – migdałowa &lt;/span&gt;(źródło: Desery, wyd. Parragon, str. 82)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;kruche ciasto: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;zrobiłam z &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/06/truskawki-tarta.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;własnego, sprawdzonego przepisu&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;: 150 g mąki, 100 g masła i 1 jajko, pieczenie ok. 25 min w 180 stopniach (z fasolą i dopiekaniem)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;nadzienie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1 jajko i 1 żółtko&lt;br /&gt;140 g nierafinowanego cukru (dałam 88 g zwykłego)&lt;br /&gt;55 g roztopionego masła&lt;br /&gt;100 g mielonych migdałów (dałam 60 g płatków migdałowych zmiażdżonych w moździerzu)&lt;br /&gt;1 łyżka brandy (dałam 1 łyżkę białego słodkiego wina)&lt;br /&gt;900 g drylowanych śliwek (węgierki)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie składniki nadzienia zmiksowałam mikserem i wyłożyłam na upieczony kruchy spód. Na wierzch ułożyłam połówki węgierek i leciutko obsypałam cukrem. Zapiekałam 35 min w 180 stopniach (do momentu aż nadzienie się ścięło)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-r6LpA58RBLU/TnT0H6S6GoI/AAAAAAAADFo/5m_5dqffibg/s1600/tarta%2Bw%25C4%2599gierkowa2.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width:372,4 px; height: 560px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-r6LpA58RBLU/TnT0H6S6GoI/AAAAAAAADFo/5m_5dqffibg/s1600/tarta%2Bw%25C4%2599gierkowa2.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5653411849001638530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/tarty-na-wszystkie-sposoby"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/8/embed_CKNl6BKnaiwnRvyiYVQkYczIONXpIQzz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/akcja-sliwka"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/13/embed_JsNBgyTEJ1lNrGCxTJGN7wfL3YS29gzz.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-7418724322199569767?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/7418724322199569767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=7418724322199569767' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/7418724322199569767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/7418724322199569767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/09/tarta-sliwkowo-migdaowa.html' title='Tarta śliwkowo - migdałowa'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-uI69qmYo1Ko/TnT0H5dA9NI/AAAAAAAADFg/_OWaQIBmc40/s72-c/tarta%2Bw%25C4%2599gierkowa.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-8342639349501632523</id><published>2011-09-15T21:15:00.004+02:00</published><updated>2011-10-29T22:36:01.948+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='owoce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodycze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Sorbet melonowy "zachodzącego słońca"</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Lato nieubłaganie dobiega końca. Czas pomału przygotować się na ciepłą odzież, odkręcony kaloryfer, cięższe, rozgrzewające dania oraz mniej słońca. Dlatego, aby nieco ciepłych promieni zatrzymać na dłużej - sięgam pamięcią do lata sorbetem &lt;a href="http://kosawtalerzu.blogspot.com/2011/07/151-sunset.html"&gt;„zachodzącego słońca”&lt;/a&gt; o smaku melonowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Wnw83hJi9eY/TnJOCj80cQI/AAAAAAAADFI/SLgx9UNmG_4/s1600/sorbet%2Bmelonowy%2Bzachodz%25C4%2585cego%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 394,8px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Wnw83hJi9eY/TnJOCj80cQI/AAAAAAAADFI/SLgx9UNmG_4/s1600/sorbet%2Bmelonowy%2Bzachodz%25C4%2585cego%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5652666288220434690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sorbet melonowy zwany sorbetem &lt;a href="http://kosawtalerzu.blogspot.com/2011/07/151-sunset.html"&gt;„zachodzącego słońca”&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; (pomysł własny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1,5 bardzo dojrzałego melona galia&lt;br /&gt;1/4 szklanki przegotowanej wody&lt;br /&gt;łyżka miodu wielokwiatowego&lt;br /&gt;świeża mięta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Melona pozbawiłam skórki i pestek, pokroiłam w kostkę i zmiksowałam żyrafą.&lt;br /&gt;Wymieszałam z wodą posłodzoną miodem, przełożyłam do pojemnika i włożyłam do zamrażalnika. 3 razy co 3 godziny przemieszałam dokładnie widelcem (a to co się zmroziło za bardzo rozbiłam blenderem). Podawałam ze świeżą miętą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-2Ypy6u11e2w/TnJOCdS03QI/AAAAAAAADFA/9LsqTyQSBig/s1600/sunset.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 378px; height: 560px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-2Ypy6u11e2w/TnJOCdS03QI/AAAAAAAADFA/9LsqTyQSBig/s1600/sunset.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5652666286433688834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodaję do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/schlodzone-2011"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/23/embed_AZEGxLwCp4At4IvyhcyNt0phbxUYXQzz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/akcja-lodowa-2011"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/28/embed_yy9u9Gxl7k9AzJxrWPM8BN6wyYM84wzz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-8342639349501632523?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/8342639349501632523/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=8342639349501632523' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8342639349501632523'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8342639349501632523'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/09/sorbet-melonowy-zachodzacego-sonca.html' title='Sorbet melonowy &quot;zachodzącego słońca&quot;'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Wnw83hJi9eY/TnJOCj80cQI/AAAAAAAADFI/SLgx9UNmG_4/s72-c/sorbet%2Bmelonowy%2Bzachodz%25C4%2585cego%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-8069304620718422135</id><published>2011-09-13T22:10:00.003+02:00</published><updated>2011-10-29T22:36:18.156+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Pieczona papryka nadziewana mięsem</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Naprawdę lubię sos pomidorowy – domowy, dobrze doprawiony mogłabym jeść praktycznie codziennie w różnych wariantach: w leczo, jako sos do makaronu, w gulaszu paprykarzu, podkręcony tymiankiem lub pastą garam masala, czy z mięsem mielonym – jak w przypadku tej nadziewanej papryki. A papryka to naprawdę prosta sprawa. Pyszna jest pieczona zarówno w piekarniku, lub jak uskuteczniał to tego lata szwagier Pana R. - w zamkniętym grillu. Wolę bardziej zieloną niż czerwoną, bo ma mniej oczywistej słodyczy i jest bardziej zdecydowana w smaku. Ale i tę pierwszą zjem ze smakiem :) Prosty przepis znany i wykorzystywany w wielu kuchniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-OPMAOR4mZhU/Tm-3RdrpJOI/AAAAAAAADEo/8aOvDPVe-rs/s1600/papryka%2Bnadziewana.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-OPMAOR4mZhU/Tm-3RdrpJOI/AAAAAAAADEo/8aOvDPVe-rs/s1600/papryka%2Bnadziewana.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5651937568026600674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nadziewane mięsem pieczone papryki&lt;/span&gt; (przepis jest tak uniwersalny, że robiłam go z głowy)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kilka papryk&lt;br /&gt;cebula drobno pokrojona&lt;br /&gt;mięso mielone&lt;br /&gt;pasta garam masala&lt;br /&gt;ugotowany ryż&lt;br /&gt;pomidory świeże lub z puszki&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw zeszkliłam cebulę, następnie dodałam do niej mięso i smażyłam. Potem połączyłam z pomidorami i pastą i dusiłam na ogniu dobrą chwilę, aż mięso było gotowe, wtedy doprawiłam jeszcze pieprzem. Wymieszałam z ugotowanym ryżem, nadziałam papryki, zawinęłam każdą osobno w folię aluminiową, wsadziłam do naczynia żaroodpornego i piekłam ok 20-30 min w 180 stopniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z papryką dołączam się do akcji na Durszlaku:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/warzywa-psiankowate"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/20/embed_ped8KhLXh3KxS285Pc1686cUzAAimwzz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; , &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/paprykujemy-2"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/21/embed_4w04mDoTApOraLKND6349kF6HyKUhAzz.JPG" /&gt;&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/faszerowany-zawrot-glowy"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/22/embed_yjxX5SjM0WbHTYkOlEpWjxgD5mwfywzz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-8069304620718422135?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/8069304620718422135/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=8069304620718422135' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8069304620718422135'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8069304620718422135'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/09/pieczona-papryka-nadziewana-miesem.html' title='Pieczona papryka nadziewana mięsem'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-OPMAOR4mZhU/Tm-3RdrpJOI/AAAAAAAADEo/8aOvDPVe-rs/s72-c/papryka%2Bnadziewana.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-547755154110763943</id><published>2011-09-10T16:38:00.000+02:00</published><updated>2011-09-10T16:38:27.171+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodycze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muffinki'/><title type='text'>Muffinki. Banan, żurawina, biała czekolada.</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Pora na muffinki. Papilotki to jednak świetna sprawa. Kiedyś bawiłam się w smarowanie foremek masłem, ale papierki znacznie upraszczają sprawę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast same muffinki są lekko wilgotne, a żurawina je nieco dosładza. Poszły migiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-Q5wdt_C3i1c/Tmt2CgZPjqI/AAAAAAAADEY/M2vxVRJTfBk/s1600/mufki%2Bz%2Bbia%25C5%2582%25C4%2585%2Bczekolad%25C4%2585.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 358,4px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Q5wdt_C3i1c/Tmt2CgZPjqI/AAAAAAAADEY/M2vxVRJTfBk/s1600/mufki%2Bz%2Bbia%25C5%2582%25C4%2585%2Bczekolad%25C4%2585.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5650739942894046882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Muffinki bananowe z żurawiną i białą czekoladą&lt;/span&gt; (źródło: &lt;a href="http://ugotuj.to/przepisy_kulinarne/2,87561,,Muffiny_bananowe_z_zurawia,,-18655825,9495.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ugotuj to&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; z moimi modyfikacjami)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;125 g masła&lt;br /&gt;120 g cukru pudru &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(ograniczyłam ilość o 40g)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1 łyżeczka ekstraktu z wanilii &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(wyskrobałam laskę wanilii)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;3 dojrzałe banany &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(3 mniejsze)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;4 łyżki kwaśnej śmietany&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;1 łyżeczka sody&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki proszku&lt;br /&gt;300 g mąki&lt;br /&gt;40 g posiekanej suszonej żurawiny &lt;br /&gt;50 g posiekanej białej czekolady&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozpuścić masło. Ściągnąć z palnika, dodać cukier, wanilię, rozgniecione banany. Wlać śmietanę, dodać jajka i wymieszać. Dodać sodę, proszek, mąkę, wymieszać. Na końcu wrzucić żurawinę i białą czekoladę, wymieszać. &lt;br /&gt;Piec około 20 minut w temperaturze 180ºC, aż będą miały  jasnozłoty kolor. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-547755154110763943?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/547755154110763943/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=547755154110763943' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/547755154110763943'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/547755154110763943'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/09/muffinki-banan-zurawina-biaa-czekolada.html' title='Muffinki. Banan, żurawina, biała czekolada.'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Q5wdt_C3i1c/Tmt2CgZPjqI/AAAAAAAADEY/M2vxVRJTfBk/s72-c/mufki%2Bz%2Bbia%25C5%2582%25C4%2585%2Bczekolad%25C4%2585.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-9112942726771863723</id><published>2011-09-08T18:10:00.002+02:00</published><updated>2011-10-29T22:36:34.283+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Gulasz. Paprykarz.</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/06/bogracz-placek-po-zbojnicku.html"&gt;Po bograczu&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; kolejny gulasz był tylko kwestią czasu. Zwłaszcza, że Pan R. miał bardzo dobry pomysł na paprykę. A lato, które się już niebłagalnie kończy jest idealnym czasem, kiedy można się nią opychać, bo jest jej dużo i tanio – niczym jak w reklamie.&lt;br /&gt;Idea była taka: tylko mięso i papryka, ale papryka wrzucana partiami tak, aby część była mniej ugotowana, część więcej, a niektóre nawet lekko jeszcze chrupkie. To był naprawdę pyszny paprykarz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7nPdbarzsIQ/TmjornSSmrI/AAAAAAAADEI/NsWg0-T-OHs/s1600/paprykarz.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-7nPdbarzsIQ/TmjornSSmrI/AAAAAAAADEI/NsWg0-T-OHs/s1600/paprykarz.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5650021568514005682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gulasz – paprykarz&lt;/span&gt; &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/06/bogracz-placek-po-zbojnicku.html"&gt;(zmodyfikowałam wcześniej podany przepis R. Makłowicza)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;0, 5 kg łopatki wołowej&lt;br /&gt;2 kg papryki (czerwona, zielona, pomarańczowa, biała)&lt;br /&gt;1 świeża ostra papryka pepperoni&lt;br /&gt;puszka całych pomidorów&lt;br /&gt;60 dag ziemniaków&lt;br /&gt;2 cebule&lt;br /&gt;1 ząbek czosnku&lt;br /&gt;1 łyżka słodkiej papryki w proszku , sproszkowana wędzona z Esplette i chili&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na oliwie zeszkliłam cebulę.&lt;br /&gt;Dodałam zmieloną słodką paprykę, sproszkowane chili i wędzoną z Esplette , zmiażdżony czosnek i dokładnie wymieszałam.&lt;br /&gt;Dodałam mięso pokrojone w kostkę i dusiłam około 2 minut.&lt;br /&gt;Wlałam wodę tak, by mięso dusiło się we własnym sosie, aż było prawie miękkie (zajęło to ok 40 min).&lt;br /&gt;W międzyczasie dorzucałam w różnym czasie 3 partie pokrojonej papryki i pomidory.&lt;br /&gt;Do prawie miękkiego mięsa dodałam ziemniaki, sól i pieprz.&lt;br /&gt;Gdy ziemniaki były już prawie gotowe dorzuciłam ostatnią partię papryki.&lt;br /&gt;Doprawiłam na lekko ostro papryką w proszku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co na to Lec?---&amp;gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;”Nigdy nie je się tak gorąco, jak się gotuje – pocieszali jedzeni gotowanych.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyłączam do akcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/warzywa-psiankowate"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/20/embed_ped8KhLXh3KxS285Pc1686cUzAAimwzz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/paprykujemy-2"&gt;&lt;img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/21/embed_4w04mDoTApOraLKND6349kF6HyKUhAzz.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-9112942726771863723?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/9112942726771863723/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=9112942726771863723' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/9112942726771863723'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/9112942726771863723'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/09/gulasz-paprykarz.html' title='Gulasz. Paprykarz.'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-7nPdbarzsIQ/TmjornSSmrI/AAAAAAAADEI/NsWg0-T-OHs/s72-c/paprykarz.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-8328708337672153106</id><published>2011-09-01T21:26:00.003+02:00</published><updated>2011-12-10T11:53:43.019+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis bez przepisu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koty'/><title type='text'>Krótki przegląd koterii górskiej</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;b&gt;„Posłusznie melduję, panie oberlejtnant, że wszystko jest w porządku, tylko kot jest gałgan i zeżarł kanarka.”&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(Jaroslav Hašek – „Przygody dobrego wojaka Szwejka”)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłam i sprawdziłam: koty górsko – stołowe mają się dobrze i niczym jak na Malcie występują gromadnie. Jeden nawet wpakował się nam do pokoju, ale nie zabawił długo, bo nie miałam go czym poczęstować. Jedynie po stronie czeskiej żaden kot nie był łaskaw się objawić. Oto więc kilka futer z bezkrwawych łowów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. twarzowy kot z czerwonego szlaku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-O7WG_8mtSgY/Tl_ZH_EDoMI/AAAAAAAADDA/m8LkTKUIljw/s1600/twarzowy.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-O7WG_8mtSgY/Tl_ZH_EDoMI/AAAAAAAADDA/m8LkTKUIljw/s1600/twarzowy.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5647471188956651714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;2. niebiański kot z Dusznik&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-qlMjZVcKO_Q/Tl_ZHhONRlI/AAAAAAAADC4/FlnkatlTxpw/s1600/niebia%25C5%2584ski.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-qlMjZVcKO_Q/Tl_ZHhONRlI/AAAAAAAADC4/FlnkatlTxpw/s1600/niebia%25C5%2584ski.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5647471180946163282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;3. płochliwy (ale nie w dniu wyjazdu) kot z Kudowy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-OEnrvxqjY_I/Tl_ZHnfUmEI/AAAAAAAADCw/HnoSxOE0kBw/s1600/p%25C5%2582ochliwy.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-OEnrvxqjY_I/Tl_ZHnfUmEI/AAAAAAAADCw/HnoSxOE0kBw/s1600/p%25C5%2582ochliwy.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5647471182628558914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;4. podwórkowy kot (również) z Kudowy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-HW0sKTvd7B0/Tl_ZHakQENI/AAAAAAAADCo/X9IHPcgJVG0/s1600/podw%25C3%25B3rkowy.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 390,6px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-HW0sKTvd7B0/Tl_ZHakQENI/AAAAAAAADCo/X9IHPcgJVG0/s1600/podw%25C3%25B3rkowy.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5647471179159572690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co na to Lec? ---&amp;gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Słyszałem, że świat jest piękny” – rzekł niewidomy. „Podobno” – odpowiedział widzący.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-8328708337672153106?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/8328708337672153106/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=8328708337672153106' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8328708337672153106'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8328708337672153106'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/09/krotki-przeglad-koterii-gorskiej.html' title='Krótki przegląd koterii górskiej'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-O7WG_8mtSgY/Tl_ZH_EDoMI/AAAAAAAADDA/m8LkTKUIljw/s72-c/twarzowy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-2544031943325897757</id><published>2011-06-25T19:02:00.004+02:00</published><updated>2011-09-20T20:51:22.984+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso'/><title type='text'>Bogracz. Placek po zbójnicku.</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Gulasz węgierski to jedna z pozycji, które są/były do zrobienia na naszej liście. Na swoją kolej czekają jeszcze m. in. musaka, burrito i pączki. &lt;br /&gt;Wracając do dzisiejszego obiadu – cóż... szybko to się on zdecydowanie nie robi, ale przecież taka uroda gulaszy. Za to smak jest naprawdę znakomity. &lt;br /&gt;Ja zjadłam go z małymi plackami ziemniaczanymi, Pan R. zaś z dużym plackiem, czyli po zbójnicku.&lt;br /&gt;Ów gulasz to dobry punkt wyjścia do innych, pełnych garnków dobra. Mamy już w planach kolejny - baaardzo paprykowy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-GJfER5Ri5eA/TgYTg2S9ioI/AAAAAAAAC9Q/oMavaaLP3Do/s1600/bogracz.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 396,2px; height: 560px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-GJfER5Ri5eA/TgYTg2S9ioI/AAAAAAAAC9Q/oMavaaLP3Do/s1600/bogracz.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5622202639870429826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bogracz – gulasz węgierski&lt;/span&gt; (&lt;a href="http://kuchnia.mckornik.com/start.php?drukuj=0&amp;lp_wedrowki=33&amp;lp_przepisu=1"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;przepis Roberta  Makłowicza&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; z moimi dodatkami)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;50 dag wołowiny/ ew. wieprzowiny &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(u nas wołowina)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;2 łyżki smalcu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(słonina z boczku i kapka oleju)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1 świeża ostra papryka lub suszona suszka &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(3 ostre papryczki peperoni)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;2 świeże słodkie papryki &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(3 – żółta, zielona i czerwona)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1-2 pomidory&lt;br /&gt;60 dag ziemniaków&lt;br /&gt;2 cebule&lt;br /&gt;1 ząbek czosnku&lt;br /&gt;40 dag marchwi i pietruszki &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(i seler naciowy)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1 łyżka słodkiej papryki w proszku &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(i sproszkowane: wędzona z Esplette i chili)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;kminek &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(pominęłam)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do kociołka zawieszonego nad ogniskiem włożyć pokrojoną słoninę i smalec. (na patelni podtopiłam słoninę i dodałam nieco oleju) Dodać pokrojoną w kostkę cebulę i ją zeszklić. &lt;br /&gt;Dodać zmieloną paprykę &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(sproszkowane: chili, wędzona z Esplette słodka łagodna)&lt;/span&gt;, zmiażdżony czosnek i dokładnie wymieszać. &lt;br /&gt;Dodać mięso pokrojone w kostkę i dusić około 2 minut. &lt;br /&gt;Dodać wody tak by mięso dusiło się we własnym sosie. &lt;br /&gt;Dusić aż mięso będzie prawie miękkie (ok. 40 minut). &lt;br /&gt;Dodać pokrojoną paprykę, pomidory, marchewkę, pietruszkę, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;seler naciowy, papryczki peperoni&lt;/span&gt; i dusić około 15 minut. &lt;br /&gt;Dodać wody (gdy trzeba), pokrojone w kostkę ziemniaki, posolić, popieprzyć i dusić aż ziemniaki będą miękkie (ok. 10 minut).&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(Na koniec lekko zagęściłam mąką rozrobioną w zimnej wodzie.)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Placki ziemniaczane&lt;/span&gt; (lub duży plac - jak kto woli)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ziemniaki&lt;br /&gt;jajo&lt;br /&gt;mąka&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;olej do smażenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Starte na średnich oczkach ziemniaki odcisnąć z nadmiaru płynu, dodać jajco, nieco mąki i przyprawy. Smażyć na dobrze rozgrzanej patelni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-2544031943325897757?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/2544031943325897757/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=2544031943325897757' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2544031943325897757'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2544031943325897757'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/06/bogracz-placek-po-zbojnicku.html' title='Bogracz. Placek po zbójnicku.'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-GJfER5Ri5eA/TgYTg2S9ioI/AAAAAAAAC9Q/oMavaaLP3Do/s72-c/bogracz.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-3560232572864873347</id><published>2011-06-17T20:36:00.014+02:00</published><updated>2011-09-10T17:40:09.906+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodycze'/><title type='text'>Ciastka oczka</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Miałam przekonanie, że najlepsze koncerty, na których byłam, to bez wątpienia &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Pat_Metheny"&gt;Pat Metheny&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Mostly_Other_People_Do_the_Killing"&gt;Mostly Other People Do the Killing&lt;/a&gt; na ubiegłorocznym Warsaw Summer Jazz Days. Ale to się zmieniło wczoraj - w Kongresowej oczarował mnie &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Bobby_McFerrin"&gt;Bobby McFerrin&lt;/a&gt;. Koncert określiłabym mianem intymnej żywiołowej improwizacji. Swoją drogą to był pierwszy koncert (nie wliczam w to filharmonii i opery - przez wzgląd na instrumenty), na którym nie było nic poza artystą i publicznością – żadnej konferansjerki, niepotrzebnych wstępów, orkiestry. Gaśnie światło na sali, zapalają się reflektory, na scenę wchodzi Bobby i zaczyna improwizację a capella wciągając w występ całą salę, która raz jest klawiaturą fortepianu, a zaraz potem chórem. Nie zmieniłabym ani minuty w tym koncercie. Dzisiaj odsłuchuję płytę, którą znam już przecież od roku, szukając nowych dźwięków i próbując jeszcze uszczknąć wrażeń z najlepszego koncertu. Taka to przyjemnostka.&lt;br /&gt;W kuchni też bywa przyjemnie, kiedy z piekła wychodzą jedne z najlepszych ciastek - oczka, które stoją u nas wysoko w rankingu domowych słodyczy.&lt;br /&gt;Robiłam je dwa razy i niebawem wrzucę do piekła kolejną porcję, bo znikają równie szybko, jak się je robi :) Bo życie trzeba sobie dosładzać – dobrymi chwilami i smacznymi drobnymi cwaniaczkami. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=d-diB65scQU&amp;amp;feature=related"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Don't worry, be happy&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-cCwvJlBeZS8/TfudyHq2qZI/AAAAAAAAC7I/WE7z2JLOAPw/s1600/oczka.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-cCwvJlBeZS8/TfudyHq2qZI/AAAAAAAAC7I/WE7z2JLOAPw/s1600/oczka.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5619258444452637074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ciastka oczka&lt;/span&gt; (z przepisu &lt;a href="http://filozofiasmaku.blogspot.com/2011/05/ciasteczka-z-dzemem.html#comment-form"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Panny Malwinny&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Po pierwszym pieczeniu Pan R. wpadł na świetny pomysł, aby do ciasta dodawać mielone orzechy włoskie, albo coś w podobie. Podchwyciłam pomysł i drugim razem do ciasta wrzuciłam wiórki kokosowe i pokruszone płatki migdałowe.&lt;br /&gt;W kwestii nadzienia: przetestowaliśmy konfiturę malinową, z czarnej porzeczki, żurawinę, dżem leśny i dżem z jarzębiny. Polecamy zdecydowanie czarną porzeczkę. Jeszcze lepiej jej kwaskowy smak komponuje się ze średnio słodkim ciastem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;115 miękkiego masła &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(ponieważ nie chce mi się czekać, aż zmięknie, dlatego rozpuszczam je i ostudzone miksuję z cukrem)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;150 g cukru pudru &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(spokojnie można zredukować do mniejszej ilości, ja ostatnio dałam 100 g kryształu i mogłabym jeszcze dać mniej)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;jajco&lt;br /&gt;200 g mąki&lt;br /&gt;¼ łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;dżem &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(polecamy konfiturę z czarnej porzeczki)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masło ubijamy mikserem z cukrem pudrem. Następnie dodajemy jajko i ubijamy dalej. Wsypujemy mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i miksujemy dokładnie. Z masy formujemy kulki, spłaszczamy i układamy w sporych odstępach na blasze do pieczenia (wyłożonej papierem bądź wysmarowanej masłem). W środku każdego ciastka placem robimy wgłębienie, w dziurkę wkładamy ulubiony dżem. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 175 stopni i pieczemy 10 minut. Po wyjęciu z piekarnika w dziurki wkładamy jeszcze odrobinę dżemu (ciastka muszą być jeszcze gorące). &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(ja z tej czynności zrezygnowałam )&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Studzimy na kratce. Ciasteczka możemy przechowywać do tygodnia czasu zamknięte w puszce. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(o ile nie znikną do następnego dnia)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co na to Lec?---&amp;gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"Bawisłówek."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-3560232572864873347?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/3560232572864873347/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=3560232572864873347' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/3560232572864873347'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/3560232572864873347'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/06/ciastka-oczka.html' title='Ciastka oczka'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-cCwvJlBeZS8/TfudyHq2qZI/AAAAAAAAC7I/WE7z2JLOAPw/s72-c/oczka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-882107792286263825</id><published>2011-06-14T19:07:00.004+02:00</published><updated>2011-09-20T20:51:58.849+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='owoce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodycze'/><title type='text'>Truskawki. Tarta</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Znowu z cyklu: „pieczenie na życzenie”. Po pewnych pysznych ciastkach (o których innym razem) i trójkątach z ciasta francuskiego (mrożone płaty, więc się nie liczy) nadziewanych leśnym dżemem - czas na truskawki. Za mną chodzi lekko rozmiękły biszkopcik z truskawkami, ale zamówienie było na tartę. Pomysłów była kilka (m. in. z musem truskawkowym), ale wpadło mi do głowy, że można przecież kruche wypełnić kremem karpatkowym i zaromatyzować wanilią z laski, a na wierzch położyć truskawki. Okazuje się, że to był kapitalny pomysł – tartę piekłam wczoraj koło 22-ej, a kiedy wróciłam dzisiaj z pracy do domu po 17-ej został tylko ten kawałek. Aha! No i znowu jestem boska ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-HQusGrHHfNI/TfeUxFBvSWI/AAAAAAAAC7A/_RFNunX2yBA/s1600/tarta%2Btruskawkowa.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 680px; height: 309,4px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-HQusGrHHfNI/TfeUxFBvSWI/AAAAAAAAC7A/_RFNunX2yBA/s1600/tarta%2Btruskawkowa.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5618122631051954530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tarta z waniliowym kremem karpatkowym i truskawkami&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ciasto:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;100 g masła&lt;br /&gt;150 g mąki&lt;br /&gt;1 jajo&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwinnie i szybko połączyć wszystko za pomocą dwóch noży, ciepłe dłonie zaangażować tylko pod koniec. Utoczyć kulę i włożyć do lodówki na godzinę. Potem wylepić tortownicę, podziabać widelcem i z powrotem do lodówki. W międzyczasie rozpalić piekło i zrobić krem. Ciasto piec ok 20-25 min w 180-190 stopniach z wysypaną na wierzchu fasolą (pod koniec usunąć papier z fasolą i dopiec)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krem:&lt;/span&gt; (robiłam z połowy porcji, podaję całą)&lt;br /&gt;100 g masła&lt;br /&gt;½ l mleka&lt;br /&gt;3 łyżki mąki ziemniaczanej&lt;br /&gt;2 łyżki mąki pszennej&lt;br /&gt;2 łyżki cukru&lt;br /&gt;zeskrobana laska wanilii&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z wszystkich składników (oprócz masła) ugotować budyń. Ostudzić, a potem utrzeć masła i dodawać do niego po łyżce budyniu.&lt;br /&gt;Krem wyłożyć na ostudzone ciasto, udekorować plasterkami truskawek. I do chłodnicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co na to Lec?---&amp;gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;”Apetyt przychodzi z jedzeniem, ale nie odchodzi z głodem.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-882107792286263825?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/882107792286263825/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=882107792286263825' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/882107792286263825'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/882107792286263825'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/06/truskawki-tarta.html' title='Truskawki. Tarta'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-HQusGrHHfNI/TfeUxFBvSWI/AAAAAAAAC7A/_RFNunX2yBA/s72-c/tarta%2Btruskawkowa.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-8136012563150673537</id><published>2011-05-18T18:53:00.004+02:00</published><updated>2011-11-20T13:37:47.728+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jajka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śniadanie'/><title type='text'>Śniadanie. Jajka. Omlet.</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Kiedy wstaję w poniedziałek rano do pracy powtarzam sobie jak mantrę - „jeszcze tylko 4 dni wstawania”. Liczba powstań szczęśliwie maleje do piątku. A w sobotę jest podwójne święto: mogę spać do oporu (mając na uwadze, że dzień następny też jest wolny) i dostać (bywa, że do łóżka :)) na śniadanie omleta z kawą. Albo coś innego, ale wciąż jajecznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Omlet jest pyszny,  Panu R. wychodzi koncertowo, myślę, że powinien założyć omleciarnię ;) Śmiem nawet twierdzić, że weekendowe śniadanie bez omleta, to śniadanie stracone ;)&lt;br /&gt;Ja go zwykle jadam z ulubioną konfiturą Dumbledora*, Młoda woli z sokiem malinowym, albo &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://kosawtalerzu.blogspot.com/2010/08/64-omlet-me-eat.html"&gt;zapiekanego na słono tak jak tutaj&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;, a Pan R... hmmm – on nie może już na niego patrzeć ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innym ulubionym daniem jest jajecznica z serem pleśniowym. Do tego ser musi być porządny i bardzo (że się tak wyrażę) śmierdzący.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A kiedy zostaje lekko czerstwy chleb albo bułka, zawsze można zrobić nieśmiertelne grzanki w jajku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jajka wiadomo – najlepsze to te prawie jak dla informatyków – zera lub jedynki. Albo dodatkowo jeszcze &lt;a href="http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,102560,9400838,Sfalszowane_jaja_feministek.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;feministyczne – od kur zielononóżek&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-64fPOrM7qUY/TdP1qljI_gI/AAAAAAAAC1Y/acAXc_0dXkw/s1600/omlet2.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 393,4px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-64fPOrM7qUY/TdP1qljI_gI/AAAAAAAAC1Y/acAXc_0dXkw/s1600/omlet2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608096072989212162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Omlet&lt;/span&gt; (przepis na oko, spisywany na gorąco patrząc Panu R. na ręce – z dedykacją dla &lt;b&gt;&lt;a href="http://eksperymentalnie.blogspot.com/"&gt;Princess&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;, która męczy mnie od kilku miesięcy o niego ;))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spisałam na porcję 2 jajeczną, ale najczęściej proszę z 3 jajc. Aha! to nie jest to samo, co robi Roux.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-BE3bF2iJ_rQ/TdP1qhy4OoI/AAAAAAAAC1g/zihVIUIZkoA/s1600/przepis.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 389,2px; height: 560px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-BE3bF2iJ_rQ/TdP1qhy4OoI/AAAAAAAAC1g/zihVIUIZkoA/s1600/przepis.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608096071981480578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;2 jaja&lt;br /&gt;mąka (po 1 łyżce na jajko)&lt;br /&gt;cukier (po 1 łyżce na jajko)&lt;br /&gt;mleko (ilość na oko)&lt;br /&gt;ciutka soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Białka ubić z cukrem jak na bezy, mąkę zmiksować z żółtkami i szczyptą soli dolewając mleko. Ciasto ma być kleiste, nie rzadkie, ale nie gumowate (tak mam w notatkach)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Białka połączyć z żółtkami, zamieszać  - ale nie agresywnie; delikatność Twoim i omleta przyjacielem. Na patelni rozpuścić porządne masło (żadne tam miksy), wyprowadzić z miski jajka i piec na patelni pod przykryciem na wolnym ogniu. W międzyczasie można dodawać plasterki masła, bo omlet pije go trochę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xl3gD2O4e7E/TdP1qVUwJAI/AAAAAAAAC1I/osy5ml2ACrs/s1600/jajecznica.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 420px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-xl3gD2O4e7E/TdP1qVUwJAI/AAAAAAAAC1I/osy5ml2ACrs/s1600/jajecznica.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608096068633895938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jajecznica&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;masło&lt;br /&gt;kiełbaska&lt;br /&gt;ser pleśniowy (sól jest już wtedy zbędna)&lt;br /&gt;jajca&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na patelni rozpuścić trochę masła i wrzucić pokrojoną na kawałeczki kiełbasę, kiedy się fajnie obsmaży, wlać rozbełtane i doprawione pieprzem jajca. Mieszając robić ósemki łyżką, można też zdjąć z ognia (patelnia jest dość nagrzana, żeby jajca się ścięły), w międzyczasie dorzucić rozkruszony ser pleśniowy i rozpuścić go nieco w jajecznicy. Nie dodawać soli!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-vAAptrS-Ybs/TdP1qThO5LI/AAAAAAAAC1Q/WdG5yfXYHfk/s1600/grzanki.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-vAAptrS-Ybs/TdP1qThO5LI/AAAAAAAAC1Q/WdG5yfXYHfk/s1600/grzanki.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608096068149372082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Grzanki&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kromki chleba&lt;br /&gt;mleko&lt;br /&gt;rozbełtane jajka (połączone z mlekiem)&lt;br /&gt;przyprawy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozbełtane jajka połączyć z mlekiem, przyprawić. Maczać w tym kromki i smażyć je na patelni do zrumienienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co na to Lec?---&amp;gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"Kogut, który pieje już w jaju, nie nadaje się nawet na jajecznicę."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* malinową (Harry Potter - kto czytał uważnie, ten wie! ;))&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-8136012563150673537?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/8136012563150673537/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=8136012563150673537' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8136012563150673537'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8136012563150673537'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/05/sniadanie-jajka-omlet.html' title='Śniadanie. Jajka. Omlet.'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-64fPOrM7qUY/TdP1qljI_gI/AAAAAAAAC1Y/acAXc_0dXkw/s72-c/omlet2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-7288840451151535044</id><published>2011-05-04T19:59:00.004+02:00</published><updated>2011-09-20T20:52:34.134+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodycze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muffinki'/><title type='text'>"Pieczenie na życzenie"</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Oba słodziaki pochodzą z serii „pieczenie na życzenie”. Lubię, kiedy Pan R. mówi, że ma ochotę zjeść coś konkretnego, co mogłabym mu wyczarować. Zaczynam wtedy mocniej wertować blogi, przepisy i szukać pomysłów w głowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tarta, wedle zamówienia, miała być z budyniem. Według najwcześniejszej mojej koncepcji miała być jeszcze z mango i lekką warstwą galaretki na plasterkach owocu, aby trzymały się budyniu. Pan R. stwierdził jednak, że wersja tylko z budyniem absolutnie wystarczy. Wobec tego, zamiast mango wprowadziłam nowe zmiany do koncepcji – budyń zyskał wanilię z laski, a wierzch tarty został obsypany wiórkami czekolady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-29wg6S308Dc/TcGSFcEiQtI/AAAAAAAACzs/t735pPDSI8U/s1600/tarta%2Bbudyniowa.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-29wg6S308Dc/TcGSFcEiQtI/AAAAAAAACzs/t735pPDSI8U/s1600/tarta%2Bbudyniowa.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5602920033557824210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tarta z waniliowym budyniem i czekoladą&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ciasto:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ciasto jest sprawdzonym już wielokrotnie przepisem, który funkcjonuje jako wycinek z gazety. Proporcje składników są w nim takie akurat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1,5 szklanki mąki (przesianej)&lt;br /&gt;100 g masła&lt;br /&gt;żółtko&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;3 łyżki zimnej wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw za pomocą dwóch noży (aby nie ogrzewać ciasta za długo ciepłem rąk) posiekałam masło z mąką, a potem dodałam resztę składników i szybko połączyłam do uzyskania jednolitego ciasta. Kulę zawinęłam w woreczek foliowy i na godzinę zostawiłam w lodówce. Potem wałkowałam, umieściłam w wysmarowanej masłem i obsypanej mąką tortownicy i nakłułam widelcem. Na wierzch, celem obciążenia, dałam papier do pieczenia, a  na niego Jasia fasolę, którą mam zarezerwowaną tylko do pieczenia. Piekłam ok 20-25 min w temperaturze 180 do 200 stopni (bo termostat w moim piekle żyje swoim życiem). Pod koniec pieczenia usunęłam papier z fasolą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nadzienie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;opakowanie budyniu śmietankowego  + cukier&lt;br /&gt;750 ml mleka&lt;br /&gt;laska wanilii&lt;br /&gt;plaster masła&lt;br /&gt;czekolada&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto się upiekło, więc zostawiłam je do ostudzenia, a w międzyczasie zajęłam się budyniem – takim zwykłym śmietankowym z torebki. Postawiłam na ogniu mleku, a do niego wrzuciłam zeskrobaną laskę wanilii (razem z laską) i plasterek masła. Wymieszałam proszek bydyniowy zresztą mleka. Kiedy tamto w garnku zawrzało, usunęłam laskę, wlałam rozmieszany proszek i ugotowałam budyń. Przestudzony wlałam na ciasto. Na wierzch została starta czekolada gorzka (ta ciemna) i kawowa (ta jasna).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mufki dostały jeden wymóg – muszą być w papilotkach, bo takie są fajnie i wygodnie jest je tak zajadać w pracy. Wobec tego zaopatrzyliśmy się w foremkę i papierowe kiecki. Potem zwróciłam się do Siostry o sprawdzone i ulubione przepisy. Ponieważ potrzeba chwili to raz, a brak niektórych produktów wskazanych w przepisach Sisi to dwa, przewertowałam blogi i znalazłam przepis na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;czekoladowe Muffiny wg Nigelli na blogu Lepszy smak&lt;/span&gt;. Pożałowałam trochę papilotkom ilość surowego ciasta, więc nie wyszły za wysokie. Ale co tam, i tak były smaczne i poszły w mig :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-SzamqTdTqs8/TcGSFJeiYpI/AAAAAAAACzk/nE7F7MSJW-Y/s1600/mufki%2Bna%2B%25C5%25BCyczenie.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 372,4px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-SzamqTdTqs8/TcGSFJeiYpI/AAAAAAAACzk/nE7F7MSJW-Y/s1600/mufki%2Bna%2B%25C5%25BCyczenie.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5602920028566610578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mufki czekoladowe wg Nigelli&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Suche:&lt;br /&gt;250g mąki&lt;br /&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;175 g cukru&lt;br /&gt;0,5 łyżeczki sody&lt;br /&gt;2 łyżki kakao&lt;br /&gt;150 g groszków czekoladowych (pominęłam)&lt;br /&gt;tabliczka gorzkiej czekolady lub chocolat chips (pominęłam)&lt;br /&gt;Mokre:&lt;br /&gt;250 ml mleka&lt;br /&gt;100 g rozpuszczonego masła&lt;br /&gt;łyżka aromatu waniliowego (dałam torebkę cukru wanilinowego do suchych)&lt;br /&gt;1 jajko (+ białko, bo pałętało się w lodówce)&lt;br /&gt;Przygotowanie:&lt;br /&gt;Włączyć piekarnik na 200 stopni. Składniki wymieszać w osobnych miskach, następnie mokre wlać do suchych. Wkładać ciasto do wysokości 3/4 foremki. Piec przez 15-20 minut w 200 stopniach. Studzić na kratce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec muszę się do czegoś przyznać. Robię to z rozmysłem dopiero po tych słodkich przepisach, bo może większość z Was tutaj już nie dotrze i moja zbrodnia umknie niezauważona. Otóż dokonałam mordu na Młodzieńcu. Zagłodziłam go. Zupełnie o nim zapomniałam i nie karmiłam przez miesiąc,a  on, nieborak - siedział cicho w chłodnicy. Chociaż... jak teraz sobie myślę, po  dokonaniu oględzin zaczęłam teraz to sobie inaczej tłumaczyć – on po prostu poczuł wiosnę i wzorem kwiatów w ogrodzie (już są!) też postanowił zakwitnąć. Niemniej żywot skończył szumnie i bystro – w kanalizacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co na to Lec? ---&amp;gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt; &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;„Pamiętajcie: w zwycięstwie biorą czynny udział i pokonani!”&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-7288840451151535044?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/7288840451151535044/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=7288840451151535044' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/7288840451151535044'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/7288840451151535044'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/05/pieczenie-na-zyczenie.html' title='&quot;Pieczenie na życzenie&quot;'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-29wg6S308Dc/TcGSFcEiQtI/AAAAAAAACzs/t735pPDSI8U/s72-c/tarta%2Bbudyniowa.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-6915819314631312535</id><published>2011-05-03T16:40:00.004+02:00</published><updated>2011-10-29T22:31:23.461+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wątróbka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis z marką'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso'/><title type='text'>Wina, sery i pasztety - warsztaty Makro po raz drugi</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Troszkę czasu mi uciekło, nim udało mi się wreszcie opublikować ten wpis - z kolejnych, tym razem kwietniowych blogerskich warsztatów Makro. Wszystko przez mój niesforny laptop, a ściślej mówiąc – przez system, który się w nim zbuntował i padł. No ale całe szczęście został zreanimowany, więc – tadam!- oto jestem ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do warsztatów – kolejna edycja odbyła się pod hasłem: „Wina, sery i pasztety”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-2oYU0JUUKWY/TcAPNG7svxI/AAAAAAAACzU/4jFT7-TbDcs/s1600/1.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 406px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-2oYU0JUUKWY/TcAPNG7svxI/AAAAAAAACzU/4jFT7-TbDcs/s1600/1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5602494654322622226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po przywitaniu i przedstawieniu pokrótce programu spotkania, odzialiśmy się fartuszki (tak, tak – blogerski pierwastek męski również tym razem się pojawił)  i zaczęliśmy gotowanie. Naszym kulinarnym celem miał być: pasztet z wątróbki z galaretkowym musem jabłkowym na wierzchu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku trzeba było wątróbkę oczyścić. Moja para, czyli Princess, z nieukrywaną radością oddała mi tę przyjemność ;) Następnie na sklarowanym maśle wątróbka (250g) i szalotki zostały usmażone (z pięknym, płomiennym efektem zwanym &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Flambirowanie"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;flambirowaniem&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;; ale jaki był użyty do tego alkohol już nie pamiętam - winiak chyba). Potem mięso razem z masłem (1/3 kostki), solą, pieprzem i tymiankiem zostało wrzucone do malaksera i zmiksowane na masę. A na koniec jeszcze przetarte przez sitko.  W przygotowanej kokilce (w moim i Princi słowniku – w chochliku) wyłożonej folią spożywczą została wpakowana masa pasztetowa, a na wierzch poszedł gotowy mus jabłkowy i galaretka zrobiona z sosu jabłkowego i żelatyny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-3VIGiRYB2nI/TcAPJANtFQI/AAAAAAAACzM/MiDeVUXoEm8/s1600/2.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 371px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-3VIGiRYB2nI/TcAPJANtFQI/AAAAAAAACzM/MiDeVUXoEm8/s1600/2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5602494583799616770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I na razie dość. Chochlik do lodówki, a my na winny wykład połączony z degustacją wina właśnie, pasztetów i serów. Oto co między innymi opowiedział nam Pan Sławomir Dąbek  - Ekspert w dziedzinie enologii i profesjonalny sommeiler. Cytuję opracowanie, które zostało napisane pod kątem warsztatów przez wspomnianego wyżej pana:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jak czytać etykiety win?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znawcy tematu uważają, że etykieta wina jest jego paszportem. To właśnie informacje na etykiecie i kontr-etykiecie pozwalają nam zidentyfikować i wstępnie scharakteryzować każde wino przed jego otwarciem. Tych informacji jest czasem zbyt dużo, co często wprawia nas w zakłopotanie, do tego stopnia, że wśród wielu określeń umieszczonych na etykiecie trudno nam wyłuskać nawet samą nazwę wina. Każdy produkt dopuszczony do obrotu ma na swojej etykiecie lub metce handlowej informacje obowiązkowe, takie jak nazwa produktu oraz informacje nieobowiązkowe, które są zamieszczane przez producenta chociażby ze względów marketingowych.&lt;br /&gt;Wina pochodzące z Europy najczęściej mają nazwy od miejsca ich pochodzenia, np. Bordeaux, Rioja, Chianti, Tokaj, etc. To jest związane ze ścisłą zależnością jakości i stylu danego wina z charakterem regionu (terroir) skąd pochodzi. W krajach Nowego Świata (kraje spoza Europy) nie ma jeszcze zbyt długiej tradycji; tam więc wina nazywane są najczęściej od nazwy odmiany winogron użytych do produkcji trunku, np. Chardonnay, Merlot, Shiraz, Zinfandel, etc. Na etykietach można spotkać również nazwy win, które pochodzą od nazwiska producenta np. Krug, Bolla, Santa Helena, Selleste, etc. Często bywa, że nazwa jest nazwą abstrakcyjną np. Egri Bikaver, Mouton Cadet, Opus One, Casillero del Diablo lub powszechnie znane wino Sophia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do oznaczeń obowiązkowych na etykiecie należą informacje dotyczące objętości butelki i zawartości alkoholu w winie wyrażonej w procentach. Dla wszystkich kupujących informacją zasadniczą jest nazwisko producenta, jednak na etykietach win europejskich najczęściej jest to nazwisko lub nazwa firmy butelkującej wino, przyjęło się, że za ostateczny kształt i jakość wina odpowiada butelkujący. Najlepszą sytuacja dla wina jest ta, kiedy jest butelkowane w posiadłości producenta - te wina na ogół są wyższej jakości i są objęte gwarancją jakości potwierdzonej certyfikatem danego regionu lub gminy. Są to tzw. wina z apelacją regionu pochodzenia, np. Appellation Bordeaux Contrôlée lub w skrócie AOC Bordeaux. Ale bywa też, że wina są skupowane przez negocjantów z całego regionu lub kraju, a następnie przewożone do fabryki producenta i tam dopiero butelkowane. To też jest ważna informacja zakupie, ponieważ takie wina mają jedynie gwarancję producenta (butelkującego) – w tym przypadku chodzi szczególnie o wina stołowe lub regionalne w przypadku win z większego, nie koniecznie jedynego&lt;br /&gt;regionu winiarskiego danego kraju. Etykieta wina europejskiego zawiera również, jako obowiązkowe oznaczenie danego regionu pochodzenia, np. Chianti, Champagne, etc oraz stopień wytrawności, ale tylko w winach innych niż wytrawne. Z racji tego, że w krajach Starego Świata odmiany winogron są ściśle przypisane do regionów to na etykietach tych win na ogół nie ma oznaczenia szczepu winogron. Producenci zakładają, że my kupujący wino powinniśmy to znać. Nic bardziej błędnego. Natomiast etykiety win z Nowego Świata zawsze posiadają oznaczenie dotyczące szczepu lub szczepów winogron, z jakich trunek jest zrobiony. Jakkolwiek informacja dotycząca użytych odmian winogron nie jest obowiązkowa, ze względów marketingowych coraz częściej podawana, również przez producentów europejskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do nieobowiązkowych informacji należy także sposób hodowania wina, adres właściciela posiadłości, przyznane medale i nagrody oraz często spotykane szczególnie na kontr-etykietach sugestie kulinarne, czyli do jakich potraw najlepiej pasuje dane wino, co może być przydatne przy wyborze trunku. Wśród informacji na etykiecie informacją nieobowiązkową jest również rocznik wina, czyli data zbioru winogron. Trudno jednak znaleźć producenta, który nie opatrzyłby swojego wina danym rocznikiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem wszelkie informacje zawarte na etykiecie mogą dość precyzyjnie ocenić typ i charakter wina, a to jest bardzo ważne przy podejmowaniu decyzji o kupnie wina. Reszta to już sama degustacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Podczas warsztatów degustowaliśmy następujące wina:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prum Kabinet - białe wytrawne&lt;br /&gt;Wanui Springs Sauvignon Blanc – białe wytrawne&lt;br /&gt;Misiones de Rengo Chardonnay – białe wytrawne&lt;br /&gt;Barkan Shiraz - białe wytrawne&lt;br /&gt;Domaine Eypert Bourgogne – czerwone wytrawne&lt;br /&gt;Misiones De Rengo Reserva Merlot – czerwone wytrawne&lt;br /&gt;Sablettes Sauternes – białe likierowe&lt;/span&gt;"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ilrG3fwAzJM/TcAPIqjuJyI/AAAAAAAACzE/rQZINOWhLm8/s1600/3.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 560px; height: 420px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-ilrG3fwAzJM/TcAPIqjuJyI/AAAAAAAACzE/rQZINOWhLm8/s1600/3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5602494577986381602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po wykładzie i degustacji wróciliśmy do kuchni na dekorację pasztetów, wspólne zdjęcie i świąteczny szwedzki stół. To znowu było udane spotkanie. Czekam z niecierpliwością na następne :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-oDQJAr5dp7E/TcAPIggWfxI/AAAAAAAACy8/Sq0I2xQs2mk/s1600/4.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 372,4px; height: 560px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-oDQJAr5dp7E/TcAPIggWfxI/AAAAAAAACy8/Sq0I2xQs2mk/s1600/4.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5602494575287893778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na warsztatach gotowali: &lt;b&gt;&lt;a href="http://eksperymentalnie.blogspot.com/2011/04/pasztety-sery-wina-w-makro.html"&gt;Princess&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://kuchniaszczescia.blogspot.com/2011/04/jak-wino-z-pasztetami-pozenic.html"&gt;Tilianara&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://nakruchymspodzie.blogspot.com/"&gt;Gospodarna Narzeczona&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://table-table.blogspot.com/"&gt;Zawszepolka&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pomarancza.blox.pl/html"&gt;Krokodyl&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://kuchennymidrzwiami.blogspot.com/"&gt;Amber&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://everycakeyoubake.blogspot.com/"&gt;Komarka&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://przyduzymstole.blogspot.com/"&gt;Olasz&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://ninawkuchni.blogspot.com/2011/04/pasztet-bez-pieczenia.html"&gt;Nina&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://przystole.blox.pl/html"&gt;Edysia&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://stokolorowkuchni.blox.pl/html"&gt;Kabamaiga&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://smakuje.blox.pl/html"&gt;Dorota20w&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://smaczniezjoanna.blox.pl/html"&gt;Joanna - Js28&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://kuchenne-wedrowki.blogspot.com/"&gt;Shinju&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lubietogotowanie.blogspot.com/"&gt;Eve&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://hania-kasia.blogspot.com/"&gt;Hania - Kasia&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://saudada.blogspot.com/"&gt;Lady Aga&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.chillibite.pl/"&gt;Szellka&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://ziolowyzakatek.blogspot.com/"&gt;Atria C.&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lepszysmak.wordpress.com/"&gt;Aniado&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.gracewkuchni.blogspot.com/"&gt;Grace&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.srodkowapolka.com/"&gt;rodzynek ze Środkowej Półki&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;a href="http://www.srodkowapolka.com/"&gt;&lt;/a&gt;ps. Aniu dziękuję za listę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ORG0eVpo3pQ/TcAPIZ4m-WI/AAAAAAAACy0/ZZy75wOwkOc/s1600/Drugi%2BWarsztat%2BKulinarny%2Bdla%2BBloger%25C3%25B3w.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 412,8px; height: 480px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-ORG0eVpo3pQ/TcAPIZ4m-WI/AAAAAAAACy0/ZZy75wOwkOc/s1600/Drugi%2BWarsztat%2BKulinarny%2Bdla%2BBloger%25C3%25B3w.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5602494573510588770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-6915819314631312535?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/6915819314631312535/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=6915819314631312535' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/6915819314631312535'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/6915819314631312535'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/05/wina-sery-i-pasztety-warsztaty-makro-po.html' title='Wina, sery i pasztety - warsztaty Makro po raz drugi'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-2oYU0JUUKWY/TcAPNG7svxI/AAAAAAAACzU/4jFT7-TbDcs/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-239457259174793647</id><published>2011-04-08T19:10:00.007+02:00</published><updated>2011-11-20T13:38:31.797+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis z marką'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zlot'/><title type='text'>Falbany i inne przyjemnostki</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Na początku wspomnę deczko o &lt;a href="http://www.eurogastro.com.pl/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Targach Eurogastro&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Z Princess mogłyśmy się tam pojawić dzięki zaproszeniom, które podarowało nam Makro. Na miejscu spotkałyśmy się z Amber, Krokodylem, Szelką, Jwsm, Shinju, Atrią i Grace. Jadąc na targi, &lt;a href="http://eksperymentalnie.blogspot.com/2011/03/eurogastro-za-nami.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jak już Aga wspomniała u siebie&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; – wsiadłyśmy w autobus słusznej linii, ale nie w tę stronę, co trzeba. Kiedy rzeczony skręcił w Al. Solidarności w stronę Woli zorientowałam się, że daleko nim nie zajedziemy, jeżeli zostaniemy w nim do pętli. Ostatecznie, ciut spóźnione, dotarłyśmy w końcu na miejsce, po drodze zahaczając o zakorkowane Rondo Marsa. A na miejscu najpierw zabawiłyśmy na stoisku Makro obserwując &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=yvrfy1soQMs&amp;NR=1"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;hot-dogowy event&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, obżerając się zakąskami, pijąc kawę i pyszny koktajl egzotyczny oraz przeprowadzając blogerskie rozmowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-kjppxk7OoaI/TZ8-9Y_i_kI/AAAAAAAACws/6FUtpvqWkko/s1600/egzotyk.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-kjppxk7OoaI/TZ8-9Y_i_kI/AAAAAAAACws/6FUtpvqWkko/s1600/egzotyk.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5593258486619373122" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A potem z Princi zrobiłyśmy obchód po hali. Spostrzeżenia? Na tle innych stoisk &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=PjDLRxmCbAY"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Makro&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; wypadło naprawdę korzystnie. Zajmowało dość dużą powierzchnię, program miało urozmaicony, a pod względem organoleptycznym było atrakcyjne (ach ten koktajl i przekąski! ;)) Jak już napisała Princess, na innym stoisku - producenta makaronu, pożałowali nam degustacji, twierdząc, że „to jest tylko dla klientów”. Hmmmm, no dobra, nie będziemy się spierać. Poszłyśmy dalej i trafiłyśmy na kolorowe stoisko, które ucieszyło nasze oczy ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-y38uvOj-W60/TZ8-9A9BajI/AAAAAAAACwk/fKAKYPpGR1Y/s1600/pasta.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-y38uvOj-W60/TZ8-9A9BajI/AAAAAAAACwk/fKAKYPpGR1Y/s1600/pasta.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5593258480166332978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I to wszystko odbyło się w pewną środę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w sobotę późnym popołudniem pojawiłam się &lt;a href="http://kuchniaszczescia.blogspot.com/2011/03/klubik-pierogowy-otwarty.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w Szczęściu na kolejnym blogerskim zlocie&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Już na wstępie musiałam wypić nalewkowego karniaka, bo przyszłam za późno i nie lepiłam z resztą towarzystwa pierogów. Całe szczęście byłam usprawiedliwiona – w wieczór poprzedzający czułam się fatalnie i większość soboty jeszcze dochodziłam do formy. Załapałam się jednak na pieczonego pieroga i przegryzłam go między cytrynówką a agrestówką. A na dobranoc obejrzeliśmy... bajkę. Podobno byłam nieco nieznośna, bo zdarzało mi się ją komentować. Nic na to nie poradzę, że pomysł przenoszenia się z domem na balonach wydał mi się zbyt absurdalny – nawet jak na bajkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A rano, razem z &lt;a href="http://kuchniaszczescia.blogspot.com/2011/04/zapraszam-na-sniadanie.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kumą Moniką, Polcią, Karoliną i Szczęściarzami zjadłam śniadanie&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Chleb z przepisu Szkutnika, sos awokado z tuńczykiem by Pola, pieczony schab, dobry czaj i jeszcze lepsze towarzystwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-8UOdOkfWhTo/TZ8-9PhlW5I/AAAAAAAACwc/cv3kIgw7FuM/s1600/%25C5%259Bniadanie.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px; height: 392px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-8UOdOkfWhTo/TZ8-9PhlW5I/AAAAAAAACwc/cv3kIgw7FuM/s1600/%25C5%259Bniadanie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5593258484077779858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czegóż można chcieć więcej?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to czego?! Pierogów! Chodziły za mną po zlocie jeszcze tydzień. Zaś za Panem R. jeszcze dłużej. Złożył nawet zamówienie na nadzienie: ruskie i mięsne. Uległam w kolejną sobotę. Zrobiłam ciasto i nadzienie. Wałkowałam i wycinałam koła. Natomiast nadziewaniem i falbaniarstwem zajął się Pan R. Przy okazji przeszłam kurs zawijania. W życiu nie jadłam tak ładnie zawiniętych pierogów, jak te autorstwa Pana R. I on mi mówi, że nie lubi gotować, terefere!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-Y1ZX4UV77jA/TZ8-837VoHI/AAAAAAAACwU/r56nmlInY70/s1600/pierogi%2Bmi%25C4%2599sne.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Y1ZX4UV77jA/TZ8-837VoHI/AAAAAAAACwU/r56nmlInY70/s1600/pierogi%2Bmi%25C4%2599sne.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5593258477743349874" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pierogi&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ciasto:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Mąka&lt;br /&gt;Maślanka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do mąki dodałam tyle maślanki, aby udało się wyrobić elastyczne ciasto. Potem je wałkowałam i wycinałam koła szklanką.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Nadzienie ruskie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ziemniaki (ugotowane)&lt;br /&gt;Biały ser&lt;br /&gt;Zeszklona cebula&lt;br /&gt;Pieprz, sól, czubrzyca&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko przeprasowałam, wymieszałam i doprawiłam. I już.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Nadzienie mięsne:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mięso mielone z indyka&lt;br /&gt;Zeszklona cebula&lt;br /&gt;Pasta garam masala&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mięso rzuciłam na patelnię i smażyłam w międzyczasie doprawiając pastą garam masala, cebulą i pierzem. Gotowe mięso Pan R. wyżyrafinował na masę. Miał z tym dobry pomysł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-Zgmcsxkdq-o/TZ8-89X7YWI/AAAAAAAACwM/9mm5oDo1Mz0/s1600/pierogi%2Bfalbany.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Zgmcsxkdq-o/TZ8-89X7YWI/AAAAAAAACwM/9mm5oDo1Mz0/s1600/pierogi%2Bfalbany.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5593258479205441890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W rankingu pierogów na piedestał od tamtej soboty stawiam te mięsne. Ruskie czy z kapustą mogą się schować – pod falbaną!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co na to Lec?---&amp;gt; &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;"Bądźmy wniebowzięci na ziemi!"&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-239457259174793647?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/239457259174793647/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=239457259174793647' title='Komentarze (32)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/239457259174793647'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/239457259174793647'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/04/falbany-i-inne-przyjemnostki.html' title='Falbany i inne przyjemnostki'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-kjppxk7OoaI/TZ8-9Y_i_kI/AAAAAAAACws/6FUtpvqWkko/s72-c/egzotyk.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>32</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-3252529609493946191</id><published>2011-03-20T15:55:00.001+01:00</published><updated>2011-03-20T17:29:55.687+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodycze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='makaroniki'/><title type='text'>Dzień Makaronika</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Panie już zdążyły napisać o kolejnym spotkaniu Loży Makaronikowej. Ja zaś z rozmysłem przesunęłam wpis w czasie, gdyż właśnie dzisiaj wypada Dzień Makaronika.&lt;br /&gt;Pan R. powiedział, że powinnyśmy założyć Stowarzyszenie Czarownic Gotujących, bo nie dość, że miewamy zloty, to jeszcze podczas nich albo mieszamy w kociołku, albo wrzucamy coś do piekła – jednym słowem czynimy wielce podejrzane rzeczy ocierające się o czarną magię. No bo jakiś czar musimy rzucać, że z białek powstaje potem coś, co nabiera kształtu, można to śmiało trzymać na dłoni, mało tego - nie ucieka z niej, a i bywa jadalne. Magia i tyle!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-uJ0UQGdh-Vs/TYYQNc_zO0I/AAAAAAAACtA/xCtwfsaLu_I/s1600/makarony%2Bmarcowe.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-uJ0UQGdh-Vs/TYYQNc_zO0I/AAAAAAAACtA/xCtwfsaLu_I/s1600/makarony%2Bmarcowe.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5586170211107814210" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tym razem pod względem liczebności to był największy zlot Czarownic: &lt;a href="http://pomarancza.blox.pl/2011/03/U-Tili-na-makoronikach.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Krokodyl&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://kuchennymidrzwiami.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Amber&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a style="font-weight: bold;" href="http://www.chillibite.pl/2011/03/macara-czyli-loza-makaronikowa-i-jour.html"&gt;Szellka&lt;/a&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jwsm&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;a href="http://kornikwkuchni.blogspot.com/"&gt;Kornik&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;, &lt;a href="http://eksperymentalnie.blogspot.com/2011/03/makaroniki-u-tilii.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Princess&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://table-table.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Polcia&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.glutenfreemuffin.com/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Felicja&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;a href="http://pistachio-lo.blogspot.com/2011/03/pierre-herme-i-dzien-makaronika.html"&gt;Lo z Mniejszym Czarownikiem zwanym Jantkiem&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;, &lt;a style="font-weight: bold;" href="http://2smaki.pl/index.php/konkursy-akcje-eventy/makaronikowa-loza-w-szczesciu/"&gt;Ola Kruz&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://ninawkuchni.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nina&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;a href="http://kuchniaszczescia.blogspot.com/2011/03/manifest-makaronikowej-lozy.html"&gt;Lipka z Esem&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; (to oczywiste, bo rzecz miała miejsce w Szczęściu) i ja.&lt;br /&gt;A teraz gotujemy się (sic!) na kolejne mieszanie w kotłach, które już niebawem. To się będzie działo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-3OY2d9-Rj6A/TYYQNbKs7NI/AAAAAAAACs4/L5KBadSaVDY/s1600/makarony%2Bmarcowe2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-3OY2d9-Rj6A/TYYQNbKs7NI/AAAAAAAACs4/L5KBadSaVDY/s1600/makarony%2Bmarcowe2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5586170210616667346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Odnośnie tych tutaj makaronów – cytat Tilii:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Podstawowe proporcje jakie podała mi kiedyś Fellunia i które uważam za najlepsze to: 70 g białek ubite z 35 g cukru pudru, a potem wymieszane z drobno zmieloną mieszanką 100 g migdałów i 135 g cukru pudru. Do tego dodajemy barwniki, dodatki smakowe, ale wszystko w proszku, bo makaroniki nie lubią płynów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My użyłyśmy trzy razy podwójnej porcji czyli: po 140 g białek + 70 g cukru pudru + 200 g migdałów + 270 g cukru pudru i tak powstały:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- czekoladowe z dużym dodatkiem kakao (dałyśmy 4 czubate łyżeczki, ale to chyba było trochę za dużo, bo mogło to wpłynąć na rozlewanie się masy) - przekładane kremem czekoladowym z dodatkiem wiśni i nalewki wiśniowej oraz znaczną ilością ostrej papryczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- kawowe z 2 łyżkami kawy instant, zmielonej wraz z migdałami i cukrem pudrem - przekładane obłędnym kremem karmelowym z solą Lo (który niedługo zagości u niej na blogu)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- różowe - z dodatkiem barwnika różowego (tak ok. 1 łyżeczki, ale dobrze jest dosypywać stopniowo, pamiętając że makaroniki zjaśnieją w czasie pieczenia) - miały być przełożone masą różaną wymieszaną z kremem cukierniczym, ale niestety krem zrobił się za rzadki i przekładałyśmy je kremem maślanym na syropie klonowym (który oryginalnie miał pójść do makaroników cytrusowych). A pozostałe jeszcze na drugi dzień makaroniki różowe przełożyłyśmy z Polą kremem czekoladowo-orzechowym Amber i mmmmmm ależ to był wspaniały smak :) Amber, wielki Ci buziak za ten krem :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miały być jeszcze cytrusowe z dodatkiem wysuszonej i zmielonej skórki cytryny, ale na te czasu i sił już nam zabrakło :)”&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;"&gt;***&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Zlot Czarownic Gotujących (i Dwóch Czarowników)  z odłamu Loży Makaronikowej uważam za bardzo udany :)&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;A co na to Lec?---&gt; &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;"A co by było, gdyby Bóg z żebra Adama zrobił drugiego Adama?"&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-3252529609493946191?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/3252529609493946191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=3252529609493946191' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/3252529609493946191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/3252529609493946191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/03/dzien-makaronika.html' title='Dzień Makaronika'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-uJ0UQGdh-Vs/TYYQNc_zO0I/AAAAAAAACtA/xCtwfsaLu_I/s72-c/makarony%2Bmarcowe.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-8219203463065328877</id><published>2011-03-15T21:13:00.007+01:00</published><updated>2011-11-20T13:38:54.914+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupa :)'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akcja kulinarna'/><title type='text'>Zupa na stole!</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;„- Niech mnie pan weźmie ze sobą.&lt;br /&gt;- Po co?&lt;br /&gt;- Nie można czegoś zrobić bez powodu? Ot tak? No dobrze! Będę Kucharzem. Gotuję dobre zupy. Lubisz zupy? (...)&lt;br /&gt;- Jesteś kucharzem?&lt;br /&gt;- Jeśli trzeba – jestem.&lt;br /&gt;- Ale kim jesteś z zawodu?&lt;br /&gt;- Mam ręce, nogi i głowę. One robią, co trzeba.”&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* &lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Grek+Zorba-1964-30649"&gt;„Grek Zorba”, reż. Mihalis Kakogiannis&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio odezwał się znowu mój zupoholizm. Już od jakiegoś czasu ponownie &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2010/02/czas-na-rozgrzewke.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;warzę superanckiego&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, by następnie potraktować go chłodno pakując do zamrażarki. Dzięki tej okrutności mogę mieć potem zupy ekspresem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zupa pierwsza: krem pietruszkowo – serowy&lt;/span&gt; (przepis własny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-fYACd5HI2XY/TX_Fh68_LVI/AAAAAAAACsg/EybI1d4KTxw/s1600/pietruszkowa-%2Bserowa.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px; height: 420px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-fYACd5HI2XY/TX_Fh68_LVI/AAAAAAAACsg/EybI1d4KTxw/s1600/pietruszkowa-%2Bserowa.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5584399249514114386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;bulion z kurczaka&lt;br /&gt;korzenie pietruszki&lt;br /&gt;ziemniak&lt;br /&gt;ser pleśniowy niebieski&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W bulionie ugotowałam pokrojone: pyrę z pietruszkami. Dodałam zahartowaną śmietanę i następnie wyżyrafinowałam na krem razem z serem. Doprawiłam kolorowym pieprzem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki dodatkowi sera zupa wyszła wyrazista w smaku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zupa druga: serowa&lt;/span&gt; (przepis własny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ZwXjVQOKvGw/TX_FhnNapwI/AAAAAAAACsY/TA_RFQcPS_c/s1600/serowa.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px; height: 420px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZwXjVQOKvGw/TX_FhnNapwI/AAAAAAAACsY/TA_RFQcPS_c/s1600/serowa.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5584399244214314754" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Atjb6huE0T0/TX_FheHZNoI/AAAAAAAACsQ/6BokNbVYq7Q/s1600/serowa2.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px; height: 480px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Atjb6huE0T0/TX_FheHZNoI/AAAAAAAACsQ/6BokNbVYq7Q/s1600/serowa2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5584399241773135490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;bulion z kurczaka&lt;br /&gt;serki topione&lt;br /&gt;grzanki z chleba (oblane oliwą i obsypane ostrą papryką)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic szczególnego, ot wyżyrafinowane w superanckim serki. Zupa doprawiona pieprzem i podana z grzankami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas przygotowania? Zbliżony do zalania wrzątkiem gorącego kubka, czy innej paskudy, a w smaku nie porównywalnie lepsza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zupa trzecia: groszkowo – miętowa&lt;/span&gt; (przepis własny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5cbpzjLMgdY/TX_FhIn9STI/AAAAAAAACsI/5_TXc9o8wzA/s1600/groszkowo-mi%25C4%2599towa.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px; height: 420px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-5cbpzjLMgdY/TX_FhIn9STI/AAAAAAAACsI/5_TXc9o8wzA/s1600/groszkowo-mi%25C4%2599towa.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5584399236004137266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;groszek mrożony&lt;br /&gt;ziemniak&lt;br /&gt;duuuuuża garść mięty z krzaka&lt;br /&gt;podprażone na suchej patelni płatki migdałowe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W bulionie gotował się pokrojony ziemniak, w momencie, gdy stawał się już po mału miękki dorzuciłam groszek. Wszystko wyżyrafinowałam z miętą i podałam z płatkami migdałowymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;A co na to Lec?---&amp;gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;”Śliny starczy dłużej na cmokanie niż na plucie z pogardą.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://smakiprzysmaki.blogspot.com/2011/03/przedwiosnie-i-jaka-zupa-druga-edycja.html"&gt;&lt;img src="https://lh4.googleusercontent.com/-2e_8lZBD9No/TWu7t6URAuI/AAAAAAAAFAI/BtPKPJe1NqY/s1600/baner1.JPG" alt="Przedwiośnie...ijakazupa?IIzaproszenie" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-8219203463065328877?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/8219203463065328877/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=8219203463065328877' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8219203463065328877'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/8219203463065328877'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/03/zupa-na-stole.html' title='Zupa na stole!'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-fYACd5HI2XY/TX_Fh68_LVI/AAAAAAAACsg/EybI1d4KTxw/s72-c/pietruszkowa-%2Bserowa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-1485205946191710057</id><published>2011-03-05T07:53:00.004+01:00</published><updated>2011-11-20T13:39:12.886+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso'/><title type='text'>Ta dobra oberżyna</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Pułkownik Cargill, prawa ręka generała Peckema, potężny, rumiany mężczyzna, przed wojną był czujnym, bezwzględnym i energicznym dyrektorem handlowym. Pułkownik Cargill był złym handlowcem. Był tak okropnym handlowcem, że wyrywały go sobie firmy zmuszone ze względów podatkowych wykazać straty. W całym cywilizowanym świecie, od Battery Park do Fulton Street, znano go jako człowieka, na którym można polegać, kiedy chodzi o szybkie obniżenie stopy podatkowej. Jego usługi były drogie, gdyż niepowodzenia są często trudne do osiągnięcia. Musiał zaczynać od szczytu i torować sobie drogę w dół, a kiedy się ma przyjaciół w rządzie, niełatwo jest robić złe interesy. Wymagało to nieraz miesięcy ciężkiej pracy i nieomylnie błędnego planowania. Człowiek dezorganizował, podejmował błędne decyzje, nie doglądał, wszystkie drzwi zostawiał otworem, a kiedy się zdawało, że już zrobił swoje, rząd dawał mu jezioro albo las, albo pole naftowe i psuł całą robotę. Jednak na pułkowniku Cargillu można było polegać. Nawet w tak nie sprzyjających okolicznościach potrafił zrujnować najlepiej prosperujące przedsiębiorstwo. Doszedł do tego własną pracą i swoje niepowodzenia zawdzięczał wyłącznie sobie."*&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasami odnoszę wrażenie, że co nie zrobię w niektórych sprawach to i tak będzie źle. Z tą jednak różnicą, w odróżnieniu od Pułkownika, że czuję się rozrywana, nie dlatego, że robię źle, tylko dlatego, że nie wiem, co robić, aby było dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście bakłażan wyszedł dobry! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-1lAo0jIJ6bQ/TXHaV1EX6HI/AAAAAAAACrI/3w-I1qhHCYE/s1600/udany%2Bbak%25C5%2582a%25C5%25BCan.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px; height: 420px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-1lAo0jIJ6bQ/TXHaV1EX6HI/AAAAAAAACrI/3w-I1qhHCYE/s1600/udany%2Bbak%25C5%2582a%25C5%25BCan.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5580481481846286450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Udany zapiekany bakłażan zwany ładnie oberżyną vel gruszką miłosną&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 bakłażany&lt;br /&gt;pół kg mięsa mielonego&lt;br /&gt;zapuszkowane tomaty&lt;br /&gt;czerwona cebula&lt;br /&gt;mozzarella&lt;br /&gt;pasta garam masala (ze słoiczka)&lt;br /&gt;trochę czerwonego wytrawnego wina&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bakłażany przekroiłam na pół i wydrążyłam, środki i miąższ obsypałam solą, odłożyłam na durszlak i poczekałam aż puści sok, a potem obmyłam wodą.&lt;br /&gt;Na patelni przesmażyłam cebulę i do niej wrzuciłam mięso mielone doprawione pastą garam masala, potem dorzuciłam pomidory i podlałam czerwonym winem, pod koniec dorzuciłam wydrążoną i pokrojoną część bakłażanów. Doprawiłam solą i pieprzem.&lt;br /&gt;Środki bakłażanów nasmarowałam nieco oliwą i włożyłam plasterki mozzarelli, nadziałam zawartością z patelni i wierzch przykryłam kolejnymi plasterkami sera. Piekłam w żaroodpornym naczyniu w 200 stopniach, aż warzywa będą miękkie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-CPJn3BPUahE/TXHaVnrgQ6I/AAAAAAAACrA/XjhLSaHDnb4/s1600/udany%2Bbak%25C5%2582a%25C5%25BCan%2B2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px; height: 420px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-CPJn3BPUahE/TXHaVnrgQ6I/AAAAAAAACrA/XjhLSaHDnb4/s1600/udany%2Bbak%25C5%2582a%25C5%25BCan%2B2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5580481478252315554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co na to Lec?---&gt; &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;„Żółw musi być aż tak twardy. Bo jest aż tak miękki.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Joseph Heller - "Paragraf 22"&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-1485205946191710057?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/1485205946191710057/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=1485205946191710057' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/1485205946191710057'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/1485205946191710057'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/03/ta-dobra-oberzyna.html' title='Ta dobra oberżyna'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-1lAo0jIJ6bQ/TXHaV1EX6HI/AAAAAAAACrI/3w-I1qhHCYE/s72-c/udany%2Bbak%25C5%2582a%25C5%25BCan.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-4848956334721633182</id><published>2011-02-22T10:00:00.004+01:00</published><updated>2011-02-22T18:27:09.403+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryby i owoce morza'/><title type='text'>Szykownie i prawie jak w raju</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Wracając jeszcze do ryb, a propos poprzedniego wpisu – w sobotę, po &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2011/02/w-sieci.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;blogersko - warsztatowym piątku&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; na talerz wpłynął łosoś gromadnie z krewetami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-nEh5z0pvzi8/TWLrmOWNDWI/AAAAAAAACqY/_ZjMOOg8388/s1600/szykowne2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px; height: 420px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-nEh5z0pvzi8/TWLrmOWNDWI/AAAAAAAACqY/_ZjMOOg8388/s1600/szykowne2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576278330556878178" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Między innymi dlatego, że &lt;a href="http://table-table.blogspot.com/2011/02/kedgeree-z-wedzonym-ososiem-i.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Polcia&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://kuchniaszczescia.blogspot.com/2011/02/warsztaty-w-makro-i-co-z-tego-wynikneo.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Lipka&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; i ja chciałyśmy przywołać wspomnienie &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/search/label/zlot"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zeszłorocznego babińca w Szczęściu&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Tym samym uskuteczniłyśmy wspólne gotowanie, ściślej – ja z Lipką w jej kuchni, Polcia w swojej, ale przepis jeden oraz wspólnotowa atmosfera też podobna ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Padło na przepis sir Gordona Ramsaya. Z Lipką zgodnie stwierdziłyśmy, że poprzednie jego przepisy w finalnym efekcie przynosiły smaczne potrawy. Nieinaczej było tym razem. Ta potrawa, to taki jakby rodzaj pilawu, bardzo aromatyczny (uwielbiam zapach szafranu) z przyjemnym smakowo dodatkiem salmona i krewet. A do tego nieco soku z cytryny po wierzchu i można się prawie znaleźć w konsumpcyjnym niebie. Prawie, bo potem był jeszcze absolutnie niesamowity deser czekoladowy z przepisu Amaro i nalewka agrestowa. Jeżeli w drugim życiu istnieje raj kulinarny, to ja właśnie tam chcę trafić ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-hBX2oiMM3KY/TWLrlzIqnGI/AAAAAAAACqQ/wT1Y1Jxehvw/s1600/szykowne.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-hBX2oiMM3KY/TWLrlzIqnGI/AAAAAAAACqQ/wT1Y1Jxehvw/s1600/szykowne.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576278323252337762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Szykowne kedgeree Gordona&lt;/span&gt; (z książki "Szef kuchni po godzinach")&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Składniki (dla 4-6 osób):&lt;br /&gt;700 ml bulionu z kurczaka lub rybnego&lt;br /&gt;kilka gałązek tymianku&lt;br /&gt;szczypta szafranu&lt;br /&gt;250 g lekko wędzonych filetów z łososia bez skóry&lt;br /&gt;200 g surowych krewetek tygrysich, obranych i oczyszczonych&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy z oliwek&lt;br /&gt;2 szalotki, drobno posiekane&lt;br /&gt;kilka kawałków masła&lt;br /&gt;1 łyżeczka łagodnego curry&lt;br /&gt;350 g ryżu basmati&lt;br /&gt;12 jaj przepiórczych o temperaturze pokojowej&lt;br /&gt;garść posiekanej pietruszki&lt;br /&gt;cząstki cytryny do dekoracji&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przygotowanie: Wlej do rondla bulion, dodaj tymianek, szafran oraz po&lt;br /&gt;szczypcie soli i pieprzu. Zagotuj i powoli zanurz w wywarze filety z&lt;br /&gt;łososia. Gotuj je 4 minuty, a następnie wyjmij delikatnie łyżką&lt;br /&gt;durszlakową. Włóż do wywaru krewetki i gotuj przez 2 minut, aż&lt;br /&gt;stwardnieją i przestaną być błyszczące. Wyłów krewetki i połóż obok&lt;br /&gt;łososia. Przykryj folią aluminiową, by nie wystygły.&lt;br /&gt;Przecedź wywar i wyrzuć gałązki tymianku. Wstaw rondel na ogień, wlej&lt;br /&gt;oliwę. Zeszklij szalotki, doprawiając je solą i pieprzem. Dodaj masło i&lt;br /&gt;curry. Mieszaj 2 minuty, potem wsyp ryż i smaż kilka minut. Wlej bulion,&lt;br /&gt;zamieszaj  i zagotuj. Przykryj rondel i gotuj na małym ogniu przez 10&lt;br /&gt;minut. Po tym czasie wyłącz ogień i zostaw nie odkrywając na 5 minut.&lt;br /&gt;W tym czasie ugotuj jaja w małym rondlu przez 3 minuty. Odcedź i&lt;br /&gt;przepłucz zimną wodą. Obierz jajka i przekrój na pół.&lt;br /&gt;Spulchnij ryż widelcem i sprawdź jego doprawienie. Można też dodać łyżkę&lt;br /&gt;masła. Podziel filety łososia na duże kawałki i dodaj do ryżu wraz z&lt;br /&gt;krewetkami oraz większością posiekanej pietruszki. Delikatnie wymieszaj.&lt;br /&gt;Rozłóż na płaskie talerze, udekoruj połówkami jajek, pozostałą&lt;br /&gt;pietruszką i połówkami jajek. Podawaj od razu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co na to Lec? ---&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;"Kto nie pojmuje Stworzenia Świata, nie rozumie potrzeby społecznej!" &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-4848956334721633182?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/4848956334721633182/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=4848956334721633182' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/4848956334721633182'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/4848956334721633182'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/02/szykownie-i-prawie-jak-w-raju.html' title='Szykownie i prawie jak w raju'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-nEh5z0pvzi8/TWLrmOWNDWI/AAAAAAAACqY/_ZjMOOg8388/s72-c/szykowne2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-2521735310868373871</id><published>2011-02-21T21:55:00.011+01:00</published><updated>2011-12-10T11:54:08.456+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis z marką'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wpis bez przepisu'/><title type='text'>W sieci</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Tak w zasadzie nie planowałam się tam wcale wybierać, ale Lipka na fejsbuku napisała, żebym się nie zastanawiała, tylko szła, bo będzie fun, więc poszłam. I generalnie nie żałuję, co najwyżej jakiekolwiek wyrzuty z tego powodu może mieć tylko mój prawy kciuk, bo poniósł podczas tego fun’u krwawą ofiarę na mandolinie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się od maila, że Makro &lt;span style="font-style: italic;"&gt;„zaprasza do udziału w pierwszym spotkaniu z cyklu Warsztatów Kulinarnych dla Blogerów”&lt;/span&gt;. Kręciłam początkowo nosem, bo nie chciałabym pisać na bełkotach o konkretnych markach, ale dobra, nawet w naturze wyjątki od reguły bywają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatecznie było naprawdę zabawnie, całkiem smacznie, choć za mało integrująco, bo czasu na rozmowy z sympatycznymi blogowiczkami jak na lekarstwo (ps. Krokodylu – z tą kawą to ja serio, serio ;)) A było nas całkiem niezłe stadko, bo oprócz &lt;a href="http://kuchniaszczescia.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Lipki&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://eksperymentalnie.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Princi&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://nakruchymspodzie.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Gospodarnej&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, z którymi nie jedną i nie dwie już kawy wypiłam, ba! nie raz przy stole siedziałam, były jeszcze: &lt;a href="http://pomarancza.blox.pl/html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Krokodyl&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://everycakeyoubake.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Komarka&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://przystole.blox.pl/html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Edysia&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://kuchennymidrzwiami.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Amber&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://ninawkuchni.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nina&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://kuchenne-wedrowki.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Shinju&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://hania-kasia.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Hania Kasia&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://saudada.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Lady Aga&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; oraz dwie koleżanki, które mam nadzieję się ujawnią bardziej, czyli &lt;a href="http://cakeisnotalie.blox.pl/html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kolcia&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; i  &lt;a href="http://www.gracewkuchni.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Grace&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku oprócz ekipy, powitał nas jeszcze stół szwedzki: z zupą rybną (całkiem niezła) i cebulową, ceviche, caprese, rybą pod pierzynką, kalmarami, plastrami kurczaka albo indyka nadziewanego szpinakiem z (zdaje się na oko i język) ricottą i desery.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-aF_VyKaNhyA/TWLOOrMGydI/AAAAAAAACp4/2UGSpYV8htw/s1600/rybka%2Bpod%2Bpierzyn%25C4%2585.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px; height: 455px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-aF_VyKaNhyA/TWLOOrMGydI/AAAAAAAACp4/2UGSpYV8htw/s1600/rybka%2Bpod%2Bpierzyn%25C4%2585.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576246040145086930" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Następnie po odzianiu się w fartuchy nastąpiła lekcja filetowania łososia oraz ogólna wiedza, jak rozpoznawać, kiedy ryba jest świeża. Przy okazji – ryby w Makro najlepiej kupować w yyy.... środę i piątek? (Panie, poprawcie mnie, jeśli byłam złym słuchaczem)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-YSjbOUfvjvk/TWLOOby-oXI/AAAAAAAACpw/aVd4IiQhfF0/s1600/fish%2Bfoto.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-YSjbOUfvjvk/TWLOOby-oXI/AAAAAAAACpw/aVd4IiQhfF0/s1600/fish%2Bfoto.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576246036013162866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;(zdjęcie Oczka ze szklanym okiem oraz z &lt;a style="font-weight: bold;" href="http://www.kuchnia.tv/kuchnia_ugotowani-goscie-grzegorz-kazubski.html"&gt;panem Grzegorzem Kazubskim&lt;/a&gt; zrobiła Tilia, buziak)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;Po dobraniu się w pary (ja z Princi) przeszliśmy do praktyki, pod okiem Grzegorza Kazubskiego, szefa kuchni MAKRO Centrum HoReCa. Porcja z lewej to grlliowany łosoś z jaśminowym ryżem, pomidorową salsą i blanszowanymi warzywami. Druga porcja, to parowany halibut (u mnie z imbirem) z sosem imbirowo-sojowym z puree groszkowym i blanszowaną karotką. Trochę byłam rozczarowana, bo zamiast łososia byłam zapraszana na tuńczyka, ale ponieważ pierwszego wielbię organoleptycznie, to jakoś to przełknęłam bez krztyny posmaku niesmaku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-XoeryaQHfnE/TWLOOH_G2oI/AAAAAAAACpo/VkF9kKr--v0/s1600/%25C5%2582o%25C5%259B%2Bi%2Bco%25C5%259B.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-XoeryaQHfnE/TWLOOH_G2oI/AAAAAAAACpo/VkF9kKr--v0/s1600/%25C5%2582o%25C5%259B%2Bi%2Bco%25C5%259B.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576246030695324290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;O! a tak wyglądaliśmy gromadnie. A teraz nasze zdjęcie jest w sieci – zupełnie jak rybki podczas połowu ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-9XWHxoBEHn8/TWLOOI52IWI/AAAAAAAACpg/yxs7z6g1EAQ/s1600/makro%2Bsiec.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; height: 480px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-9XWHxoBEHn8/TWLOOI52IWI/AAAAAAAACpg/yxs7z6g1EAQ/s1600/makro%2Bsiec.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576246030941692258" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A co na to Lec?---&amp;gt; &lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;„Nie chce mi się wierzyć, że ryby nie wiedziały, co się wokół dzieje. Milczą przecież jak zaklęte.”&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-x0SZA2ODaKw/TWLONwhIY2I/AAAAAAAACpY/Lj_kjHF5Bm8/s1600/koniec.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px; height: 420px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-x0SZA2ODaKw/TWLONwhIY2I/AAAAAAAACpY/Lj_kjHF5Bm8/s1600/koniec.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576246024395580258" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;ps. jutro też rybka wpłynie na talerz - o 10.00 rano ;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-2521735310868373871?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/2521735310868373871/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=2521735310868373871' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2521735310868373871'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2521735310868373871'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/02/w-sieci.html' title='W sieci'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-aF_VyKaNhyA/TWLOOrMGydI/AAAAAAAACp4/2UGSpYV8htw/s72-c/rybka%2Bpod%2Bpierzyn%25C4%2585.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-1271260801374523758</id><published>2011-02-14T00:58:00.003+01:00</published><updated>2011-09-20T20:57:59.362+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodycze'/><title type='text'>Ciastka na mdłe święto</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;span style="font-family: georgia; "&gt;„Pomysł Lockharta na wzmocnienie morale szkoły stał się znany 14 lutego w porze śniadania. (...) Ściany pokryte były wielkimi, bladoróżowymi kwiatami. Co gorsza, z bladoniebieskiego sklepienia spadał deszcz konfetti w kształcie serduszek (...)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; "&gt;&lt;br /&gt;- Co się dzieje?  - zapytał Harry, siadając i zdmuchując konfetti z bekonu. (...)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; "&gt;- Witajcie w walentynki! – krzyknął Lockhart. (...)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; "&gt;&lt;br /&gt;Klasnął w dłonie i do sali wkroczył tuzin dość gburowato wyglądających krasnoludów. Nie były to jednak byle jakie krasnoludy. Lockhart podoczepiał im złote skrzydełka; każdy niósł też harfę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;br /&gt;- Moje słodkie kupidyny, niebiescy posłańcy! – zawołał rozpromieniony Lockhart. – Dzisiaj będą krążyć po szkole, rozdając wam walentynkowe kartki! (...) Dalej, młodzieży, nie wahaj się poprosić profesora Snape’a, by puścił w obieg Eliksir Miłości!” &lt;/span&gt;*&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-v-7ijOoiLR4/TVhWJoJLWGI/AAAAAAAACoA/d0b3m9tyRV4/s1600/kawowe%2Bz%2Bnut%25C4%2585%2Bpomara%25C5%2584czy%2B-%2BBetsi.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 420px; height: 560px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-v-7ijOoiLR4/TVhWJoJLWGI/AAAAAAAACoA/d0b3m9tyRV4/s1600/kawowe%2Bz%2Bnut%25C4%2585%2Bpomara%25C5%2584czy%2B-%2BBetsi.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5573299262265710690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;span style="font-family: verdana; "&gt;Zamiast mdlących od słodyczy walentynek wolę ciastka. Zwłaszcza, że te z przepisu Bei zrobiły małą furorę. Trzy panie poprosiły o przepis. Ciastka wyszły fantastyczne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-family: courier new;" align="justify"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:donotoptimizeforbrowser/&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;  &lt;/p&gt;      &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;span&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color:black;"&gt;Ciasteczka kawowo-kakaowe z pomarańczową nutą&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt; (za &lt;a href="http://www.beawkuchni.com/2010/12/ciasteczka-kawowo-pomaranczowe.html"&gt;Beą&lt;/a&gt; - &lt;span style="color: rgb(255, 102, 102);"&gt;oko na czerwono&lt;/span&gt;)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;span style="color: black; "&gt;(zmodyfikowany przepis Marthy Stewart)&lt;/span&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="color:black;"&gt;; na ok. 45 ciasteczek &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;span style="color: black; "&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; "&gt;210 g mąki&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;span style="color: black; "&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small; "&gt;75 g gorzkiego kakao&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span style="color: black; " &gt;1/8 łyżeczka soli&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span style="color: black; " &gt;1 płaska łyżka kawy rozpuszczalnej&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span style="color: black; " &gt;3/4 łyżki kawy zmielonej&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span style="color: black; " &gt;1/2 łyżeczki cynamonu&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span style="color: black; " &gt;170 g miękkiego masła&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;span style="color: black; "&gt;160 g cukru (więcej, jeśli lubicie słodsze wypieki)- &lt;/span&gt;&lt;span style="color: red; "&gt;ja dałam 100 g cukru pudru&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span style="color: black; " &gt;1 jajko&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;span style="color: black; "&gt;1,5 łyżeczki naturalnego ekstraktu z wanilii - &lt;/span&gt;&lt;span style="color: red; "&gt;ja dałam sok wyciśnięty z połowy pomarańczy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span style="color: black; " &gt;otarta skórka z 1 pomarańczy&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span style="color: black; " &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;span style="color: black; "&gt;+ cukier do obtoczenia &lt;/span&gt;&lt;span style="color: red; "&gt;(ewentualnie, najlepiej brązowy)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span style="color: black; " &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span style="color: black; " &gt;Mąkę, kakao, sól, kawę i cynamon wymieszać.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;span style="color: black; "&gt;Masło utrzeć z cukrem do białości (przez ok. 3 minuty). Dodać jajko, ekstrakt waniliowy&lt;/span&gt;&lt;span style="color: red; "&gt;(lub sok z pomarańczy)&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; "&gt; i skórkę z pomarańczy &lt;/span&gt;&lt;span style="color: red; "&gt;(startą na tarce)&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; "&gt; a następnie dalej mieszając (na mniejszych obrotach) partiami dodawać mąkę &lt;/span&gt;&lt;span style="color: red; "&gt;(ostatecznie połączyć wszystko zagniatając chwilkę ciasto)&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; "&gt;. Ciasto przełożyć na papier &lt;/span&gt;&lt;span style="color: red; "&gt;(zrezygnowałam z papieru)&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; "&gt; do pieczenia (jest ono bardzo miękkie) i uformować rulonik o średnicy ok. 5 cm. Zawinąć go w papier (lub folię) &lt;/span&gt;&lt;span style="color: red; "&gt;(zawinęłam w woreczek foliowy, ale można w folię aluminiową)&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; "&gt; i włożyć do lodówki na minimum godzinę &lt;/span&gt;&lt;span style="color: red; "&gt;(u mnie leżało całą noc w lodówce)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span style="color: black; " &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span style="color: black; " &gt;Piekarnik rozgrzać do 180°.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;span style="color: black; "&gt;Ciasto wyciągnąć z lodówki, ściągnąć papier i pozostawić na blacie na ok. 5 minut (jeśli ciasto spędziło w lodówce całą noc i jest mocno twarde – kilka minut dłużej). Obtoczyć ciasto w cukrze&lt;/span&gt;&lt;span&gt; &lt;span style="color:red;"&gt;(niekoniecznie, u mnie bez obtaczania)&lt;/span&gt;&lt;span style="color:black;"&gt; i pokroić na plastry o grubości 5-6 mm. Ułożyć je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia&lt;/span&gt; &lt;span style="color:red;"&gt;(folia aluminiowa błyszczącym do góry)&lt;/span&gt;&lt;span style="color:black;"&gt; i piec ok. 9-10 minut (ciasteczka nadal mają być lekko miękkie gdy wyciągamy je z piekarnika&lt;/span&gt; – &lt;span style="color:red;"&gt;stygnąc lekko twardnieją&lt;/span&gt;&lt;span style="color:black;"&gt;). Wystudzić na kratce. Przechowywać w puszce.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span style="color: black; " &gt;Uwagi :&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoPlainText" style="font-family:courier new;"&gt;&lt;span style="color: black; " &gt;Zamiast formować ciasto w rulon, możemy je nieco rozpłaszczyć i po schłodzeniu rozwałkować na grubość ok. 5-6 mm, a następnie wykrawać ciasteczka foremkami o dowolnym kształcie (ważne jest jednak, by ciasto dobrze uprzednio schłodzić).&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: georgia;" class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p align="justify"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'courier new'; "&gt;* J. K. Rowling – Harry Potter i Komnata Tajemnic”&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-1271260801374523758?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/1271260801374523758/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=1271260801374523758' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/1271260801374523758'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/1271260801374523758'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/02/ciastka-na-mde-swieto.html' title='Ciastka na mdłe święto'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-v-7ijOoiLR4/TVhWJoJLWGI/AAAAAAAACoA/d0b3m9tyRV4/s72-c/kawowe%2Bz%2Bnut%25C4%2585%2Bpomara%25C5%2584czy%2B-%2BBetsi.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-5258395044394421753</id><published>2011-01-23T16:28:00.004+01:00</published><updated>2011-11-20T13:41:23.933+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodycze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><title type='text'>O tym, jak zostać boginią.</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Poprzeczka brzmiała następująco: „marzy mi się karpatka i serniczek na zimno – jak to potrafisz zrobić, to jesteś wielka w moich oczach”. Eeeee! Pestka! Zatem na sylwestra w piekle wyrosły góry, przełożone później kremem, a przedwczoraj z chłodu wyszedł serniczek. Tym samym, chociaż mała wzrostem - zostałam obwołana wielką. A raczej dla ścisłości ... boginią ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_E939lksRe-E/TTxIPiTfWFI/AAAAAAAACmc/zGSiayiun5Q/s1600/serniczek%2Bna%2Bzimno.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_E939lksRe-E/TTxIPiTfWFI/AAAAAAAACmc/zGSiayiun5Q/s1600/serniczek%2Bna%2Bzimno.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5565402671266879570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Boska słodycz, czyli sernik na zimno&lt;/span&gt; (źródło: wycinek z gazety "Przepisy Czytelników Poradnika Domowego" z zeszytu mamuśki- &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(51, 204, 0);"&gt;oko na zielono&lt;/span&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;75 dag sera &lt;span style="color: rgb(51, 204, 0); font-weight: bold;"&gt;(dałam 1 kg sera z wiaderka)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;3/4 kostki masła&lt;br /&gt;4 galaretki &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(51, 204, 0);"&gt;(u mnie były: dół-agrestowa, środek-wiśniowa, góra-cytrynowa, wierzch-owoce leśne)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;3 łyżki cukru&lt;br /&gt;herbatniki do wyłożenia tortownicy &lt;span style="color: rgb(51, 204, 0); font-weight: bold;"&gt;(ewentualnie)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ser trzeba podzielić na trzy porcje, każdą porcję zmiksować z 1/3 kostki masła, wlewając pod koniec rozpuszczoną w wodzie* galaretką. Każdą porcję robić kolejno, aż poprzednia stężeje w lodówce, aby kolory się nie wymieszały. Na wierzch wlać lekko tężejącą już galaretkę. Natomiast na spód można wyłożyć pokruszone herbatniki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(51, 204, 0);"&gt;* drogą eksperymentu stwierdzam, że galaretkę należy rozpuścić w połowie zalecanej ilości wody; w przeciwnym przypadku masa jest za rzadka, a tym samym ser nie do końca jest skory do ucierania pozostawiając grudki (warstwa pierwsza została właśnie w ten sposób nimi obdarowana) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co na to Lec?---&amp;gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;” Twórzcie o sobie mity, bogowie nie zaczynali inaczej.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-5258395044394421753?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/5258395044394421753/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=5258395044394421753' title='Komentarze (45)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/5258395044394421753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/5258395044394421753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/01/o-tym-jak-zostac-boginia.html' title='O tym, jak zostać boginią.'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_E939lksRe-E/TTxIPiTfWFI/AAAAAAAACmc/zGSiayiun5Q/s72-c/serniczek%2Bna%2Bzimno.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>45</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-2553912100187420208</id><published>2011-01-10T21:11:00.002+01:00</published><updated>2011-11-20T13:41:41.248+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodycze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser'/><title type='text'>Przymiarki</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Dobra rada Cioci Oczko: „Jeśli myślisz, że największe tabuny w sklepach przewijają się w okresie przedświątecznym to się grubo mylisz. Nie zapominaj, że po świętach i sylwestrze zaczyna się szał zwany „SALE!”. Lepiej zapomnij wtedy o zakupach. A już na pewno nie wybieraj się po meble w sobotnie popołudnie do IKEI. Uwierz na słowo, nie musisz testować na sobie. Lepiej zjedz coś słodkiego.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_E939lksRe-E/TStnF3pwRqI/AAAAAAAAClg/w_cED19kS5k/s1600/pianka.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 560px; height: 420px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_E939lksRe-E/TStnF3pwRqI/AAAAAAAAClg/w_cED19kS5k/s1600/pianka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5560651515455096482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pianka, czyli przymiarka do serniczka na zimno&lt;/span&gt; (przepis – wycinek z gazety wklejony w zeszycie mamy)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan R. już jakiś czas temu złożył zapotrzebowanie na zjedzenie serniczka. Wciąż się zastanawiam, który przepis wybrać – najlepiej aby był jak najmniej skomplikowany, z gwarancją zastygnięcia i dobrego smaku. Pokuszę się nawet o prośbę o propozycję – dawać, dawać, bo obok czeka apetyt ;)&lt;br /&gt;Tymczasem najprostsza pianka, jeszcze szybsza od &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2009/11/zimny-wychow-czyli-chodne-wyznania.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;tamtego Słodziaka z chłodnego wychowu&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;składniki:&lt;br /&gt;Galaretki do wyboru (tym razem była agrestowa i wiśniowa)&lt;br /&gt;Puszka mleka skondensowanego – u mnie było słodkie (wykorzystałam tylko 2/3 puszki, bo trzecia część została... wypita&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Galaretkę trzeba rozpuścić, kiedy przestygnie miksować, aż się podwoi, w międzyczasie wlewać 1/3 puszki schłodzonego mleka. Wlać do pojemnika, włożyć do chłodnicy, zapomnieć, aż stężeje. Czynność powtórzyć dwukrotnie na innych galaretkach. Na wierzchu można oblać polewą czekoladową (takie jakby ptasie mleczko będzie ;))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co na to Lec?---&gt; &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;”Trud życia: nawet głupstwo trzeba dopiero „zrobić””&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1461732239675513946-2553912100187420208?l=belkoty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://belkoty.blogspot.com/feeds/2553912100187420208/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1461732239675513946&amp;postID=2553912100187420208' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2553912100187420208'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1461732239675513946/posts/default/2553912100187420208'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://belkoty.blogspot.com/2011/01/przymiarki.html' title='Przymiarki'/><author><name>zemfiroczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14801975942297082931</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-ff3_e8ZWiCc/Tc5I4xjM6PI/AAAAAAAAC0c/Pik6ztSqiRE/s220/P1100541a.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_E939lksRe-E/TStnF3pwRqI/AAAAAAAAClg/w_cED19kS5k/s72-c/pianka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1461732239675513946.post-7743461969809045101</id><published>2010-12-31T10:43:00.011+01:00</published><updated>2011-01-01T12:31:42.330+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodycze'/><title type='text'>Odrobina słodyczy z miśkami</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Otworzyłam dokument w wordzie, który nosi kryptonim „2010”. Stworzyłam go &lt;a href="http://belkoty.blogspot.com/2010/01/prawie-optymizm.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;rok temu&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Zawiera ekhm... „&lt;span style="font-size:180%;"&gt;strategię życia&lt;/span&gt; w nowej sytuacji”, a w tym - postanowienia noworoczne. Na osiem postanowień &lt;span style="font-size:180%;"&gt;udało mi się&lt;/span&gt; zrealizować 5 i to z dobrym skutkiem na przyszłość.  Wprawdzie nie upiekłam torta, nie zrobiłam sushi i wciąż nie przeczytałam „Archipelagu Gułag”, ale w zamian mijający &lt;span style="font-size:180%;"&gt;rok obfitował&lt;/span&gt; w wydarzenia znacznie większej wagi. Przede wszystkim każdy nowy dzień wygląda ładnie, przynosi dawkę szczęścia i uśmiechu. To bardzo &lt;span style="font-size:180%;"&gt;przyjemne uczucie&lt;/span&gt;, kiedy można się do Kogoś przytulić, kiedy jest się dla Kogoś Skarbem. Budujące jest też to, że z upływem czasu i opadania emocji dla kogoś innego wygląda się zupełnie inaczej. To &lt;span style="font-size:180%;"&gt;ulga&lt;/span&gt;, kiedy człowieka można w innych oczach zrehabilitować, zobaczyć cechy, których wcześniej się nie chciało, bądź nie umiało dostrzegać. Ludzie uczą się całe życie, zmieniają się, dojrzewają – to bardzo ważne mieć tego świadomość. Żaden człowiek nie powinien być lustrem drugiego człowieka, ani jego własnością. Dlatego właśnie &lt;span style="font-size:180%;"&gt;to był dobry rok&lt;/span&gt; – czas innego spojrzenia na życie, na ludzi, na siebie. &lt;span style="font-size:180%;"&gt;Czas, który przyniósł Szczęście&lt;/span&gt;, równowagę, pewność i &lt;span style="font-size:180%;"&gt;ufność patrzenia w przyszłość&lt;/span&gt;. To był słodki rok skutecznie przysłaniający cień goryczy czasu przeszłego. Nowy też taki będzie, takie mam przeświadczenie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center; font-weight: bold;"&gt;Słodkiego Nowego Roku! :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_E939lksRe-E/TR2jjKvQ9bI/AAAAAAAACks/DpaJunTFZEo/s1600/budyniowe%2Bmisie.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 420px; height: 560px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_E939lksRe-E/TR2jjKvQ9bI/AAAAAAAACks/DpaJunTFZEo/s1600/budyniowe%2Bmisie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556777339818407346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Miśki Budyniowe na Słodki Nowy Rok&lt;/span&gt; (za &lt;a href="http://ugotujmy.blogspot.com/2010/08/o-miescie-na-literke-e-i-ciastka.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Karotkową&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;span style="color: rgb(51, 204, 0);"&gt;ja na zielono&lt;/span&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;220 g mąki pszennej&lt;br /&gt;120 g miękkiego masła&lt;br /&gt;100 g cukru, ew. trochę mniej &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(51, 204, 0);"&gt;(dałam ok. 50-70 g cukru pudru)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1 opakowanie budyniu waniliowego bez cukru&lt;br /&gt;2 żółtka &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(51, 204, 0);"&gt;(dałam jedno całe jajko)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;2 łyżki mleka&lt;br /&gt;dodałam jeszcze kilka szczypt kakao &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(51, 204, 0);"&gt;(a ja nie)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie składniki wymieszać i zagnieść ciasto. Formować ciasteczka, piec w 180 stopniach koło 12 minut. Koniecznie spróbować na ciepło!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(51, 204, 0);"&gt;To były najprostsze i najszybsze ciastka. Przepis rewelacja! Karotkowa, dziękuję :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co na to Lec?---&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;"Że patrzę na wszystko jak na operetkę? Bo pragnę happy endu"&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;i jeszcze:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-wei
