wtorek, 23 października 2012

„Czy jadłeś już dzisiaj ryż?”, czyli Wilson Chung i azjatyckie warsztaty kulinarne z Blue Dragon

„Czy jadłeś już dzisiaj ryż?” To pytanie jest tak powszechne i ma podobny wydźwięk w krajach azjatyckich jak u nas „cześć, co słychać, jak się masz, dzień dobry”. Nieprzypadkowo pytają akurat o ryż, gdyż jest on centralnym punktem i wyróżnikiem kuchni chińskiej, japońskiej, wietnamskiej i tajskiej. Stół zachodni znacznie różni się od stołu wschodniego. My jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że każdy z nas ma swój talerz, na którym znajduje się osobna, dla każdego wydzielona, porcja dania. Ale kiedy zasiądziemy do stołu np. chińskiego – dostaniemy miskę ryżu, a reszta składników będzie postawiona na środku stołu i ogólnodostępna dla każdego.
Skąd o tym wiem? Opowiadał o tym Wilson Chung – Australijczyk tajskiego pochodzenia, główna postać warsztatów kulinarnych i naczelny kucharz marki Blue Dragon. Warsztaty z kuchnią azjatycką odbyły się w czwartek 11.10.2012 r. w Warszawskiej Akademii Kulinarnej na pl. Szembeka.

Spotkanie składało się z 3 części: teorii, praktyki i... smakowania ;) Najpierw Wilson Chung opowiadał o poszczególnych wyróżnikach kuchni azjatyckiej: wąchaliśmy i smakowalismy sosy: sojowy ciemny, jasny i japoński, sos rybny, ostrygowy, ocet ryżowy, olej sezamowy i mirin oraz odgadywałyśmy po zapachu pieprz syczuański, pastę tamaryndową i fermentowaną soję.
Nareszcie dowiedziałam się, czym różni się sos sojowy ciemny od jasnego. Przyznaję się bez bicia - nie wiedziałam, że ciemnego używamy do gotowania i marynowania, a jasny z uwagi na to, że bardziej słony nadaje się głównie jako dodatek do wykańczania dania. Nowinką był dla mnie sos sojowy japoński – zwykle produkowany bez udziału pszenicy.
Z innych ciekawostek: sos ostrygowy nadaje się głównie do wołowiny, a sosu rybnego w tajskiej kuchni używamy w miejsce soli.
Acha! I pamiętamy o 2 złotych zasadach stir fry: po pierwsze – wszystko przygotowane pod ręką, po drugie – bardzo wysoka temperatura smażenia.

A jeżeli pretendujemy do roli kucharza w azjatyckiej restauracji, niech nas nie zdziwi na dzień dobry zadanie przyrządzenia smażonego ryżu. Po tym, jak go wykonamy, być może przyszli pracodawcy dowiedzą się i ocenią, czy my znamy się na kuchni i czy dobrze rokujemy jako potencjalni pracownicy.

Wróćmy jednak do azjatyckich warsztatów, ale na warszawskiej ziemi. Po części teoretycznej podzieliśmy się w pary lub w 3 osobowe grupy i rozpoczęła się część praktyczno-manulana. Każda grupa przyrządzała inną potrawę. Finalnie powstały:
  1. Wołowina w sosie Teryaki
  2. Tajski ryż smażony
  3. Łosoś aburi w galarecie z cytrusów


  4. Wietnamska sałata z kurczaka z dressingiem „Nuoc cham”


  5. Słodko – pikantna wołowina z sezamem  - tę gotowałam z Princess
  6. Pikantny makaron japoński


  7. Zupa Tom yum


  8. Steki z bakłażana z pastą miso


  9. i jak dla mnie absolutny hit warsztatów – Mięsne kulki z kurczaka obtoczone wiórkami kokosowymi podawane z sosem Satay.



Następnie gładko przeszliśmy do punktu trzeciego: to wszystko, co powyżej - oczywiście po tradycyjnym, jak to bywa na kulinarno-blogerskim spotkaniu, obfotografowaniu - zostało zjedzone.



Chętnie zaprosiłabym Was do obejrzenia materiału z tego spotkania, bo wszystko nagrywała ekipa Dzień Dobry TVN, ale migawka, która była do obejrzenia wczoraj rano w telewizji, pojawiła się na stronie internetowej pod tym tutaj adresem:"Olubińska uczy się gotować pod okiem Czarnego Smoka", ale niestety dość szybko zniknęła. Szkoda. 
Edit: Okazuje się, że można go obejrzeć na profilu FB Blue Dragona - zapraszam tutaj :)

(kadr z materiału DDTVN)

Zapraszam też do obejrzenia zdjęć na profilu na FB Kamila Zielińskiego, który w trakcie warsztatów podzielił się z nami trickami i spostrzeżeniami w temacie fotografii kulinarnej.

Z tego miejsca serdecznie dziękuję organizatorom za zaproszenie i wszystkim blogerkom za miłe spotkanie. Do zobaczenia? ;)




10 komentarzy:

  1. To każdy miał swoje smaczne danie na warsztatach :) dla mnie zdecydowanie bakłażan choć w sumie wszystko co spróbowałam było przepyszne...chętnie pojechałabym tam po raz kolejny i dobrała do tych smakowitości :)) miło mi było Cię poznać choć i tak nie wiem która z was to aga a która oczko haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nawet nie wiedziałam, że Ty to Ty ;) Oczko to ta mniejsza ;)

      Usuń
  2. Oczko, uwielbiam twoje zdjęcia powyjadanych talerzy - nic tak nie oddaje smakowitości dania :)
    Świetnie to opisałaś - i ja jestem z warsztatów bardzo zadowolona, i ze spotkania z Wami również :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli talerz jest pusty, znaczy, że było dobre ;)
      ps. mam nadzieję, że kolejne spotkanie będzie już szybciej niż do tej pory :)

      Usuń
  3. Oj tak, kulki były przepyszne (choć wspomniany przez Małgosię bakłażan też był bardzo smaczny i z pewnością przyrządzę go w domu). Bardzo przyjemne były te warsztaty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ajjj i dla takich chwil tak bardzo żałuję, że mnie z Wami nie ma buuuu!

    OdpowiedzUsuń
  5. aferę mi zrobiłaś, że nie przeczytałam relacji a Ty w niej o mnie pisałaś, a tu raz o mnie wspomniałaś, co to ma być, co to za promocja mej osoby, no wiesz Ty co! ;)
    p.s. cmokasy :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Widać za mało zapłaciłaś i na większą kampanię już nie starczyło środków, haha ;)P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz.

Pozdrawiam
oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...