niedziela, 10 czerwca 2012

Indyjsko - polska bonanza. Indyjska zupa kartoflana


Dzień Pana Kota wygląda bardzo pracowicie. Przede wszystkim sen, dużo, bardzo dużo snu. Oprócz tego opróżnianie misek z jedzeniem, kilkukrotna toaleta, trochę zabawy, wielokrotny obchód mieszkania oraz monitoring ogrodu ze stanowiska na parapecie. I jakby dodać do tego jeszcze bardzo pracochłonne wylegiwanie się na kolanach domowników i odbieranie całodziennej porcji głasków, to w sumie składa się to wszystko na ogromnie zajmujący dzień. Nic dziwnego – wracając do punktu wyjścia – że Pan Kot potrzebuje dużo, bardzo dużo snu ;)




A ja pomiędzy jednym, a drugim trzymaniem kota na kolanach i głaskaniem po grzbiecie, gotuję bardzo szybką i aromatyczną zupę – jedną z tych, z tygodniowego przeglądu lodówki. Tym razem, przepis nie z głowy, ale z niezawodnej jak do tej pory, książki „Dania niskotłuszczowe – najlepsze przepisy z całego świata”. Polecam zarówno zupę, jak i wspomnianą książkę.



Indyjska zupa kartoflana (źródło: „Dania niskotłuszczowe – najlepsze przepisy z całego świata”, wyd. Parragon, s. 67)

(podaję proporcje z książki, ja robiłam na oko)

2 łyżki oleju (rzepakowy)
225 g pokrojonych w kostkę mącznych ziemniaków
1 duża posiekana cebula (żółta, pokrojona w drobną kostkę)
2 starte ząbki czosnku
po 1 łyżeczce: garam masali, mielonej kolendry i kminu rzymskiego (2 ostatnie rozbiłam w moździerzu)
papryczka chili (zastąpiłam piri piri ze słoiczka)
sproszkowana wędzona papryczka z Esplette (mój dodatek)
900 ml bulionu warzywnego
100 g zielonego groszku (przepis podawał groszek z puszki, ale polecam groszek mrożony)
4 łyżki jogurtu naturalnego
świeża kolendra (zastąpiłam miętą)
pieprz do smaku

Rozmroziłam bulion. Na oleju podsmażyłam surowe ziemniaki z cebulą. Dodałam przyprawy i czosnek. Podsmażałam jeszcze ok. 1 minutę, zalałam bulionem, dodałam posiekane papryczki i gotowałam na małym ogniu, aż ziemniaki zaczęły się rozpadać. Pod koniec dodałam opłukany, mrożony groszek oraz wędzoną papryczkę z Esplette i gotowałam ok. 5 minut. Wyłączyłam gaz, dodałam jogurt, doprawiłam świeżo zmielonym kolorowym pieprzem. Podawałam ze świeżo siekaną miętą (z braku kolendry).



Zupę dodaję do akcji:

15 komentarzy:

  1. jak tylko zobaczyłam Twój banerek,wiedziałam,że będzie zupa!
    Pyszna i zielona.
    A może wpadniesz na przegląd mojej lodówki?

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, pokrzywowy przegląd sama chętnie bym uskuteczniła :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Gosiu ja się wpraszam na tę zupę :) Zadamy kłam słowom eRa, ze my Blogerki nie gotujemy tego samego dwa razy :)))))))))

    OdpowiedzUsuń
  4. ;) Zapraszam, że tak powiem - kiedy możesz :) Btw - to jest ta zupa, o której mówiliśmy przed Waszym wyjściem na autobus.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak czytam taki przepis na zupę, to zawsze się uśmiecham i myślę sobie, o ile smaczniejsze byłyby nasze tradycyjne polskie zupki, gdyby zacząć od podsmażenia warzyw a nie wlania wody do garnka. Taka jarzynowa na przykład. Potem tylko bulion i zielenina. Prawda, że pycha. Prawie jak u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myszo, a wiesz? - zgodzę się z Tobą :) Ostatnio np. podsmażałam starte ogórki małosolne na zupę ogórkową i rzeczywiście zupa smakowała lepiej :)
    A takie przysmażone najpierw przyprawy, rzeczywiście uwydatniają smak.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też się kiedyś chętnie wproszę na taką zupkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajna ta zupa.! Coraz bardziej podoba mi się wspomniana przez Ciebie książka Sis:)
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  9. a ja na zupę się nie wproszę (choć wygląda bardzo apetycznie, to przecież wiem, że wrzuciłaś tam kolendrę ;)), za to chętnie na głaskanie kota :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, pracowity jest pan Kot ! Moje jeszcze [plują w ogrodzie i zabawiają kocich gości, jeden nam się do domu dzis zapuścił !
    Pyszna zupka, notuję przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale i tak nie chciałabym się z kotem zamienić:)
    Ps: uwielbiam zupy i mam na twoją ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Paulino---> :))

    Siostra--->polecam, ma niezbyt wyszukane i skomplikowane przepisy, a efekt jest zadowalający :)

    Jswm--->kolendrę też, ale miętę tylko tę z krzaka ;)

    Grażynka--->czyli mieliście gościa ;)

    Princi--->poniekąd tak ;)

    Olu--->no tak, one zwykle nie gotują ;)


    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystkim wielbicielom zup polecam pichcenie tradycyjnym sposobem nad ogniskiem w kociołku http://www.meble-ogrodowe-sklep.pl/zestaw-kociolek-wegierski-pokrywka-trojnogu-inox-palenisko-p-1077.html
    Smak i zapach nie do opisania, a samo gotowanie w ogrodzie to przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile wszyscy mają do dyspozycji ogród :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz.

Pozdrawiam
oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...