czwartek, 31 grudnia 2009

Czas na początek

A gdyby tak wczorajszy kawowy sos nie zjeść do końca z ciastem i domieszać ociupinę więcej mąki ziemniaczanej? Zrobi się z tego niezły kisiel :) Którego można zjeść, polawszy uprzednio likierem czekoladowym, tudzież polewą z rozpuszczonej czekolady – biała mi się widzi. Albo zredukować wodę i dolać mleko – zrobi się budyń. A może jeszcze inaczej? – mały rzut żelatyny i galaretka jak ta lala, albo śmietankę jeszcze i panna wyjdzie. Będę eksperymentować. Na razie poprzestaję na mało zwartym (bo nie dorzuciłam więcej ziemniaczanki) kisielku z zastygniętego sosu :)



A wczoraj pan listonosz przyniósł mi paczkę :) Kochany Mikołaju*, dziękuję :)* Naprawdę już zaczynałam wierzyć, że tym razem nie zasłużyłam na prezent.



Bo jedyne co mogę powiedzieć o właśnie mijającym roku to przede wszystkim to, że czuję ulgę, mając w świadomości, że on właśnie finiszuje. To nie był dobry rok – bilans strat zdecydowanie przewyższył jakiekolwiek zyski. Nie, to nie tak, że było tylko źle. Wszak kilka postanowień się urzeczywistniło: upiekłam urodzinowego torta, po raz pierwszy zmierzyłam się z rolowaniem sushi (to raczej kwadraty wyszły, ale też było dobre)**, no i piekłam chleby na zakwasie. Wprawdzie Bliźniaka już nie ma, bo spoczął bez mojej wiedzy i przyzwolenia w koszu na śmieci (uczcijmy to minutą ciszy), ale nie boję się już ani zabawy z drożdżami, ani zakwasem. I myślę sobie po cichu, że może Lipkowa Matuszka znowu się kiedyś rozklonuje ;) Więcej postanowień nie pamiętam, bo wypisałam je rok temu na Historiach, które też skończyły żywot i nie mam już jak rzucić okiem na literki. Towarzysko też było sympatycznie – wszak do grona naocznego poznania Lipki i Princess dołączyły Siostra zwana Dużą, tudzież Uśmiechniętą ;), Małgoś, Ptasia i Felicja. Miło mi było Was poznać :) A to jeszcze nie koniec, bo niedługo szykuje się niezły babiniec :D
Bilans strat? Przede wszystkim przewaga łez nad uśmiechami, zawiedzone nadzieje, rozczarowanie sobą i lekki strach o nową przyszłość. A poza tym wszystkim - koniec Historii Kuchennych i Kosy w talerzu. Całe szczęście więcej złego już w tym roku się nie wydarzy, bo za kilka godzin odkreślę go grubą krechą, uff! A potem będzie styczeń, a on akurat jawi się bardzo sympatycznie i tchnie nadzieją, że od teraz będzie już lepiej i dojrzalej. Ten sylwester będzie zupełnym przeciwieństwem mijającego roku: spokojny, krótki i bez niespodzianek. Z głębokim oddechem wzniosę więc toast białym winem*** za to, że zły rok się kończy, a pełen nadziei rok następny - zaczyna.

Wam też życzę, aby Nowy Rok był lepszy od mijającego. Bawcie się dobrze, a potem gotujcie, pieczcie, smażcie i pitraście, i dzielcie się smakiem – smakiem życia też :)



A co na to Lec? ---> "Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija."


* czerwony płaszcz i brodę wdziała Ewelosa :))) Jeszcze raz buziaki, takie prezenty hand- made lubię najbardziej, a jak są kulinarne, to już w ogóle miodzio :)))
** i jak dotąd jedyny , ale mam wszystko w szafce do produkcji – oprócz łosia i awokado, rzecz jasna, więc to jeszcze nie koniec
*** nieśmiertelne ruskoje igristoje poszło w odstawkę haha, bo****
**** odmiana nawet w rodzaju wznoszonego toastu jest potrzebna, a poza tym dałam się omamić etykiecie. Zupełnie jak dziecko – to nic, że wino może okazać się sikaczem, najważniejsze, że jest KOT! ;) A poza tym wino w ostatecznym rozrachunku nawet jeśli nie podejdzie i tak będzie mniejszym rozczarowaniem niż ten nieszczęsny 2009 ;) No to siup w ten głupi dziób!


56 komentarzy:

  1. Kochana Sis, Ty jesteś kochana wiesz? Mówiłam Ci juz? mła:* mła:* mła:* (grypy nie mam,całować można) :)
    Czytam tak sobie i myslę, że ja nie lubię robić podsumowań i postanowień, ale czytać je owszem:)
    U mnie więc podsumowań nie będzie :)
    Kofana, a Ty nie wiesz nawet jak mi było fajnie zobaczyć wśród tłumu dwie małe istotki, jedną mniejszą od drugiej i ta najmniejsza to Ty - moja Siostra :)
    Buźka Słonce :**
    I za tą usmiechniętą, masz wielkiego buziaka o młaaaaaa :******

    OdpowiedzUsuń
  2. Hyhy :))) Jak zawsze lejesz miód na moje serce :)*

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczko ależ mi się buzka śmieje iż mogłam się przyczynić do uśmiechu na Twojej twarzy :)

    I w nadchodzacym roku samych pomyślności i hlap by było mniej strat :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A bo miodu ci u mnie dostatek :)) A Ty Maleńka na miodzik zasługujesz w każdym tego słowa znaczeniu :))

    Ps. Ja od Ewelki też prezencik dostałam jeszcze przed świetami - buteleczkę z ekstraktem waniliowym i bardzo mi się przydał. Ta Ewelka to normalnie Mikołaj jest :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A mało co bym się wczoraj z panem listonoszem nie minęła, nadeszłam w samą porę do domu, bo się do domofonu dobijał ;)))

    Raz jeszcze dziękuję Ci, Słońce :)**

    OdpowiedzUsuń
  6. No wiecie co - ja Mikołaj ? ależ skąd hahaha

    Jakby cuś to Mikołajka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Siostra---> dobrze mówisz, tylko ten mikojał bez brody chodzi ;)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Niech będzie! Spierać się nie będę - Mikołajka! :)

    Smakuje pysznie ;) No i ten zapach, mmmm! aromatyzację normalnie można uskuteczniać tą żurawinką ;)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, Oczko, ale Ci sie zebrało na podsumowania...
    Duża buźka na nadchodzący rok i oby był o wiele lepszy :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Wzajemnie Grażka! :))

    ps. po nitce do kłębka od Princess, wdepnęłam wczoraj do Ciebie na n-k ;)P

    OdpowiedzUsuń
  11. ojej a u mnie był ten sam Mikołaj i też mam taki słoiczek z zawartością cenniejsza niż złoto
    Dosiego Nowego Roku

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszak Mikołaj co roku obskakuje wiele kominów ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Siostra he he he ;))

    Szczęśliwego Nowego Roczku Kochana Mała Sis!

    OdpowiedzUsuń
  14. To winko jest całkiem niezłe, też się kiedyś skusiłam ze względu na kota ;)

    Wszystkiego dobrego - kończy się nie tylko rok, ale i dekada, a wszyscy, dla których ma to jakieś znaczenie powinni wierzyć, że teraz już będzie tylko lepiej. Trzymam za ciebie kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Trzymaj mocno! I Tobie niech też się szczęści :)

    Ha! Nie tylko ja dałam się podebrać na kota ;) Ale skoro mówisz, że nie najgorsze, to dobrze - za kilka godzin sama się przekonam.

    OdpowiedzUsuń
  16. O i się wydało gdzie i u kogo Mikołaj urzędował :) Ale jeszcze parę kominów ma oj ma hehehe

    OdpowiedzUsuń
  17. Oczko, wszystkiego dobrego na ten Nowy 2010 przyszłam Ci życzyć - żeby był lepszy, tak jak piszesz, żeby w kolejnym podsumowaniu pozytywów było zdecydowanie więcej niż negatywów, żeby słodko było, zdrowo i radośnie :)
    Pozdrowienia serdeczne :)))

    OdpowiedzUsuń
  18. ja to bym najchętniej śmietanki dodała by pannę stworzyć :)
    smaczny prezent Ci się trafil Froczko;)
    Dużo lepszego NOwego Roku życzę CI:)
    buziak

    OdpowiedzUsuń
  19. Ewelka--->cóż... nikt nie mówił, że Mikołaj ma lekkie życie ;))

    Moni--->odwzajemniam się serdecznościami :)

    Viri--->Froczka tak sobie myśli, że też najchętniej jednak zmierzyłaby się z panną ;)
    Najlepszego 2010! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. A jaki ładny masz kieliszek:)
    Zemfi,
    niech ten 2010 będzie 2 razy lepszy od poprzedniego!
    Najlepszego:D

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten kieliszek i jego pięcioro braci już nie jeden nowy rok szampańsko powitali ;)))

    Olu! i dla Ciebie niech nowy rok on będzie radosny :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Oczko, w takim razie życzę Ci zmian, zmian i jeszcze raz zmian oczywiście na lepsze :)
    Przesyłam buziaka i do przeczytania w Nowym Lepszym Roku 2010.
    Aga

    OdpowiedzUsuń
  23. Do przyjemnego i wesołego przeczytania! :))

    OdpowiedzUsuń
  24. Kochana szczesliwego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
  25. Kisielek piersza klasa! Jestem zaszczycona, ze dolaczylas do kawowego grona :))

    Niech ten Nowy Rok zaskoczy Cie samymi dobrymi chwilami, niech spelnia sie Twoje marzenia a poczucie humoru nigdy Cie nie opuszcza. I niech moc bedzie z Toba :)))

    Buzka!

    OdpowiedzUsuń
  26. o jakim babińcu piszesz? pochwal się co?

    OdpowiedzUsuń
  27. No właśnie Siostra, opowiadaj!:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Iwonko--->Wam też wszystkiego dobrego życzę :)

    Majeczko--->jako sprowadzona na kawową drogę, nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności :)

    Princi, Siostra--->nooo takim z kobiet złożonym ;))

    OdpowiedzUsuń
  29. oj to wiemy, ale moze więcej szczegółów my w końcu też kobietki ;P

    OdpowiedzUsuń
  30. Oczko kochane, i ja zycze ci by ten Nowy Rok byl juz zdecydowanie lepszy od poprzedniego!
    A co do Mikolaja, to jestem pewna, ze on jeszcze gdzies krazy, tylko nie do wszystkich udaje mu sie dotrzec na czas ;)

    Buziaki! :*

    I szczesliwego :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Dziękuję Betsi :) Tobie przede wszystkim zdrówka życzę i rychłego końca unieruchomienia :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Dzien doberek w Nowym Roku!:)

    OdpowiedzUsuń
  33. A witam, witam Moją Noworocznie - wesołą Siostrę :)))

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie wierzyłam w to, że ie zasłużyłaś na żaden prezent. I proszę, jest.

    Wszystkeigo dobrego w 2010, Oczko. Niech Ci się już wszystko układa...

    OdpowiedzUsuń
  35. Kisiel kawowy? Poproszę!!
    :)
    Życzę samych dobrych chwil i tak twórczych deserów:))

    OdpowiedzUsuń
  36. Truskaweczko---> no tak, to byłe miłe :)

    Goś--->Tylko poczekaj, wmieszam więcej ziemniaczanki następnym razem, bo ten kisiello nieco kapryśny był, pewnie dlatego, że nie planowany. Chyba się z tego powodu obraził ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Oczko, a ja wierzę, że ten zły rok jeszcze w coś dobrego się obróci, bo ja nie wierzę w takie grube kreski jednego czasu od drugiego - czas to czas, jak rzeka - niby na mapie ma swój koniec i początek, ale nikt wodzie granic nie postawi. Co było złe i dobre razem w nas i tak pozostaje, a my idziemy dalej bogatsi :) Też wzniosę toast tym kocim winkiem, a jak z niego się jakiś sikacz okaże, to można go zaprawić przyprawami, naleweczką i grzańca na biało zrobić - widzisz, wszystko da się smacznie doprawić :* Ściskam Cię Mała i tęsknię już do naszego zlotu :***

    A Matuszka bardzo chętnie Ci kolejną dziatwę wyprodukuje :) Właśnie ją reanimuję, by mi jeszcze długo służyła chętna do pracy :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Racja! Bogatsi w wiedzę na przyszłość, ja chyba się wybitnie wzbogaciłam przez ostatni rok, więc może w końcu zaprocentuje? (ale nie winem? ;))

    Jak matuszka chętna do prokreacji, to tylko wypada się cieszyć. Może będę miała okazję do opieki nad jej dziecięciem jak nie teraz to później ;))

    OdpowiedzUsuń
  39. Oczku, chyba nie zyczylam Ci Dobrego, lepszego, by zyski przewyzszyly straty, by przewyzszyly z naddatkiem, za ten rok! Sciskam Cie mocno i byle do spotkania :*
    PS.Alez kawowo sie u Ciebie zrobilo... Kisiel kawowy, wlasnie przegladalam Nele i piesze o kisielach i swych ulubionych smakach, z kawowym oczywiscie swrod nich - ja kisielowe lewe rece mam, no moze kiedys sie odwaze ;-)

    OdpowiedzUsuń
  40. I Tobie Basiula najlepszego! :)

    A jak się już odważysz na kisiel, to polecam żurawinowy :)

    OdpowiedzUsuń
  41. zapamietane, zurawinowy! A wiesz na kawowy sie troszke napalilam... Ale trzeba sluchac autorytetow! :D

    OdpowiedzUsuń
  42. Błahaha! Daaaaleko mi do autorytetu, no chyba że mówisz o Neli - to już insza inszość ;))

    OdpowiedzUsuń
  43. w kwestii kiszlu to jestes, nie wymiguj sie :-) moj ostatni kisiel byl w 2giej klasie LO i bylo to wieki temu i do tego z torebki :D

    OdpowiedzUsuń
  44. Ależ to prostsze niż... speculas :) Wystarczy tylko dobrać odpowiednią ilość mąki ziemniaczanej, która zagęści - jak na razie nigdy nie trafiłam za pierwszym razem ;))) Zawsze dorzucam po trochu w trakcie ;DDD

    OdpowiedzUsuń
  45. Czyli da sie dodawac w trakcie, tak? Widzisz ze nie gestnieje i po porstu walisz wiecej?
    PS. O diecie nie mysle, ale chyba by sie przydala :-)

    OdpowiedzUsuń
  46. Tak właśnie - i walisz więcej. Tylko trzeba dobrze zrobić zamieszanie, co by się grudki nie zrobiły i żeby się rozpuściła ziemniaczanka.

    OdpowiedzUsuń
  47. tak tez uczynie jak juz mi kiszlu sie zachce :-) rozpuscic ziemniaczanke, cudnie to brzmi!

    OdpowiedzUsuń
  48. Och! Świetnie! :) Jestem ciekawa eksperymentu ;))

    OdpowiedzUsuń
  49. Na życzenia to już za późno, ale wcześniej nie znałam bloga - tak mi się zdaje... Chociaż gdybym miała je składać, to byłyby to życzenia, których sama sobie życzysz ;) Czyli wszystkiego najlepszego w głowie upragnionego! W tym roku i w każdym kolejnym.

    A weszłam tu ze względu na wino. Ciekawa jestem jak białe, ja piłam czerwone i muszę powiedzieć, że jakość w stosunku do ceny bardzo mi odpowiada :) Oczywiście kupione ze względu na kota... Kot się jednak okazał dobrą wskazówką :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Tak sobie czytam powiadomienie w @ i myślę: "o co chodzi? jakie wino?!" hehe. Jakaś pomroczna jasność chyba ;)
    Dzięki, dzięki! i Tobie najlepszego. Pierwszy kwartał jest całkiem niezły.

    A kot? Chadza swoimi ścieżkami, i czasem dobrze je wydeptuje ;)Było nawet przyjemne - to wino, nie- wydeptywanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. Wiesz Oczko, tez dostalam te komentarze via @ i pomyslalam "coz sie dzieje", ale widze Ciebie tez zaskoczyl :-)

    OdpowiedzUsuń
  52. Hehe! Ano! Ale już gra gitarra :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz.

Pozdrawiam
oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...