poniedziałek, 28 grudnia 2009

Korzennie, odżywczo, świątecznie.

Święta upłynęły w towarzystwie Ryszarda*. Opowiadał mi o Imperium, a ja z niemałym zainteresowaniem chłonęłam opowieści o wysychającym Jeziorze Aralskim, cmentarzysku statków i ciężkim życiu ludzi w Mujnaku, o trudach budowy i przepychu Cerkwi Chrystusa Zbawiciela w Moskwie, która na rozkaz Stalina została z nie mniejszym trudem zburzona i zamieniona na miejski basen, produkcji koniaku w Gruzji i o korytarzach we mgle w czasie wielkich mrozów w Jakucku.

Fascynujące! A wczoraj na Polonii trafił mi się program o Buriacji. W tej krainie blisko sąsiadującej z Bajkałem mieszają się ze sobą kultura: Rosji, Chin i Mongolii, żyje tam też mnóstwo potomków ówczesnych polskich zesłańców. Aby dojechać z Moskwy do Ułan – Ude trzeba spędzić w pociągu Kolei Transsyberyjskiej trzy i pół dnia, przejechać 5609 kilometrów i przekroczyć 5 stref czasowych.
Przynajmniej tyle ciekawego było pomiędzy obżarstwem i nicnierobieniem.

1. Korzennie i aromatycznie - grzaniec.
Jak mawia Jacques Pepin – do gotowania potrzebna jest cała butelka wina – jeden kieliszek do potrawy, reszta dla kucharza. Z Najlepszą posłuchałyśmy pana i podczas przygotowywania tego i owego zrobiłyśmy sobie grzańca z czerwonego wina. Zainspirowało mnie Białe nad Czerwonym.
Wlałam do rondla czerwone, dorzuciłam goździki, skórkę pomarańczową z obieranych właśnie pomarańczy, które poszły na sok, dużo miodu, szczyptę imbiru i cynamon – niestety też mielony (pierwotnie chciałam korę, ale nie miałam akurat rzeczonej na stanie). A na koniec jeszcze nieco świeżo wyciśniętego soku z pomarańczki. Wyszło... pyszne! Najlepsza powiedziała, że aż szkoda pić, bo takie smaczne i aromatyczne.


2. Odżywczo i zdrowo - sok pomarańczowo - karotowy.
Po winnym zaromatyzowaniu przeszłyśmy gładko do produkcji czegoś zdrowo – odżywczego. Sok pomarańczowo – karotowy na Boże Narodzenie to już prawie jak tradycja, nieprzerwanie od jakiś... 12 – 15 lat, czyli tyle, ile Najlepsza ma w posiadaniu książkę "Przepisy Czytelników Poradnika Domowego – zima". Potrzeba 8 litrów wody. 6 zagotowuje się z pół kilogramem cukru i studzi. Pozostałe 2 literki dostają 100g cukru, 0,5 kg startej naocznie karoty i 3 duże, obrane, pozbawione albedo i w stanie cząstkowym pomarańczki i trochę skórki pomarańczowej. Wszystko trafia na podniety ogniowe i gotuje się jakieś 2 godzinki. Potem się studzi po uprzednim wyrzuceniu skórek i miksuje. A na koniec miesza z owymi 6 litrami słodkiej przegotowanej wody i doprawia sokiem z cytryny. I do chłodnicy! Mnami! :)




3. Świątecznie i bogato - kompot wigilijny, czyli pan de luxe ;)
Przedświąteczna paczka mikołajkowa, którą Starszy dostał z pracy, kryła w koszyku półkilogramowe opakowanie suszonych owoców. Natchnęły mnie one na kompot wigilijny. Przejrzałam zeszłoroczne przepisy i zrobiłam kompilację na modłę oczka. Kompot, zważywszy na bogactwo suszu, wyszedł w wersji de lux. Suszone: jabłka, gruszki, morele, daktyle, figi, żurawinka, rodzynki, kawałek kłącza imbiru, skórka pomarańczowa, świeża pomarańczka w cząstkach i pokawałkowane ze skórką jabłko zostało zalane wodą i zaczęło się w sobie gotować. Dla poprawy atmosfery dobrego smaku całe towarzystwo dostało jeszcze liść laurowy, ziele angielskie i garść goździków (które po ok. połowie czasu gotowania zostały wyłowione). I zmętniło szczyptą cynamonu.** A potem wszystko zasłodziło się jeszcze miodkiem. Cieplutki, dopiero co ugotowany pan de lux przekonał mnie ostatecznie, że z tym kompotem to był jednak dobry pomysł. Jak sięgam pamięcią i wiedzą – stał na stole wigilijnym pierwszy raz w ogóle. Tym bardziej podkreślił, że to święta zimowe. Tylko śnieg nie był łaskaw się zjawić za oknem. Ta zieleń przy szklance, to cóż... hmm zimowy śnieg w wersji przezroczystej zwanym też śniegiem, który dawno stopniał i nie zostawił po sobie żadnych śladów.***




A co na to Lec? ---> "To sztuka! Tyle postaci na scenie ma materiał do gadania o tym, że autor nie ma nic do powiedzenia."

* Ryszard Kapuściński – "Imperium"
** bo kory cynamonowej wciąż nie miałam na stanie i nie mam nadal
*** zupełnie jak zbrodniarz doskonały ;)

Kuchnia Świąteczna i Noworoczna 01.XII.2009 - 05.I.2010

19 komentarzy:

  1. Mi święta z Gregiem upłynęły. Gregiem H. znasz? Ryszard też niczego sobie choć to inna półka czy tam bajka. A napoje jak się patrzy, choć ja nie przepadam za mieszankami, leje i już.

    OdpowiedzUsuń
  2. Siostra, ja to bym wszystko co tu widzę wypiła ...mmmm.. aromatycznie, pysznie, mniam! Uwielbiam:)
    Widzę,ze smaki też te same mamy hi hi, zółwik znaczy :)

    Narzeczona czyzby z Housem ? hi hi ;) Też go uwielbiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. trzeba przynać, że narobiłaś mi smaka...:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pyszne napitki zrobiłaś! Grzańca kupuję na Sylwestra a sok z karotkami to będę robić często :)

    OdpowiedzUsuń
  5. napitek karotkowo-pomarańczowy! muszę sobie taki przyrządzić, nabiorę koloru przynajmniej bo blada twarz ze mnie straszna :D

    OdpowiedzUsuń
  6. oooo tak,kompot z suszu nawet lubię (lub powinnam napisać to raczej w czasie przeszłym).Dzięki rodzicielce,która wlewała nam go litrami do szklanek miałam nieprzespaną nockę (i to nie z powodu uniesień sypialnianych hi hi)Uniesienia to ja miałam jak cholera, w kibelku,przeklinając moją rodzinę kilka pokoleń wstecz.Pozdrowionka poświąteczne

    OdpowiedzUsuń
  7. Gospodarna---> no niebardzawo, Grzegorza nie znam, znam tylko Ryszarda ;P

    Siostra--->tak to z bliźniaczkami właśnie bywa ;)))

    Paluszku--->bełkoty witają! :) Narobiłam? - no i o to właśnie chodziło! ;)

    Grażka--->możesz brać za darmo! ;)))

    Viri---> no ja się wcale nie dziwię, bo tym patrzeniu na wątroby i te takie tam ;)

    Kawusia--->cóz! przynajmniej nie jest ci on obojętny, haha! ;)


    pozdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ryszarda uwielbiam, w towarzystwie Imperium właśnie spędziłam również jedne ze Świąt :) Fascynujące :) Teraz w kolejce czeka Heban.
    I grzańca uwielbiam :)
    A kompot z suszu też w tym roku zarządziłam i też chyba po raz pierwszy i też nam baaardzo smakował (aż się zdziwiliśmy, że tak bardzo:D ). No proszę :D
    Pozdrowienia :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Ryszarda czytuję chętnie, choć niestety, tak jak wszystko, czyli i byle kryminał i Nietzchego (to jeśli w ogóle to z rzadka), czyli szybko i niedbale, by zaraz zapomnieć, co w przypadku moich ulubionych książek Agaty Christie jest zaletą, ale w przypadku Nietzchego i Kapuścińskiego niekoniecznie. A konkluzja jest taka, że jestem pełna podziwu, że udało Ci się tyle zapamiętać ;)

    Z napojów wybieram grzaniec, bo choć sok karotkowy bardzo kuszący, to jak dla mnie ze względu na czas przygotowania, chociaż rzeczywistych działań tam nie tak wiele, odpada.

    OdpowiedzUsuń
  10. Moni--->tak! Heban ja też mam teraz w kolejce, tylko w biblio muszę najpierw upolować ;)

    Karolka--->no wiesz..., mogłabym jeszcze wspomnieć o meczu w popsutym telewizorze, który oglądali górnicy pod kołem polarnym, o kierowcy, który dał garść pieniędzy człowiekowi bez nóg, o wyprawie Ryszarda w roli pilota do Stepanakertu na Górnym Karabachu, ach! zachłysnęłam się tymi opowieściami. Zwłaszcza, że rzecz traktuje o odległej Rosji, o której bardzo lubię czytać :))

    No to po kieliszeczku grzańca, hop! ;)

    Princi--->jak to kolejna? Czegoś nie wiem? ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kapuściński! Niezwykły człowiek, niesamowity piasarz. Heban to moja jego ulubiona książka, piękna i smutna Tyle konfliktów w Afryce..i życie tam niezwykle ciężkie.
    Ryszard=+ grzaniec=udany wieczór
    Pozdrawiam
    Beata z blogu bardzo-lubie-gotowac.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Zabrzmiało jak "bratnia dusza" ;))
    Bełkoty witają! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czy bardzo rozczaruję, jeśli powiem, że robiła je Najlepsza, a nie ja? ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Sok odzywczy - szalenie fajny napój. Na pewno popełnię. Po Świętach mam przede wszystkim ochotę na owoce i na picie. ;-))))

    OdpowiedzUsuń
  15. ja nie nie, absolutnie nie moje klimaty ;P moja znajoma lubi, ja go nie mogę jakoś strawić ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Krokodillo--->ja cytrusy w formie do rączki, świeżo obrane ze skórki. Gdzieś w koszyku właśnie grapefrucik czeka na moje zainteresowanie nim :)

    Princi--->całe szczęście kawę trawisz ;))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz.

Pozdrawiam
oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...