piątek, 16 grudnia 2011

Wpis z marką: warsztaty Alzacja na talerzu i w kieliszku

Spotkanie trzecie: 8 grudnia, Alzacja na talerzu i w kieliszku, salon MIELE ul. Gotarda 9

Pora na kolejne warsztaty blogerskie, na jakich ostatnio uczestniczyłam. Spotkanie było połączeniem gotowania, smakowania i szukania połączeń dań z winami alzackimi.



Najpierw zgromadziliśmy się przy wyspie kuchennej, aby razem z Tomkiem Jakubiakiem przyrządzić to, co później konsumowaliśmy do wina. A było trochę tego dobra:

Przegrzebki podane na musie winno-jabłkowym z solą selerową.
Krewetki duszone w białym winie i pomidorach z domową tortillą kukurydzianą,
Muszle Wenus duszone w białym winie z kiełbasą chorizo i chili,
Giczki cielęce duszone z gruszką, szalotką w białym winie i demiglas cielęcym podane z sałatką polane winegretem z orzechów laskowych i pomidorów ,
Kiełbasa jagnięca z białą fasolą, papryką i boczniakami ,
i deser, na który już nie dane mi było zostać, czego szczerze żałuję - owoce zapiekane pod koglem-moglem z winem i wanilią.








Następnie zasiedliśmy do stołów, choć co poniektóre panie postanowiły zostać jednak przy wyspie ;) Podczas konsumowania ugotowanych dań, pałeczkę przejęła najpierw dziennikarka kulinarna, Monika Kucia - Sadecka, a potem swoją wiedzą o winach alzackich, oraz o konkretnych trunkach, które degustowaliśmy opowiadał już Tomasz Prange, redaktor naczelny magazynu "Wino". Opowiadał między innymi o tym, że o winie mówi miejsce, z którego ono pochodzi, że przy uprawie wykorzystuje się kalendarz biodynamiczny (zabawnie brzmią w kalendarzu księżycowym dni: liścia, korzenia, owocu). I zwrócił uwagę, że kiedy przyjrzeć się butelkom win alzackich, widać, że bliskość winiarskiej kultury Niemiec również miało wpływ na francuskie wina alzackie, bowiem butelki tychże win również, podobnie jak niemieckich, mają charakterystyczny wydłużony kształt szyjki.



Degustowaliśmy głównie wina białe, m. in. Riesling, Gewutrztraminer, , Pinot Blanc i Sylvaner. Jak już wspominałam wcześniej - wolę jednak ciężkie, wytrawne i z bogatym bukietem wina czerwone. Doceniłam jednak paletę smaków, jaką do zaoferowania mają białe wina alzackie. Szczególnie spodobało mi się wino, które miało ciekawy, maślany zapach. Trafił się jednak faworyt – jedyne czerwone wino, jakie piłam od razu trafiło w mój gust - Pinot Noir. Swoją drogą ten szczep jest jedynym szczepem winnym w Alzacji dającym czerwone lub różowe wino. Tym bardziej się cieszę, że jedna butelka Pinot Noir zabrała się ze mną do domu :)


Z dań najbardziej smakowały mi giczki cielęce i kiełbasa jagnięca z białą fasolą. Wino już wiecie. A najbardziej? Chyba to, że była okazja do porozmawiania ze znanymi twarzami i poznania tych jeszcze obcych. A jak jeszcze rzecz się dzieje wokół stołu i kuchni, tym większa radość. Przy okazji cieszę się, że mogłam poznać Państwa Adamczewskich. Dziękuję za spotkanie organizatorom i wszystkim przybyłym :)

8 komentarzy:

  1. Same pyszności. Szkoda, że mnie tam nie było.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę Haniu, że by Ci się podobało, zwłaszcza, że jak pamiętam Wina, pasztety i sery w Makro też Ci przypadły do gustu.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi też najbardziej smakowały giczki :) Choć wszystkie pozostałe potrawy były również cudowne.
    Miło było Cię spotkać, Oczko. Fajnie wspominam nasze degustowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi również, Olu było miło, czytałam, że i Ty z Jankiem jednak też wyszliście zaraz po mnie bez zjedzenia deseru. Bardzo jestem ciekawa jego smaku, a sądząc po jego opisie u Poli, był pyszny.

    OdpowiedzUsuń
  5. giczki Ci smakowały powiadasz? ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczko, świetne zdjęcia - jak zwykle ! Też wchodziłaś na krzesło ?

    OdpowiedzUsuń
  7. Mru--->rzeczywiście, jedzenie było wyśmienite :)

    Princi--->a tak! :P

    Kumo--->dziękuję :) Tym razem obyło się bez krzesła ;))


    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz.

Pozdrawiam
oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...