niedziela, 4 grudnia 2011

Korzenny Tydzień: Zupa pomidorowo – miętowa z garam masalą i sosem Worcestershire

"Marek: Jakie realia dziś na rozkładzie?
Tadeusz: Zupne.
M: Nareszcie! „W te ciemne, słotne i podłe dni tylko dzięki zupie nie tracę wiary w ludzkość, ani własne człowieczeństwo”. Koniec cytatu.
” *


* Felieton: „Na dwa głosy – Kultura zupy”. Marek Bieńczyk i Tadeusz Pióro. Magazyn Kuchnia 3/2011, s.76


Do zup nie trzeba mnie ani namawiać, ani przekonywać. Wszak każdy płynny przepis bezgłośnie do mnie przemawia i przekonuje mnie niemal natychmiast. Zupa ma tę zaletę, że wystarczy jeden garnek, jeden talerz, jeden egzemplarz łyżki z całego kompletu sztućców. A przy tym oferuje taką paletę barw, smaków i aromatów, że nie wypada się nawet zastanawiać - tylko warzyć bulion. Może się przydać szybciej niż się tego spodziewamy.
Od lat wielbię zupy kwaśne, na czele z deficytową szczawiówką. Uwielbiam też rosoły, choć Pan R. uparcie stoi na stanowisku, że to żadna zupa, a zaledwie podstawa dla zupy. Od kilku lat jestem też wielbicielką pomidorówki. Dotychczas najbardziej smakowała mi ta z zieloną pastą curry, mleczkiem kokosowym i czerwoną soczewicą, choć czosnkowo - pomidorowa z przepisu Truskawki i kapuśniak z pomidorami, będący swego rodzajem rosyjskiego szczi również mi kiedyś bardzo zasmakował. Nie dziwcie się zatem, że kiedy znalazłam w lipcowej Kuchni przepis na pomidorówkę z miętą, korzennymi przyprawami i sosem Worcestershire nie potrafiłam przejść do porządku dziennego bez uwarzenia wyżej wspomnianej. A wiedzieć Wam trzeba, że po mojej jej konsumpcji, uplasowała się wysoko na liście zupnych lubisiów. Zwłaszcza jak się nie pożałuje chili :)



Zupa pomidorowo – miętowa z garam masalą i sosem Worcestershire (źródło: magazyn „Kuchnia 7/2011”, s. 25)

podaję proporcje z gazety, gdyż robiłam tradycyjnie na oko

2 szalotki
2 ząbki czosnku
2 łodygi selera naciowego
masło
oliwa
2 duże pomidory
1 łyżka sosu Worcestershire
1 czubata łyżeczka garam masali
1 łyżeczka drobno posiekanego imbiru
szczypta chili (polecam dużo więcej)
1/2 l bulionu wołowego (robiłam na warzywnym)
3/4 l soku pomidorowego
3 łyżeczki cukru
pieprz
sok z 1/2 limonki
garść drobno pokrojonych kandyzowanych lub suszonych pomidorków cherry (pominęłam)
1 pęczek posiekanej mięty (świeżej z krzaka)

Szalotki, czosnek i seler drobno posiekać, następnie zeszklić na oliwie z masłem. Gdy szalotki zmiękną, dodać pokrojony miąższ z pomidorów, sos Worcestershire, garam masalę, imbir i chili. Podsmażać chwilę, aby wydobyć aromat przypraw. Zalać bulionem i sokiem pomidorowym, dorzucić cukier i doprowadzić do wrzenia. Dodać kandyzowane lub suszone pomidorki sherry i sok z limonki. Sypnąć pieprzem. Zjeść ze smakiem :)


Dodaję do akcji:



11 komentarzy:

  1. Oczko,ta pomidorowa to mistrzostwo !
    Szalenie podobają mi się wszystkie składniki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkim zupom mowie tak. Zupelnie nie wiem dlaczego przegapilam ta zupe, bo zapowiada sie swietnie. Wydaje mi sie, ze przez sajgon w pracy przyczytalam ten numer Kuchni po lepkach.
    U mnie tez bylo dzisiaj pomidorowo i korzennie, ale nie chce mi sie juz dzisiaj wklepywac przepisu i na akcje sie nie zalapie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Boskie zdjęcia Siostra! Ta zupa zapowiada się rewelacyjnie. Dodatek miętowy powiadasz? Musiała być extra!

    Ściskam:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Zemifroczko, Twoja pomidorowa podbiła moje serce!
    niebywale odmieniona, taka inna, taka rewelacyjna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba też nie potrafiłabym przejść obojętnie wobec takiej zupy. Większość zup baaardzo do mnie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  6. zupa pomidorowa w bardzo ciekawj odslonie, nie moge nei sprobowac tego przygotowac, zainspirowalas mnie jesli chodzi o jutrzejszy obiad :)
    obserwuję i zaprasam do mnie na tadżin, jestem ciekawa co o nim sądzisz

    http://bemymusthave.blogspot.com/search/label/Kuchnia
    Marty

    OdpowiedzUsuń
  7. Czemu ja jeszcze jej nie zrobilam? Przeciez kocham pomidorowke. Zaraz po szczawiowej oczywiscie .))

    Pozdrowienia sle :))

    OdpowiedzUsuń
  8. fijej Oko prześlij mi choć dwie łychy takiej zupy ! bo moje chłopy nie cierpią pomidorówki więc tego no ja mogę u kogoś na sępa lub jak mnie zezłoszczą :D( ostatnio musieliby jeść codziennie :D)a ja uwielbiam pomidorówkę ale z makaronem oczywista !

    OdpowiedzUsuń
  9. O, ale tu musiało być pyszne, aromatyczne i rozgrzewające! Taka pomidorowa - to lubię. PS. Co to takie niebieskie jako podkładka? Stół? Bo fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie ma u mnie dnia bez zupy, jestem absolutnie uzależniony niezależnie od pogody. Teraz rządzą kwaśne oraz pomidorowa - obowiązkowo i regularnie. Jeśli chodzi o ten zachęcający przepis to nie rozumiem tylko po co mieszać oliwę z masłem (często się z tym ostatnio spotykam). Za dużo zachodu, bo trzeba by je raczej klarować.

    OdpowiedzUsuń
  11. Amber--->smak też Ci się może szalenie spodobać, spróbuj! :)

    Thiesso--->zupna Pani! Warz, warz! Cały gar! :)

    Sis--->dziękuję, Mła! Mięta dodaje cudnie orzeźwiający akcent :)

    Karmelitko--->cieszę się niezmiernie :)

    Shinju--->jak widać, ja obojętnie nie przeszłam :)

    Be My...--->zupa jest ciekawa w smaku, zachęcam przekonać się osobiście :)

    Majko--->widzę wspólną zupną cechę :))))

    Zmora--->ejjj jak nie chcą, to warz tylko dla siebie, nie żałuj sobie ;)

    Ptasia--->to jest podkładka - z Ikei. Są jeszcze fioletowe i zielone :)

    JadalnePijalne--->a wiesz... też się zastanawiałam, czy nie zrezygnować z masła, ale ostatecznie zrobiłam, jak przepis przykazał. Możesz spokojnie sobie odpuścić taką kombinatorykę :)


    pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz.

Pozdrawiam
oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...