wtorek, 16 marca 2010

Nic bardziej podniecającego

„Ale proszę mnie źle nie zrozumieć (jak gdyby to było możliwe) – podczas zimowej śnieżycy nie ma nic bardziej podniecającego, kiedy się otrzepuje z butów breję na ganku kuchennym, niż piosenka „Ciocia Jenny” dochodząca z radia i zapach pomidorowej grzejącej się na kuchni.” *




Aha...! przeganianie zimy – odniosło zgoła przeciwny skutek. Wszystko na nic, do diaska! Zima za to uderzyła ze zdwojoną siłą małej śnieżycy. Do czorta! Zmarzłam! Ech! Pech! Tym samym wyszła pilna potrzeba ocieplenia nieco zimnej atmosfery. Warzę więc zupę. A nawet trzy. Same pomidorówy.
A teraz - uwaga - oświadczam, że porzucam moją zupną miłość. Tak! Na topie już nie jest szczawiówa. Spójrzcie na oczko od nowa – nowe życie, nowa codzienność, nowe smaki. Ależ oczywiście, że nadal ją lubię! Dobrze mi się kojarzy. Z sentymentem wspominam zbieranie szczawiu podczas wycieczki na strzałeczce. Łąka, zachwyt, reklamówka pełna zielska... Ale w ostatecznym rozrachunku ona jest... zbyt niedostępna. Za długo trzeba mi na nią czekać. I nie zawsze jest gwarancja, czy będzie w ogóle. Bo może akurat ta łąka nie obrodziła w szczaw? A ja chciałabym ją teraz, kiedy tylko przyjdzie mi na to ochota. To jak z przytuleniem – znikają ramiona i nagle bardziej chcesz się przytulać. Pomidorówka mnie nie zawiodła. Jest zawsze, kiedy jej potrzebuję. Nie jutro, nie za tydzień, nie za miesiąc – tu i teraz. I za to ją lubię. I za smak też. Za każdym razem może przybrać inną postać. Czosnek? Soczewica z mlekiem kokosowym? Garam masala i korzenie? Przyjmie wszystko. I zawsze jest dobra.



Od lewej do prawej:


1. Rodowa czosnkowa (toczka w toczkę za Truskawką)

1-kilogramowy słoik pomidorów ( u mnie prosto z maminej piwnicy)*
1,5-3 główki czosnku**
olej/oliwa
ok. ½ łyżeczki soli
pieprz
szczypta cukru
2 czerstwe bułki, pokrojone w kostkę (na grzanki)
masło do grzanek (opcj.)

Obieram czosnek. Każdy ząbek kroję w cienkie plasterki.
W dużym garnku rozgrzewam olej, wrzucam nań czosnek. Smażę na złoty kolor, potem dodaję pomidory i podsmażam, aż trochę zmiękną.
Zalewam je wodą (tyle wody, ile pomidorów), przykrywam garnek i gotuję na małym ogniu.
Na koniec dodaję niecałe 1/2 łyżeczki soli, szczyptę cukru. Miksuję. Doprawiam świeżo zmielonym pieprzem.
Podaję z grzankami z bułki/chleba, upieczonymi z kilkoma wiórkami masła. A gdy nie mam piekarnika, grzanki robię na patelni.
Pomidory plus czosnek, kto lubi sos pomidorowy, polubi tę zupę! Ważne, by nie używać kwaśnych, kiepskich pomidorów. Aby stanowiły godne towarzystwo dla czosnku, muszą być aromatyczne i słodkawe. Do tego kilka grzanek z maślaną nutką i jestem w siódmym niebie.

* w sezonie kupuję kg świeżych pomidorów, sparzam i wykrawam szypułki;
** tak naprawdę ilość czosnku zależy od jego ostrości – jeśli jest dosyć łagodny, trzy główki to rozsądna ilość;


Od siebie dodam, że robiłam dokładnie tak, jak przykazała tutaj Truskawka. Tylko proporcje miałam tradycyjnie na oko.



2. Tomatna trzy kolory, czyli soczewica – pusta curry – mleko kokosowe

oliwa(lub ghee)
czerwona cebula
zielona pasta curry
pomidory z puszki
czerwona soczewica
woda
mleczko kokosowe

Na oliwie najpierw mdleje cebulina, potem dostaje z łyżki pastę curry. Za chwilę dołączają tomaty i czerwona soczewica. Z wrzącym ambarasem wlewa się woda i sprawia, że wszyscy miękną w jej towarzystwie. Na koniec mleczko kokosowe ze swoim „ęą” dokonuje dzieła.

Cała procedura wzięta stąd:





3. Tomatna korzenna
Zainspirowałam się przepisem Liski na pomidorówę z cynamonem, ale ostatecznie i tak zrobiłam po swojemu.

oliwa
por w krążkach
garam masala
kmin rzymski
zapuszkowane tomaty
wędzony kardamon (2 szt)
superancki
przyprawa piernikowa
mleko kokosowe
makaron orzo (zwane też biavetti

Krok pierwszy: oliwa i por, zaraz za nim garam masala z kuminem. Potem przyszedł czas na tomaty. Wszystko pyrkało ładną chwilę z towarzystwem 2 wędzonych kardamonów i dopiero później wlał się superancki (drobiowy). Pierwotnie później miałam sypnąć cynamonem, ale o zgrozo! Okazało się, że go nie mam na stanie. Miałam za to przyprawę piernikową. Niech się dzieje, co chce! – i szybki rzut do rondla. Potem jeszcze raz dorzuciłam garam masalę, bo miałam ochotę na korzenność ekstremalną. Na koniec mleczko kokosowe – chyba odkrywam je na nowo :) Po zgaszeniu płomienia, do akcji wkroczyła żyrafina, żyrafinując wszystko na ciapo – krem, dość rzadki jednak jak na krem. Wszystko zagęściła dorzucona solidna porcja ugotowanego orzo. Tak! Ten korzenny posmak był git!



A co na to Lec? ---> "Notatka do myśli:”?!”"


* Philip Roth – „Kompleks Portnoya”

47 komentarzy:

  1. Oj, pamiętam pomidorówki na słoikowych tomatach z piwnicy mojej Mamy ! Nie ma nic lepszego...
    Cała trójca wspaniała , ale ta z mleczkiem kokosowym pasuje mi najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam zupę pomidorową pod każdą postacią :) I sos pomidorowy... Mogłabym na zmianę zupa pomidorowa - sos pomidorowy - zupa pomidorowa - itd....

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczko kochane , ale naprodukowałaś
    zup i to z pomidorami
    A jaki masz piękny krajobraz jak z bajki :D ja mam taki sam....

    OdpowiedzUsuń
  4. Mniam, kocham pomidorową!:)) Chyba czytasz w moich myślach, bo ja wczoraj pomidorową się zajadałam:)) A wiesz, kto mnie do niej zainspirował? Ty Droga Sis, pewnym zdjeciem:)
    Jednak o tym będzie na blogu, innym razem;))

    Miłego dnia, dzióbek:**

    OdpowiedzUsuń
  5. u nas zimy już prawie nie ma
    i gdańska Truskawka, za która cytujesz zupę pewnie by to potwierdziła (((:
    słońce świeci dziś od rana

    szczawiową lubię
    ale jadam niezwykle rzadko
    a przecież w piwnicy stoją słoiczki ze szczawiem zrobionym przez Mamę..

    no w każdym razie podoba mi się taka zamiana ulubionych smaków, bo ta zupa ma absolutnie śliczny kolor!

    OdpowiedzUsuń
  6. Daj 'garka' jednego, co? Obiadu mi sie dzis nie chce robic...;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Grażka--->mi w którymś momencie przestała smakować pomidorówa zabielana śmietaną. I przez dłuższy czas jadałam taką czystą. Ale od kiedy dorzuciłam kokosowe, to tak mi posmakowało, że z kokosowym to ja mogę zawsze :)

    Isadora--->pomidorowa-sos-leczo-pomidorowa-sos-leczo... et cetera ;)) dokładnie! :)

    Alutka--->z tym krajobrazem, hmmm wolałabym, żeby był zielony, a nie biały.

    Sis--->och! wzbudziłaś moją ciekawość. Mów jak najszybciej co tam? :)

    Gospodarna--->płaczesz? wtedy też się mruga ;)

    Karotkowa--->a ja wczoraj znowu musiałam kozaki czyścić po solnych zaciekach, eh!

    Mafi--->bieri! bez krępacji. MI też się dzisiaj nic nie chce. Nawet z domu nie wyjdę, taki leń ze mnie.


    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  8. takie masz widoki za oknem..? no proszę, a ja tutaj w big brotherze ze wszystkimi okolicznymi sąsiadami... ech, jak Tobie dobrze!

    Co do pomidorówki, to ja akurat w niedzielę robiłam coś przypominającego tę zupę - zmasakrowane mixerem pomidory z puszki z czosnkiem i jakimś serem ;)

    muszę dalej eksperymentować, może z tym mleczkiem kokosowym?

    A moja mama w piwnicy ma co najwyżej stare graty, a przetworów to chyba żadnych dotąd nie poczyniła... ale niedawno pierwsze konfitury i powidła ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. "toczka w toczkę za Truskawką"

    toczka Ci się zachciało? a może moherowego bereciku co? ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja lubię soczewicową. Zajrzyj do mnie, robiłam zupę dahl i wracałam do niej tej zimy wiele razy, ulubiona zupa całej rodziny.
    Na równi z czekoladą lubię wlaśnie pomidory. :-) Czytajac dziś Ciebie pomyślałam, że mój mąż jest zupą pomidorową. :-)) Nie lubię zwrotu "mój mąż". No wiec, ten pan z którym jestem dzis i jakiś czas. :-) I przypomniałam sobie, jak tysiac lat temu jakiś tam pytal sie mnie, z czym mi sie kojarzy on, a ja, ze ze szczawiową z jajkami, bo lubie jajka a nie lubię szczawiu. ;-))
    Nie miałam wtedy czasu na gotowanie, a i tak wszystko kojarzyło mi sie z jedzeniem.;-))
    Np. kryminały Agaty Christie z... szarlotką ;-) itd. :-))
    Całusy nowa Zemfiroczko. :-)
    Masz rację, że to bardzo podniecające, o czym pisałaś. :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rudomi--->k woli ścisłości, będąc na piętrze ósmym, takich widoków się nie uświadczy z bliska. Musiałam się przekonać, że chcę wyjść na spacer i namówić do tego szklane, żeby ono też chciało. Udało się (ale potem buty poszły do czyszczenia, po zasoleniu). Wielkiego Brata miałam w zacisznej - nawzajem sobie machaliśmy z okien, a wieczorami widziałam, jak sąsiad szykuje kolację ;)))
    Mleczko z pomidorówą jest w deseczkę - spróbuj! :)

    Princi--->ani jedno, ani drugie. Kiecy raczej ;)))P

    Krokodillo--->się chichram teraz - jaja i szczawiówa buehehe, nie no tekst dnia normalnie! ;)))
    Kurde, no patrz! - mi też się wszystko z jedzeniem kojarzy. Na ten przykład, teraz miałabym ochotę na słodką rozkosz - czekoladę nadziewaną malinami ;))


    ciumkam Was, stokrotki :)*

    OdpowiedzUsuń
  12. O, moja zupcia! :) A wiesz, że przywędrował do mnie słój pomidorów i nabrałam chętki na naszą rodową? ROzważałam jej zrobienie w ten weekend. Ale mleczko kokosowe tez super! Hm... :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę przyznać, Truskawa, że rodowa była git. Znowu o niej myślę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Na tę z soczewicą i ja się kiedyś zasadzę, bo czuję przez skórę, że jest w deseczkę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ooo! Jest Jantoś, jest! I to w taką solidną :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Sis, a nie powiem;)) Zobaczysz:)
    Buziole :***

    OdpowiedzUsuń
  17. Ojj! Nie każ długo czekać! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. u nas tez pomidorowa to ulubiona - taki comfort food, robię inaczej, ale chyba Twoje tez wypróbuje, mnie kusi kokosowa, mojego męża pewnie czosnkowa bardziej...

    OdpowiedzUsuń
  19. Warz zatem! :) Aby smacznie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Tota ostatnia mi się podoba strasznie, ale z tym wędzonym kardamonem - następna, no! :D zielonego wrzucę :) A u nas to pada, to się topi, czysta marnacja wody normalnie.. Ale zapowiadają wiosnę już na sobotę, tym razem wierzę prognozie :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dostałam, to wrzuciłam. Ten kardamon w sensie. Co tak będzie leżał po próżnicy.

    W sobotę? Dopiero?! Ja słyszałam coś o czwartku. Baleriny już czekają, nowa kieca jest, cienka kurtka przyjechała - ja jestem gotowa na wiosnę ;))

    OdpowiedzUsuń
  22. Siostra sukienką tez się pochwal:) Na pewno będziesz extra wyglądac w tych rajtkach i kiecce:)))

    OdpowiedzUsuń
  23. Dobra, dobra - najpierw Ty się chwal tym tam, co to zapowiedziałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie dokazuj Miła nie dokazuj :P

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale ja grzeczna jestem, mięsko jem i ciepło się ubieram ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  26. Oczko ja Cie bardzo przeprawszam ale mnie sie to kojarzy tylko w jeden sposob;)

    OdpowiedzUsuń
  27. ...z jedzeniem cieplej zupki zima...oczywiscie;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Hehe ;)) No wiesz... o tym właśnie piszę ;)))

    OdpowiedzUsuń
  29. myślałem
    że głodnemu chleb na myśli
    ale teraz widzę że zupa

    OdpowiedzUsuń
  30. Cóż za przewrotność. Ale taki jeden mówił, że wszystko płynie, to i w płynie też może być. A nóż widelec wpłynie to na wiosnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Oj Oczko, Oczko, "pusta curry" padam ze smiechu :-) ale masz teksty!

    OdpowiedzUsuń
  32. Pusta, bo słoiczek osiąga dno nieubłaganie ;)))

    OdpowiedzUsuń
  33. mowie Ci, ja dzis nie do zartow :-)

    OdpowiedzUsuń
  34. Bajdełejem - dobre oczko masz u oczka, jako jedyna zauważyłaś ;))

    OdpowiedzUsuń
  35. "pusta" masz na mysli? No bo ja tych slow jestem tak ciekawa, gry slow Twych...

    OdpowiedzUsuń
  36. Ojjj Basia! łechtasz moje bełkotliwe ego ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. a czasem nie zaszkodzi, a jak prawda to tylko na zdrowie wyjdzie!

    :*

    OdpowiedzUsuń
  38. To aż wypiję u Jantosia za Twoje zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
  39. A oczywiscie, a z przyjemnoscia! A ja za Twoje ma sie rzecz jasna :-)

    OdpowiedzUsuń
  40. Pomidorowe słoiki z piwnicy są najlepsze! :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Te słoiki, to miewa Truskawka z cytatu. Ja póki co bazuję na zapuszkowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  42. A, rzeczywiście :) Ja mam i takie i takie - do sosów puszka do zup słoik.

    OdpowiedzUsuń
  43. Może w następnym pomidorowym sezonie i ja się pokuszę na te słoiki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz.

Pozdrawiam
oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...