niedziela, 7 marca 2010

Niedzielna herbatka z Królową*

Rozmowa przy drożdżówce:

Oko: Serwujesz do tego czaj? ;)
Pola: Oczku hihi w zasadzie tak, ale u mnie nazywa się to Madhubanka :)

Po krótkim czasie m@upa do oka, krótka wymiana słów i po ustaleniach, że mleko nie kozie, a sojowe, że z gatunkiem herbaty też śmiało można poczynić zmiany, i że w ogóle to można napić się razem... i tak od słowa do słowa....oto właśnie: madhubanka w samo południe :) Piję ją dzisiaj w towarzystwie Królowej Polki... powiedzmy „po angielsku”**, według przepisu "tych Dziwaków" ;))) Czy ma ktoś sandwich'a? ;)


Madhubanka (przepis: Jola Słoma i Mirek Trymbulak, oko na zielono)

2 szklanki mleka 3,2% i 2 szklanki wody lub 4 szklanki mleka sojowego waniliowego (po szklance zwykłego mleka 3,2% i wody)
1/3 łyżeczki mielonego zielonego kardamonu (3 rozgniecione ziarna kardamonu)
1 łyżeczka przyprawy piernikowej /bez dodatku kakao i mąki/
4 łyżeczki cukru (2 łyżeczki)
kilka plastrów świeżego imbiru
po 1 łyżce liściastej czarnej herbaty: Yunan, Earl Grey i Madras (były 2 łyżeczki czarnej, cejlońskiej aromatyzowanej brzoskwinią)

Gotujesz wodę z mlekiem lub mleko sojowe z cukrem dodając przyprawy, gdy zacznie wrzeć wsypujesz herbatę i jeszcze chwilkę gotujesz mieszając. Po zdjęciu z ognia przecedzasz przez sito.

A co na to Lec? ---> "Od słowa do słowa idzie człowiek czasem całe życie."

_____________________________
Edit: A co na to ja? Przypomniało mi to czasy dzieciństwa, kiedy siedząc przy kuchennym stole u dziadków na wsi, zajadałam posmarowaną masłem drożdżówkę - upieczoną przez naszą rodzinną królową od drożdżówek - babcię Reginę***, a popijałam rzeczone ciasto bawarką. Ta cowmasala zwana dźwięcznie madhubanką (dlaczego ta nazwa brzmi mi znajomo z rosyjska, pojęcia nie mam :)) ładnie wtopiła się we wspomnienia. Różnica jest taka - na korzyść tej współczesnej, iż ma w sobie korzenny aromat, który bardzo przypadł mi podniebiennie. Jeszcze do niej wrócę :)
_____________________________

* królową od drożdżowych
** bo z mlekiem ;))
*** sic! - Regina z łaciny oznacza królową :) I wszystko ładnie się zapętliło :)

40 komentarzy:

  1. Oczko, a wiesz, że ja chyba zaraz pójdę i sobie takiego czaja zaparzę :)
    A co ja tam obok tego naparu widzę? Czyżby makaroniki jakoweś, a może beziki? :)

    Moje scenariusze makaronikowe już spisane i opublikowane :) Dzięki Kochana i ściskam cieplutko :***

    OdpowiedzUsuń
  2. też robię taką herbatę , ładna ta filiżanka Oczko , oj ładna

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nie zrobię, nie robię i nie lubię herbaty z mlekiem... żadnym!

    Ale siorbnę sobie kawusi maciatej, co? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lipka--->parz! herbatka z imbirem dobra jest na niedomagania. A obok są moje ulubione (kupne - dla jasności) anyżowe ciasteczka. Fakt trochę jak maszkaronki wyglądają - dawkuję je sobie i udaję, że codziennie jadam maszkarona ;)))

    Alutka--->dziękuję, stała nieboga na półce, kurzyła się i czekała na zainteresowanie jakiegoś oka ;))

    Mafi--->nie to nie ;)PP Ale, ale! właśnie mi przypomniałaś, że mój bulgot ulubiony stoi po próżnicy, bo sem o nim zapomniała, a ostatnio po głowie chodziła mi goździkowa kawoszka :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ze zwykłym mleczkiem to bym wypiła :)) Z sojowym chyba niii, znaczy nie próbowałam ,tak dla jasności, ale raczej mnie nie korci by próbować:)
    Podoba mi się filiżanka , śliczna!:))

    Buziole Sis:**

    OdpowiedzUsuń
  6. Siostra, w odpowiedzi na pytanie u Polci - ze zwykłym jak widać można ;) Mnie natomiast kusi kozie - dajesz wiarę? - nigdy nie piłam.

    A filiżanka ma fajne nóżki, chyba ją obfotografuję, bo ładna z niej panna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Siostra, daję wiarę, bo ja równiez nigdy nie piłam koziego ;))

    Obfoć koniecznie filizankę, naprawdę śliczna panna z niej:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Znaczy się... kozia masala? Krowią to ja wiem, że lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kozia to będzie dopiero. Teraz pijemy cowmasala ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oczko dziekuję za odwiedziny- miło mi bardzo ale to bardzo. Mam nadzieję, że częściej będziesz zaglądać.

    A ja takich herbat z mleczkiem to nie lubię - ja nawet mleka ciepłego nie toleruję.
    A Twoja filiżanka cudowna - ściskam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak już się w końcu zarejestrowałam, to pewnie! Zwłaszcza, że tak o mnie ładnie napisałaś, że spąsowiałam na polikach. Dobrze, że sama w pokoju byłam ;))

    OdpowiedzUsuń
  12. Oczko :P zawsze można by to na poczet różu zrzucić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. (którego nie używam ;))

    Wuaśnie, wuaśnie! - tak to sobie tłumaczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. o herbata z mlekiem, odkąd Andzia pokazała podobną mam strasznie ochotę takowej spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O, Oczko, a byłam pewna, że coś tu już pisałam, psikusy blogier robi, no :D
    No, ale pisałam, że taka herbatka dobra jest, mimo że z mlekiem ;)I nazwa cowmasala mi się podoba bardzo, chociaż kozamasala też brzmi nieźle i apetycznie :-))):*

    OdpowiedzUsuń
  16. Viri--->chętnie zrobię podmiankę na bombardowanie ;)


    Moni--->się czaiłam na masalę, aż ona się przyczaiła w końcu na mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Si, si Sis:)))

    Ps. Ja toże różu nie używam;)Nic prawie nie używam;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Och! bo to jest bardzo proste do wytłumaczenia - bliźniaczki już chyba tak mają ;))

    OdpowiedzUsuń
  19. Hy hy hy;))
    Też tak właśnie myślę:))

    Buziole Sis:**

    OdpowiedzUsuń
  20. No i proszę jest. A ja też popijał kardamonową. Jak ty tam na nią mówisz madhu, madhu...

    OdpowiedzUsuń
  21. o! a dziś sobie mleko sojowe zakupiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Siostra--->zgodne jak zawsze ;)

    Gospodarna--->nie na darmo wydębiłam ten kardamon ;) Ja tak mówię? - nieeee, to Pola ;)))

    Princi--->czyli tak akuratnie wstrzeliłam się w zakupy ;) Chyba nie pozostaje Ci nic innego, jak czaju naparzyć ;))

    OdpowiedzUsuń
  23. Co na to Lec, OK. Ale co na to TY?? Moze i zrobie, bo u mnie mleko sojowe naokrągło, bo dziecie ma skazę (ja na charakterze, a ono białkową), no to moze się odważę, może, może.

    OdpowiedzUsuń
  24. Masz rację - podzielę się tym ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Hoho, światowo u Ciebie ! Lubię herbatę z mlekiem, myślę , ze i taka fikuśna mi posmakuje :)

    OdpowiedzUsuń
  26. A bo wiesz, skoro siedzę teraz na szanownych czterech, to choć sobie czaju kosmopolitycznie siorbnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Piłem kiedyś taką robioną przez anglika - dla mnie nie do przełknięcia herbata z mlekiem :)

    OdpowiedzUsuń
  28. A ja myślałam, że goździka przyniosłeś - eh! naiwna ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  29. Buziak zamiast goździka może być? :)

    :*

    OdpowiedzUsuń
  30. jak nagotujesz kiedyś za dużo, to mnie zaproś :))

    OdpowiedzUsuń
  31. Rozczaruję Cię - wolę być zapraszana przez gotującego mężczyznę ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Jak czaisz, Krokodillo, to git. Teraz czaj - parz ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Oczku przecie mi do królowej cholernie daleko :)))
    Następnym razem napijemy się razem i na żywo :D

    :****

    OdpowiedzUsuń
  34. Łał.
    Madhubanka fajnie brzmi:)
    Powiem Ci w sekrecie, że jeszcze nigdy nie piłam herbaty z mlekiem, a chciałabym..
    Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  35. Polcia---> w tego żywca nie wątpię :) Ciekawe, kiedy zaczniesz odliczać Wawę ;)))

    Ola--->co Cię powstrzymuje? Nie myśl o tym za dużo, tylko działaj ;)) (powiedziała ta, co się z nalewką ociąga ;)))

    OdpowiedzUsuń
  36. Mi tez się z rosyjska kojarzy :)

    To Wyscie się zmówily, baby! Na picie herbaty! NO nieeee...

    :)

    OdpowiedzUsuń
  37. No wiesz Truskawka, w towarzystwie herbatkę pije się przyjemniej ;))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz.

Pozdrawiam
oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...