piątek, 11 listopada 2011

Flagowy, polski obiad statystycznego Kowalskiego

"- Marek: Tadziu, powiedz mi, jak oceniasz ostatnich dwadzieścia lat?
- Tadeusz: Świetnie. (…) Ogólnie przybyło. Rzekom i ludziom.
- M: W kieliszku i na talerzu. Chociaż Wojtek Nowicki w swej najnowszej książce „Stół jaki jest” raczej narzeka. Głowa od przybytku boli. To jedno z pierwszych podsumowań Polski postkomunistycznej w temacie kuchni (...).
- T: Chwilami nie w pełni rozumiem, czy autor tylko jęczy nad Polską gastronomiczną, czy jest jednak trochę zadowolony. (…) z pewnością to ważna książka; po dwóch dekadach wolności czas zrobić głębszy bilans. Wywalić kawę na ławę. Czemu, skoro jest tak dobrze, jest raczej fatalnie. (…) Główna myśl Nowickiego jest taka: mimo że nie ma komuny, że minęło już 20 lat od jej upadku, polska kuchnia nie zdołała się wybić na niepodległość. Ani kuchnia, ani nasze gastronomiczne istnienie. Żremy pseudowłoskie jedzenie (…), żremy pseudochińszczyznę robioną przez Wietnamczyków, którzy nie mają o chińskim gotowaniu pojęcia, żremy kuchnię pseudogrecką, żremy inne pseudodania. Albo sushi, które jest dla Nowickiego, przynajmniej w wersji europejskiej, pokarmem raczej niegodnym późnych wnuków Ćwierczakiewiczowej.
(…)
- M: Tak czy siak, jedną bylejakość, mówi on, zastąpiliśmy drugą.
- T: Wiesz co, wczoraj rozmawiałem z panią doktor nauk humanistycznych z dużego miasta prowincjonalnego. W życiu nie jadła krewetek i nie jadła sushi. (…) Bo statystycznie króluje kotlet, masa buraczków i kartofle.”
*

* Tadeusz Pióro i Marek Bieńczyk – fragment felietonu „Kuchnia narodowa”, miesięcznik Kuchnia 7/2011, s. 78-79


Zastanawiałam się, co zrobić z okazji akcji Biało – Czerwonej, tak, aby można ją było połączyć z Polskim Gotowaniem u Grumków i jednocześnie, aby było to danie polskie. Zaczęliśmy się z Panem R. zastanawiać przez chwilę, przy czym od razu wykluczyłam zupę pomidorową z ryżem tudzież makaronem. Na początek pomyślałam, że może pyzy na parze z sosem pomidorowym? Ale za chwilę Pan R. wyskoczył: „a może buraczki i sos chrzanowy? - masz już dwa kolory”. Podchwyciłam temat i postanowiłam do sosu dorzucić jeszcze schab gotowany w mleku. A ponieważ talerz statystycznego Kowalskiego, oprócz surówki i porcji mięsa zawiera jeszcze ziemniaki, Pan R. dorzucił pomysł z rzeczonymi w wersji tłuczonej, które „udoskonaliłam” na puree z gałką muszkatołową. I wyszedł z tego flagowy, polski obiad statystycznego Kowalskiego ;)



Flagowy, polski obiad statystycznego Kowalskiego – schab gotowany w mleku z sosem chrzanowym, zasmażane buraczki i ziemniaczane puree z gałką muszkatołową.


1. Schab gotowany z mleku (pomysł własny)

4 plastry schabu
bulion
mleko
pieprz, majeranek, suszony lubczyk

Rozmrożony bulion połączyłam w głębokiej patelni z mlekiem (1 część bulionu na 2 części mleka) i przyprawami, zagotowałam i wrzuciłam plastry schabu. Gotowałam na niezbyt dużym ogniu, do momentu, aż mięso było gotowe.

Uwagi: plastry nie rozbijałam, ale następnym razem zgodnie stwierdziliśmy, że można tak zrobić, bo mięso będzie wtedy lepsze do krojenia.



2. Sos chrzanowy (źródło: „Kuchnia kresowa” - seria Małe Kulinaria pod red. Ewy Krasnopolskiej i Andrzeja Żmudy, Agencja Wyd. Ad Oculos, s. 115)

podaję miary książkowe, ponieważ robiłam na oko

2 łyżki masła
2 łyżki mąki
2 szklanki bulionu
4 -5 łyżek startego chrzanu (dałam chrzan ze słoiczka)
sól, pieprz,
cukier (pominęłam)
cebula (pominęłam)

Stopić masło i dodać cebulę, zrumienić i dodać mąkę. Dodawać stopniowo bulion, przyprawić i podgrzewać, aż sos zgęstnieje, wówczas dodać chrzan i zagotować. Przed podaniem można jeszcze zagęścić surowym żółtkiem.

Ja pominęłam cebulę i zrobiłam zasmażkę, którą zalałam bulionem i odszumowanym płynem po gotowaniu schabu i dalej postępowałam jak w przepisie (nie dodawałam żółtka). Do sosu włożyłam na chwilę ugotowane plastry schabu.



3. Zasmażane buraczki ( z przepisu Seniorki z cincin, cytuję dosłownie, robiłam na oko)

buraki
masło
mąka
sól, pieprz, ocet jabłkowy

Po pierwsze, najpierw przygotujmy buraki. Biorę około 0,5 - 1 kg średniej wielkości buraków ćwikłowych i gotuję je lub piekę w piekarniku do miękkości. Te z piekarnika (temp. 160 - 170 st.) są lepsze w smaku i zachowują ładny czerwony kolor. Później ścieram je w malakserze na tarce o najdrobniejszych oczkach (jak do ziemniaków) lub na troszkę grubszych oczkach, wtedy zamiast puree buraczanego mam stawiającą opór zębom jarzynkę. I to jest pierwszy etap.

Teraz sposób najprostszy - z masłem lub słoninką.
Z około 2 łyżek masła i 2 łyżek mąki przyrządzam zasmażkę (zależnie od ilości buraków,czy chcę mieć mniej lub bardziej gęste), dodaję buraczki, solę, mieszam i doprawiam do smaku octem, octem winnym lub sokiem cytrynowym oraz cukrem w niewielkiej ilości tak, żeby miały winny smak. Mogę też zasmażkę rozprowadzić pół szklanką kwaśnej śmietany i dalej doprawiać, jak podałam.
Zamiast masła używam czasem świeżej słoninki pokrojonej w najdrobniejszą kostkę. Kiedy skwareczki się zrumienią, dodaję mąkę i da capo al fine.


Jak robiłam to ja?: umyte, surowe buraki zawinęłam w folię aluminiową (każdy osobno) i piekłam ok 1,5 godz. w piekarniku w średniej temperaturze 180 stopni (do czasu, aż były miękkie). Odstawiłam do ostygnięcia, obrałam i starłam na dużych oczkach. Na patelni z mąki i masła zrobiłam zasmażkę, dorzuciłam starte buraczki, co chwila mieszając trzymałam na wolnym ogniu, dodałam sól, pieprz, ocet jabłkowy i jeszcze trochę masła, przemieszałam, chwilę potrzymałam na ogniu i gotowe.



4. Puree ziemniaczane z gałką muszkatołową (przepis Marty Gessler, Wysokie Obcasy z 20.10.2001 r.) - podaję proporcje z gazety, ja robiłam na oko

1 kg ziemniaków
1 łyżeczka soli
1 mała cebulka (zrezygnowałam)
2 łyżki masła
¾ szklanki zagotowanego mleka
gałka muszkatołowa

Ziemniaki ugotować, odcedzić, odparować i przecisnąć przez praskę (ja rozbiłam je tłuczkiem do ziemniaków). Utrzeć z zagotowanym mlekiem na puszystą masę, dodać masło i gałkę.
Tę część pominęłam: Cebulę pokroić w piórka i podsmażyć na maśle. Posypać nią puree.



Dodaję do akcji:



Gotujemy po polsku!
"Patronem akcji Gotujemy po polsku! jest serwis zPierwszegoTłoczenia.pl"

18 komentarzy:

  1. a ja jeszce takowego schabu w mleku nie jadłam:) ale buraczki to lubię i to nie tylko zasmażane!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczko, pycha - cieszy oko i podniebienie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ u Ciebie patriotycznie!:)
    Fajny obiad. Schabu takiego nie jadłam jeszcze, a buraczki to ja owszem bardzo lubię :)
    Mniam,mniam:))
    Pozdrówki Sis:)

    A deseru niet?;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Andziu--->jest delikatniejszy :) i smakuje naprawdę dobrze :)

    Grażka--->to się cieszę :) Bo nam smakowało bardzo :)

    Sisi--->deser inną razą będzie. Najpierw śniadanie ;) Jajcarskie ofkors ;)


    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  5. Buraaaaczki! Bardzo polskie, bardzo lajkuję ;)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Całe szczęście kupiłam cały kilogram rzeczonych, a nie jak wcześniej planowałam tylko pół ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. oj, ale schabowy na mleku?
    zaintrygował mnie.



    http://www.slodkakarmel-itka.blogspot.com
    http://www.karmel-itka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. O no piękny patriotyczny obiad :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Karmelitko--->bo to był schabowy przygotowany przez niestatystyczną Kowalską dla niestatystycznych Kowalskich ;))

    Ati--->zgadzam się! :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Patriotycznie, choć my mówimy takim obiadom stanowcze nie.Niech będzie że wolimy Polskę kolorową ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hehe ;) To ja sobie ciasto upiekę - różowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie przepadam za sosem chrzanowym, ale zaciekawił mnie schab w mleku:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Az mi sie lza w oku kreci: taki obiad to ja bym natychmiast spalaszowala... w jednym reku flaga, w drugim widelec i do dziela!:)
    Oddam parmezan za chrzan i buraczki:)
    Sciskam patriotycznie.

    OdpowiedzUsuń
  14. taż u mnie narodowo było ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Grace--->schab bardzo polecam, tylko go trochę rozbij przed gotowaniem

    Konsti--->a co z nożem, skoro obie ręce masz już zajęte? ;)

    Princi--->widziałam, zaraz skrobnę :)


    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Malo apetczne wizualnie danie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Anonimie, po pierwsze - wypadałoby się przedstawić. Po drugie - rzeczywiście, to nie jest wizualnie jedno z najpiękniejszych dań (choć kolor buraczków bardzo mi się podoba), ale niestety nie wszystko, co jadalne (a nawet, co smakuje) jest wdzięcznym obiektem do fotografowania.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ciekawie i smacznie to wszystko wygląda :)
    Tymczasem my zapraszamy do siebie do Piaseczna! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz.

Pozdrawiam
oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...