niedziela, 10 stycznia 2010

Niezwykłość zwykłości

Są takie zjawiska na papierze, które czytane bawią oczko. I pewnie tłumacze musieli mieć niezłą zabawę tworząc polskie przekłady. Słucham jak w wierszu onomatopeją szeleszczą ze świstem liście i jak deszcz dzwoni o szyby dżdżyście :) Lubię przekłady Jabberwocky Lewisa Carroll’a. Karmię wyobraźnię słowami: brzdęśniało, uffnienie myśli, worpalny brzeszczot, chrząszczury, świdrokrętnie...
Albo "Gra w klasy" Cortazara – a w niej mój ulubiony 68 rozdział w języku gliglińskim:

"Ledwie zaczynał lerfić jej noemy, już jej się drliła klamcyja i oboje zapadali w wodomurie, w dzikie prężyny, w rozpaczliwe dystalancje. Ale jeżeli tylko próbował wydęgać jej murtę, pogrążała się w jękliwe wyrgi i musiał rozmitrygiwać kaldurmię, czując jak powoli arnulie spektualniają się, oprzaniają, muleją i w końcu sztywnieją jak trimalsjat ergomaniny, do którego niechcący wpadło kilka finopii kożaniery. A przecież to był dopiero początek, w jakimś momencie ona odsłaniała piwesty, zezwalając, aby przybliżył doń swoje łękowia. Zaledwie się przypalmowali, ogarniał ich, czaturował, wreszcie ekstraminował wielki ulukariusz, nagle to był już klinton, esterfuryczna konwalkisja mertrydów, dyszymiąca embokapulwia orgumnii, merpasm esprymiczny, w ogromnej nadhumicznej agorenii. Evohe! Evohe! Rozkolwieni na kreście wolpemii czuli, jak balnikują perlinni i swolodenni. Drżał trok, poddawały się marplumy w pieszorniach niemalże okrutnych, które ich znowu doprowadzały na samą granicę gunfii."

Na naszym poletku też nie trzeba szukać daleko – Leśmian! A z nim "Dusiołek" :)

"(...)Poległ cielska tobołem
Między szkapą a wołem,
Skrzywił gębę na bakier i jęzorem mlasnął,
I ziewnął wniebogłosy, i splunął, i zasnął.

Nie wiadomo dziś wcale,
Co się sniło Bajdale?
Lecz wiadomo, że szpecąc przystojność przestworza;
Wylazł z rowu Dusiołek, jak półbabek z łoża.(...)"


Niezwykłość w zwykłości: po prostu - słowa! :)



Piernik kawowy Grumków
3 szklanki mąki pszennej,
25 dag miodu,
1 szklanka cukru,
1 szklanka mocnego naparu z kawy,
4 jajka,
1 łyżka margaryny,
1 łyżeczka sody oczyszczonej,
2 łyżeczki przyprawy do pierników;
do przygotowania formy: 1 łyżka margaryny, 2 łyżki bułki tartej.

Miód rozgrzać, dodać napar kawy, zagotować i ostudzić. Mąkę wymieszać z sodą i przyprawą do pierników. Żółtka utrzeć najpierw z cukrem, a potem margaryną. Nadal ucierając, stopniowo dodawać mąkę oraz wlewać miód z kawą. Dokładnie wymieszać. Białka ubić na sztywną pianę i delikatnie połączyć z ciastem. Formę do pieczenia wysmarować margaryną i wysypać bułką tartą. Ciasto wlać do formy i piec 50 -60 minut, w piekarniku nagrzanym do temperatury 160 stopni.


Kawa melancholijna Iskry

1 filiżanka espresso (oczko wybulgotało kawę w kawiarce)
1 łyżeczka niesłodzonego kakao
1 łyżeczka miodu
bita śmietana (oczko odpuściło)
Zaparzyć espresso. Do oddzielnego kubka wsypać kakao, dodać łyżeczkę miodu i dokładnie wymieszać, aż do uzyskania ciemnej masy podobnej do czekoladowego sosu. Zalać sos gorącą kawą. Na wierzch położyć bitą śmietanę.

A co na to Lec? ---> "Bełkot? Ale nowy."

kakao

49 komentarzy:

  1. to i zaparz dla mnie kawę zaraz u ciebie będę....
    pysznie się prezentuje piernik ,a i kawy takiej bym się napiła

    OdpowiedzUsuń
  2. Si, si! - wedle życzenia. Kawiarka już bulgocze ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Też lubię takie słowotwory!
    Piernik apetyczny niezwykle, aż mam chęć sięgnąć przez ekran!
    A kawę z kakao to sobie czasem robię, ale z miodem jeszcze nie próbowałam. Do nadrobienia, w sam raz na tę pogodę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jeszcze dodałabym moją ukochaną lekturę z liceum "Ferdydurke" Gombrowicza :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przy kolejnej reformie oświaty powinni rozważyć włączenie języka gliglińskiego do programu nauczania;-) Pozdrawiam kawowo;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Grażka--->się częstuje - jestem dzisiaj hojna, bierz ile wlezie ;)))

    Michrówku--->no patrzaj, "Ferdydurke" jakoś mi się nie skojarzyło. Muszę chyba powtórzyć lekturę, bo poza gębą, pupą i "Słowacki wielkim poetą był" ;) - niewiele pamiętam.

    Andrzej--->haha! To jest bardzo dobry postulat! ;DDD

    Antoni--->a Antoni przeczytał całego? :))

    OdpowiedzUsuń
  7. grę w klasy uwielbiam. To coś ponadczasowego. Chętnie wracam. A 68 rozdział to też mój ulubieniec (jeden z kilku] :)

    jak to się dzieję, ze ja tak rzadko do Ciebie zaglądam, moja Kochana? no jak?

    całuję!
    Karol

    OdpowiedzUsuń
  8. Oczku, Ty to masz teksty, zawsze sie albo usmieje, albo dobrze zadumam :) "worpalny brzeszczo" - to zagadka nie lada.
    A wiesz piernik mi brzmi swietnie, przypomina mi zydowskie ciasto lekah, dawno nie pieklam niczego w tym stylu, oj a tak sie nie kce...
    :*
    PS. Tekst Ali o zaparzeniu kawy powalil mnie dodakowo :D

    OdpowiedzUsuń
  9. "...warkło, trzasło, spotniało..."

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie bym wpadła na taka kawkę i kawałeczek ciasta:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Antoni--->a! czyli odrobiłeś zadanie domowe na piątkę z plusem :DDD

    Karolku--->sama zachodzę w głowę jak to możliwe ;))

    Basiula--->Tobie też mogę zaparzyć ;)) Teraz jestem na etapie kardamonowej :)

    Mafi--->ha! nie tylko mi one wpadły w oko ;))

    Ati--->no to chodź! byle prędzej! :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Ty to wiesz co lubię najbardziej :) cudnie się do mnie zwracasz, tak jak lubię :)
    za dwa tygodnie (nawet mniej) ucałuję Cię za to :O

    OdpowiedzUsuń
  13. Nadstawię z przyjemnością policzka, Karolku ;)**

    OdpowiedzUsuń
  14. jednego?

    aaaaa może dwa, bo widzę podwójny wpis :)
    oł yeeeee

    OdpowiedzUsuń
  15. Haha! Były dwa, bo oczko zeza miało ;)) Ale drugiego też nadstawię! A co sobie będę żałować! ;))

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj Siostro gliglająca!:)))
    Jakżem rada,że jesteś:))
    Słońce jak mysle, to w opisie po gliglińsku ludziska tak cudownie się kochają ;))
    Świetny opis, chyba muszę bliżej zaznajomić się z tą książką;) Chciałam kiedyś, ale zaniechałam, jak widzę, źle zrobiłam .

    Piernik boski i z kawusią koniecznie poproszę:) Mniam, mniam, przyślesz kawalątko ? ;))
    Buźka Sis:***

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak właśnie! - cudownie się kochają ;)) Na dobry trop wpadłaś ma Siostro Detektywistyczna ;))

    Rayela jest dość specyficzna, nie zniechęcaj się i daj jej szansę :)

    Kawalątko? nawet dwa i choćby zaraz. A wiesz? - piłam już kardamonową :))

    duża buzia

    OdpowiedzUsuń
  18. O, tak detektyw ze mnie niezły ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. To może masz przepis na tort Sachera najbardziej zbliżony do oryginału? Obejrzałam dzisiaj w Galileo i zapałałam chęcią nie tylko na popełnienie go, ale przede wszystkim na zjedzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie mam niestety :(
    Chyba też widziałam ten program z tortem, ale już jakiś czas temu. Jak zwykle powtarzają;)
    A widziałaś ,jak robili toffifi?

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie, ale znowu obejrzałam molekularny świat Ferrana Adri :)

    OdpowiedzUsuń
  22. A tego nie widziałam.
    Widziałam jeszcze jak robili podróbke snickersa, sie mi teraz przypomniało ;)

    Dziś bylismy na Avatarze :) Super!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja mam chęć na "Parnasusa". Wiesz... Johnny Depp i takie tam ;)))

    OdpowiedzUsuń
  24. Siostro moja wielbiąca Johnnego Deppa, toć to siostrzane uczucia! :)) ja też go baaaardzo lubię !:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Cóż... bliźniaczość zobowiązuje ;DDDDD

    OdpowiedzUsuń
  26. Dzięki Tobie, Oczko, odkrywam, że pośród tych zwykłych słów istnieje morze niesamowitych niezwykłości!
    :)
    Jak Ty to robisz?..;)

    No i nie sposób nie wspomnieć o pierniku kawowym - jestem pewna, że z melancholijną kawą smakuje nieziemsko;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Siostra---> ta zgodność to też bliźniaczy syndrom ;))

    Goś--->miło mi! :) Jak? Czytam - po prostu! A że lubię się ze słowami, to od czasu do czasu coś mi wpadnie w oko ;))

    Wstyd się przyznać, ale melancholijną wypiłam niż zdążyłam zjeść ciasto. Ale zaręczam, że z kardamonową smakuje nieźle :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Siostro Mała, pewnikiem tak jest :)))
    Uciekam spać normalnie, a moze jeszcze rzucę oczkiem na literki, jak Ty ;) Znaczy Millenium poczytam :)
    Buźka :****

    OdpowiedzUsuń
  29. O tak, tak! Koniecznie - szukaj tam tej kawy ;)))

    Kolorowych Ma Senna!

    OdpowiedzUsuń
  30. Pakuję czekoladowca i wpraszam się na ten piernik! ;)
    A gligliński hmm .. działa na wyobraźnię lingwistyczną (o ile taka istnieje) :D Skapitulowałam na samym początku Gry w klasy i jak widzę to był błąd - do nadrobienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Pędem!!! Tylko niech Ci ciasto nie wypadnie w biegu - szkoda by było. Sangrii aby nie zapomnij ;)

    A w ramach zadania domowego - chwila grania, ale nie na nerwach ;))

    OdpowiedzUsuń
  32. Po pierwszym zdaniu się wytarzałam ze śmichu na dywaniku i się poddałam. Nie dam rady przeczytać do końca ;))
    Kawosz z Ciebie jak ta lala ;))))))

    OdpowiedzUsuń
  33. Ale, ale! Dlaczego akurat po pierwszym?

    OdpowiedzUsuń
  34. Oczko, zawsze się uśmiechnę jak do Ciebie wpadnę :D Rozkazujesz słowom jak prawdziwa Królowa, aż miło się czyta Ciebie :)

    A Ferrana i ja oglądałam i nawet nagrałam na wszelki wypadek jakbyś chciała obejrzeć :) I oczywiście Hestona też nagrywam mmmm to mój kulinarny Johnny Depp :D

    Buziak Mała :* Liczę dni na nasz Babiniec :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Haha! A one głupie się mnie słuchają! :DDD

    Powiedz jeszcze, że masz nagranego Marca rzucającego na deski odcinek ostatni - wygrywający, a będę przeszczęśliwa. Umknął mi. Albo chociaż powiedz, kto dostał restaurację.

    buziak

    OdpowiedzUsuń
  36. Bo jak tu się nie słuchać Królowej :)

    Niestety skasowałam już, ale postaram się dopaść go znów, może jeszcze będą powtarzali :) A wygrały siostrzyczki - i dobrze, bo im kibicowałam :)))

    OdpowiedzUsuń
  37. Łeeee! Siostrzyczki?! A ja wręcz przeciwnie - tamtym rozwiedzionym. A najbardziej to mi szkoda tamtego małżeństwa, co odpadło przed samym finałem.

    OdpowiedzUsuń
  38. Bardzo lubię Leśmianowe wiersze - właśnie za te niezwykłe słowotwory :)
    A piernik zerka na mnie bardzo zachęcająco swoim oczkiem - zjadłabym taki kawalątek do kawki :)

    OdpowiedzUsuń
  39. A jak polowania na Ryszarda, udały się?

    OdpowiedzUsuń
  40. No takiego piernika to mój żołądek by nie pożałował :) Daj kawałek :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Cortazar się zestarzał. Natomiast Lesmian i piernik nigdy nie spierniczeją :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Abberko---> no właśnie! słowotwory potwory :)))

    Truskaweczko--->jeszcze nie, idę dzisiaj polować ;)

    Mężczyzno--->haha! kawa czyni cuda ;P

    Anonimie--->czy masz imię? ;) A Lec? ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. A Lec jak najbardziej :) W kontekście kuchni proponowałbym jednak Limę. To niezwykłe wyzwanie dla wyobraźni i dobre ćwiczenie przez wyciągnięciem patelni :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Lima?...
    Patelni nie wyciągnę, bo nadal się z nią spieram. Nawet jeśli mam dodawać leśnikom skrzydeł.

    OdpowiedzUsuń
  45. Jose Lezama Lima "Raj". Esencja smaku Karaibów. Ale lojalnie uprzedzam, że to nie "Przepiórki w płatkach róży". To czyste szaleństwo intelektu i zmysłów, na niektórych stronach także kulinarnych.

    OdpowiedzUsuń
  46. Trochę minęło zanim do tego doszłam. Bo trop był zgoła inny - południowy. No bo skoro Lima, to Peru. A jak Peru, to linie z Nazca ;) Jak się okazuje: błądziłam - droga prowadziła na północ, na Kubę. Rozejrzę się za tym panem.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz.

Pozdrawiam
oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...