czwartek, 9 lutego 2012

Pod znakiem pomarańczy. Wołowina curry z pomarańczami i podudzia w glazurze.

Zima to dla mnie czas cytrusów. Mogę ich wtedy zjeść całkiem sporo. Zwykle gustuję w grapefruitach – im bardziej gorzkich, tym lepiej. I do tego bez cukru. W pacholęcych latach jadałam tylko przekrojone na pół, posypane cukrem i podziabane widelcem, aż puściły sok. Teraz jadam obrane ze skórki i podzielone na cząstki – bez słodzenia. Aż wykręca buzię, mniam! ;)
W tym roku jednak grapefruity ustąpiły miejsca pomarańczom. Tutaj zaś dla odmiany: im bardziej słodkie, tym smaczniejsze.
W weekend tak się złożyło, że obiady jadałam na pomarańczowo – najpierw wołowina, potem kurczak.

W kwestii dań: wołowina wyszła cudowna i bardzo aromatyczna. Kurczak zaś nie powalił na kolana. Jeżeli już ma być w glazurze, to szczerze polecam Wam jednak noworoczną wersję, który wyszła fantastyczna, i którą w tygodniu będę robić raz jeszcze – tym razem nie z podudziami, a z wykorzystaniem piersi kurczęcych.

I jeszcze a propos pomarańczy – niezmiennie polecam koktajl z pietruszką.



Wołowina curry z pomarańczami (źródło: „Dania niskotłuszczowe – najlepsze przepisy z całego świata”, wyd. Parragon, s. 113); podaję proporcje z książki, ja robiłam na oko

dla 4 osób

1 łyżka oleju (z pestek winogron)
225 przepołowionych szalotek
2 zgniecione ząbki czosnku
450 g pokrojonej w kostkę wołowiny
3 łyżki pasty curry (dałam zieloną ze słoika)
450 ml bulionu wołowego (dałam warzywny)
4 pomarańcze
sól i pieprz
2 łyżki zagęstnika (woda z mąką)
2 łyżki siekanej kolendry (dałam siekaną miętę)

Na rozgrzanym oleju poddusiłam szalotki, dodałam mięso i czosnek i smażyłam 5 minut mieszając, aż mięso przyrumieniło się z każdej strony. W niewielkiej ilości bulionu rozmieszałam pastę curry i wlałam do mięsa, po chwili dodałam bulion i dusiłam do miękkości mięsa w miarę potrzeby podlewając bulionem. Pod koniec dodałam startą skórkę z pomarańczy i wyfiletowane cząstki pomarańczy, doprawiłam pieprzem i zagęściłam nieco mieszanką wody z mąką.
Na koniec wymieszałam ze świeżo siekaną miętą.




Glazurowane podudzia z kurczaka (źródło: „Dania niskotłuszczowe – najlepsze przepisy z całego świata”, wyd. Parragon, s. 170); podaję proporcje z książki, ja robiłam na oko

dla 4 osób

10 podudzi z kurczaka
4 łyżki łagodnej marmolady pomarańczowej
starta skórka i sok z ½ pomarańczy
1 łyżka sosu wocester
sól i pieprz

Z podudzi usunęłam skórę i ugotowałam w lekko posolonym wrzątku.
W rondelku połączyłam wszystkie składniki na glazurę i trzymałam na gazie, aż glazura zrobiła się płynna (mieszając co chwilę)
Ugotowane podudzia posmarowałam marynatą i zapiekałam 10 minut w piekarniku w 200 stopniach (lepszy efekt wyjdzie na grillu)


Wołowinę dodaję do akcji:



11 komentarzy:

  1. u mnie z grapefruitami było tak samo kiedyś połówki z cukrem. teraz tylko i wyłącznie obrane i bez.
    a że jestem mało owocowa to zima dla mnie jest czasem kiszonych. kapusty i ogórków. drętwe pomidory, nijakie zielone ogórki nie robią na mnie najmniejszego wrażenia. za to bez kiszonych chyba bym nie przeżyła.
    pomarańcze nastrajają dobrze, z pietruszką przetestuję pewnie, z mięskiem też :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sis, no świetne są Twoje pomarańczowe obiadki. Wiesz co ,ja też lubię grapefruity,a najbardziej to te rubinowe czy różowe, jak kto woli.

    Uściski:*
    :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no choroba! nie mogłam tego przeczytac przed zakupami?! jutro była by wołowina :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Grapfruitow unikam. Ale ta woowina na pewno by mi smakowala, slinka leci. Tez nie szaleje za kurczakiem z jakimi kolwiek owocami na cieplo. Zazwyczaj duzo lepiej brzmi niz smakuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Karolina--->u nas własnie się kisi kapucha w 5 litrowym słoju :)

    Sis--->a ja wszystkie, aby tylko to grapefruit był :)

    Jwsm--->do zapamiętania: przed zakupem przejrzeć blogi ;)))

    Arku--->sporo sobie obiecywałam po tej glazurze, a tu nic z tego.


    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dojechałam do Gdańska i wczoraj już nie dałam rady, ale dzisiaj tak jak obiecałam odwiedzam :) Widzę po blogu, że byłam już tu kiedyś, a teraz na pewno będę częściej! :) Idę dalej spać, bo czuję się jakbym co najmniej na piechotę z Warszawy wracała :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Wcale się nie dziwię - wyprawę miałaś całkiem niezłą! ;)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja coś czuję, ze taką glazurką bym nie pogardziła :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Myslę, że filet z kurczaka curry z pomarańczami też nie wypadłby źle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że możesz przetestować ;) Daj znać - jakby co ;)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz.

Pozdrawiam
oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...