sobota, 24 września 2011

Staroświeckie ciastka: kruche ciotki Loli i amoniaczki

Z domu pamiętam trzy rodzaje ciastek: ciastka wyciskane przez specjalną foremkę, którą nakładało się na maszynkę do mięsa, amoniaczki i duże, okrągłe ciastka (na wielkość otwartej dłoni) posypane cukrem – te ostatnie jadałam zawsze u babci.
Postanowiłam przypomnieć sobie smak dzieciństwa. Ponieważ nakładki na maszynkę nie mam, a ciastka babci są tajemnicą (babcia nie żyje od 14 lat) – pozostały mi amoniaczki.

To ciekawe ciastka, jego struktura po wyrobieniu jest cudownie elastyczna, ciasto świetnie się wałkuje, bezproblemowo wycina i szybko piecze. Zaś dodatek wodorowęglanu amonu (który spulchnia ciasto), powoduje w środku porowatą przestrzeń. Ciastka nieco rosną w górę, a po upieczeniu są przyjemnie chrupiące.
Piekąc je korzystałam ze sprawdzone przepisu ze starego zeszytu mamy. Według niego amoniak dodaje się razem z mąką. Natomiast w przepisie na opakowaniu wodowęglanu amonu – środek można rozpuścić najpierw w mleku.

Drugie ciastka wzięłam od Ani – Truskawki, która też wykorzystała stary, sprawdzony przepis. Chrupkie (choć nie do końca kruche), słodkie (zalecam ograniczyć ilość cukru) – miały leżeć szczelnie zamknięte w słoiku z przeznaczeniem do herbaty na jesienne wieczory – hmmm, cóż nie ma już po nich śladu ;)

Tak czy siak - wygląda na to, że dzisiaj częstuję Was staroświeckimi ciastkami ;)

Edit: a o ciastkach z maszynki możecie poczytać u Kumy Moniki



Amoniaczki (przepis z zeszytu mamy)

250 g mąki
1/4 szklanki cukru
2 łyżki masła
1 jajko
1/4 szklanki mleka
1 płaska łyżeczka wodorowęglanu amonu - "amoniaku"
szczypta soli

Do stopionego masła dodałam cukier i jajko, wlewając mleko ucierałam ciasto mikserem na gładką masę. Następnie dodałam mąkę i amoniak. Zagniotłam ciasto (w przepisie była wstawka: „jak na pierogi”), rozwałkowałam, wycinałam ciastka i piekłam w 180 stopniach do lekkiego zezłocenia na brzegach(uwaga: przy układaniu na blaszce surowych ciastek – rosną trochę wszerz i w górę).




Kruche cukrowe ciastka do herbaty cioci Loli (cytuję w całości za Anią Truskawką); moje uwagi tłustym drukiem

170 g masła
110 g cukru (dałam 80 g, ale jak będę je piekła następnym razem dam połowę max. 60 g – wolimy mniej słodko)
220 g mąki
1 jajko
+ 3 łyżki cukru

Schłodzone masło, mąkę i cukier mieszam siekam tak, jak na kruche ciasto, czyli szybko i zwinnie (ciasto powinno uzyskać strukturę okruszków przypominających bułkę tartą). Następnie dodaję jajko, mieszam z resztą składników. Ciasto zbijam w kulę, a następnie formuję na kształt wałka. Wkładam do woreczka foliowego i chowam do zamrażarki na ok. 15 minut.

Po wyciągnięciu obtaczam ciasto w 3 łyżkach cukru
(co nie jest konieczne – podzieliłam ciasto na 4 mniejsze wałki, w cukrze obtoczyłam tylko jeden, następnym razem zrezygnuję i z tego jednego) i kroję w plastry grubości do 1 cm. Rozkładam je na blasze w pewnych odstępach, ponieważ ciastka się lekko rozchodzą. Piekę w 190 st. C. przez 10-15 minut (aż się zezłocą). Po ostygnięciu ciasteczka twardnieją i stają się chrupiące.

31 komentarzy:

  1. Tośmy się dzisiaj zgrały, ze wspominkami ciasteczek z maszynki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczko,u mnie też były z maszynki i amoniaczki.
    Wieki ich nie jadłam.
    Pysznie u Ciebie z tymi ciastkami!
    Z zeszytu Twojej mamy to ja sobie pozwolę upiec.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kubełku--->Ha! Rzeczywiście udało nam się to zgranie :) Podejrzewam, że moja rodzicielka nakładkę jeszcze przechowuje gdzieś w czeluściach kuchennej szuflady. Muszę się dopytać :)

    Amber--->konia z rzędem, gdybym jeszcze wiedziała jak piekła te duże ciastka z cukrem moja babcia...


    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne te ciacha Sis.
    No to ja sie poczęstuje. Takich amoniaczków to nigdy nie jadłam.
    Buzia:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Stare, dobre ciastka...najlepsze do herbaty, do gorącego mleka, do kawy...pycha. Nic więcej czasami nie potrzeba:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Siostra--->nie żartuj! naprawdę nigdy?!

    Gosia--->racja! najprostsze często bywają najlepsze :)


    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. byś zaprosiła na takie ciastka a nie wirtualnie częstowała ;p

    spytaj wujka G o "wodorowęglan amonu szkodliwość" ;ppp

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj Princi, czepiasz się szczegółów: "Ogółem w Europie dopuszczonych zostało 296 substancji dodatkowych. Centrala Konsumencka w Hamburgu podzieliła je na kilka grup: uchodzące za nieszkodliwe co do której nie ma sygnałów mówiących, że substancja jest szkodliwa dla zdrowia oraz takie, których nie powinniśmy często lub w ogóle spożywać.
    Centrali Konsumencka uznała za nieszkodliwe 142 substancje. Są to: E 503 - węglan i wodorowęglan amonu"

    No przecież nie jem tego codziennie w ilościach hurtowych ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. :)))

    Ja sie na amoniaczki zasadzam już dłuuuugo...

    Dla mnie lolowe ciastka też były za słodkie trochę, ale obawiałam się,że stracą na kruchości, jeśli je mocno odcukrzę.

    OdpowiedzUsuń
  10. I co jak pachniało. Kiedyś wsadziłam nos o amoniaku i rozumiem czemu to były sole trzeźwiące ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kradnę kilka i uciekam ;) uwielbiam takie ciasteczka.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamiętam ciastka z maszynki... przepadałam za nimi..to były czasy!

    OdpowiedzUsuń
  13. nigdy jeszcze nie piekłam ciasteczek z amoniakiem, a to mnie bardzo ciekawi.. bo ja ciasteczka lubię :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Truskawka--->zaryzykuję, najwyżej dłużej będą się moczyć w herbacie ;)

    Gospodarna--->rzeczywiście, zapach z opakowania nie zachęca ;)

    Slyyvia--->tak, ja też - szczególnie z ciepłą herbatką obok :)

    Beata--->tak, tak,chyba następnym razem ją pomęczę, żeby poszukała tej nakładki

    Małgo--->takie zwykłe? dlatego same je pieczemy ;)

    Karotkowa--->to, że ciasteczka lubisz, to ja o tym doskonale wiem! ;)))



    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ajajaj, gdyby nie to że 'zapach' amoniaku dla mnie nie do przejścia to już bym piekła :)))
    Maszynkowe też uwielbiam, popytaj Oczku Mamę, Mamy chomikują takie foremki :)))

    Buźka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Żabiciu--->eeee tam! Nos na klamerkę i można się zabierać do dzieła. Swoją drogą zapach drażni tylko przy wyjmowaniu z opakowania. Jak się zmiesza z resztą, to już jest ok.
    Tę nakładkę jestem przekonana, że rodzicielka jeszcze przechowuje, ona w odróżnieniu do mnie ma raczej coś z chomika ;)

    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  17. Ojoj, ja przepis na amoniaczki mam też w domowym zeszycie i tak dawno nie robiłam... Pyszności te Twoje ciasteczka :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Boskie:) A ja ostatnio mam ciasteczkową fazę i chętnie pochłonęłabym twoje, ale i tak pewnie już nic nie zostało;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Grażka--->ja się na nie czaiłam od grudnia ;)

    Ati--->możesz się jeszcze załapać na amoniaczki :)


    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Moja mama piekła też anyżkowe ciasteczka niestety przepisu na nie nie mam a pamiętam,że jak tylko były zdjęte z blachy takie gorące to podgryzaliśmy razem z bratem parząc sobie ręce i usta.Może która z Was ma przepis na takie ciastka?rajka

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja amoniczków z czasów prehistorycznych :D nie pamiętam... Ale takie kruche z maszynki... no ba! niebo w gębie było! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Rajko--->ja się zasadzam od nie wiem kiedy na anyżkowe od Alicji http://kuchniaalicji.blogspot.com/2008/12/ciasteczka-anykowe-badeskie.html

    Małgoś--->zgadza się, pychota


    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Oczko, u mnie żadnych wspomnianych przez Ciebie nie było... Żadniusieńkich... Choć mama opowiadała, że u babci były maszynkowe... Nie znam, nie jadłam - widziałam tylko u kumy Moniki:):):). U nas natomiast najczęściej były te na skwarkach:) Też muszę sobie przypomnieć...

    OdpowiedzUsuń
  24. nigdy nie jadłam amoniaczków - intrygujące
    moja Babcia też robiła "duże z cukrem" i niestety, przepis odszedł razem z nią

    OdpowiedzUsuń
  25. nie, takich nie.
    Tylko amerykanki, one też z amoniakiem.

    OdpowiedzUsuń
  26. Duzo ciekawych inspiracji ;)
    Zapraszam również do siebie
    www.aktywnemacierzynstwo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Witam

    Chcę Panią zaprosić do współpracy przy portalu kulinarnym grandfooding.pl.
    Uważam, że Pani doświadczenie i fantazja w recepturach wniosą w nasz młody portal dużo pożytecznych i cennych przepisów.
    W zamian oferujemy przy każdym Pani przepisie wprowadzenie linku reklamowego do bloga.

    Życzymy wielu udanych przepisów i serdecznie zapraszamy do współpracy.

    Redakcja www.grandfooding.pl

    OdpowiedzUsuń
  28. Ewelajna--->na skwarkach? To mnie zaciekawiłaś.

    Jwsm--->no właśnie! Całe szczęście przepis na bliny ocalał :)

    Sis--->no to spróbuj, prawie wcale z nimi roboty nie ma :)

    Natalio i Redakcjo--->pomimo spamowania komentarzami na blogach - dzięki!


    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  29. mniam, ale dziś dużo o ciastkach kruchych na blogach! chyba mnie namawiacie do zrobienia znowu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. Daj się skusić! pora ku temu już całkiem odpowiednia. U mnie dzisiaj za oknem deszcz, a w kuchni ciasto ;)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz.

Pozdrawiam
oczko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...